niedziela, 1 maja 2016

Nadzieja Umiera Ostatnia #9- Zaczynam się bronić,bo nie chcę się zakochać

Dam dam daaam!
Dawno nie pojawił się rozdział, ale jest i jak go czytam to tak ten...nawet okej?
No nie ważne, Mam nadzieje, że am się spodoba XDD 
ten tytuł <3

*~*~*

Długo będziemy się tak pałętać?- Alicja stanęła na środku, lecz chłopak nie wzruszony szedł dalej. Dziewczyna marudziła mu już tak od kilku minut, a on po prostu wolał to zignorować. Z natury był oschły i normalnie odezwał by się jakąś chamską odzywką, ale przy niej był nieco inny. Jakby złagodniał, ale wbrew własnej woli. Nie podobało mu się to. To on zawsze był tym, który przewodził w grupie i zawsze miał coś do powiedzenia, a teraz? Teraz unika rozmów i milczy. Jak tylko patrzał na nią coś w nim drgało, a on czuł dziwne ukłucia w sercu.- Dawid, nie mam siły. Jestem głodna i wykończona. Odpocznijmy.- Brunet odwrócił się w jej stronę i spojrzał na nią. Faktycznie. Nie wyglądała najlepiej. Zmęczenie dawało się we znaki. Było widoczne w jej oczach. Chłopak westchnął i ściągnął plecak.
-Masz, napij się i coś zjedz.- Podał jej prowiant. Dziewczyna wzięła się za jedzenie, a Dawid przysiadł na krawężniku i z plecaka wyciągnął piersiówkę w której znajdywał się trunek. W wziął sporego łyka, a z kieszeni wyjął czerwone malboro. Zaciągnął się a w tym czasie wódka rozeszła się po organizmie poczuł przyjemne ciepło. Rozkoszował się ciszą i tym, że dziewczyna przestała marudzić. Do czasu.
-Czy tobie już kompletnie odwaliło?!- Spojrzała się krzywo na chłopaka. Odłożyła kanapkę na plecak, wstała i stanęła przed brunetem. Ten tylko powoli podniósł głowę do góry i spojrzał w jej oczy. Dopiero teraz zorientował się, że jej oczy nie są zwykle niebieskie. Są błękitne. I nagle posmutniał, nie okazał tego, ale wspomnienia przygniotły go jak kamień. Skrzywił się. -Chcesz mi się tu uchlać?!- zaczęła na niego krzyczeć, ale po chwili usiadła obok- Co się stało?- Zmartwiona szukała z nim kontaktu wzrokowego, a Dawid opuścił głowę i wziął kolejnego dużego łyka trunku.
-Nic- warknął i ugasił papierosa. Tylko dwa razy w życiu widział tak błękitne oczy. Swego czasu sam w nich tonął. Nikola- jego wielka miłość, z którą planował życie. Los jednak mu nie pozwolił żyć szczęśliwie. Od zawsze miał sadystyczne poczucie humoru. Był inny. Zamknięty w sobie, ale to ona go zmieniła. Na lepsze. Po jej śmierci sadystyczne żarty stały się stylem życia. Nie umiał być dobry dla ludzi. Brzydził się nimi, dlatego zawsze się ukrywał. Jednak przy Alicji znów wspomnienia wróciły. Starał zapomnieć i nawet dobrze mu wychodziło. I nagle uświadomił sobie, że ma do niej słabość. Nie tylko do jej oczu, ale do charakteru, bo była podobna do niej. Do Nikoli.
-Przestań, muszę się napić, bo na trzeźwo to ciebie nie zniosę kobieto- Jego irytujące poczucie humoru wróciło, a Alicja tylko przymknęła oczy i westchnęła. Może i ją wkurzał, ale było w nim coś co ciągnęło ją do niego. Taki tajemniczy zły chłopczyk. Ich relacje trudno było nazwać przyjaźnią. Dla Alicji może i to było coś więcej, ale dla Dawida? Zwykła laska, która w dodatku zatruwa mu życie. No cóż. Czy szatynka chciała, czy też nie był jedyną osobą, która twierdziła, że pomoże znaleźć jej matkę. Nie miała dużego wyboru. - Chodź szkoda czasu na twoje marudzenie- zebrał wszystkie swoje rzeczy i zarzucił plecak na plecy.
-Idiota- wymamrotała pod nosem i założyła torbę przez ramię.
-Idiota powiadasz?- przybliżył się do niej i szybko wykręcił jej rękę na plecy. Był blisko ucha więc delikatnie szeptał, a serce Alicji zaczęło bić szybciej.- Idiota, który w dodatku cie pociąga?- uśmiechnął się szelmowsko.
-Pf...chyba śnisz- Chłopak wykrzywił ją jeszcze bardziej i uśmiechną się chytrze.- To boli, puść mnie- Z wszystkich sił próbowała uwolnić się z tej niewygodnej pozycji, ale im bardziej szarpała tym chłopak mocniej ją ściskał. Przybliżył się do jej ucha,a Alicje przeszedł przyjemny dreszcz.
-Jeśli poprosisz, kotku- wymruczał z dużym akcentem na ostatnie słowo. Dziewczyna, była w stanie się tam rozpłynąć,ale jej resztki trzeźwego rozumu alarmowały by zareagować.
-Po moim trupie!- krzyknęła i wolną ręką dźgnęła go w brzuch. Dawid odruchowo ja puścił i złapał się za obolałe miejsce Alicje postanowiła to zignorować i wkurzona zaczęła iść przed siebie.
-Tego to się po tobie nie spodziewałem- powiedział i zaczął iść w jej stronę. Szatynka była ładna i mądra, ale jemu nie były w głowie romanse. Jedynym jego priorytetem było dostarczenie jej tam gdzie powinien i odzyskać to co mu skradziono.- Dobra, koniec tego dobrego. Długa droga przed nami a zaczyna się już ściemniać- dotrzymał jej kroku, ale szli w ciszy. Nikt nie miał ochoty się odzywać, a w szczególności Alicja, która była jednocześnie wkurzona na tego typa, ale również na siebie. Była zła, że pozwoliła sobie na takie odczucia. Cóż były one przyjemne, ale czy takie połączenie ma szanse przetrwać? Całą drogę się nad tym zastanawiała, lecz przerwał jej telefon, który zadzwonił do Dawida. Chłopak skręcił w prawo pozostawiając ją samą. Usiadła na ziemi i czekała, aż brunet wróci. Chłopak oddalił się trochę i odebrał ten tajemniczy telefon.
-Co znowu?
-Musisz odwlec dostarczenie dziewczyny.
-Co? Ty ze mnie kpisz?
-Nie, po prostu nie mam możliwość jej teraz przyjąć. Idź z nią do hotelu, zabaw się.
-Ona nie jest od tego- Warknął.
-Ej, bo sobie jeszcze pomyśle, że się zakochałeś- Zaśmiał się do słuchawki- Wysłałem ci pieniądze, powinno ci wystarczyć na zagwarantowanie jej rozrywki.
-A ile mam się z nią użerać?
-No może jeszcze kilka dni, Bajo Dawid- Brunet przeklął do telefonu i wrócił do dziewczyny. Siedziała skulona na ziemi i lekko się trzęsła. Faktycznie temperatura trochę spadła, ale Dawid przyzwyczajony był by przebywać w takich warunkach. Usiadł obok niej.
-Zimno ci?- zapytał wyciągając koc z jej torby.
-Nie- oschłym tonem warknęła w jego stronę. Coraz bardziej zdawała sobie sprawę, że dobrze czuje się w jego towarzystwie. Gdy tylko się pojawiał jej serce biło szybciej, a gdy znikał nie byłą w stanie wypędzić go sobie z głowy. Jedna rzecz dołowała ja najbardziej. Jej uczucie stawało się coraz mocniejsze, a on ledwo ją znosił. Miała ochotę się rozpłakać, ale powstrzymała łzy, by nie wyjść na idiotkę, chodź zdawała sobie sprawę, że chłopak już tak myśli.
-Nie kłam, widzę, że się trzęsiesz- otulił ją kocem , a ją po raz kolejny przeszedł dreszcz.
-Nie musisz udawać, że się mną przejmujesz!- odsunęła się od niego i przytuliła się do kolan.
-Kobieto, co to za szybka zmiana nastroju. Okres masz?- był nieco zagubiony. Alicja dziwnie się zachowywała. Raz była szczęśliwa, a raz bał się jej dotknąć, bo ryzykował utratą ręki.
-Widać, że nie masz doświadczenia z kobietami- westchnęła poirytowana. Siedzieli tak w ciszy przez jakiś czas, do czasu. Dziewczyna przysunęła się do niego i mocno przytuliła dając upust łzą. Dawid nie wiedział jak zareagować. Dziewczyna ni stąd ni zowąd zaczęła płakać. Brunet delikatnie ją objął, a ona jeszcze mocniej go ścisnęła.
-Ej, nie płacz- wyszeptał jej do ucha, a Alicji serce zaczęło bić jak szalone. Odsunęła się od niego, a Dawid otarł jej łzy z pliczka. Nie wiedział czemu to zrobił, ale poczuł, że tak wypada. Alicja lekko się uśmiechnęła i odgarnęła włosy z twarzy. Dawid to wykorzystał i lekko zbliżył się do niej. Zawahał się na chwile, ale jednak chwila wzięła górę i pocałował ją delikatnie. Alicja była zaskoczona, ale oddała pocałunek. Dziewczyna oderwała się od niego łapiąc powietrze.

-Chyba czas się zbierać- powiedział chłopak. Wstał z z ziemi i szedł przed siebie zostawiając Alicję rozbitą emocjonalnie. Nie mogła tego ukryć. Podobało jej się to, a nawet bardzo. To był ten moment, kiedy byłą na prawdę pewna, że go kocha, ale wiedziała, że Dawid nie czuje tego samego. Postanowiła się do niego nie odzywać i resztę drogi trzymała się na tyłach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz