Eloszka!
Dodaję nowy rozdzialik ;>
Hue hue hue...Drama time </3
Dodaję nowy rozdzialik ;>
Hue hue hue...Drama time </3
Trzy dni. Dokładnie trzy dni temu
Alicja dygotała ze strachu o siebie, o swoje dziecko i o Nikole,
kiedy czarny pistolet mierzony był w jej głowę. Trzy dni minęły,
a ona nadal mieszkała pod jednym dachem z Erickiem Bleykiem, któremu
złośliwy uśmieszek błądził po ustach, widząc ich przerażone
twarze. Alicja byłą przekonana, że tego obrazu już nigdy nie
wyrzuci z głowy.
Starała się nie wychodzić z pokoju,
zazwyczaj trzymając się tylko piętra. Bała się pojawiać w
okolicach jego gabinetu, bała się spoglądać na niego, kiedy z
tyłu głowy miała świadomość kim tak naprawdę jest.
W dniu, kiedy byłą gotowa spakować
wszystko i po prostu uciec- dla dobra swojego i dziecka, Dawid zebrał
się z nią na rozmowę. Opowiedział jej wszystko, co dotyczyło
jego ojca. Wszystko co wiedział. Dla Alicji to był jak kolejny cios
wymierzony w nią przez prawdę. Spodziewała się wszystkiego,
zdrady jej matki, Ericka i jego mafii. To nie wstrząsnęło nią
tak bardzo, przecież to teoretycznie już wiedziała, mimo wszystko,
kiedy Dawid zaczął wspominać o jej ojcu i o tym, jak zakochany w
Jasminne dał się wciągnąć w to bagno- coś w niej pękło. Nie
płakała, bo nie było nad czym. Jej ojciec nie żył za sprawką
Jasminne, co dopowiedziała sobie sama, ponieważ Dawid nie znał
dokładnego powodu. Jednak gniew, który opanował całe jej ciało
był nie do opisania. Jasminne w jednym momencie stała się jej
wrogiem. Gdyby tylko mogła zaźgałaby ją pierwszym lepszym
przedmiotem z ostrym zakończeniem, bo taka kobieta w jej oczach
powinna płonąć w piekle. Była wszystkiemu winna. Zabrała jej
dzieciństwo i jakiekolwiek możliwość na normalne życie. Alicja
przestałą w jednym momencie widzieć w niej matkę. Dla niej byłą
potworem.
W końcu jednak zebrała w sobie na
tyle siły, aby stanąć z nią twarzą w twarz i wypowiedzieć tyle
negatywnych myśli, dopóki jej gardło nie miałoby dość. Mimo to
nie chciała się nakręcać, bo gdzieś z tyłu wciąż byłą
świadoma, że to kobieta, która tchnęła w nią życie i nie ważne
jaką suką by była- należy się jej gram szacunku.
Powoli opuściła swój azyl
spodziewając się tego, co zazwyczaj. Głuchej ciszy, bądź
jakiegoś szmeru dochodzącego z dołu. Jednak nie tym razem. Na dole
rozbrzmiewała cicha muzyka, przyjemna dla uszu a w powietrzu unosił
się zapach ciepłego, domowego obiadu. To było dezorientujące, ale
Alicja nie zmieniła swych planów. Dumnie zeszłą ze schodów i
udałą się do kuchni, licząc na to, że to właśnie tam znajdzie
swoją matkę. Była w szoku, kiedy osobą gotującą nie była ani
Jasminne, ani Nikola, tylko jakaś obca, młoda dziewczyna.
-Kim jesteś? Zapytała nieco zbyt
oschle. Blondynka wystraszona obróciła się w jej stronę i
obdarzyła ją swoim delikatnym spojrzeniem. Miała opuchniętą
wargę, a siniak spod oka- mimo, że zaczynał schodzić, nadal był
widoczny. Alicją aż potrząsnęło z przerażenia. -Kto ci to
zrobił?- Zapytała z troską, kiedy podeszła nieco bliżej.
-T-to nic- Wydukała. Spoglądała na
nią w taki sposób jakby każdy jej ruch w stosunku do niej miał ją
skrzywdzić. Patrząc na jej reakcję Alicji zrobił się aż
niedobrze, doskonale zdając sobie sprawę, kto był autorem tego
siniaka.
-Jak to nic?- Zapytała oburzona- Boisz
się- Skwitowała. Dziewczyna milczała spuszczając wzrok na
podłogę.- Jak masz na imię?- Zapytała cicho.
-Wiera- Mruknęła slabo. Dziewczyna
miała niecodzienny akcent. Alicja początkowo myślała, że
dziewczyna jest z Polski, ponieważ niektóre z jej wypowiedzianych
słów brzmiały podobnie, do tych, które za dzieciaka uczył je
tata, lecz mimo to jej akcent był inny, wcześniej Alicji nie znany.
Alicja w ciszy z uwagą przyglądała
się dziewczynie. Z pewnością była tu od niedawna, ponieważ nigdy
nie miała okazji jej zobaczyć. Nie byłą zwykłą gosposia,
patrząc na to w jaki sposób Erick ją traktował. Dla Alicji to był
bezsprzeczny fakt, że autorem jej podbitego oka był właśnie on.
Dziewczyna chciała o coś zapytać,
ale trzask wejściowych drzwi odwrócił jej uwagę. Z przerażeniem
spoglądała w stronę salonu, a potem przeniosła zdenerwowany wzrok
na Alicje.
-Nie powinnam z tobą rozmawiać-
Wysapała szybko, zajmując się czymś co zmusiło ją od odwrócenia
się do dziewczyny tyłem.
W salonie było słychać ciche śmiechy
i zdawkowe zdania. Niski barytno Ericka obił się o jej uszy
zatrzymując ją w półkroku. Od razu odechciało jej się
jakichkolwiek pogaduszek z Jasminne. Chciała jedynie niezauważona
przemknąć na górę, co akurat nie było możliwe, ponieważ droga
do schodów prowadziła przez samo centrum salonu. Odwróciła się
szukając jakiegokolwiek wsparcia w Wierze, lecz niestety dziewczyna
nawet lekko nie odwróciła się w jej stronę. Wzrok tępo miała
wbity w blat, jakby czekała tylko a to by Alicja opuściła
pomieszczenie.
Nie uśmiechało jej się konfrontować
z Erickiem, ale tu również nie była mile widziana. Wzięła
głęboki oddech i dla rozluźnienia uniosła lekko ramiona. Powoli
skierowała się ku wyjściu w akompaniamencie kolejnego trzasku
drewnianej konstrukcji, tym razem w innej części domu, lecz nadal
na parterze. Istniała szansa, że Erick zamknął się w swoim
gabinecie, co Alicja zamierzała wykorzystać. Szybkim krokiem, wręcz
wybiegając skierowała się do salonu, gdzie siedziała jej matka.
Odziana w zwiewną, kremową koszule nocna otulona chusta do
kompletu. Jej rude włosy ledwo trzymały się w spiętym koku, a
usta wykrzywiały się w krzywym uśmiechem. Alicja otrząsnęła się
na jej widok. Z szampanem w reku, w drugiej zaś trzymała tablet
przesuwając po nim wzrokiem. Była nad wyraz zrelaksowana i
spokojna, zupełnie jakby sprawa sprzed kilku dni była czymś
naturalnym, lub po prostu nie miała miejsca. Alicji przemknęłam
nawet przez głowę myśl, że to ona jedynie to roztrząsa. Wszyscy
wrócili do swoich codziennych zajęć. Dawid nadal znikał na całe
dnie, a Nikola szwendała się po mieszkaniu, lecz tym razem więcej
czasu spędzając w pokoju. Może Alicja nie pragnęła, aby Nikola
teraz popadała w paranoję, lecz jej zachowanie wprawiło ją w
lekka niepewność. Była spokojna, jakby już kiedyś ktoś
powiedział jej, że taka sytuacja będzie miała miejsce, mimo, że
kiedy stała naprzeciw spluwy Alicja miała wrażenie, ze jeszcze
chwila a dziewczyna upadnie na ziemie.
Mimo wszystko, Alicja nie potrafiła
się powstrzymać i prychnęła na widok swojej rodzicielki. Ta zaś
uniosła wzrok w jej kierunku i widząc ją odstawiła kieliszek na
stolik i uśmiechnęła się lekko.
-Alicja- Powiedziała spokojnie,
rozprostowując nogi i wkładając je w kapcie. - Usiądziesz,
córeczko?- Zapytała. Delikatność, która opuściła jej usta
doprowadziła Alicje do mdłości, które ostatnio ustały.
Dziewczyna pokręciła głową śmiejąc się przy tym. Jasminne
patrzała na nią sprawiając wrażenie zdziwionej jej zachowaniem.
-W co ty grasz?- Zapytała ostro. Nie
mogła na nią patrzeć. Widziała w niej jedynie puszczalską
dziwkę, która pozbawiła ja normalnego życia. Nie tak wyobrażała
sobie swoją matkę.
-Nie rozumiem- Podniosła się z kanapy
kierując w stronę swojej córki.
-Myślisz, że nie wiem?- Zaśmiała
się cynicznie.- Myślisz, że nie wiem o tym jak pieprzysz się z
Erickiem? O tym, jak przez ciebie tata nie żyje?- Warknęła ledwo
powstrzymując swoje dłonie od uderzenia jej. - Po co wam jestem?
Czego ode mnie chcesz? Nie wystarczy ci, że zabiłaś jedyną osobę,
której w jakiś sposób na mnie zależało? Że zamknęłaś mnie w
domu dziecka pozwalając żyć złudną nadzieją, że kiedy skończę
osiemnaście lat znajdę cię i będę w końcu miała normalny dom?
- Prawie płakała. Miała już dość.
Gdzie się nie obróciła czyhali na nią ludzie, którzy łaknęli
jej śmierci bądź krzywy. Nie potrafiła pojąc jak bardzo jej
rodzina była chora. Utknęła w jakimś psychicznym okręgu, gdzie
mafia jest czymś zwykłym, a wymachiwanie bronią rozrywka.
-Twój ojciec sam się w to wkopał-
Mruknęła pewnie.
-Bo cie kochał!- Krzyknęła.
-Alicja...-Westchnęła- Też go
kochałam, ale nie samą miłością człowiek żyje- Uśmiechnęła
się szyderczo- Dave dowiedział się interesie Ericka, o tym, że
brałam w tym udział. Wiele rozmawialiśmy o tym. Tłumaczyłam mu,
że jak raz się w to wejdzie to nie ma odwrotu, a ja naprawdę-
gdybym tylko mogła chciałam się od tego odciąć, być z twoim
ojcem...
-Kłamiesz!-Jęknęła zapłakana.
Jasminne obdarzyła ja lekceważącym spojrzeniem.
-Mądra dziewczynka- Mruknęła
popijając szampana.- Wracając. Twój tatuś był naiwny i szybko
wkręcił się w interesy. Zapach łatwych pieniędzy stał się jego
ulubioną wonią. W tym wszystkim się po prostu pogubił i cóż-
Odłożyła kieliszek bacznie obserwując żałośnie zalaną łzami
Alicję.- Skończył jak skończył. Może gdyby nie dowiedział się
o ciąży, nadal by żył.
-Nie obwiniaj mnie o to- Warknęła
podchodząc do Jasminne bliżej.
-Dave dowiedział się, że jestem w
ciąży tego samego dnia, kiedy przyłapał mnie całująca się z
Erickiem. Myślał, że to jego dzieckiem jesteś- Alicja przełknęła
gulę, która pojawiła się w jej gardle. To nie mogła być prawda.
Ona nie mogła być siostrą Dawida.
-Wpadł w furię i krzyczał, że
wszystko sprzeda policji, że ma wystarczające dowody. I tak to się
zaczęło. Potwierdziło się, ze jesteś córką Dave'a, a on już
do końca życia był pod odstrzałem.- Uśmiechnęła się sama do
siebie- Sześć lat, wytrzymał Sześć lat ciągłych gróźb.
Powiem ci, że zaimponował mi tym, przecież w międzyczasie był
jeszcze idealnym tatusiem- Zaśmiała się- No, ale niestety nawet
jego ukochana córeczka nie była w stanie utrzymać go przy życiu,
no i sobie strzelił biedaczek- Wzruszyła ramionami, jakby to co
stało się z jej mężem nigdy tak naprawdę jej nie dotknęło-
Zostawił mnie z tobą na dwa lata, ale potem było już tylko z
górki. Pozbyłam się balastu, a Erick w końcu mógł poświęcić
mi całkowita uwagę. Nie byłam już kochanka, a kobietą na
pierwszym miejscu.
-Jesteś potworem- Szarpnęła ją-
Zabiłaś mojego ojca, a Dawidowi odebrałaś matkę, tylko po to,
aby tobie było wygodnie. Jesteś nic nie wartą szmatą- Pchnęła
nieco kobietę, która z lekka się zatoczyła. Jednak wystarczyła
chwila, aby z zamachem wycelowała w policzek Alicji z silnym
plaskiem. Dziewczyna ugięła się w pół automatycznie chwytając
się za obolałe miejsce. Oczy znów zaszył jej łzami, tym razem z
bólu.
-Nienawidzę cie- Wysyczała i wybiegła
z salonu.
Chciała jak najszybciej znaleźć się
w swoim pokoju. Nakryć się kołdrą i uspokoić. Po prostu wziąć
oddech i poczekać na Dawida, który od kilku godzin siedział w
pokoju przy telefonie organizując wszystko, aby mogła w końcu się
stąd wyrwać.
Chciała wbiec po schodach, jednak w
połowie znieruchomiała. Minęła chwila a zwinęła się z bólu
łapiąc się za dół brzucha. Ból był nie do opisania, jakby ktoś
rozrywał ją od środka, na zmianę zaciskają wszystko w jej
wnętrzu. Nie mogła się wyprostować. Ledwie stawiała kolejne
kroki na schodach, a kiedy wspięła się już na górę ostatnimi
siłami utrzymując się na nogach dopadła drzwi od pokoju Dawida.
Uderzyła w nie całym swoim ciałem na ślepo odnajdując klamkę,
która szybko nacisnęła. Drzwi po chwili odpuściły, a ona dostała
kolejnego ataku bólu, który przeszył jej całe ciało. Otwierając
drzwi runęła na podłogę w progu, a oczy jej zaszły mgłą.
-Kurwa mać!- Krzyknął Dawid
podbiegając do dziewczyny.- Do szpitala- Warknął do kogoś, chyba
do telefonu.
Alicji i tak był wszystko jedno.
Chciała, żeby to już ją opuściło. Chciała poczuć ulgę.
Ból przybrał znów na sile, kiedy
oderwała się od ziemi wskutek Dawida, który pospiesznie wziął ja
na ręce.
Nim straciła świadomość słyszała
jak brunet zbiega z nią po schodach, a potem w pośpiechu opuszcza
dom.
Wtedy nie liczyło się już nic. Nic
prócz myśli, ze właśnie mogła tracić swoje dziecko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz