Udało się! Po długich męczarniach z
początkiem nareszcie to napisałam!
Sory, za te opóźnienia, no ale...;-;
W tym tygodniu postaram się spiąć
poślady i napisać jeszcze dwa rozdziały więc odpłacę za krzywdy
XD
Miłego czytania
~*~*~*~
Na pierwszy rzut oka, nikt nie byłby w
stanie pomyśleć, że w domu Erica Blake'a mogło istnieć coś
takiego jak problemy. Idealny dom, żona ,dzieci. Tak przedstawiał
siebie i swoją rodzinę. Zawsze uśmiechnięty człowiek. Biurko
obstawione wspólnymi zdjęciami i wciąż tkwiąca na palcu
obrączka. Od śmierci Clary nie ściągnął jej z palca. A wszyscy
jego znajomi strasznie przeżyli jej stratę. Nigdy nie wyszło na
jaw co doprowadziło do jej tak nagłego zgonu, nikt nigdy nie
dowiedział się, że Erick Blake prócz porad prawnych prowadził
zupełnie inne i sprzeczne życie. Wychodząc z kancelarii stawał
się zimnym, niczym nie przejmującym się draniem. Pomyślicie, że
wszystko zostaje w rodzinie, a jego syn również zmierza w jego
ślady? Jego brat może i tak, a Dawid? Robił wszystko aby nie być
taki jak on. Uciekał, ale nie mogło trwać to wiecznie. Całe swoje
nastoletnie życie spędził ukrywając się przed własnym ojcem, z
którym w tamtym okresie nie mógł się równać, a czy teraz może?
Nie, ale z wiekiem co raz mnie martwił się o swój los , gdzie cały
czas był świadkiem przestępstw swojego ojca. Bo nikt nigdy nie
dowiedział się, ze Clara Blake zginęła od postrzału w głowę.
Nikt nie wiedział, że to jej mąż trzymał wtedy pistolet, oraz
nikt nie pomyślałby, że Dawid jako piętnastoletnie dziecko
przytulało do siebie niewładne, niepracujące już ciało swojej
rodzicielki.
To może dość oklepane, ale osobą,
która miała wgląd na jakiekolwiek zdarzenia z przeszłości
Dawida, byłą Nikola. Mimo,że oboje przeżyli zupełnie inaczej
swoje dzieciństwo, to ona rozumiała go jak nikt inny. Chłopak, nie
był osobą, która zwierzała się ze swoich problemów, ale nie
musiał przy niej tego robić. Narobił wiele głupot za nastolatka,
z których to właśnie ona pomogła mu się wygrzebać. Z biegiem
czasu, chodź tego nie chciał dziewczyna z Londyńskiego
przedmieścia stała się kimś ważnym. Wiele czasu zajęło mu aby
jej zaufać. Cały czas w internacie żył z myślą, że kiedyś i
jej zabraknie. Za dzień, dwa, miesiąc, rok, ale zniknie z jego
życia obciążana zbyt dużą ilością wieści na temat jego
pogmatwanego życia, może i dlatego nie potrafił z nią rozmawiać,
tak jak przyjaciel z przyjaciółką, bo przez dłuższy czas nie
mógł jej tak nazwać. I kiedy wszystko zaczęło iść prostą
drogą, on przestał obawiać, się jej straty, a ona udowodniła mu,
że jest dla niego w grę wtrąciły się uczucia, z którymi Dawid
nigdy nie miał styczności. Rozmyślał wiele, kiedy to Nikola
przedstawiła mu wszystko jasno. Nie czuł do niej nic więcej, prócz
zwykłego poczucia, że jest jej coś dłużny. Już wtedy wyprany
był z większości swoich uczuć, lub chciał aby tak było.
Siedząc na kanapie w kompletnej ciszy
wszystko poukładało jej się w głowie. Dawid nigdy nie będzie w
stanie mnie pokochać, pomyślała, karcąc się za to, że
pogodzenie się z tym zajęło jej tyle czasu. Nie mogła jednak
płakać. Od początku liczyła się, że to wszystko to jedna wielka
fikcja. Związek jej z Dawidem niczym nie różnił się od ich
przyjacielskich relacji. Nie zmieniło się kompletnie nic. Nigdy się
nie całowali, nie mówiąc już o czymś bardziej namiętnym. Czy
jej to przeszkadzało? Czasami, kiedy widziała jak wzrokiem wodzi po
innych dziewczynach, a mimo ich „układu” nadal był jej wierny.
Chyba. Jednak wszystkie obawy i poczucia braku ich bliskości mijały
kiedy chłopak po raz kolejny uśmiechał się i wydawał się
szczęśliwy. Ona wtedy też taka była. Starała się dzielić tym
uśmiechem wiedząc co przeżył. Nikt prócz Dawida nie był pewien,
czy ten uśmiech też nie był fikcją, ale oboje pragnęli dla
siebie tego samego. Aby każde z nich było szczęśliwe, albo chodź
w ich obecności tak się czuli. I o to jak w prostu sposób, uczucia
zmieniły wszystko, a jednocześnie nic. Pojawiły się oczekiwania,
którym on nigdy nie sprostał, lecz nie ważne jaki był, i jaki
miał humor, ona była i starała się pomóc rozwiązać mu każdy
pojawiający się problem. Chciała być jego podporą, która miała
go trzymać w razie upadku. rezygnując ze studiów i angażując się
bardziej w jego życie. Każda decyzja ma jednak swoje konsekwencje.
Wkraczając do życia bruneta wmieszała się w jego problemy tak
bardzo, że sama zaczęła być w niebezpieczeństwie.
Odgoniła od siebie nadmiar myśli, od,
których głowa zaczęła jej delikatnie pulsować. Podniosła się z
kanapy i wspięła na górę po schodach, chcąc skorzystać z
łazienki.
Odkręciła zimną wodę i przemyła
nią twarz. Sądziła, że to pomoże jej otrzeźwić umysł i
powrócić do codziennych zajęć. Nie było to jednak zbyt
skuteczne, bo myśli wciąż krążyły, a nagłe spotkanie jej
policzków z zimną cieczą wywołało o niej nieprzyjemnie
zaczerwienienie tuż pod oczami. Wytarła kapiącą wodę ręcznikiem
i niechlujnie przewieszając go przez uchwyt wyszła z pomieszczenia.
-Nikola- Zawołał cicho brunet.
Oparty był o framugę drzwi trwając w
tej znanej dla Dawida pozycji. Dziewczyna uniosła wzrok znad swoich
butów i spojrzała na Blake'a. Nie odezwała się, tylko patrzyła
na niego, jakby szukając jakiejkolwiek wymówki, aby z nim nie
rozmawiać. Nie wiedząc, czy ma to zakończyć, czy ciągle trwać w
tym dziwnym czymś, czego nigdy nie można było nazwać czystą
partnerską relacją. To nawet nie był związek z korzyściami.
-Tak?
Odchrząknęła. Przerwała ciszę i ta
niepewność, która zapewne tkwiła w nich obojga.
-Przepraszam
Uniósł rękę i położył ją na
karku. Nie odrywając wzroku od szatynki uśmiechnął się do niej
blado. Jeden tak subtelny (jak na Dawida) gest rozładował lekko
napięcie panujące między nimi. Dziewczyna słuchała go uważnie.
Zrobił krok w jej stronę. Byli teraz na wyciągnięcie ręki,
jednak nikt nie zbliżył się bardziej. Mimo, że Nikola byłą
wyższa od Alicji, to głowę wciąż musiała zadzierać do góry,
aby przyjrzeć się jego zielonym tęczówką.
-Wcześniej byłem u ojca. Wyładowałem
się niepotrzebnie.
Złapał ją za ramie i potarł je
dłonią, co ewidentnie było tylko przyjacielskim gestem. Edwards
pokręciła lekko głową, ale uśmiechnęła się do niego.
-Nie, spoko. Rozumiem.
Strąciła dłoń, która delikatnie
błądziła w górę i dół, po jej barku zastępując ją swoją
lekko dociskając palce do miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą czuła
przebieg palców bruneta. Spuściła głowę, a drugą rękę oparła
na zgięciu łokcia łapiąc tuż pod biustem. W ciągu kilku sekund
musiała zdecydować,czego nie mogła zrobić przez ostatnie trzy
lata.
-Nikola, co jest?
Palcem wskazującym lekko podniósł
jej podbródek do góry, a po chwili zaprzestał jakiemukolwiek
dotykowi.
-Dawid- Zaczęła smętnie. W środku
toczyła walkę między tym co dobre dla niego, a tym czego tak
naprawdę by chciała.-Nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Spakuje
się i nim Erick się obejrzy już mnie nie będzie.
Odwróciła się w stronę swojego
pokoju, ale Dawid zatrzymał ją dość stanowczym głosem.
-Stój
Chwycił ją za rękę, ale nic nie
mówił. Analizował to co mogłoby się stać, gdyby pozwolił jej
odejść.
-Skończmy to teraz. Wiesz jak to
wygląda z twojej strony. Nie rań mnie jeszcze bardziej.
Może i brzmiała pewnie, ale żałowała
każdego słowa, które wypowiedziała przed chwilą. Nie chciała
odchodzić. Nie pragnęła go zostawiać. Pragnęła zupełnej
odwrotności, ale liczyła się z tym, że póki jest blisko Dawid
nigdy nie ułoży sobie życia bo cały czas będzie zwracał uwagę
(mniej lub bardziej) na jej uczucia.
-Czyżby?
-Nikola, mi naprawdę na tobie zależy
-Udowodnij to.
Może stracił rozum w tamtym momencie,
bo zrobił coś od czego zrobienia powstrzymywał się przez trzy
lata. Zbliżył się do niej łapiąc jej kark i wargami musnął
początkowo jej dolną część, a po chwili niepewnego dotyku
pocałował ją mocniej. Czy to był odruch, aby ją zatrzymać, czy
raczej strach przed jej odejściem. Sam nie był w stanie tego
określić. Zrobił coś, co uważał za stosowne? Nie, to
zdecydowanie nie było stosowne. Mógł pozwolić jej odejść i
zakończyć tę wiązkę kłamstw. Bo ani jej nie kochał, ani nie
był jej wierny. Zwykłe poczucie długu, którego nie umiał spłacić
w żaden bardziej rozsądny sposób. Wraz z zakończeniem, tego
krótkiego pocałunku oboje byli świadkiem jak ktoś zbiega ze
schodów, a następnie gwałtownie trzaska drzwiami frontowymi.
Tego jeszcze brakował, pomyślał
Dawid i zacisnął szczelnie powieki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz