środa, 3 grudnia 2014

Ciekawy Pacjent cz. 10 - Niby dorośli, a ciągle jak dzieci.

Halo, czy ktoś tu jest? *Muzyczka z horrorów. Pusto.* Nie było nic od 16 listopada! Nie dziwie się, że pustko i kurz. No to... GO GO POWER RANGERS!


***

- Niedługo lato. Wybierasz się gdzieś? - Toby podniósł wzrok znad notesu. Damien półleżał na kanapie i patrzał na niezidentyfikowany punk około dwadzieścia centymetrów od twarzy szatyna.


-Nie. Chyba zostaję. - Cole uniósł brew i tym razem na niego spojrzał.

-Żadnych cieplejszych miejsc? Nawet Francji?

-O Chryste, w życiu. - mruknął Reus - Na jakiś czas mam dosyć Francji. Chociaż w sumie, Anglii też... - widząc, że pacjent jest już w pełni zainteresowany kontynuował – Kojarzysz może dwóch blondynów... - mężczyzna przerwał mu śmiechem.

-Nie żartuj. To też twoi pacjenci? - kiwnięcie głową musiało brunetowi wystarczyć – Wiesz co oni robią na co dzień?

-Mogę się domyślić. I nie śmiej się. Kiedy MUSISZ to ogarnąć, to robi się bardzo upierdliwe.

-Ty to masz farta do tych dziwaków.

-Czy ja wiem. Wydaje mi się, że to akurat jedni z normalniejszych. - Damien uśmiechnął się ironicznie.

-To kiedy wychodzę, doktorze?

-Nigdy. - odwzajemnił uśmiech.

-Tak byś za mną tęsknił? - Szatyn odpuścił wzdychając.

-Jesteś niemożliwy. Poza tym... - zamknął notes z hukiem. - powinniśmy mówić o czymś innym, nie sądzisz?

-A mi tak lepiej. Nie lubię „oficjalnych” tematów – nastała chwila ciszy – gramy w „spojrzenia”? Wiesz, kto pierwszy opuści wzrok, ten przegrywa.

-A to nie było z mruganiem?

-Nie wiem. Ja, jak z innymi w szkole grałem, to zazwyczaj wygrywałem.

-Mimo wszystko, głupi pomysł.

-Jesteś moim terapeutą. Zajmij mnie czymś. -Toby przewrócił oczami.

-Nie chcesz rozmawiać, więc czym?

-Nie wiem... Choć tu.

-Po co?

-Przecież cię nie pogryzę. - No nie wiem... - Pogra się w coś, pomyśli, porozmawia... Proszę? - Reus leniwie podniósł się z fotela i powolnym krokiem podszedł blisko drugiego mężczyzny.

-Zadowolony? - mruknął zachowując bezpieczną odległość.

-Nie, bliżej. Siadaj. - Szatyn zrobił tylko jeden krok.

-Jezu, bliżej. Mówiłem, że nie gryzę.

-Może... A może nie... - Na te słowa Damien nie wytrzymał, szybko wychylił się do przodu i łapiąc Reusa za ręce pociągnął go do siebie. Tamten stracił równowagę i prawie przewrócił się na bruneta, ale w ostatniej chwili zatrzymał się i siląc się na spokój zapytał:

-Można wiedzieć co ty robisz?

-Pomagam ci. No a skoro już tu jesteś, to siadaj. - Toby niechętnie usiadł na wskazanym miejscu.

-Naprawdę, jak dziecko. - Cole zaśmiał się wesoło.

-Zamknij się już marudo...

***

Swoją drogą, dosyć zabawnie. Tam zaraz lato, tymczasem u nas zima ^^.

4 komentarze:

  1. "Przecież cię nie pogryzę. - No nie wiem..." - wygrało XD
    Po wielu, wielu minutach zaciekłej walki z moim laptopem i internetem - udało się, mogę wreszcie napisać komentarz :D ^^
    Wyobraziłam sobie całą scenkę i śmiałam się jak głupia do ekranu :') Damien rozwalony na kanapie w gabinecie swojego psychiatry... :") Ciekawe, co sobie musieli pomyśleć moi rodzice, gdy nagle o 23 z mojego pokoju dobiegł szaleńczy śmiech... Eee tam, w sumie to dla mnie normalne xD
    Rozdział - PRZECUDOWNY! <3 Oooh, zazdroszczę talentu! *O* Też chciałabym tak, kiedyś pisać *Chyba w twoich snach, Alex... Oh, cicho bądź, Marcello! Nie niszcz marzeń!*
    Lecę (nadal na mej miotle, bardzo dorby model, polecam) czytać dalej i nieważne, że mam jutro konkurs przedmiotowy z historii... To jest na pierwszym miejscu, a nie on! xD
    Pozdrawiam i duuuuuuużo weny życzę! :D
    ~Alexandra
    PS. Czy moje komentarze nie są przydługie? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie walczących. ;-;
      Omg, ktoś lubi moje opowiadanie... *Ślini się*. Ekhem, jestem normalna, jestem normalna, jestem normalna... Oddychać... XD
      Talent? *Śmieje się nerwowo, spoglądając na zeszycik sprzed dwóch lat*. Nope, lepiej nie.
      Jestem pewna, że mnie dogonisz. Z moim słomianym zapałem, to muszę się pogodzić, że wszyscy mnie dogonią. :P
      Ty masz miotłę, ja mam nożyczki... Nie wiem co ma do czego, ale mają na imię Akashi... XD
      Panie, ja wiem, że yaoi najważniejsze, nie musisz móóówić~~ (Mówi osoba, która na sprawdzianie została ukarana za czytanie Hannigrama na lekcji... I napisała yaoi na wypracowanie... Warto było. XD).
      Dziękuję i dziękuję!!~~
      PS. W żadnym wypadku. *Ukradkiem wyciera tęczową ślinę*

      Usuń
    2. Akashi... :") Wyczuwam Kuroko no Basket :D Zgadłam?

      Usuń
    3. Strzał w dziesiątkę. ;D

      Usuń