niedziela, 8 października 2017

Tydzień, który zmienił moje życie cz.7- Nigdy nie będą przyjaciółmi + MEGA WAŻNE INFO

Tak...dobrze widzicie, to opko zmartwychwstało.
Cóż mogę powiedzieć...Powinnyśmy wraz z Anon otrzymać nobla za najlepsze blogowanie w historii ludzkości </3
To jest kolejny rozdział Obkk...
Jeśli ktoś o tym opowiadaniu jeszcze pamięta, to mam do was bardzo istotne pytanie, na które sama nie znam odpowiedzi.
Mianowicie.
Początkowo to opowiadanie miało być oneshotem i zakończyć się na tym rozdziale, ale nie wiem, czy tego chcecie. Jest możliwość, abym je kontynuowała, co zobowiązuje mnie automatycznie do pojawiania się tego regularnie, więc jeśli o to chodzi to dołożę wszelkich starań, aby nigdy więcej nie doprowadzić do ośmiomiesięcznej przerwy.
A więc pytanie brzmi:
Czy rozstajemy się z tym opowiadaniem i na dniach pojawi się epilog, czy może chcecie jakąś kontynuacje?


Kakashi nieco skrzywił się już z samego ranka, kiedy dość ciężka kończyna przyciskała go do łózka, skutecznie utrudniając mu obrócenie się. Nie chciał jeszcze otwierać oczu, nie miał ochoty podnosić się z łóżka, kiedy czuł się nadzwyczaj przyjemnie. Rzadko mu się to zdarzało, jednak tego dnia pragną pozostać tak cały dzień. Nie ruszać się, nie rozmawiać. Po prostu leżeć i wpatrywać się w sufit- z nim.
Jednak z czystej ciekawości uniósł jedną powiekę i kątem oka spojrzał na śpiącego Obito. Widok tak beztrosko pochrapującego bruneta z obślinionym kącikiem ust mimowolnie zmusił go do uśmiechu. Pokręcił nico głowa i strzepnął rękę chłopaka na bok, na co on jedynie wymruczał coś pod nosem i obrócił głowę w druga stronę. Kakashi założył swój granatowy szlafrok i wyszedł z pokoju.
Przywitał go widok, który wywołał tylko miłe wspomnienia ze wczorajszej akcji. Rozrzucone kurtki i guziki walające się po ziemi, tak zdecydowanie Kakashiemu na ten widok pojawił się blady rumieniec.
Ominął bałagan i wszedł do kuchni, aby przygotować sobie poranna kawę. Była niedziela, co oznaczało tylko jedno i niekoniecznie było to coś dobrego. To miało się zakończyć, właśnie tego dnia. Obito miał zabrać swoje rzeczy, a wszystko miało wrócić do normalności, ale czy tego właśnie chciał Hatake? Pozbyć się tego wkurzającego typa ze swojego mieszkania dzięki, któremu jego życie przez chwilę wydawało się mniej nudne?
Tyle było po jego dobrym humorze. Niczego nie oczekiwał, a wręcz nie spodziewał się tego w jakim kierunku sprawy się potoczą. To miał być zwykły zakład na, który on poszedł, bo przecież nikt go do tego nie zmusił. Mieli wrócić do normalnej relacji. Miel znów być tylko rywalami w pracy, jak gdyby wszystko co zaszło za ścianami tej kawalerki, zostało tutaj i miało odejść w zapomnienie.
Pijąc kawę zajrzał do lodówki w poszukiwaniu czegoś na śniadanie. Wyciągnął jajka i masło. Nie był wybitnym kucharzem, jednak dawał radę się wyżywić, także zrobienie jajecznicy wydawało się odpowiednim pomysłem.
Był w trakcie rozbijania jajek na patelnię, kiedy usłyszał skrzypiące drzwi. Ostentacyjnie obrócił się w ich kierunku i zobaczył Obito, który zaspany stanął we framudze i drapał się po głowie druga ręką zasłaniając usta, kiedy ziewał.
-Cześć- Sapnął Hatake i powróciwszy do gotowania zaczął mieszać w patelni. - Zaraz będzie śniadanie- Oznajmił. Niemal wyczul ta napiętą atmosferę, kiedy usłyszał w odpowiedzi lekceważące „okej”, ale nie chciał się odzywać. Po prostu robił swoje- nakładał jajecznicę, kiedy Obito prawdopodobnie się ubierał. Miał rację. Brunet wrócił ubrany w czarne dresy i o dziwo w koszulce, co rzadko się zdarzało.
Kakashi chwycił talerz, a drugi podał chłopakowi, na co on tylko skinął i zajął miejsce na fotelu. Hatake z przyzwyczajenia, bo tak co dzień rano zjadał śniadanie- przy kuchennym stole przeglądając mało starannie poranną gazetę chciał zając miejsce na krześle, jednak przez natarczywe spojrzenie Obito, które było przepełnione ciekawością i wspomnieniem wczorajszej nocy szybko zrezygnował z tego pomysłu i zajął miejsce naprzeciwko Uchihy lekko odchrząkując przy tym.
Obito może i dość wrednie, ale zaśmiał się lekko obserwując poczynania swojego współlokatora, który posłał mu mordercze spojrzenie, co totalnie zignorował zaczynając zajadać się śniadaniem.
Nie rozmawiali ze sobą, jedynie od czasu do czasu obdarzali się subtelnymi i spojrzeniami, udając , że to całkiem normalne, że wpatrują się w siebie. Czasami wręcz Hatake prawie krztusił się jedzeniem , kiedy cisza stawał się niewygodna, jednak nikt się nie odezwał.
Bez słowa Hatake zabrał talerze i zaniósł je do zlewu, gdzie postanowił pozmywać po śniadaniu, by chodź trochę się zająć.
Czując się na tyle swobodnie pozbył się szlafroka zostając jedynie w szarych spodniach od piżamy i zaczął szorować naczynia.
Szum wody, trzask porcelany jedynie zagłuszył Obito, który podszedł do niego i oparł się o blat intensywnie przyglądając się napinającym się ramioną mężczyzny. Obserwował jak Hatake unosi głowę, ale nie odwraca jej tylko wpatruję się w szafkę tuz naprzeciwko.
-Coś małomówny dzisiaj jesteś- Trafnie stwierdził, na co Kakashi strzelił sobie mentalnie ręką w czoło.
-Nie żebyś ty nie był- Odgryzł się. Obito nie mógł się powstrzymać, kiedy przysunął się nieznacznie i kciukiem musnął jego policzek.
Obito był w stanie wyczuć delikatnie kujący go w wargi zarost, zapewne kilkudniowy, chodź mógłby się kłócić, że wczoraj nie był on aż tak wyczuwalny. Zaciągnął się zapachem świeżej kawy i resztkami wczorajszej wody kolońskiej, która pozostawiła ślad na jego skórze. Śmiało mógł stwierdzić, że ta mieszanka, była bardziej pobudzająca z rana niż najmocniejsza kawa w największym kubku na świecie.
-Nie będziesz się chyba o to gniewał?- Zapytał przeciągle, wywołując widoczny dreszcz u Kakashiego, który swoja drogą zacisnął dłoń na jego ręce, która zdążyła powędrować na jego szyję i gwałtownie oderwał ja od swojego ciała, kiedy jego serce zaczęło reagować na to w zły dla niego sposób. Tym gestem zmusił Obito do tego, aby dać mu znacznie większą przestrzeń.
-Przydałbyś się do czegoś- Narzekał domykając szafki, używając tego jak pretekst, aby znów zachować bezpieczną odległość, na tyle, aby ciepło ciała bruneta było tylko wspomnieniem.- Mógłbyś ogarnąć ten chlew- Skinął głową w kierunku kanapy, jak i pozostałości po wczorajszym zajściu, których widok nadal kuł go w oczy.
-Ej, ugryzło cię coś?- Zapytał Kakashiego, kiedy ten miał zamiar zamknąć się w łazience. Swoim głosem zatrzymał go we framudze drzwi zmuszając go, aby się o nie oprzeć, kiedy wykonywał obrót. Stał teraz twarzą w twarz Uchihą, a ich dzielił tylko kuchenny blat, który idealnie wyznaczał granicę i to jak jednak bardzo się od siebie różnią, co ostatnio bardzo często uświadamiał sobie Kakashi. Z całą pewnością mógł stwierdzić że ten tydzień był jednym z najbardziej oderwanych od rzeczywistości tygodni w jego życiu. Naruszył tyle zasad, które panowały w jego życiu, a mimo to wcale nie czuł się z tego powodu źle. Zaobserwował przez cały ten czas, jak wiele jest różnic między nimi, ale oboje przekonali się też o tym, że w swoim towarzystwie czują się o dziwo dość dobrze. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że dla Kakashiego to nie był już tylko zakład. Ponieważ w jego oczach Obito stał się zdecydowanie kimś więcej, niż zwykłym mało interesującym go mężczyzną z pracy.
-A żebyś wiedział- Mruknął posępnie i zatrzasnął się w małym pomieszczeniu.
Obito pozostawiony sam sobie, o dziwo posłusznie zaczął zbierać swoje rzeczy. Nie był zwolennikiem porządku, ale w tym mieszkaniu wszystko było inne. Od kilku dni jego życie było inne, a intencje diametralnie się zmieniły. Jego główny cel, gdzieś zagubił się w momencie, kiedy tak po prostu zapragnął poznać Hatek bliżej i mu odpuścić. Podstępne wyszukanie informacji nie było już tak ważne, a szczególnie po tym co stało się wczorajszej nocy, kiedy oboje nie wiadomo czym kierowani zrobili coś czego nigdy w życiu nawet w snach nie planowali zrobić. Uchiha nigdy nie wpadłby na to, że będzie w stanie z nim normalnie rozmawiać, czy też zjeść w spokoju śniadanie. Jasne, myślał o tym, aby go rozpraszać, bo wiedział, że tylko wtedy Kakashi przestawał wszystko analizować i po prostu skupiał się na czymś mniej istotnym, ale kiedy zakład wskoczył na romantyczny tor, Obito ani razu nie pomyślał o tym aby go wykorzystać.
Czy te kilka wspólnie spędzonych dni zbliżyło ich do siebie? W jakimś stopniu na pewno, ale również wytworzyło pewne uczucie, które oboju doskwierało gdzieś w środku.
Wpakował swoje rzeczy do torby, kiedy w całym salonie zapanował porządek. Klapnął na kanapie i odetchnął. Nie chciał wychodzić z tego mieszkania, które już raz na zawsze będzie przypominało mu o czymś, co było dla niego w pewien sposób ważne. Nie istotne jak bardzo chciał go wygryźć z branży, nie ważne jak bardzo chciał być od niego lepszy. Teraz zupełnie nie chodziło o pracę. Pragnął już tak codziennie, kiedy po dość ciężkim dniu w pracy, na fotelu będzie widział Kakashiego pogrążonego w swoich lekturach, o których prawdopodobnie nikomu nie mówił. Chciał codziennie na śniadanie zajadać się jajecznicą i oglądać go zupełnie zaspanego, który machinalnie robił sobie kawę. I to pragnienie, było najgorszym z najgorszych, bo za bardzo przywiązał się przez ten czas do jego obecności. Na tyle, aby wiedzieć, że siedzenie tu do wieczora nie będzie ani dla niego, ani dla Hatake czymś korzystnym. Ten zakład i tak wywołał falę niekontrolowanych zdarzeń, które wpłynęły na ich relacje.
Uchiha czuł, że zabranie swoich rzeczy w tym momencie będzie dla niego najlepszą opcją. Tak też zrobił. Założył jedynie kurtkę nie zważając na to, że ma na sobie dresy, bo i tak uwielbiał w nich chodzić. Rozejrzał się po raz ostatni po mieszkaniu, a kiedy nie znalazł nic co należałoby do niego po prostu założył buty i położył rękę na klamce, nie siląc się na zdaną karteczkę, jak to mają w zwyczaju w romantycznych filmach.
-Wychodzisz już?- Dopadł go głos szarowłosego. Był niemal pewnie, że usłyszał w nim nutkę rozczarowania. Potem jedynie zganił się, za tak absurdalne oskarżenia.
-Um... tak- Odpowiedział nieco speszony. Kakashi stał wpatrując się w niego dość intensywnie. Czuł się nieco zawiedziony? Liczył, że napawa się jego obecnością przez kilka najbliższych godzin?
-Okej- Jego usta były w stanie wypowiedzieć jedno słowo, podczas gdy mózg miał tyle rzeczy do przekazania. Aby jeszcze został, aby nigdzie nie szedł, bo wiedział, że będzie za tym tęsknić.
-To cześć- Pożegnał się, a mimo to wciąż stał w miejscu.
Cisza, która się wkradła była dla Obito jasnym komunikatem, że Kakashi nie ma już nic więcej do dodania, a kiedy jego wzrok powędrował na ziemię, zrozumiał, ze to już najwyższa pora, aby stąd wyjść.
Otworzył drzwi i jedyne co zdążył zrobić to przejść przez ich próg, kiedy głos Hatake zmusił go, aby po raz ostatni się obrócić.
-Czekaj- Zawołał za nim, nie do końca wiedząc, dlaczego. Nie nie mówi dużo, ale teraz kiedy tak sterczał beznadziejnie wpatrując się w Obito, chciał dostać jakiegoś natłoku słów, aby cisza nie była tak niewygodna. Myśląc nad tym co mógłby powiedzieć w tej sytuacji, kiedy tak bezsensownie go zatrzymał po prostu podszedł bliżej, kiedy Obito stał już na korytarzu i obdarowywał go zdziwionym spojrzeniem i chwytając go za kark pocałował. Tak delikatnie, jakby miał to być ostatni raz, bo przecież miał być. Od poniedziałku, to co wydarzyło się w tych czterech ścianach miało pozostać tylko i wyłącznie wspomnieniem, które nigdy nie mogło się powtórzyć.
-Idź już- Nakazał brunetowi, kiedy przestał dotykać jego ust, a ręka z jego karku powędrowała na drzwi.
-Cześć- Odpowiedział szybko i zbiegł po schodach.
Kakashi zamknął drzwi i oparł się o nie, a Obito wychodząc na świeże powietrze wziął głęboki oddech i wyciągnął papierosa, od którego palenia powstrzymywał się za każdym razem kiedy był w domu. To było coś, na co Kakashi miał wpływ, a Uchiha sam zastanawiał się jakim cudem tak łatwo uległ tym zasadom. Ale przy Hatake wszystko było jakieś takie łatwiejsze, a jednocześnie o wiele trudniejsze niż by się to z początku wydawało.
Hatake opierał się o te nieszczęsne drzwi przy których tyle wydarzyło się ostatnimi czasy. W końcu miał to o czym marzył na samym początku. Swój upragniony spokój i porządek. Teraz jednak nie było to tak satysfakcjonujące, jakie wydawało się w momencie, kiedy Uchiha się wprowadził.
Ten tydzień zmienił ich, a przede wszystkim ich wzajemne relacje. Wiedzieli, ze już nigdy nie będzie tak jak na początku, mimo że oboje tak bardzo się zarzekali, ponieważ Kakashi tęsknił za tym chaosem, który Obito wprowadził do jego życia, a Obito nie wyobrażał sobie, aby wrócić do pustego mieszkania, w którym nikt nie dba o porządek.
Jedno było pewne- Kakashi Hatake i Obito Uchiha nigdy nie zostaną przyjaciółmi.


8 komentarzy:

  1. TO MUSI BYĆ KONTYNUOWANE :C GŁOSUJĘ, ŻEBY BYŁO :<
    Jestem stworzonkiem żywiącym się fluffiastymi opkami, a tu nie mam puchatego, szczęśliwego zakończenia :C Potrzebuję dalszych części :c Dlatego wiedz, że ktoś to czyta i czeka na więcej, więc wenyyyy i bardzo ładnie proszę o dalsze rozdziałyy :c <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Aleksandro!
    Oficjalnie z Anon wznosimy cię na wyżyny, i mentalnie przekazujemy ci miano najlepszego czytelnika naszego bloga.
    To miłę, kiedy po 8-miesięcznej przerwie ktoś nadal to czyta!
    Za twoją prośbą, następne rozdziały będą tworzone, a ja deklaruje się, że każdy z nich będzie dedykowany dla ciebie <3
    Dzięki tobie moje serduszko powiększyło się dziesięć razy bardziej
    Ps. Uważam, ze nawet mi osobiście ciężko byłoby się pogodzić z tym zakończeniem...bo nie lubię smutnych endów ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. UwU *szczerzy ryjek do telefonu* Jejkuu, ale mi się miło zrobiło! <3
    Tak cudowne opko mogę czytać i po 8-letniej przerwie *^* (Ale to żart i naprawdę błagam, nawet o tym nie myśl! XD :<)
    Awwwwe, dziękuję! <3 I bardzo się cieszę, że moje komentarze, choć nie najwyższych lotów XD, mogą sprawić Wam choć trochę radości i zapału do pisania tych perełek *^* ^^
    Ps. Smutne endy są be ;;

    OdpowiedzUsuń
  4. HALOO! Gdzie Happy End :c?
    Wchodzę tu codziennie z nadzieją na kolejny rozdzialik (aż mi to w krew weszło xD), głosuję za kontynuacją :D
    Ps. Nie zapomnijcie o Zakazanym Owocku, czekam :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zapominamy, ale...pisanie go razem to dość skomplikowana czynność XD Ciężko jest wyłapać moment, abymyśmy we dwie mogły wziąć to na poważnie XDDDD Ale jest progres! Wiemy co dalej teraz tylko przelać na bloga :')))))
    Ps. Następny rozdział prawdopodobnie za tydzień (będe się starałą)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam i życzę łatwego pisania xD
    Ps. Udanego Halloween :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Mam nadzieję,że twój był udany ;)

      Usuń
  7. Ainsworth Hospitality & Hospitality Corporation
    Ainsworth 사천 출장안마 Hospitality & 고양 출장마사지 Hospitality Corporation is part of the Board of Directors of Hospitality & 천안 출장마사지 Hospitality Development. It 제천 출장샵 is a 여수 출장안마 non-profit corporate entity

    OdpowiedzUsuń