sobota, 1 października 2016

Ciekawy Pacjent cz. 23 - Pewnego dnia przewidzimy przeszkody, poprzez zamieć...

Hej, tu mówi rak, co tam u was? :{
Kill me... Po prostu kill me. Nie wiem co innego mogę powiedzieć na temat rozdziału. XD
Właśnie sobie przypominam świetne fandomy w stylu Life is Strange i Until Dawn, więc angstuje. XD
Miłego czytania i zapraszam do komentowania. <3
Aha, no i dalej żyję. ;-;
***

Jak poznać czy kocha się jakąś osobę?
Toby zadawał sobie to pytanie znowu i znowu, świetnie zdając sobie sprawę, że zawiesza wzrok na Damienie swobodnie leżącym na jego kolanach. Damienie, który od kilku lub raczej kilkunastu minut leżał z laptopem na brzuchu i poruszał myszką po całym ekranie. Toby nie miał zielonego pojęcia co chciał tym osiągnąć, ale to był jeden sposób na zabicie czasu przed przyjazdem jego rygorystycznych rodziców.
Cóż, to wszystko brzmiało jak jeden wielki, niesmaczny żart.
Westchnął głęboko, odkładając tablet na bok i wyciągając się, roztrzepując swoje włosy. Damien spojrzał na niego, odchylając do tyłu głowę. Wydawał się jednocześnie znudzony i rozbawiony, jeśli było to w ogóle możliwe.
- Tak właściwie, to co ty robisz? - Zapytał Toby, hamując chęć założenia nogi na nogę. Zwyczajnie dlatego, bo, cóż, nie miał takiej opcji.
- Ah, mówiłem ci kiedyś, że nie za bardzo orientuję się w elektronice?
- Żartujesz? - Zapytał Reus po małej przerwie. Brzmiało niedorzecznie. Cała myśl, że młody facet mógł całe życie obejść się bez chociażby wchodzenia w przeglądarkę była wprost nie do pomyślenia. Znaczy, zakładając, że to miał na myśli, ale biorąc pod uwagę fakt, że przez cały ten czas nie przejrzał absolutnie nic w pewien sposób mówił sam za siebie.
- Jakoś nigdy mnie to specjalnie nie chwyciło...
- Nigdy... Nie wiem, nie potrzebowałeś chociażby adresu email do... Pracy..? - Toby zmarszczył brwi, zdezorientowany. Całość opowieści Damiena nie trzymała się kupy, nie żeby był specjalnie zaskoczony, spodziewał się, że Damien z częścią (albo większością) swojego życia i doświadczenia skłamie, bo raczej oczywistym wydawała mu się próba zamiecenia swoich brudów pod dywan, ale stopniowo przestało mu się to podobać. Zwłaszcza, że był na tyle... Wyrozumiały, żeby nie sprawdzić faktyczności każdego słowa swojego pacjenta u zaufanych źródeł. Zbyt dziwnie by się z tym czuł.
- Miałem od tego swojego człowieka.
- Oh. - Och. To głupie och, które nagle wyprowadziło Damiena z humoru zabawiaki i nieźle zirytowało, bo nie było to tylko zwyczajne och, ale też och w wykonaniu Tobyego. Tak denerwująco niewymowne i w jego umyśle znaczące to samo co „gówno mnie to obchodzi”. Albo „twoje zachowanie jest obrzydliwe”, nie żeby nie zgadzał się z tym określeniem, bo jego przeszłość przez większość „zwyczajnych ludzi” jego przeszłość wydawała się wprost odpychająca, ale mimo to... To było wkurzające. Może dlatego, bo Toby raczej do tej „większości” w jego zdaniu nie należał.
Zsunął laptopa na podłogę i zamarł bez ruchu z pozornie obojętną miną, obserwując powoli formujące się na twarzy Tobyego rozdrażnienie, któremu najwyraźniej nie spodobał się fakt, że jego własność, w dodatku jego jedyny komputer jest w ten sposób traktowany przez kogoś kto nie był nawet tego współwłaścicielem i, co gorsza, nie miał pojęcia jak go używać. W dodatku, zrobił to najwidoczniej bez wyraźnego powodu, poza może specjalnym wzbudzeniem w niego irytacji.
- Ja wiem, że cię mało co w życiu obchodzi, ale wiesz przynajmniej ile to kosztowało? - Odezwał się z nutką pretensji, a Damien wzruszył ramionami, na tyle na ile pozwalała mu obecna pozycja.
- Cóż, wierz lub nie, ale były czasy, gdy mógłbym kupić ci takich co najmniej dziesięć. I mógłbym bardzo szybko do nich wrócić.
- Mam pewne powody, aby nie wierzyć pacjentom psychiatryka z tendencjami do patologicznego kłamania. Bez urazy. - Damien natychmiastowo odwrócił się, wyciągając się niczym kot na jego kolanach, wydając się równie obrażonym co to właśnie to zwierze po ucieczce przysmaku wprost przez pyszczka. Wyglądało to równie pretensjonalnie.
- Tendencjami do patologicznego kłamania? Kiedy ja ci niby skłamałem?
- Pytanie brzmi, kiedy powiedziałeś prawdę?
- W porządku, dobra uwaga. - Zachichotał Damien po chwili zawieszenia, tylko udowadniając Tobyemu, że mina obrażonego zwierzaka, to tylko kolejna z jego gierek, chociaż sporo mijałby się z prawdą mówiąc, że mu się je nie podobały. Były... Zabawne, jakkolwiek skrzywione by to nie było.
- Więc, zagrajmy w małą gierkę... Bez kłamstw, bez wykrętów, sama prawda. Nieważne jak bardzo niefajna.
- Skąd niby miałbym wiedzieć, że nie kłamiesz? Albo że nie kłamiesz i w tej chwili z mówieniem, że będziesz mówił prawdę?
- Przysięgam na grób matki! - Zaśmiał się znowu, jakby samo przebywanie w towarzystwie Tobyego dawało mu niesamowite pokłady szczęścia. Albo jakby opowiedział właśnie najlepszy żart na świecie na co toby mógł tylko przewrócić oczami, bo jeśli w swoich opowieściach nie mijał się z prawdą, to było to zwyczajnie chore.- Ta, wiem, okropny żart. Odpowiadając, stąd, że sam chciałbym wiedzieć o tobie więcej. Znaczy, do wczoraj nie wiedziałem nawet że masz siostrę.
- To dalej nie daje mi żadnej pewności, wiesz o tym, prawda?
- Dobra, w takim razie... - Zastanowił się przez chwilę, rozkopując swoje smoliście czarne włosy, które do tej pory i tak były w sporym nieładzie. Jak zwykle zresztą. - Jeśli nie będziemy chcieli na coś odpowiedzieć, to po prostu nie odpowiemy. Pasuje? I tak już znudził mi się ten cały komputer. - Toby uśmiechnął się pod nosem, ale zdążył ugryźć się w język zanim wypaplał coś w stylu „jakbyś chociaż umiał go używać”. Cóż, kolejna rzecz warta do zapamiętania, przynajmniej możliwe, że będzie miał czym dokuczyć Damienowi, gdy będzie wyjątkowo nieznośny.
- Pasuje. Możesz zaczynać.
- Ulubiony kolor? - Wypowiedział bez zastanawiania się, jakby od dawien dawna miał już to pytanie w pamięci, tylko bez okazji, aby je zadać. Toby nie zdziwił się gdyby taka była prawda. Mimo to, nie mógł się powstrzymać od zauważenia jak bardzo typowe było to pytanie.
- Serio?
- Serio serio. Spodziewałeś się, że jakie pytanie zadam? „Ile razy w życiu uprawiałeś seks”? - Toby wzdrygnął się automatycznie, a na jego policzki wpłynął delikatny rumieniec, sprawiając, że Damien uśmiechnął się złośliwie. Tak jakby był w stanie wyrażać tylko złośliwość i radość, ewentualnie złość. - Ta, poza tym, znam odpowiedź.
- … Nienawidzę cię.
- Na prawdę? - Damien wyprostował się, tym razem kładąc na nim swoje nogi. Zbliżył się na bardzo niebezpieczną odległość i Toby był pewien, że gdyby ruszył się chociażby o milimetr, to poczułby na sobie jego, dziwnie niepodobny do całej postaci, delikatny dotyk. Widocznie zaczynał coraz lepiej radzić sobie z negatywnym nastawieniem Reusa.
- Jestem zupełnie poważny.
- Oh, cóż za dziwny nawyk, całowanie osób, których nienawidzi się tak bardzo~.
- Słyszę to całe życie. - I wbrew instynktom, które krzyczały na niego, że dzisiaj nie warto zbliżać się do Damiena, odwrócił się i go pocałował, wywołując u niego małe zaskoczenie. Jednak odsunął go od siebie zanim ten zdążył się za bardzo, rozochocić. - Zielony. - Teraz sam nie mógł powstrzymać się od sarkastycznego uśmieszku, widząc, że Damien zupełnie stracił wątek. Chyba musiał zacząć robić to częściej. - Ulubiony kolor, zielony. Chyba.
- A tak, gra, rodzice, cokolwiek. - Wymamrotał do siebie zanim z powrotem opadł, tym razem na plecy i znowu wpatrywał się w sufit, który chyba z jakiegoś powodu wydawał mu się być bardziej interesujący niż komputer czy świat internetu. Cóż, Toby zawsze wiedział, że Damien jest dziwakiem. - Mój to fioletowy, oszczędzając ci pytanie.
- Fiolet?
- Coś nie tak z fioletowym?
- Nie, po prostu spodziewałem się odpowiedzi „czerwony”, „czarny”, nie wiem... Kolorów mroku czy coś. - Damien zaśmiał się, zwracając na niego swoje ciemne oczy.
- Za kogo mnie masz? Księcia piekieł?
- Coś w tym stylu... Ale fiolet to też poniekąd twój kolor. Pytanie, poprzednie związki?
- Poważne czy nie? -Toby mrugnął parokrotnie, zastanawiając się co to miało znaczyć. Kiedy związek można zakwalifikować jako „poważny”, a kiedy nie? Nie żeby nie słyszał wcześniej tego terminu, ale nigdy go nie rozumiał. Czy jeżeli osoby zdecydowały się być w związku, to nie znaczy to od razu, że są w jakiś sposób poważne? Rozumiał, że istniały osoby, które chciały, tak zwanie, skakać z kwiatka na kwiatek, co więcej jego siostra była taką osobą, ale nie rozumiał po co w takim razie od razu ładować się w związek. W takim wypadku mogło być z tego tylko więcej kłopotów niż pożytku.
- Obydwa?
- Nie chce odpowiadać... Albo raczej, nie znam odpowiedzi. - Dopowiedział szybko, nie wyrażając żadnych emocji. Jakby był to zwyczajny temat o pogodzie. Z drugiej jednak strony, Toby nie należał do sympatyków przeszłości, więc mógł zrozumieć brak sentymentu. Miał tylko malutką nadzieję, że Damien nie bawi się w ten sposób i z nim.
- W takim razie, poważne?
- To już następne pytanie, ale daruje ci to, będę miał jedno dodatkowe. - Uśmiechnął się do siebie zanim kontynuował. - Nie licząc tej, jeden. - Pomijając fakt, że nie do końca byli razem (oprócz oczywistego zachowywania się jak tacy), to Toby poczuł dziwny rodzaj nieuzasadnionej według niego ulgi. Bo Damien ciągle mógł kłamać co do swoich słów, jednak ciągle... Dostał szybką odpowiedź na pytanie, które od jakiegoś czasu krążyło w jego myślach. Było to całkiem... Miłe. Jeśli to dobre określenie.
- Jaki...
- Hej, moja kolej. - Przerwał mu Damien, jednak rozbawienie dalej nie schodziło mu z twarzy. Czy serio musieli trzymać się kolejki? Przecież nie brali tej gry „aż tak” na poważnie...
Chyba...
Mimo to, Toby nie odezwał się, tylko pozwolił mu mówić. Nie było i tak sensu wszczynać dyskusji o coś tak trywialnego jak to. Mimo to, że na początku nie ustalili żadnych zasad...
- Więc... Byłeś w jakimś związku?
- Dwóch. Jak ty to pięknie nazwałeś, niepoważnych. - Mógł zauważyć cień zdziwienia przebiegający po twarzy Damiena i poczuł jak łechta go duma. Może i było to w jakiś sposób bardzo dziecinne, ale pochlebiał mu fakt, że może go jeszcze czymś zaskoczyć. - Jakiej płci był ten związek?
- Jakiej płci? - Zaśmiał się. - Byłem z dziewczyną. A ty?
- Dziewczyny.
- Nuda. - Przeciągnął samogłoski, wyszczerzając się w drapieżnym uśmiechu. - Dlatego jesteś ze mną taki niedostępny...
- Sam powiedziałeś przed pięcioma sekundami, że byłeś z dziewczyną, matole, więc nie żebyś był inny.
- Jestem, nie powiedziałem, że nie byłem z facetami, tylko że nie byłem z nimi na poważnie. Wiesz, oni i tak są bardziej skorzy do przelotnych związków z gościem mojego pokroju. - Toby nie mógł się powstrzymać i schował w twarz w dłoniach i, nie podnosząc wzroku, wybuczał:
- Co to w ogóle znaczy?
- Nie złość się, dobra? To wyglądało... Inaczej. - Potarł pięścią skronie i odgarnął włosy z czoła, nagle wyglądając... Sentymentalnie. Tak dziwnie emocjonalnie, zupełnie szczerze. Jego twarz wyrażała całe spektrum uczuć, których przeważnie zwyczajnie nie czuł. To było dobre uczucie, nowe i nie do końca przyjemne, ale nie mogło mu się nie spodobać. - Nie pamiętam ostatniego razu, kiedy tak po prostu leżałem i rozmawiałem z kimś z czystej przyjemności. Nawet jeśli kiedyś miałem... Jakąś parodię przyjaciela, to moje relacje z ludźmi nie wyglądają w ten sposób, Toby. Nigdy nie wyglądały. - Zapadła chwila ciszy, żaden z nich nie wiedział co powiedzieć albo zwyczajnie nie wiedzieli jak ją przerwać. Każde zdanie wydawało się być nieodpowiednie, ale doskonale zdawali sobie sprawę, że milczenie nie było rozwiązaniem. Nie tym razem.
Toby spuścił wzrok, przełykając ślinę, przybierając niepokojąco podobny, przygnębiony wyraz twarzy.

- Moje też nie.

6 komentarzy:

  1. JA TEŻ ŻYJĘ! *wbiega do pokoju, zamyka drzwi na klucz, a ów przedmiot wyrzuca przez okno, aby nie móc już skąd znowu uciec* Szkoła dobija T_T
    Bardzo przepraszam, że na tyle zniknęłam >< Ale już jestem z powrotem! *^* Ja i moje pozbawione sensu komentarze XD
    Blog się tak pięknie rozwinął,a nowe tło jest tak genialne, że mam ochotę tarzać się po podłodze w napadzie szczęścia *nie zwracajcie na mnie uwagi* Po prostu wróciłam, a tu Ciekawy Pacjent *-* To znak od losu! *^* XD *jest doskonale świadoma swojej ułomności*
    Nie mogłam przestać się śmiać, gdy czytałam o tym nieszczęsnym "och" XD <3 Toby nagrabił sobie trzyliterowym słowem XD Można? Można XD Wystarczy, żeby było to skierowane do Damiena XD
    W ogóle scenka, gdy Damien leżał na kolanach Toby'iego była taka kochana, puchata, tak ślicznie fluffiasta <333 Aż miałam ochotę tam być i ich utulać ^^ XD
    Książątka Piekieł! <333 *-* Od dzisiaj zaliczam do nich też Damiena XD Na pewno polubi się z Mefisto, już ja o to zadbam XD :3
    Pacjent psychiatryka ze skłonnościami do patologicznego kłamania (czyt. Damien) [*] XD Kocham! XD <3
    Wyobraziłam sobie Damienka z tym komputerem i kompletnym brakiem pomysłu, co robić XD To było rozczulające *~* XD
    A ten pocałunek był AWWWW *-* <3 Oby tak dalej Toby! XD *dopinguje Toby'iego i trzyma za niego kciuki*
    Ja już chcę, pragnę, potrzebuję dalszej części! XD :v ><
    Mam nadzieję, że spełnisz marzenie tej tu oto *wskazuje na siebie* ameby umysłowej i napiszesz mi piękny, świeży jak chlebuś prosto z pieca *~* (zadrutowali mi zęby i nie mogę póki co, jeść tej pysznej, chrupiącej skórki od chlebka T^T *tonie we własnych łzach* XD), długi rozdzialik ^^
    Proszę! *oczy szczeniaka* XD
    Weny życzę, powodzonka w szkole i pozdrawiam, \(^°^)/
    ~Alexandra ^^
    PS. Tak, od następnej notki wracam do regularnego komentowania ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że tak późno odpowiadam, ale... No tak szkoła... *Przeklina niemiecki, bo może*
      Chwila chwila, to ja powinnam przepraszać... Znowu mnie nie było trzy tygodnie... SKJFGASIUFJIHDS.
      Szczerze, to dalej nie jestem zadowolona z tła. To jest ten moment, gdy najładniej wychodzą ci krzaki za oknem. XD
      Aleee... Robienie go zajmowało mi już dosłownie miesiąc i projekt powoli zmierzał ku porzuceniu, więc skończyłam z poprawkami i zaakceptowałam je takie jakie jest. ;-;
      Teraz mam o dziwo wenę na Pacjenta... Ale niestety musi poczekać na swoją kolei, bo przed nim jest jeszcze parę zaległych opowiadań... Powiem tak, mam na to opowiadanie tak dalekie plany, że prawdopodobnie w ogóle zostanie podzielony z powodu zmian jakie zajdą.
      Haha, nie mam pojęcia jakim cudem wymyślam takie sceny. Znaczy, napiszę rozdział, po czym czytam go na drugi dzień i zdaję sobie sprawę, że nie pamiętam połowy scen i w ogóle to mam wrażenie, że coś ćpałam przy pisaniu. XD
      Właśnie zdałam sobie sprawę jak bardzo są do siebie podobni... Dlatego właśnie mam wrażenie, że byłoby wprost przeciwnie i żarli by się jak pies z kotem. XD
      Ah te trudne charaktery.
      Życie Damiena to jeden wielki mem "I have no idea what I'm doing", pogódźmy się z tym. XD
      No właśnie, Toby nam się coś odważny robi.~~
      Jak już powiedziałam, rozdział na pewno się pojawi, może nawet w następny wtorek, ale najpierw muszę dokończyć parę rzeczy... Nie wspominając o fakcie, że wciągnęłam się bardzo w 19 Days (jak nie czytałaś, to bardzo polecam. Swoją drogą, postać He Tiana bardzo mi Damiena przypomina. ;p) i oprócz tego, że rysuję fanarta, to jeszcze mnie wychowawczyni wrobiła w konkurs... Moje życie. ;-;
      Jesteś cudowna po prostu. Nie masz pojęcia jak uwielbiam twoje komenty i jak bardzo poprawiają mi humor. <3

      Usuń
    2. 19 days? Yaoi wyczuwam :3 Takie tytuły mają yaoi, niech to będzie yaoi,to yaoi, tak? *bełkot fanatyka gejozy* *mózg potrzebny od zaraz, jakikolwiek, kupi wszystko* Wena na Pacjenata! *^* *-* *rzuca się po łóżku, a z jej ust wypływa tęcza szczęścia* Nie zgub jej, błagam *^*
      A tło jest supi, nie gadaj! Jest świetne w każdym calu, nie tylko krzaki! ^^ Chociaż te krzaki to już istny majstersztyk <3 XD
      Pokażesz swojego fanarta? Plooose *scenięce ocka* Uwielbiam patrzeć na czyjeś rysunki, bo jako osoba plastycznie upośledzona nie mogę tworzyć własnych prac bez narażania przypadkowych osób, które miały to nie nieszczęście i to zobaczyły, na raka oczu XD ^^"
      Ojej, bardzo mi miło ^^ <3 *szczerzy ryjka, co w jej przypadku lekko przerażająco* XD Cieszę się, bo komentowanie sprawia mi tak ogromną radość, że aż sama się sobie dziwię XD Ale chyba widać, że to lubię chociażby po tym, że moje komki są dosyć obszerne XD
      Wenki! ^^

      Usuń
    3. Ale oczywiście, że yaoi. Gzie by nie yaoi. <3
      Znaczy, takie bardzo shounen ai. Obecnie mamy 180 rozdział bodajże i relacje bohaterów się dalej ciągną. Ale jest śmieszna i bardzo fajna. No i ma śliczną kreskę. <3
      Po angielsku najszybciej dodają tutaj -> http://yaoi-blcd.tumblr.com/
      A po polsku tutaj -> http://dracaena.webd.pl/portfolio/19-tien/
      Wszyscy na mnie krzyczą jak podziwiam te krzaki. No ale serio, krzaki są ładne. Krzaki. *Robi się dziwnie*
      Heh, ja bardzo chętnie, ale nie bardzo wiem gdzie je przesłać. :v
      Oj tam, nie może być tak źle. Z resztą, zależy od kiedy rysujesz, bo jak ja patrzę na swoje rysunki sprzed jeszcze dwóch lat to wątpię po prostu. XD
      To się cieszę, bo uwielbiam te komenty. <3
      Sprawiają, że nawet podczas zastoju dostaję wyrzutów sumienia, że nie piszę i staram się to nadrabiać. <3

      Usuń
    4. Dziękuję za linki! *-* *bije pokłony*
      Krzaki są kochane XD :3 Można się w nich ukryć XD *poleca jako osoba przez osiem lat mieszkająca w lesie XD* Dom w lesie, nie polecam XD
      A mogłabyś dodać na bloga? *_* Ploose *_*
      Od... Eee... Nigdy XD *drapie się w tył głowy* Zbierałam się za to milion razy i milion razy rezygnowałam :") XD
      Jeeej, moje komenty są motywacją! *^* *kolejny powód do życia* XD ^^

      Usuń
    5. Od pomocy tu jestem, moja droga. ;D
      Ja to wiem, krzaki zawsze wspomagają stalkerów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      No cóż... Ja jestem prawie zawziętym stworzeniem... Ale strasznie zapominalskim i przeciągającym terminy. [*]

      Usuń