Ten
wieczór jest inny.
Dean
jest zazwyczaj zmęczony po dniach polowań lub szlajania się po
barach w poszukiwaniu jakiegoś zarobku i zamiast, jak Castiel
uważał, ostrego seksu, Dean cieszył się zwykłym leniwym leżeniem
na łóżku czy kanapie i możliwością trzymania Castiela w swoich
ramionach, pokazując środkowy palec Samowi, kiedy wspominał mu jak
bardzo jest tandetny.
Sam z
kolei uśmiechał się szeroko za każdym razem, gdy Dean akurat nie
patrzył, ciesząc się szczęściem swojego starszego brata. Kiedy
Castiel zapytał dlaczego mu tego po prostu nie powie, Sam odpowiadał
„reguła rodzeństwa”, więc Castiel nie pytał więcej, bo mimo
iż miał i braci i siostry, ludzie wydawali mu się o wiele bliższą
rodziną niż jego kiedykolwiek by była.
Ale
tym razem oczy Dean'a podążają za nim cały wieczór i są ciemne
od pożądania, i czegoś co wygląda na skrywaną drapieżność.
Tym
razem Dean nie usiadł na kanapie z Sam'em, ani nie kręci się w
kuchni w poszukiwaniu nowych porcji alkoholu.
Nie.
Tego
wieczora, gdy tylko promienie zachodzącego Słońca wkradają się
przez okna i robi się coraz ciemniej, Dean odnajduje go w pustym
korytarzu na drugim piętrze, gdy Castiel akurat zamierza zejść do
małego saloniku i całuje go z taką pasją, że kręci mu się w
głowie, przyciskając jego ciało do ściany z cichym, pustym
huknięciem, które wydaje się rozchodzić po ciszy domu.
Dean
oderwał się od Castiela, chociaż jego ręce dalej mocno wpinały
się po obu stronach jego głowy, z lekko zaczerwienionymi policzkami
i nieznośnie zielonymi oczami, w których Castiel zdążył zakochać
się lata temu, teraz wydającymi się błyszczeć w ciemności,
ostatnie pomarańczowe promienie światła oświetlały mocniej jedną
część jego twarzy, nadając jej dziki, zwierzęcy wyraz.
Castiel
oblizał spierzchnięte wargi, nie mogąc się zdecydować czy
powinien patrzeć na lekko rozwarte usta Dean'a, czy na jego oczy,
zamiast tego starszy Winchester wydawał się podjąć decyzję za
niego, stalowym uściskiem łapiąc jego ramię i jednym sprawnym
ruchem oderwał go od ściany, ciągnąc w stronę ich sypialni, ani
na chwilę nie oglądając się za siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz