niedziela, 5 czerwca 2016

Nadzieja Umiera Ostatnia #10- Nie wiem czy wiesz, ale cię kocham.

Alicja całą drogę zastanawiała się co znaczył dla niej ten pocałunek. Był dla niej jakiś taki wyjątkowy, chodź wiedziała, że dla chłopaka nic nie znaczący. Jednak był jej pierwszym, a pierwsze pocałunki zapamiętuje się na zawsze, prawda? Więc dlaczego stało się to z osobą, która kompletnie jej nie rozumie nie mówiąc już o jakichkolwiek uczuciach, lecz czy ona była lepsza? Czy darzyła Dawida miłością? Trudno był to określić. Nie znała go za długo. Praktycznie nic o nim nie wiedziała i właśnie to spowodowało, że w jakiś chory sposób ją pociągał i wywoływał u niej przyjemne (lub też mniej) uczucia. W każdym razie, była pewna, że ten pocałunek pozostanie w jej pamięci na zawsze.
Skręcili w stronę jakiegoś pensjonatu. Alicja szła za Dawidem ciągle milcząc. Od zaistniałej między nimi sytuacji, żadne z nich nie miało odwagi się odzywać. Dla dziewczyny było to nad wyraz wygodne, bo mogła w spokoju pomyśleć, a jakiekolwiek zadawanie pytań lub nawiązanie tematu mogło by się skończyć porażką, bo Alicja niebyła by w stanie powiedzieć nic mądrego. Była w szoku. Dawid skierował się do rejestracji. Starał się być miły dla kobiety, która go obsługiwała, ale widać po nim było, że irytuje go ta powolność.
-Przykro mi, ale zostały nam ostatnie trzy pokoje małżeńskie- Powiedziała cicho. Widać było, ze pracuje tu od niedawna i stresuje się. Szatynka podeszła do Dawida i uważnie zaczęła obserwować jego twarz i spinające się mięśnie żuchwy. Brunet delikatnie przymknął oczy i wziął głęboki oddech.
-Dobrze, niech będzie- Wypowiedział ze stoickim spokojem, którego Alicja się nie spodziewała. Po chwili doszło do niej, że ma spać z nim na jednym łóżku, więc spojrzała na niego krzywo.- Do następnego hotelu mamy jakieś piętnaście kilometrów, jak ci nie pasuje to możesz iść.- Warknął w jej stronę. Przewróciła oczyma i poszła za chłopakiem. Pokój znajdował się na szóstym piętrze. Dawid wszedł pierwszy, a tuż za nim dziewczyna. Pokój był ładny. W jego centrum stało wielkie łózko z duża ilością poduszek, a naprzeciwko dwa fotele i telewizor. Obok wejścia były drzwi do łazienki, która też była całkiem ładna.
-To ja pójdę się wykąpać- wydukała i wraz z plecakiem zamknęła się w łazience. Dawid usiadł na fotelu i zapalił papierosa. To było jego ulubione zajęcie. Nie musiałby palić, ale sam gest trzymania papierosa w palcach, był dla niego przyjemnością. Alicja wyszła z łazienki przebrana w świeże ciuchy. Stanęła obok łóżka i patrzała na nie w ciszy.
-Ja będę spał na fotelach- Powiedział patrząc przed siebie. Alicja zerknęła na niego ukradkiem i schowała plecak pod łóżkiem. Było dość późno bo dochodziła już dwunasta w nocy. Szatynka niepewnie położyła się na łóżku i próbowała zasnąć. Brunet nadal siedział na fotelu i przyglądał się panoramie miasta. Po chwili wstał, podszedł do łóżka i zabrał poduszkę leżącą po wolnej stronie. Alicja niepewnie, ale szybko złapała go za rękę nie odwracając się w jego stronę.
-Śpij tu- powiedziała cicho. Nie przemyślała tej decyzji. Palnęła głupotę, ale w sumie to nie chciała by poniewierał się z jej powodu.
-Co? Nie ma żadnego problemu, mogę spać na fotelach, nie przeszkadza mi to- Zarzekał się. Był zdziwiony takim obrotem sprawy.
-Proszę- Nalegała i odwróciła się w jego stronę łapiąc z nim kontakt wzrokowy. Chłopak westchnął cicho.
-Dobrze, ale pójdę się wykąpać- Powiedział cicho i udał się do łazienki. Gdy wrócił Alicja jeszcze nie spała. Spojrzała w jego stronę i odruchowo przygryzła wargę od wewnątrz. Brunet paradował bez koszulki, co u Alicji wywołało nagły napływ ciepła. Chłopak położył się delikatnie obok, a Alicja się wyprostowała. Bała się ruszyć, więc postanowiła, że uśnie na plecach, aby nie wywoływać niepotrzebnych ruchów. Dawid leżał tak samo i oboje patrzyli się w sufit. Było jakoś dziwnie cicho więc, Dawid to przerwał.
-Przyznaj, lecisz na mnie- z kwitował uśmiechając się perfidnie.
-Co? Chyba śnisz- oburzyła się i skrzyżowała ręce na piersi.
-No jak to? A ten dzisiejszy pocałunek? Byłaś nad wyraz chętna- zaśmiał się. Nie był dobry w okazywaniu uczuć, ale jeśli chodziło o denerwowanie ludzi, to był w tym aż za dobry.
-Zaraz, zaraz przecież to ty mnie pocałowałeś. Gdyby nie twoje potrzeby to by do tego nie doszło- Powstrzymywała krzyk, ale i łzy. Teraz miała już pewność, że to co się stało nie miał żadnego znaczenia.
-To była prowokacja. Prędzej czy później sama byś to zrobiła, a ja ci tylko w tym pomogłem- Uśmiechnął się przebiegle. Nie zdawał sobie sprawy z uczuć dziewczyny, więc nie widział nic dziwnego w tym co powiedział. Alicja zaczęła płakać.
-Jesteś dupkiem- Warknęła i chciała wstać z łóżka, ale Dawid widząc jej reakcję pociągnął ją z a rękę tak, ze Alicja wylądowała na nim siedząc okrakiem. Szybko wyrwała rękę z uścisku i wytarła policzki. Nie patrzała na niego. Dawid po raz kolejny nie wiedział jak się zachować.
-Co jest?-Zapytał delikatnie łapiąc ją za nadgarstki
-Nic, puść mnie- Powiedziała spokojnie. - Pójdę do łazienki- Lekko się odsunęła, ale Dawid usiadł i pocałował ją. Delikatnie, ale z uczuciem. Oddała pocałunek, bo właśnie tego pragnęła. Po raz kolejny poczuć jego bliskość. Pocałunki stały się bardziej namiętne, a chęć posunięcia się dalej była bardziej wyczuwalna. Oboje chcieli tego samego. Alicja wiedziała, że zachowa się jak dziwka i tym samym da satysfakcję Dawidowi, to nie dbała o to, zbyt pragnęła go na ten moment, aby myśleć racjonalnie. Całował ja po szyi,a Alicja wplotła ręce w jego włosy. Jak na pierwszy raz wydawało się jej, że jest pewna siebie, ale lepsze to nic drżenie ze strachu. Dawid zdjął z niej koszulkę. Była już w samym staniku, ale nie zwracała na to uwagi, chciała więcej tej bliskości. Powrócili do namiętnych pocałunków. Dawid położył ją na łóżku. Brunet włożył jej ręce pod plecy i sprawnym ruchem odpiął zapięcie od stanika i pozbył się go. Leżała przed nim toples.
-Jak na dziewicę, jesteś pewna siebie kochanie- Alicja pociągła go za włosy i brutalnie pocałowała. Brunet odsunął się od niej i pozbawił ją spodenek od piżamy. On również po chwili był już nago. Powrócił do wcześniejszej pozycji i pocałował szatynkę. Wszedł w nią delikatnie, nadal się całowali, jakby to dawało im tlen. Alicja zacisnęła palce na jego plecach lekko je wbijając. Ta chwila mogła trwać wiecznie, była odskocznią od jej codziennych zmartwień. Było idealnie, tak jak sobie wyobrażała. Skończyli po chwili.
-Nie wiem, czy wiesz, ale cie kocham- wyszeptała prawie w jego usta. Dawid lekko zamarł. Nie spodziewał się, że dziewczyna naprawdę się w nim zakocha. Niby ułatwiało mu to sytuacje, ale jednak miał w sobie odrobinę skruchy. Nic nie powiedział, tylko pocałował ją i przytulił. Zasnęła tak, a Dawid nim zrobił to samo zastanawiał się, czy będzie w stanie tak po prostu ją zranić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz