Kiedy dziewczyna się obudziła, w domu
panowała cisza, jakby była w nim tylko ona. Wydawało jej się to
nie możliwe, więc odpędziła tę myśl ze swojej głowy. Podniosła
się z łózka i zabierając najpotrzebniejsze rzeczy udała się do
łazienki, gdzie wykonała wszystkie poranne czynności. Po drodze do
swojego pokoju, jej wzrok skierował się na drzwi, które znajdywały
się centralnie tuż obok jej. Były zamknięte. Coś kusiło
dziewczynę, aby zapukać i wejść, ale zdała sobie sprawę, że
tak naprawdę nie jest przez niego mile widziana. Między nimi
panowała dość napięta atmosfera, która była spowodowana głównie
przez Dawida. Chłopak trzymał Alicje na dystans, który strasznie
ja irytował. Powinna była się z tego cieszyć, w końcu była w
jego oczach tylko szmatą, którą mógł sobie zaliczyć. Nic
więcej. Gdyby tylko on znaczył tyle samo dla niej. Nic.
Ze spuszczoną głową wróciła do
swojego pokoju i usiadła na łóżku. Schowała twarz w dłonie. Tak
bardzo starała się nie rozpłakać. Nie mogła funkcjonować
normalnie, kiedy chłopak robił wszystko aby ja unikać. Zniknął
ten Dawid, który pomimo tego, że był chamski to na swój własny
sposób zabiegał o nią, co cholernie ją kręciło. Zniknął
Dawid, który każda przestrzeń między nimi zamykałby w nachalnym,
ale pełnym (co jak się okazało fikcyjnego) uczucia pocałunku.
Wszystko sprowadzało się do tej jednej nocy. Był jej wspaniale,
ale żałowała. Żałowała tego, że zrobiła to tylko pod wpływem
emocji, które wywoływał w niej brunet. Żałowała, ponieważ
uczucie, którym go darzyła pomimo tego jak ją potraktował nie
zniknęło, nie zmalało. Wręcz przeciwnie. Stało się jakby
bardziej odczuwalne, co spowodowała ta ignorancja z jego strony.
Westchnęła ciężko i przełknęła
ślinę, aby łzy nie wydostały się z jej oczu. Pokonała je kiedy
usłyszała pukanie do drzwi. Gwałtownie się wyprostowała, a
dłońmi przetarła oczy, aby upewnić się, że nie ma
jakiegokolwiek śladu, ze mogłaby płakać. Okazać słabość.
Kiedy do pokoju nikt nie wchodził, a pukanie się powtórzyło,
krzyknęła,
-Proszę- Do pomieszczenia weszła
Jassmine. Posłała matce lekki uśmiech.
-Przepraszam cię za wczoraj- Zaczęła
i usiadła na brzegu wielkiego łóżka, które było w centrum
pokoju.- Byłam zaskoczona kiedy cie zobaczyłam, kiedy zobaczyłam
cię taka dorosłą, taką piękną- Westchnęła ciężko, a dłoń
przyłożyła do ust jakby powstrzymując jęk. Strasznie przeżyła
rozstanie z córką, miała sobie za złe, że nie była w stanie
zaopiekować się nią i zagwarantować jej domu. Kochała ja
najbardziej na świecie, a kiedy została jej odebrana nie mogła
sobie z tym poradzić.
-Mamo, rozumiem. Zapewne przeżyłaś
więcej niż ja, ale teraz jesteśmy razem. Możemy zacząć od nowa,
na nowo się poznać i pokochać- Dziewczyna chwyciła kobietę za
dłonie i uśmiechnęła się do niej. Tu była wdzięczna Dawidowi.
Obiecał, że zaprowadzi ja do matki i zrobił to. Nie był takim
dupkiem, za jakiego go miała. Był dupkiem, jeśli chodzi o kobiety,
ale nie jeśli mówimy o obietnicach.
-No tak, powinnyśmy chyba zacząć od
wymiany twojej szafy i poznania twojego gustu- Zachichotała
Jassmine. -Musisz się wybrać na jakieś zakupy, porozmawiam o tym z
Erickiem.
-Mamo, nie chce sprawiać kłopotu.
Wystarczą mi ubrania, które wzięłam ze sobą- Powiedziała
gładząc knykcie rodzicielki. Nie była w stanie uwierzyć, że to
wszystko jest prawdą. Odkąd znalazła się w sierocińcu wyobrażała
sobie spotkania z mamą. Im stawała się starsza, tym wyobrażenia
radykalnie się zmieniały, jednak nigdy nie wpadła na tak szalony
pomysł, jak to, ze pozna chłopaka, który pomoże jej, spełni jej
marzenie i rozkocha...To ostanie, tego nie chciała. Nie pragnęła,
aby ją skrzywdził. Wiedziała, że Aleks miał racje. Poniekąd.
Jest teraz z matką, ale jednak jej serce jest dość poharatane.
-Daj spokój, jak mogą ci wystarczyć
dwie ,trzy koszulki i dwie pary spodni?- Zapytała z niedowierzaniem.
Miała racje. Alicja spakowała tylko to co było potrzebne i
mieściło się do plecaka. Alicja niepewnie przytaknęła, a
Jassmine posłała jej lekki uśmiech. -Zejdź na śniadanie-
Powiedziała i wyszła z pokoju. Dziewczyna westchnęła. Zeszła na
dół, gdzie byli już wszyscy prócz Dawida. Usiadła przy stole i
cicho przywitała się z Erckiem, który tylko skinął głową i
powrócił do czytania gazety. Mężczyzna zachowywał się bardzo
dziwnie. Unikał jakiejkolwiek konfrontacji z Dawidem, czy z Alicją.
Wszyscy siedzieli u siebie i unikali siebie nawzajem. Nic dziwnego,
że Dawid traktuje dziewczynę podobnie, skoro tak został wychowany.
W trakcie śniadania, na dół zszedł brunet, który nawet nie
usiadł. Chwycił w rękę kanapkę i wrócił do swojego pokoju.
Posłał w międzyczasie jeszcze Alicji obojętny wzrok i udał się
w stronę schodów. Dziewczyna postanowiła nie zostawiać tego.
Chciała z nim o tym porozmawiać. Wyjaśnić. Zmuszeni są mieszkać
ze sobą, nie mogli się unikać w nieskończoność. Chciała już
odejść od stołu i udać się do Dawida, ale zachrypnięty męski
głos zatrzymał ją.
-Rozmawiałem z twoją mamą- Zaczął.
Ala odwróciła się w jego stronę niepewnie. Musiała przyznać, ze
facet wpędzał ją trochę w strach. Był taki formalny, zimny. Cały
czas ubrany w garnitur. W stosunku do każdego był oschły i miewał
czasem napady agresji. -Sądzę, że zakupy to dobry pomysł-
Uśmiechnął się lekko. Chyba pierwszy raz od ich przyjazdu, co dla
dziewczyny było niemożliwe, ponieważ sama była pozytywną osobą
a uśmiech pomimo bólu starał się nie schodzić jej z twarzy, a
przynajmniej tak był zanim poznała Dawida.-Mogłabyś się wybrać
tam z Dawidem, nie znasz okolicy- Alicja omal nie udławiła się
powietrzem. Miała spędzić dzień z Dawidem, który kompletnie ma
ją w dupie w dodatku na zakupach. Jego humor będzie w stanie
krytycznym. Jaki facet lubi chodzić na zakupy, skoro sama Alicja
tego nie lubiła?
-Tak, Erick ma racje. Lepiej będzie
jak udasz się z Dawidem- Wtrąciła jej matka, na co dziewczyna
posłała jej mordercze spojrzenie.
-W takim razie idę z nim porozmawiać-
Wstał od stołu i udał się na górę. Ala odprowadziła go
wzrokiem na, a potem lekko przymknęła oczy. Zdawała sobie sprawę,
że nawet jeśli chłopak się zgodzi zrobi to z przymusu. Nie
chciała tego. Nie chciała, aby ich relacja tak wyglądała.
Wyszeptała ciche dziękuje i udała się do swojego pokoju, a
przynajmniej miała taki zamiar, póki nie zobaczyła, ze Erick
wszedł do pomieszczenia w którym znajdował się brunet. Podeszła
bliżej aby móc cokolwiek podsłuchać.
-...serio oszalałeś. Nie chce mieć z
nią nic wspólnego. To kolejna pusta lala, która poleciała na mój
urok chodź wcale tego nie chciałem. Masz ją tu, proszę, a teraz
wara ode mnie
-Chyba mnie nie rozumiesz. Mam gdzieś
twoja opinie. Wsadzasz swoja dupę w auto i zabierasz ją na te
jebane zakupy! Inaczej ujrzysz Nikole, ale w zaświatach- Wydarł się
mężczyzna i wyszedł. Nie zauważył Alicji, ponieważ ta stała za
drzwiami.
-Kurwa!- Usłyszała. Zacisnęła
powieki i pobiegła do pokoju zamykając się w nim. Miała nie
płakać, ale to wszystko było zbyt trudne. Namiastka jej nadziei
prysnęła. Nadzieja umiera ostatnia,a
ona właśnie w niej wymarła. Położyła się na łóżku. Chciała,
aby teraz pojawił się ty Aleks. To on był jej najbliższy, to on
zawsze chciał dla niej najlepiej. Zawsze jej doradził i przytulił,
a ona tak z dnia na dzień uciekła z niczego mu się nie tłumacząc.
I jak to się skończyło? Spora ilością łez wylewanych w
poduszkę. Jej lament przerwało dość intensywne dobijanie się do
drzwi. Szybko otarła oczy, a po chwili do pomieszczenia wszedł
zdenerwowany brunet.
-Wychodzimy-
Warknął, a dziewczyna zmarszczyła brwi. Nie miała zamiaru nigdzie
z nim jechać.
-Nigdzie nie jadę-
Chłopak słysząc to prychnął i spojrzał w jej stronę. Nie miał
najmniejszej ochoty, aby prowadzić z nią niepotrzebne dyskusje.
Zamknął drzwi i podszedł do dziewczyny.
-Nie pytam cię o
zdanie
-Jestem pewna, że
gdzieś to już słyszałam. Ha! Czy dokładnie te same słowa nie
wypłynęły przed chwila z ust twojego tatusia?- Szczęka bruneta
wyraźnie się zacisnęła. Alicja słyszała ich cała rozmowę, a
przynajmniej tą najgorszą część- Nie zobaczysz swojej
dziewczyny? Przecież taki cudowny Dawid na pewno coś wymyśli, więc
nie musisz się zmuszać, aby spędzić ze mną czas
-Kurwa, czy ty
jesteś taka tępa czy udajesz? Nikola to nie jest jakaś tam
dziewczyna, zależy mi na niej a ten pieprzony dupek utrudnia mi z
nią kontakt- Posmutniał.
-Weź mnie nie
bierz na poczucie winy. Jesteś doskonałym manipulatorem, wszelkie
emocje jakie pokazujesz są fałszywe, tak naprawdę jesteś kupą
nie czujacego nic mięcha, która dąży do własnego szczęścia
Blake! A teraz wybacz, tacy nie są mile widziani w tym
pomieszczeniu. wypad- Chciała go wypchnąć, ale brunet był
silniejszy i zatrzymał jej rękę w uścisku.-Puść mnie
-Mówiłem ci, że
masz uważać jak się do mnie zwracasz. W całej tej walce jesteś
nikim- Puscił ją a ona wymierzyła mu w twarz,a potem szybko,
zabierając bluzę wybiegła z domu.
Szła uliczkami,
kiedy deszcz spływał jej po twarzy, a włosy przyklejały do
twarzy. Byłą przepełniona złością. Nazwał ją nikim. Nie
wiedział wtedy, jak bardzo trudny posiada charakter. Znalazła mały
sklep monopolowy. Chwile zastanowiła się zanim weszła do sklepu.
Była niepełnoletnia, ale miała ochotę dziś zaszaleć. Upić się
i zapomnieć o wszystkim.
Pomieszczenie było
dość obskurne. Ciemne zasłony, kurz, a za ladą stary mężczyzna.
Założyła kaptur i podeszła do lady. Mężczyzna pogrążony był
w paleniu papierosa. Walnęła w stół, aby zwrócić jego uwagę.
Facet spojrzał na nią wzrokiem mówiącym „Jakim prawem mi
przeszkadzasz”, a Alicja prychnęła niezadowolona.
-Trzy butelki
czystej, paczkę mallboro i mnie nie ma- Powiedziała nie patrząc na
mężczyznę, który wyglądał jak gwałciciel i tak na nią
patrzył.
-Nie jesteś za
młoda?
-Co cie to
obchodzi? Daj to o co proszę i spadam- Rzuciła pieniądze na stół,
a facet niepewnie odwrócił się w stronę półki na, której stał
alkohol. Podał to o co prosiła, a Alicja zabierając zakupy wyszła
z pomieszczenia i odpaliła papierosa. Zaciągnęła się, przez co
miała chwilowy odruch wymiotny, ale przepiła to łykiem wódki.
Deszcz padał mocniej, niż zanim weszła do sklepu. Nie przejmowała
się, tylko popijajc trunek wróciła do domu. Nim przekroczyła próg
była już po jednej butelce, przez co humor niezmiernie jej
dopisywał, a nogi gnały w przeciwnym kierunku. Nie poddała się i
niezauważalnie przemknęła na piętro. Z otwarta butelka kolejnej
czystej i papierosem w drugiej weszła gwałtownie do pokoju bruneta
i stanęła na środku. Dawid niechętnie podniósł na nią wzrok i
orientują sie w jakim jest stanie zmarszczył brwi.
-Ktoś sprzedał
alkohol takiej gówniarze?- Prychnął.
-Jak widać-
Wysunęła za pleców kolejną pełną butelkę- Trzy butelki to
jednak za dużo dla jednej osoby, musisz mi pomóc- Rzuciła w stronę
Dawida zamkniętym szkłem, a on bez problemu ją złapał i
pociągnął sporego łyka. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem
i usiadła na łóżku kładąc nogi na udach bruneta. Chciał już
je strącić, lecz dziewczyna mu przerwała
-Nie rób tego!-
Warknęła, a chłopak westchną ze zrezygnowaniem i pociągnął
kolejne łyki trunku. Alicja uśmiechnęła się przebiegle i zrobiła
to samo.
-Przydałaby się
jeszcze jakaś fajeczka- Spojrzał na nią, a Alicja z kieszeni
spodni wyciągnęła paczkę papierosów i podała ją brunetowi-
Pomyślałaś o wszystkim- Powiedział i odpalił papierosa.
Siedzieli tak przez dłuższą chwilę. Tak po prostu wpatrzeni w
przestrzeń w ciszy upijając się. Alicja przerwała te ciszę,
która była ukojeniem dla bruneta.
-Jesteś dupkiem-
Warknęła, a Blake spojrzał na nią.
-Nie musisz tego
robić- Poprawił się na łóżku opierając się o ścianę.
-Znasz inne sposoby
niż próba rozmowy?
-Tak, to się
nazywa cisza- Warknął i powrócił do poprzednio wykonywanej
czynności. Czyli niczego, tak dosłownie. Siedział i przyglądał
się białej ścianie, co jakiś czas popijając gorzki trunek.
Alicja westchnęła
poirytowana i zaczęła mamrotać coś niezrozumiałego sama do
siebie. Irytowało to bruneta. Nie rozumiał, dlaczego musieli
rozmawiać, zdecydowanie w ciszy dogadywali się najlepiej.
-Czemu tak
uważasz?- Przerwał lekko wzdychając. Nie chciał się odzywać,
ale bezsensowne bełkotanie było o wiele gorszą męczarnią dla
jego uszu.
-Jak myślisz?
„Chciałem cie tylko zaliczyć”- Zacytowała, Dawid lekko
przekręcił głowę w jej stronę.
-Serio myślałaś,
że możesz liczyć na coś więcej niż seks z mojej strony?-
Zapytał kpiąco, a w Alicji aż się gotowało. Pomimo tego, że
była już nieźle upita potrafiła jeszcze w miarę trzeźwo myśleć.
Odstawiła butelkę
wódki na ziemię i nie zwracając uwagi na protesty chłopaka
usiadła na nim okrakiem.
-Jesteś dupkiem, w
którym jestem cholernie zakochana- Wyrwała mu butelkę z dłoni i
nim ja odstawiła pociągnęła sporego łyka.- Ale jesteś też
bardzo podniecający i nieźle działasz na kobiety- Przejechała
palcem po jego wystających obojczykach- A gdyby tego było mało, do
tego wszystkiego jesteś strasznie niewierny- Wyszeptała mu do ucha
i przygryzła jego szyję wywołując u bruneta zduszony jęk-
Pomyślałeś chodź raz o swojej ukochanej, kiedy to postanowiłeś
mnie zaliczyć, Blake?- Polizała lekko zranione miejsce i zassała
pozostawiając czerwoną plamkę na szyi- Biedna Nikola, co ona
będzie czuła kiedy przypadkiem dowie się, jak bardzo za nią
tęskniłeś- Prawą dłoń zanurzyła we włosach Dawida mocno je
ciągnąc, przez co chłopak skierował wzrok na sufit- Oh, Blake,
Blake, Blake. Jesteś taki niewinny kiedy przemawia przez ciebie chęć
zerżnięcia mnie na tym łóżku- Zaśmiała się i lewa rękę
zacisnęła na jego kroczu powodując syk wydobywający się z ust
Dawida.-No przyznaj się, w tej sytuacji to ty jesteś nikim-
Przejechała językiem po żuchwie chłopaka zahaczając o dolna
wargę, która przygryzła- Jesteś na pozycji przegranej- Po raz
kolejny zacisnęła jego krocze i wpiła się brutalnie w jego usta.
Całowali się nachalnie, a Dawid położył ją na łóżku. Włożył
dłonie pod jej koszulkę powodując dreszcze na jej ciele. Była
teraz bezbronna, ponieważ chłopak przywarł do niej całym ciałem,
a ręce skrępował tuż nad głową.
-Zdecydowanie za
dużo gadasz- Wysapał między pocałunkami i zszedł na szyję, na
której pozostawił kilka czerwonych śladów. Dziewczyna błądziła
dłońmi po jego torsie i podciągnęła koszulkę do góry, dając
mu tym znak, że ma się podnieść. Był przed nią bez koszulki.
Chłopak całując jej szyję i dekolt zaczął również pozbawiać
jej górnej części garderoby.
-Zamierzasz znów
mnie zaliczyć, powiedzieć mi, ze jestem nikim i ignorować?-
Zapytała. Chłopak momentalnie słysząc to zaprzestał swoim
działaniom. Tak, właśnie to miał zamiar zrobić. Przynajmniej tak
robił zazwyczaj. Kobiety służyły mu tylko po to aby się
zaspokoić, ale z nią tak nie było. Podniósł się i założył
koszulkę, która leżała na ziemi. Widział, ze w oczach dziewczyny
zbierają się łzy. Uświadomiła mu to, ze jednak nie zachował się
wobec niej okej. Ale nie mógł się o to obwiniać. Nie on kazał
się jej z nim przespać, nie on kazał się jej w nim zakochać, a
może poniekąd kazał? Nawiedzając ją, wysyłając sprzeczne
sygnały? Patrzał na nią i poczuł się jakiś dziwnie
przygnębiony. Ona naprawdę go kochała, a on to wykorzystał, co
gorsza nadal miał takie zamiary.
-Nie- Przerwał
chodząc po pomieszczeniu- Nie zrobię ci tego po raz drugi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz