Co za debil! Czy nie wyraziłam się jasno, że nie chce go już widzieć?- westchnęłam ciężko i wróciłam do swojego pokoju. Usiadła na łóżku i podciągnęła kolana do brody. Może za oschle potraktowałam Aleksa? Przecież nie chciał mnie tym zranić. Zachowałam się jak kretynka. Ten Dawid wywrócił mi w głowie, tak to z pewnością jego wina- rozmyślała. Spojrzała na zegarek, była osiemnasta. Zebrała się i wyszła z pokoju. Udała się do swojego przyjaciela. Zapukała, ale nikt jej nie otworzył. Drzwi były otwarte więc weszła do środka. Na kanapie nieopodal okna siedział chłopak. Głośno słuchał muzyki, nic dziwnego, że nie słyszał jak Alicja dobijała się do jego pokoju. Nie zwracając na siebie uwagi szatynka usiadła obok blondyna i lekko kopnęła jego nogę. Chłopak odwrócił się w jej stronę i gdy tylko ja zobaczył zdjął słuchawki.
-Hej, co ty tu robisz?- widać było, że był zdziwiony obecnością Ali.
-Dobijałam się, ale nie raczyłeś mi otworzyć więc weszłam sama- uśmiechnęła się serdecznie- Chciałam cię przeprosić, zachowałam się dzisiaj idiotycznie- opuściła głowę w dół
-Nic się nie stało, rozumiem, że to stresująca dla ciebie sytuacja- przytulił ją do siebie i ucałował w głowę- To wiesz kiedy się wyprowadzasz?- szatynka odsunęła się od niego gwałtownie.
-Nie wiem czy w ogóle się wyprowadzę
-Co?!
-Co? Nie jestem pewna czy chce się wyprowadzać, cały czas mam nadzieję, że znajdę moja mamę
-Alicja, to jest twoja szansa, aby wyrwać się z tego miejsca. Nie popełnij błędu
-Aleks, za dwa lata skończę osiemnaście lat. Tak czy siak będę mogła się stąd wyprowadzić- uspokajał swojego przyjaciela.
-Będziesz głupia, jeśli się nie zgodzisz!- szatynka uniosła jedna brew do góry.
-Sorry, ale to moje życie! Ty rób jak uważasz- warknęła. Aleks ewidentnie ją wyprowadził z równowagi.- Zamiast mnie wspierać, ty podkładasz mi kłody pod nogi
-Ja cie nie wspieram, bo nie zgadzam się z twoim zdaniem? Pragnę uchronić cię od popełnienia kolejnego błędu. Nie zdajesz sobie sprawy jaka to szansa? Szansa no normalny dom, rodzinę?
-Jakoś nie odczuwam potrzeby tworzyć pełnej rodzin z obcymi ludźmi
-No i skończysz te osiemnaście lat i co dalej? Zastanawiałaś się gdzie będziesz mieszkać, jak się utrzymasz? To nie jest takie proste, pomyśl- złapał ja za ramie
- Aleks doskonale wiesz, że nigdy nie chciałam rodziny zastępczej. Chcę wrócić do mamy, rozumiesz?
-Nie nie rozumiem! Nie popełniaj błędu!- jego głos stał się głośniejszy i bardziej groźny. Alicja szybko wstała z kanapy.
-Chciałam abyśmy się pogodzili, ale ty niestety wszystko psujesz!- wykrzyczała i ruszyła do drzwi. Blondyn na do widzenia rzucił "Będziesz tego żałować" a Alicja gwałtownie trzasła drzwiami. Było kilka minut przed dziewiętnastą wiec szatynka udała się po płytę, a następnie do pokoju ukrytego na samym końcu korytarza. Nie pukała tylko weszła po cichu do ciemnego pomieszczenia. Skręciła w lewo, tam znajdywało się "łóżko", gdzie leżał Dawid.
-Proszę o to twoja płyta- powiedziała oschle i rzuciła ją brunetowi na brzuch. Chłopak podniósł się i stanął niedaleko szatynki.
-Cóż za miłe powitanie- zakpił- Dzięki za płytę
-Proszę, chociaż ty mnie już nie wkurzaj- warknęła. Odwróciła się w stronę wyjścia. Gdy miała już wychodzić poczuła mocny ucisk na nadgarstku.
-Co ty robisz?- zapytała z pretensjami
-Nie myślisz chyba, że tak sobie wyjdziesz- uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie, na co Ala utkwiła w ciasnym uścisku.-Mówiłam byś mnie nie wkurzał- zgromiła go wzrokiem- Puść mnie
-Nie
-Dawid zostaw mnie do cholery!
-Nie, póki mi nie powiesz co cie trapi- jego głos z zawodowego podrywacza, zmienił się na ton opiekuńczy i pełen troski. Na myśl o matce i swoim dzieciństwie, Alicja rozpłakała się i przytuliła do chłopaka. Zielonooki przez chwilę nie wiedział jak zareagować, ale uścisnął ją i wyszeptał "Nie powiem, że będzie dobrze, bo doskonale wiesz, że to gówno da" Po jakimś czasie dziewczyna oderwała się od bruneta.
-Przepraszam, ale to zbyt wiele- otarła łzy, a Dawid trzymał ja za ramiona.
-Spoko, każdy z nas ma chwile słabości- uśmiechnął się- To powiesz mi co ci doskwiera?
-Po prostu, wszyscy oczekują ode mnie czegoś czego nie zrobię. To wkurwiające.
-Tylko im nie ulegnij, bądź sobą- odszedł od szatynki i położył się na "łóżku"
-Nie rozumiem
-Czego nie rozumiesz? Z ludźmi tak jest, że zaspokajają swoje ambicje innymi- powiedział bez żadnych szczególnych emocji.
-Doświadczyłeś czegoś takiego?- zapytała. Czuła się z tym dziwnie, nie wiedziała jak chłopak zareaguje na takie pytanie.
-Tak jakby, rodzice nie byli wyrozumiali- westchnął- Ale nie mam ochoty o tym rozmawiać- odwrócił się w stronę ściany
-Okej, lepiej będzie jak już pójdę, pa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz