We własnej osobie. Leon Verdas zawitał u progu moich drzwi.
Czego on tu chce? Myśli, że jak przyjedzie sobie w interesach i po drodze wpadnie tu z kwiatami i przeprosinami to mu wybaczę? Pff jeszcze czego.
-Po co przyjechałeś?- po raz kolejny chciałam brzmieć oschle, ale nie bardzo mi to wychodzi. To znaczy, że chyba powinnam nad tym poćwiczyć.
-Aby porozmawiać- uśmiechnął się blado. Niczym zakochany po uszy nastolatek. Wyglądał wspaniale i promiennie, ale nie dałam się nabrać na jego sztuczki.
-Okej, a jaki masz określony czas nim będziesz musiał jechać na spotkanie?
-O czym ty mówisz?- spojrzał groźnie
-No o spotkaniu, nie wierzę że rzuciłeś robotę by przyjechać do nastolatki, która ostatnio jest nie stabilna emocjonalnie jeśli chodzi o ciebie- patrząc na niego widziałam o bok blondynkę w długimi nogami i talią jak w gorsecie. To było okropne.
-Nie ma żadnego spotkania. Przyjechałem dla ciebie i po ciebie- zbliżył się i chwycił moją dłoń. Szczerze nie wiedziałam co się dzieje.
Po mnie? Ale jak to? Co on kombinuje?
-Mogę wejść?- nie byłam w stanie nic powiedzieć bo wzrok wbity miałam w nasze dłonie, ale szatyn uniósł mój podbródek i wtedy lekko pokiwałam głową i zsunęłam się w bok. Verdas wyminął mnie i usiadł na kanapie. Podeszłam do niego.
-N-napijesz się czegoś?-lekko zszokowana, ale wydusiłam z siebie cokolwiek. Nagle się otrząsnęłam.
Przecież on jest po podróży, jest pewnie głodny zmęczony i spragniony.
-Nie, lepiej jak przygotuję ci coś do zjedzenia!- skierowałam się w stronę kuchni, ale nim zdążyłam się ruszyć poczułam szarpnięcie za rękę i w momencie siedziałam już obok Leona.
-Violetta- spojrzał mi w oczy. Nie lubię tego. Kojarzy mi się to z czymś złym. Miałam wrażenie że zaraz powie : "Przepraszam ale nie mogę tak dłużej to koniec Vils", albo coś w tym stylu.
-Przysporzyłem ci ostatnio dużo zmartwień, naprawdę nie chciałem, abyś cierpiała.
-Niestety nie udało ci się to- i nagle przypomniałam sobie o tej dziuni w telefonie. Mój ton stał się niemiły.
-Przepraszam- czyżby twarda osłona w nim pękła? Czyżby Leonowi Verdasowi było przykro?
-Przeprosiny przyjęte, ale to nie zmienia faktu, że wciąż czuję się zdradzona.
-Chodzi ci o Rebekah?
O, to tak nazywa się ta sucz
-Jeśli tak ma na imię twoja dziwka z szampanem to tak- miałam ochotę go uderzyć, ale powstrzymałam się.
-Nie mów tak o niej!-jednak nie. Moja ręka wylądowała na jego policzku wydając dość głośny dźwięki ,a ja wstała z kanapy.
-Ty jej jeszcze bronisz?!- jego oczy płonęły ze złości a policzek był coraz bardziej czerwony. Podniósł się szybko z kanapy i chwycił mój nadgarstek.
-Nie wiesz co Rebekah dla mnie zrobiła! Nie było cię wtedy, a ona była dla mnie oparciem.- warczał, a z moich oczu wypłynęły łzy.
-S-skoro tyle dla ciebie zrobiła to czemu z nią nie jesteś?! Tracisz na mnie tylko czas- wydukałam przez łzy.
-Cholera, Violetta! Kocham cię, ile razy mam ci do udowadniać!- nadal krzyczał, ale tak jakby w jego głosie pojawiło się poczucie winy.
-Wiem, że mnie kochasz, ale jak na razie wszytko jest ważniejsze. Praca, Rebekah i twoja mroczna przeszłość o której mówisz mi tylko wtedy kiedy nie masz wyjścia.- odwróciłam głowę by powstrzymać płacz. Ból, który zadaje nam ważna dla nas osoba jest straszny. Verdas chwycił mój podbródek i lekko mnie pocałował.
-Dobrze, powiem ci- wyszeptał mi w usta i usiadł wraz ze mną na kanapie.- Już ci mówiłem, że moja matka alkoholiczka zostawiła mnie w oknie życia. W domu dziecka się wychowywałem wśród równie pokrzywdzonych dzieci przez los wraz z moim młodszym bratem, którego poznałem dopiero w tamtym miejscu. Kiedy miałem 8 lat, a Marco 4 lata, Elena i Stefan nas adoptowali. Dali nam dach nad głową i ciepło rodzinne. W gimnazjum poznałem Damona. Do dziś utrzymuję z nim kontakt. A Rebekah jest jego starszą siostrą, która wyciągnęła mnie z problemów. Gdyby nie ona, to kto wie? Może skończyłbym jak ta alkoholiczka zwana moją matką. Przyjechała ona z Pragi i wpadła by się przywitać i nic więcej Vils. Kocham ciebie i tylko ciebie- te ostatnie słowa odbiły mi się niczym dzwon w kościele. Mały Leon, który wpadł w złe towarzystwo.Ta wizja była straszna.
-Leon, ja
-Nie przepraszaj, na twoim miejscu zrobiłbym tak samo- uśmiechnął się- Mam pytanie, ty żartowałaś z tym Diego?
-Nie do końca- uśmiechnęłam się blado
-Czyli on był tu z tobą?!-był zły.
-Leon, nie nie było go, Uspokój się- przyłożyłam rękę do jego policzka. Leon pocałował mnie namiętnie. Prawą ręką podwinął lekko moje koszulkę.
-Nie tu- wyszeptałam i zaprowadziłam go do mojego pokoju gdzie utonęliśmy w namiętnych chwilach.
-Na ile zostajesz?-zapytałam leżąc i przytulając się do jego torsu.
-Na dwa tygodnie- pocałował mnie w czoło, a ja uśmiechnęłam się od ucha do ucha.- To co planujesz robić, po zakończeniu szkoły?- faktycznie, koniec liceum zbliża się dużymi krokami, ale chyba wiem co chce robić.
-W sumie to...
-Violetta, nie mów mi, że nie wiesz gdzie chcesz iść na studia!- podniósł się na prawej ręce, a jego twarz znajdowała się naprzeciwko mojej.
-No, powiedzmy, że wiem- uśmiechnęłam się blado
-Słucham?- Zarzuciłam na siebie jego t-shirt i udałam się po laptopa. Usiadłam na łóżku i wyszukałam pewną stronę.
-Leon- pokazałam mu stronę reklamową uczelni w Nowym Jorku- Chciałabym iść na dziennikarstwo lub filologię angielską- szatyn zmarszczył brwi.
-I chcesz być jak te wstrętne kanalie, które śledzą moje życie i umieszczają je na pierwszych stronach Nowo Jorskich brukowców?- uśmiechnął się cwaniacko.
-Panie Verdas, miałabym informacje z pierwszej ręki. Była bym cenioną dziennikarką- zaśmiałam się i pocałowałam do w usta.
-A nie wolałabyś czegoś bardziej artystycznego? Jakiś profil muzyczny?
-Przecież nie umiem śpiewać
-Ej! Podczas pobytu u mnie wiele razy śpiewałaś pod prysznicem, nawet mam kilka nagrań. Chcesz posłuchać?-chwycił telefon w dłonie
-Leon!-zapiszczałam.
-A jeden z nich codziennie rano budzi mnie do pracy- pocałował mój kark.
-Naprawdę?- kiwnął głową. Kocham tego faceta. A wszystkie te jego tajemnice sprawiają że kocham go bardziej i bardziej.
Niedawno odkryłam ten blog i bardzo podoba mi się to opowiadanie. Kiedy naxt?
OdpowiedzUsuńDziękuje ;) Opowiadanie pojawi się już niebawem :)
OdpowiedzUsuń