W komentarzu napisałam, ze rozdział pojawi się w zeszłym tygodniu, jak możecie się spodziewać - nawaliłam.
Przepraszam, ale naprawdę mam usprawiedliwienie!
Całą niedzielę uczyłam się do sprawdzianu, a w tygodniu też nie miałam czasu, aby coś naskrobać. Teraz zapowiada się nieco luźniej w szkole, także mam nadzieję dodawać regularnie.
Ponadto bardzo, ale to bardzo chciałabym zacząć dodawać dwa razy w tygodni. Jak wiecie pisze aż 4 opowiadania, i kiedy one pojawiają się tylko w niedzielę to odstępy między nimi są strasznie duże. Tak sobie pomyślałam, aby środy zarezerwować dla Violetty, a niedziele na OBKK i moje autorskie opko. Uważam to za dość dobry plan, także będę się starał tego trzymać.
Póki co cieszcie się nowym rozdziałem!
PS: Za moje zaległości proszę tylko i wyłącznie winić polskie szkolnictwo, które nakazuje robienia 1 sprawdzianu w miesiącu i moich nauczycieli, którzy kochają zwalać wszystko na jeden tydzień </3
Wchodząc do firmy nie wyciągnął
słuchawek z uszu, tak jak miał to w zwyczaju. Każdego ranka witał
swoich kolegów z pracy sympatycznym uśmiechem, a nawet zamieniał z
nimi kilka zdań, ale nie dziś, kiedy zupełnie nie był w nastroju
do niczego. Po prostu szybko przemknął przez korytarz, omijając
recepcję gdzie pracowała Ino i zamknął się w swoim gabinecie. To
co wydarzyło się ostatniego tygodnia, było czymś co zbyt dużo
dla niego w pewien sposób znaczyło. Wczorajszego dnia kiedy wrócił
do domu, dla niego to już nie było to samo miejsce. Nie czuł się
tam na tyle dobrze, jak w mieszkaniu Kakashiego i był niemal pewny,
że nie chodziło tu wcale o ładniejszy wystrój wnętrz czy też
porządek. Zdecydowanie chodziło tu o obecność siwowłosego. I
niby wszystko wskazywało na to, że powinien być w wyśmienitym
humorze, przecież jeśli tylko miałby ochotę z nim porozmawiać,
wystarczyło, że pofatyguje się w drugą część firmy, jednak
rozstali się w zupełnie innych stosunkach. Nie miało być teraz
nic. Żadnych rozmów, miłych (lub też mniej) uśmieszków, czy tez
wspólnego lunchu. Niby umawiali się, że kiedy wszystko się
skończy ich relacja wróci do normy, ale Obito był pewien, że nie
potrafi tak po prostu jak dawniej wparować do jego gabinetu i być
tym samym złośliwym współpracownikiem. Nie był w stanie
oddzielić swoich prywatnych myśli na tyle, aby wejść tam i nie
wspomnieć o tym jakże dość ekscytującym dla niego tygodniu. I
choćby się wydawało, że to dość krótki czas, to jednak
wywrócił jego świat do góry nogami (niekoniecznie w pozytywny
sposób). Ten tydzień mógł zdecydowanie nazwać tygodniem, który
zmienił jego życie.
Natrętne pukanie w szklane drzwi
zmusiło go, aby oderwać wzrok od rozciągającej się panoramy
miasta i odwrócić się w kierunku gościa. Machnięciem ręki
zaprosił Rin do środka, bo było wręcz oczywiste, że to ona. Nikt
w tym miejscu nigdy cierpliwie nie czekał, tylko uprzedzając się
krótkim wręcz niesłyszalnym pukaniem wparowywał do środka, co
niezmiernie go irytowało.
Nie uniósł głowy znad komputera, by
pozorować na wielce zapracowanego. Co jak co, ale nawet Rin nie była
tą osobą, z którą mógłby się podzielić tym, co tak naprawdę
zaprząta mu głowę. Recepta na to była tylko jedna. Sam musiał
się z tym uporać poszukując odpowiedniego lekarstwa.
-Co dla mnie masz?- Wciąż
profesjonalnie, nie wzbudzając żadnych podejrzeń zaczął
interesować się teczką, którą kątem oka zauważył w dłoniach
młodej kobiety.
-Nowe zlecenie- Mruknęła posępnie.
Ton jej głosu zmusił Kakashiego, aby na chwilę się tym
zainteresować. Jej mina mówiła zbyt wiele. Zawartość teczki, nie
była zwykłym zleceniem. Był niemal pewien, że to co tam zobaczy-
nie spodoba się mu.
-Pokaż mi to- Zażądał.
Rin dla własnego dobra zwlekała z
wykonaniem polecenia. Może Kakashi nie był wybuchowy, i błahe
rzeczy nie wyprowadzały go z równowagi, jednak miał swój czuły
punkt, który właśnie znajdował się w tych papierach.
Spojrzeniem wymusił od niej ruch i
gwałtownie przejął teczką otwierając ją szybko. Uważnie wertował
każde strony marszcząc niekiedy brwi.
-Miesiąc to nieco mało czasu jak na
rozpoczęcie projektu- Odparł spokojnie, na co Rin doznała
niemałego szoku.
Niemożliwe, że nie zauważył-
pomyślała.
-M-mało czasu?- Wyjąkała
zdezorientowana. - Czy ty widzisz co tam pisze?- Zapytała z
pretensjami. Kakashi oparł się o fotel nieznacznie odpychając się
przy tym i poluzował krawat.
-Umiem czytać, Rin- Zapewnił- Więc
jak się domyślasz, wiem jak ma to wszystko przebiegać. Racja, nie
jestem z tego powodu jakoś szczególnie zadowolony, ale czystym
nieprofesjonalizmem byłoby, gdybym pobiegł z tym do szefa domagając
się zmiany partnera. Oboje wiem, że nawet jeśli, Minato nigdy na
to nie pójdzie- Odparł zdegustowany. Można by było rzec, że Rin
przez chwilę zamurowało. Liczyła na jakieś kąśliwe uwagi i
pretensje, a to było miłym zaskoczeniem. Problem polegał na tym,
ze od jej pamiętnych urodzin, relacja tej dwójki się zmieniła i
wyglądała z lekka na podejrzaną.
-Co zamierzasz zrobić?- Zapytała.
Kakashi wyciągnął srebrny długopis z futerału i złożył
parafkę w odpowiednim miejscu, gdzie była mowa o zobowiązaniach
dotyczących projektu.
-Jak to co? Wykonać to co zostało mi
przydzielone. Zaniesiesz mu to, czy ja mam to zrobić- Ta nagła
zmiana w tonie jego wypowiedzi wyprowadziła ją z równowagi.
Kakashi nigdy jej się nie spowiadał jeśli chodzi o życie
prywatne. Nigdy na tyle, aby wiedzieć o co mogłoby się rozchodzić
w tej sprawie. Zawsze to ona wyzbywała się swoich problemów
opowiadając o tym, jednak tym razem czułą, ze dołoży wszelkich
starań, aby pociągnąć go za język, nawet kosztem uchlanego
Hatake na jej kanapie.
-Jeślibyś mógł to zrobić, wiesz
Minato przyniósł mi dzisiaj stertę papierów do wypełnienia i...-
Zaczęła tłumaczyć.
-Okej- Przerwał
-Okej?- Teraz zdecydowanie pragnęła
wyjaśnień. To ani trochę nie było normalne.
Kakashi spojrzał na nią marszcząc
brwi. Chwile przypatrywali się sobie, ponieważ Rin nie byłą w
stanie wyjść z podziwu. Ktoś podmienił jej współpracownika,
takie rzeczy nie mogły się dziać naprawdę.
-Okej...-Wyszeptała pod nosem i
skierowała się ku drzwi.
-Rin?- Zawołał nim kobieta zdążyła
opuścić jego gabinet.
-Tak?- Odwróciła się w jego stronę
przymykając lekko już otwarte drzwi.
-Może chciałabyś wyskoczyć gdzieś
dzisiaj wieczorem?- Zapytał. Rin spojrzała na niego jak na
kompletnego idiotę. Byłą świecie przekonana, że to jej się śni,
przecież to nie miało prawa się wydarzyć. Tydzień temu musiała
siłą wyciągać go z mieszkania, a teraz? Coś się zadziało i jej
zadaniem było dowiedzieć się co takiego, bo obecny Kakashi, nie
był sobą.
Skinęła lekko głową i wyszła z gabinetu pospiesznie kierując się do swojego biurka.
Skinęła lekko głową i wyszła z gabinetu pospiesznie kierując się do swojego biurka.
Hatake nie był do końca przekonany co
do tego pomysłu. Nawet nie wiedział dlaczego taka propozycja
opuściła jego usta. Miał wrażenie, że nie był do końca
świadomy, tego co wygadywał. Tak przynajmniej się czuł, ale
zawsze mógł powiedzieć, że coś mu wypadło, albo w jakikolwiek
sposób się z tego wymigać, tyle że o ile strasznie nie lubił
przebywać w barach popijając piwo, jeszcze gorsza była wizja
spędzenia samotnie wieczoru w pustym mieszkaniu.
Jeszcze raz spojrzał na dokumenty,
które miał przed sobą i westchnął. Zapowiadał się ciekawy
miesiąc w towarzystwie Uchihy, i sam już nie był pewien, czy
bardziej jest zły, czy wdzięczny za obrót sytuacji.
Odszedł od biurka i skierował się do
stolika, gdzie stałą karafka z zimną wodą. Zapełnił szklankę,
by po chwili jednym cięgiem wyzbyć się zawartości. Zapiął guzik
marynarki i poprawił krawat. Chwycił teczkę i włożywszy sobie ją
pod rękę umieścił doń w kieszeń i dumnym krokiem opuścił
gabinet, kierując się do działu reklamy.
Nie wysilając się na pukanie, tak jak
robił to Uchiha kiedy zaszczycał go swoją obecnością wszedł do
jego gabinet i rzucił na biurko biała teczkę. Nie zmienił postaw.
Wciąż z dłonią w kieszeni, dość dumnie stał naprzeciwko
intensywnie obserwując Obito, którego wzrok machinalnie przejechał
po całym jego ciele, aby dopiero po chwili zatrzymać się na jego
twarzy. Kakashi mógł się założyć, ze zauważył cień uśmiechu,
który przemknął przez jego usta. On jednak stał niewzruszony z
kamienną miną.
-Co to jest?- Zapytał niepewnie
chwytając biała teczką.
-Zlecenie, podpisz i bierzemy się do
roboty. Mamy mało czasu- Oznajmił wyniośle.
-My, razem, wspólne zlecenie?- Zapytał
nie dowierzając.
-Tak, klient całkiem sporo płaci, ale
domaga się stworzenia zupełnie czegoś od podstaw bez żadnych
wytycznych. Nie damy rady na osobności- Wytłumaczył. Obito
przytaknął i dla pewności przeczytał z grubsza dokumenty, które
podpisał tuż pod widniejącą parafką Hatake.
-Proszę- Przysunął papiery w stronę
Kakashiego, który zdążył usadowić się na krześle. Przechwycił
to szybko upewniając się, ze podpis faktycznie tam widnieje i i
zamknął teczkę.
-Kakashi- Zaczął zwracając jego
uwagę. Hatake uniósł wzrok na Obito, który wyglądał na nieco
zdenerwowanego. Omal powstrzymał uśmiech, który chciał wkraść
mu się na usta, kiedy spojrzał w jego oczy. Otwarcie sam przed sobą
musiał przyznać, że polubił tego skurczybyka. Chyba tylko
polubił...
-Od kiedy mówisz do mnie po imieniu?-
Zapytał chłodno. Ciężko było mu teraz tak z nim rozmawiać,
kiedy przez ostatnie dni ich relacja wyglądała zupełnie inaczej.
Nie chciał być wobec niego taki, ale jednak liczył się z tym, że
z ich czystych relacji przyjacielskich nigdy nic nie wypali. Ponieważ
jedno było pewne, ta relacja już dawno straciła szanse na
przyjaźń.
Obito otworzył szerzej oczy i
przełknął gulę w gardle. Jego wyobrażenia były złudne, licząc
na to, że choć trochę ich relację ulegną zmianie. Naprawdę na
to liczył. Chciał, aby ich relacja była chodź trochę bardziej
przyjacielska, ale czy to było możliwe? Kiedy tylko na niego
patrzał miał ochotę robić zakazane rzeczy, więc czy przyjaźń z
nim naprawdę była możliwa?
-A więc to tak- Odsunął się od
biurka i nieco bardziej rozłożył na fotelu. Diametralnie zmienił
swoją postawę. Skoro Kakashi doszczętnie zniszczył w nim
jakąkolwiek nadzieję na cieplejsze zachowanie wobec niego- Obito
znów chciał być tym kto dominował. Inaczej nie mógł sobie tego
wyobrazić. Obserwował Kakashiego z czystą ciekawością oglądając
jego rekcje, albo bardziej posępną minę, która nie uległa
zmianie odkąd pojawił się w jego gabinecie.- Nie mam co liczyć,
prawda? Zapytał układając usta w złośliwym uśmiechu. Kakashi
prychną.
-Myślałem, że to oczywiste, Uchiha-
Dosadnie podkreślił jego nazwisko i zacisnął palce na teczce.
Kiedy Obito lustrował go wzrokiem, on jakby zaczął się nieco
dusić. W pomieszczeniu zrobiło się cieplej, a krawat uwierał go w
szyję, dlatego czym prędzej zgrabnie palcami poluźnił go, będąc
dalej pod intensywnym spojrzeniem Uchihy.
Obito zaśmiał się widząc to
skrępowanie na jego twarzy i czerwieniące się policzki, zapewne od
nagłego skoku temperatury. Nie mógł tak zwyczajnie z nim pracować.
Sam z siebie tak na niego działał. Oni w jednym pomieszczeniu
tworzyli napiętą atmosferę, która dla nich była jednoznaczna. To
oczywiste, co przemykało im przez głowę, kiedy oboje mierzyli się
pewnymi spojrzeniami. Jeden odczuwał to w kręgosłupie, drugi na
policzkach, a mimo to nadal zachowywali tę profesjonalną postawę.
-Liczyłem, że żartowałeś-
Posmutniał układając dłoń na biurku i powoli popukując w blat
palcami. Kakashi szybko spojrzał na nią, ale zaraz potem
odchrząknął i poprawił się na krześle.
-Słuchaj, tak jak się umawialiśmy-
Wstał z krzesła poprawiając jedną ręką marynarkę.- To co się
działo w moim mieszkaniu, tam pozostało. Między nami to nic nie
zmienia. Chce, aby nasza relacja nie uległa zmianie. Myślę, że to
fair dla nas obu- Obito jedynie kiwnął głową, pozwalając tym
samym Kakashiemu na szybkie ulotnienie się z tego pomieszczenia.
Brunet został sam uśmiechając się
diabolicznie, odwracając się w stronę okna. Po dzisiejszej wizycie
był pewien, że musi go złamać. Nie była w stanie tak pracować,
Kakashi zbytnio go rozpraszał, ale skoro pragnął dalszej
rywalizacji, Obito wiedział, ze bez problemu mu ją zapewni.
Gwałtownie odwrócił się w stronę
swojego telefonu i połączył się ze swoją sekretarką.
-Umów mnie z Nagato, na wczoraj-
Zażądał.
AWWWWWE, NOWY ROZDZIAŁ <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńWSPÓLNLY PROJEKT - JESZCZE LEPIEJ <3
Aaaa, dlaczego to musi być takie idealneee? *-*
Oj tak, musisz go złamać! I zrobić jeszcze parę innych, fajnych rzeczyy... Ot, ciasteczka na przykład XD
I bez żadnych powrotów do przeszłości mi tu ;^; Chyba że tej sprzed tygodnia *lenny* XD
Rozumiemy, że miałaś dużo na głowie - szkoła tamuje cudowne opka ;^;
Przepraszam, że tak krótki komentarz, ale cały dzień byłam w drodze i zaraz zasnę nad telefonem X'D
Czasuuu i wenyyyy, ^^
~ Alexandra \(^°^)/
PS. Tak bardzo się cieszę, że nie skończyłaś tego perfekcyjnego opka <3
Te nowy projekt przyniesie wiele korzyści, nie tylko dla firmy...( ͡° ͜ʖ ͡°)
UsuńALE NIE WAŻNE, BO POWIEM ZA DUŻO!
Szkoła...nie będę się wypowiadać na ten temat. Jestem prawie w 100% pewna, że godziny, które marnuje na siedzenie na w-f bądź religi czy tez innych mało istotnych co do mojego ukierunkowania przedmiotach (human pozdrawia) MOGŁABYM JE WYKORZYSTAĆ O WIELE BARDZIEJ PRODUKTYWNIE
Ale trzeba zagryźć zęby...
<3 <3 <3 <3- Ta miłość to dla ciebie, za komentarze pod prawie każdym naszym rozdziałem <3
( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
UsuńAle ja kocham spoileryyy :<
Powiem szczerze, że też nie rozumiem takiego rozkładania zajęć i uważam, że choć część z nich można byłoby traktować jako zajęcia nadprogramowe, nieobowiązkowe, żeby móc rozwijać DUŻO LEPSZE ZAINTERESOWANIA
*łapie miłość* Pod tak świetnymi opkami aż przyjemnie pisać komentarze <3