Dziewczyna znalazła się w jakimś dziwnym korytarzy. Duża przestrzeń w ciemnych barwach. Szatynka rozglądała się. Podeszła do drzwi. Było ich wiele, ale te jedne szczególnie ja zaciekawiły. Na końcu korytarza, ciemnoszare, stare drzwi. Chwyciła za klamkę, a drzwi bezdźwięcznie sie otworzyły. Wahała się, ale przekroczyła próg ciemnego i nieznanego jej miejsca. Widoczność miała ograniczoną. Prawą ręką znalazła włącznik. Nacisnęła go, żarówka rozbłysła światło po "pokoju". Nie był to zwykły pokój. Przypominał piwnicę, jakiś składzik, lecz na jego końcu był "legowisko". Ktoś tam leżał, może spał. Alicja bała się podejść, aby w razie czego nie obudzić chłopaka. Miał czarne włosy, t-shirt i spodnie równiez koloru czarnego. Na pierwszy rzut oka przypominał Ali emo. Spodnie, to były raczej rurki, ponieważ był bardzo dopasowane do jego chudych nóg. Szatynka, była zdziwiona i trochę przestraszona, Już miała się wycofać, ale męski głos ją zatrzymał.-Po co tu przyszłaś- Burknął
-Ja? Yyy...trafiłam tu przypadkowo- Odpowiedziała, nie przyznając mu się do tego jak naprawdę tu się znalazła. Obawiała sie, że uzna ja za tchórza czy coś.
-Nikt nie trafia tu przypadkowo. To korytarz obecnie zamknięty dla pomieszkujących tutaj. Odpowiedział obracając się w stronę Alicji. Dziewczyna stała tam nie ruszając się. Jej oddech przyspieszył gdy ujrzała twarz chłopaka. Był o dziwo przystojny. Nie spodziewała się tego. Spojrzała się w jego jasno błękitne oczy.
-Powiedzmy, że uciekłam od rzeczywistości?
-Od rzeczywistości? W takim razie źle trafiłaś. Rzeczywistość dotyka tutaj bardzo boleśnie. Westchnął i ułożył się na plecach. Zapadła między nimi cisza. Trwałą ona dość długo i była bardzo niezręczna. Brunet w końcu ja przerwał.
-A tak w ogóle to jestem Dawid-Wstał z "łóżka" i podszedł do zdezorientowanej dziewczyny,
-A ja Alicja- podała mu dłoń.- Mogę cię o coś zapytać?
-Chyba- Schował ręce do kieszeni swoich rurek.
-Dlaczego ty tu jesteś?- Zapytała oczekując odpowiedzi, choć była dziwnie przekonana, że jej nie otrzyma.
-To dość długa historia...- Powiedział i wyją z kieszeni papierosa i zapalniczkę. Zdziwiona zachowaniem mężczyzny nadal ciągła temat.
-Mam dużo czasu- naciskała.
-To naprawdę nic ciekawego- Warknął chłopak.- Nie, że cię wyganiam, ale lepiej będzie jak sobie pójdziesz.
Alicji zrobiło się głupio. Kiwnęła głową i odwróciła się w stronę wyjścia. W ostatniej chwili poczuła uścisk na swej dłoni. Spojrzała się w tył.
-Nikt ma nie wiedzieć o naszym spotkaniu, a jeszcze się zobaczymy- Powiedział i posłał coś na znak uśmiechu bardzo lekkiego uśmiechu. Alicja wyszła z piwnicy
i wróciła do swojego pokoju, gdzie czekał na nią Aleks.
-Gdzie byłaś?- Zapytał dociekliwie. Wiedział że nie lubi kontroli
-A gdzie miałam być?- Odpowiedziała pytaniem na pytanie. Aleks tylko zmierzył ją wzrokiem.
-Martwiliśmy się o ciebie- Podszedł do niej i chwycił jej podbródek.
-Niby kto? Ty i dyrektorka?- Spojrzała mu w oczy z lekkim wyrzutem
-I Pani Monika
-Kto?
-Twoja przyszła "matka"- Powiedział i lekko zbliżył się do ust Alicji. Dziewczyna gwałtownie zdjęła jego rękę z swojej twarzy, a wzrok skierowała w dół.
-Ja mam jedną matkę-Warknęła
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz