Wyszedłem ze szkoły. Poczekałem
chwilę, aż wszyscy udają się do domu, a potem skręciłem w
prawo. To tam byłem z nim umówiony. Na tyłach szkoły, obok
garaży. Okazało się, że on już tam był. Inny niż zwykle. Widać
było, że zmienił styl. Zamienił jeansy na dresy, przez co z
wyglądu przypominał mi starego mnie. Wulgarnego i niczym się nie
przejmującego nastolatka, który non stop jebał wóda i szlugami.
Podszedłem do niego i lekko zachrypniętym głosem przywitałem się.
Widok go w takim stanie wywołał u mnie lekki wstrząs. Dopiero
teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo nawaliłem kierując się
swoim egoistycznym tokiem myślenia. Nie spojrzał na mnie. Nie wiem
czemu. Nie miał odwagi? Bał się? Szczerze to sam się bałem.
Bałem się spojrzeć mu w oczy. Bałem się tego co w nich zobaczę.
Jednak po czasie sam uniósł głowę. Twarz miał poharataną,
niczym od gwałtownego spotkania się z asfaltem, a oczy
nienaturalnie podkrążone i czerwone jak u narkomana.
-Co ci się stało?- zapytałem
przerywając tą bez sensowną ciszę.
-Nie przyszedłem tutaj gadać o mnie-
powiedział z przekąsem. Podniósł się i przypomniałem sobie ile
centymetrów nas różni. Przeważnie nabijał się ze mnie, ze
jestem niski, ale jakoś nie przeszkadzało mi to. Był jedna z
niewielu osób, którym pozwalałem na wiele, czasem na zbyt wiele.
Wyjął dwa papierosy z kieszeni.
Zapalniczką odpalił szluga a drugiego skierował w moją stronę.
Pokręciłem przecząco głową, na co on parsknął.- Zmieniłeś
się- z kwitował, a wzrokiem z lustrował mnie od góry do dołu.- O
czym chciałeś pogadać?- zapytał, kiedy to wypuszczał z ust szary
śmierdzący dym.
-Chciałem cie przeprosić- zacząłem
niepewnie. Nie wiedziałem czy zechce wracać do tematu, lub czy
będzie miał ochotę słuchać mojego monologu, ale zawsze warto był
spróbować.-Zachowałem się jak egoista.
-Przestań!- nie pozwolił mi
dokończyć. Widać było, ze spiął się.- Wybrałeś drogę, którą
uważałeś za odpowiednią, nie widzę sensu, abyś mnie
przepraszał.- Uważał, że sprawa jest zakończona. Może dla
niego, ale ja nadal obwiniam się, że to moja wina i mam 100% rację.
Całe to „towarzystwo”, alkohol, papierosy i narkotyki. To
wszystko wina mojego egoistycznego zachowania. Oboje zdajemy sobie z
tego sprawę, ale on uważa, że wszystko skończone
-Właśnie mam cię za co przepraszać.
To moja wina, że się stoczyłeś, że uzależniłeś się od
narkotyków, bo gdyby nie ja i Oliwia...
-Przestań pieprzyć! To są moje
decyzje, ja chciałem tak żyć.- nerwy mną kołatały. Zacisnąłem
pięść, aby nie dać upustu emocją. Chciałem mu pomóc i nadal
chce. Potrzebuje go.
-Daj mi naprawić błąd. Potrzebuje
cie.- Złapałem go za ramię. Był chudy. Łatwo był wyczuć jego
kości, a tuż obok widać było wystający obojczyk, który za
każdym razem miałem ochotę musnąć palcem. Szatyn odszedł krok w
tył, a wzrok wbił w ziemię. Miałem wrażenie, ze jego oczy
zaszkliły się, ale sadziłem, ze to tylko złudzenie.
-Zawsze wracamy do tego samego-
wycedził przez zęby. Wyminął mnie i udał się przed siebie.
-Przypominam, ty wcale nie byłeś lepszy- Poszedł w kierunku
swojego domu, a ja stałem jak wryty. Faktycznie, to ja wciągnąłem
go w papierosy i alkohol. Głupie lata i ciągła chęć imprez.
Kolejne poczucie winy. Zawsze musiałem coś spieprzyć, a potem gdy
zdawałem sobie sprawę,że muszę to naprawić było za późno. Tak
było i tym razem. Miałem wrażenie, ze straciłem go na zawsze.
Droga do domu wydawała się dłuższa
niż zazwyczaj. Zabłądziłem w myślach. Z letargu wybudził mnie
sms.
„Kiedy się spotkamy?”
Zignorowałem to. Nie miałem ochoty na
nic a w szczególności na spotykanie się ze swoją laską.
W domu było cicho i pusto. Idealnie.
Mogłem w spokoju pomyśleć, bez żadnych pytań „Co się stało?”.
Kanapa byłą moim jedynym sprzymierzeńcem. Położyłem się na
niej i zakryłem oczy ręką. Próbowałem przywrócić myślami
przyjemne chwile, za czasów przyjaźni z nim. Wszystko był takie
proste. Imprezy, zabawa nocne powroty i rozmyślania, dlaczego nadal
jesteśmy samotni. Uśmiechnąłem się pod nosem na samą my głupi
musieliśmy wyglądać, gdy
udawaliśmy „zdesperowanych” i „nieszczęśliwych”. W tamtym
momencie żałowałem, ze związałem się z Oliwią. Kochałem ją,
ale ten związek daleki był od moich wyobrażeni. Po czasie
zrozumiałem, że przyjaźń jednak jest ważniejsza, od krótkiego
romansu w gimnazjum.
Obudziłem się pod
wieczór. Leżałem kurczowo przytulony do kolan na sofie. Telefon
miałem włączony, więc gdy go uruchomiłem zostałem zasypany
miliardem wiadomości o treści „Kochanie, gdzie jesteś?” „Misiu
martwię się”. Rzuciłem telefonem w kąt i włączyłem
telewizor. Pierwszy kanał. „Młody chłopak ofiarą dopalaczy. Nie
żyje”. Normalnie nie zwróciłbym na to uwagi, ale jakoś
natchnęło mnie, aby posłuchać dalej. Opis idealnie pasował do
Mateusza, ale oddaliłem tę myśl, ale miałem dziwne przeczucie, ze
niestety może być to prawdą. Włączyłem facebook'a i wszedłem
na jego profil. Tablica była zasypana świeczkami i wyrażeniami
współczucia. Chciałem, aby był to jakiś zły sen, abym zaraz się
obudził, wręcz błagałem o to. Nie panowałem nad złością i
łzami płynącymi mi po policzkach. Wstałem brutalnie i prawą ręka
uderzyłem w ścianę, aby się wyładować. Straciłem go na zawsze.
Na zawsze. Wyszedłem z domu. Trzasnąłem drzwiami i nadepnąłem na
kartkę. Ze złością podniosłem ją i otworzyłem. To był list.
List dla mnie.
Z zaszklonymi
oczami przeczytałem go.
Nie jesteś egoistą.
Po prostu wybrałeś swoją drogę. Nie obwiniaj się.
Pragnę, abyś był
szczęśliwy.
Nie musisz już sobie
zatracać mną głowy.
Zniknąłem na zawsze.
Nie masz już problemu.
Chce abyś wiedział,
że byłeś dla mnie bardzo ważny.
Ale ja musiałem
zniknąć.
Naszą znajomość
zapamiętaj jako lekcję abyś zawsze szedł po bezpiecznej stronie.
Chce abyś nie został
zraniony tak jak ja.
Mateusz
Nie wiem, co powiedzieć.
OdpowiedzUsuńWow *-*
Ten one shot mnie zachwycił.<3
Taki króciutki, a bardzo mnie wzruszył ^^
Jest po prostu piękny. Smutny, ale piękny <3
W ogóle!
Chciałabym Was bardzo przeprosić za tak długą nieobecność, ale nie było mnie w Polsce i nie mogłam przeczytać T^T
Ale teraz mam tyle ślicznych noteczek do przeczytania! ^^ :D
Lecę (...) i do zobaczonka pod następną notką! ^^ Pozdrawiam,
~ Alexandra \(^°^)/
Ps. Przepraszam, że tak krótko, ale tak chce mi się spaaac! XD
Bardzo się ciesze, że ci się podbał, poniewaz do końca nie wiedziałam czy mam go wstawiać, czy nie? Nie jest on przeciez związany z zadnym paringiem, a tak naprawde powstał kiedy jechalam do domu a wiec takie szybkie natchnienie, jednak kiedy zobaczyłąm efekt końcowy, to doszłam do wniosku, że jednak może sie nada, dlatego te miłe słowa utwierdziły mnie, że podjełam dobrądecyzję. Naprawdę dziekuje! <3
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń