Od wizyty Belli minęło trochę czasu.
Toby szybko przezwyciężył złe samopoczucie i naprawdę starał
się w pracy. Dni mijały szybko, a wiosna coraz bardziej rozkwitała.
Rozkwitała również jego znajomość z Damienem, jego jakże
ciekawego pacjenta. Mimo tego, że jego rozum wręcz krzyczał by
zerwać wszelkie kontakty z tym psychopatą, to on sam czuł pewnego
rodzaju pociąg by się temu sprzeciwić i mimo wszystko dalej
poznawać historię jak i samego bruneta.
- Właściwie to cie okłamałem...
- pewnego razu powiedział Cole. Toby spojrzał na niego zaskoczony.
- Co?
- Nie byłem w mafii. No nie, w
sumie... - westchnął głośno – Pracowałem dla nich, ale nie
byłem jednym z nich. Wykonywałem najbrudniejszą robotę i
dostawałem dosyć małą „wypłatę”. Dobry byłem, to się
zgodzili. Coś jak płatny zabójca. Tyle. No, ale było zabawnie.- Reus wtedy był zupełnie zdezorientowany jego wypowiedzią. Miał
wrażenie, że Damien posiada dwie osobowości. Jedną sadystyczną
i manipulatorską, a drugą dziecinną...
- Nowi są, słyszałeś? -
Zaczepiła go Oliwia Orzyłkowska, jego koleżanka z pracy. Jej
ojciec emigrował ze swojego ojczystego kraju- Polski, a że się
uparł, to kobieta pomimo tego, że urodziła się w Anglii, to
posiadała Polskie imię i nazwisko. Przez to wszystko znajomi, w
tym Toby, który zawsze miał problem z łamańcami językowymi, nie
potrafili i starali się nie wymawiać jej danych osobowych. Zresztą
sama Oliwia miała z tym problemy. Wyrwany z myśli westchnął i
odpowiedział częściowo zainteresowany:
- Nie, jacy nowi?
- Kompletne świry. Jeden myśli, że
jest Anglią, tak krajem, a drugi, że Francją. Ciągle się kłócą,
szarpią i „strzelają” do siebie z palców. No i gdy próbujesz
ich rozdzielać dostają napadów szału.
- Znając moje szczęście akurat
trafią do mnie... - kobieta zaśmiała się wesoło.
- I ponoć Polacy to pesymiści. No
cóż, nieważne. Miłej pracy. - pomachała szatynowi na pożegnanie
i udała się w tylko sobie znanym kierunku.
***
- Wiedziałem, cholera, wiedziałem.
- mruczał do siebie Toby jednocześnie czytając kartę nowych
pacjentów i próbując ogarnąć ich wzrokiem. Dwóch blondynów
siedziało naprzeciwko niego i przekomarzało się w najlepsze.
Najpierw Damien, potem klinika, a
teraz to. Ja pier...
- Zamknij się!
Nie zapominaj Wojny Stuletniej!
- Merde, to się nie liczy! Jesteś
zwykłym rozbójnikiem!
- Pamiętacie Unie Personalną,
prawda? - Reus masując głowę spróbował zwrócić na siebie
uwagę. Stuprocentowo mu się udało. Blondyni natychmiast odwrócili
głowę w jego stronę, a jeden z nich, Arthur, oblał się
rumieńcem i zaczął pokrętnie tłumaczyć swoje decyzje. Chwile
później dołączył do niego drugi, Francis, a w pokoju powoli
narastał hałas. Toby zaczął mocno się irytować.
- Dobra, dobra, zrozumiałem.
Przepraszam, ale czy moglibyście się trochę uciszyć? - po
krótkiej chwili nastała cisza, chociaż „Francja” i „Anglia”
rzucali sobie ukradkowe, wrogie spojrzenia. - Co się stało, że
tak się nienawidzicie?
- Jak to „co się stało”? Cała
nasza historia jest taka. Poza tym, nie wiem kto mógłby lubić
tego...
- Nie kończ, żabojadzie!
No tak, jasne... -
szatyn pokręcił głową. - A ja myślałem, że z
Damienem trudno się dogadać...
***
Po wizycie tych
jakże ciekawych osobistości Toby był niemal wykończony. Oparł
głowę na dłoniach i miał wrażenie, że zaraz zacznie się
modlić, by wrócić już do domu. Z drugiej strony wizja pustego
mieszkania i tych samych obowiązków co ma co dzień wystarczająco
go odstraszała.
Chyba mam
depresję. - pomyślał próbując rozpracować umysły pewnych
psycholi...
***
Pozdrawiam... Pewną grupę społeczną ^J^.
Hej! ^^
OdpowiedzUsuńNowa czytelniczka melduje się na miejscu! \(^^)/
"Ciekawy pacjent" to pierwsze opowiadanie, jakie tu czytam, ale mogę, a wręcz muszę powiedzieć: macie ogroooooomny talent! :D
Żadne inna historia jeszcze mnie tak nie wciągnęła! Naprawdę! *O*
Co do rozdziału tego i poprzednich - awwww <3 To jest świetne! Czytam jednym tchem i teraz tylko zrobiłam sobie przerwę na napisanie komentarza. :D (A i tak jednym okiem czytam na telefonie następną notkę xD :3)
Mam nadzieję, że to jest kontynuowane? Pisze, że w trakcie, więc... ^^ Trzymam za słowo! :D Ostrzegam - będę Was o to męczyć! :3
Lecę (na mej miotle) czytać dalej, pozdrawiam i weeeeny życzę! :D
~Alexandra
PS. Nie ma to, jak nawalić emotikonek, prawda? ^^ A, i przepraszam, jeśli kom wyszedł... Aż nazbyt chaotyczny xD
PS2. Anglia i Francja... Pierwsze skojarzenie - Hetalia xD ^^
Wow, pieseł, wow. Wybacz za zwłokę, brak internetu. ;-;
UsuńPowiem, że się nie spodziewałam... Wbiłam tak sobie na komentarze, a tu mały spamik... Nie żeby mi przeszkadzało. XD
Dziękuję za pochwały. <3
Co do kontynuowania... Ano jest, w teorii... Ale częstotliwość jego dodawania jest... Przerażająca. XD
No nic, mam rozdział, muszę go na kompa przepisać.
Ps. Też uwielbiam emoty, noo problem! :D
Ps2. Słuszne skojarzenie... Pijana byłam... Colą... XD