Znooowu to samo... FUCK U BRAIN.
No nieważne... Miłego czytania? XD
***
Krągłe
piersi, wąska talia, oliwkowa cera, długie włosy upięte w luźny
kok...
Istne
dzieło sztuki, anioł na ziemi.
-
Cholera Ezio, skupisz się wreszcie? - Anioł ten pociągnął go za
włosy, kierując jego wzrok gdzieś wyżej niż linia dekoltu.
Prosto na piękną twarz, teraz wykrzywioną w wyrazie
niezadowolenia, i duże bursztynowe oczy, rzucające gromami złości.
Ezio
uśmiechnął się się przepraszająco, podziwiając stanowczość i
władczość tak drobnej kobiety.
-
Perdonare bello. - Przewróciła oczami, wprawiając go w jeszcze
bardziej błogi nastrój.
I jak
tu się skupić przy takim cudzie?
Altair
nie była włoszką. Z resztą, widać to było na pierwszy rzut oka.
Nie
była kobietą skorą do flirtów, za to miała prawdziwie porywczy
charakterek. Mimo wszystko, była niesamowicie sumienna i ponad
wszystko ceniła własny honor.
Gdyby
się głębiej zastanowić, przeciwieństwo frywolnego i zupełnie
beztroskiego Ezio.
Jednak
Ezio raczej nie lubił zastanawiać się w ten sposób.
Cóż,
kobieta ta była nowością i wyzwaniem dla Włocha.
Nie
mógł i nawet nie próbował ukrywać faktu, że był nią
zauroczony.
A
może nawet więcej?
I
właśnie dlatego, zamiast jak porządny uczeń jego pokroju szlajać
się po mieście z kumplami i jakimiś dziewczynami, siedział w domu
i się uczył.
A to,
że nie do końca wiedział nawet czego, to już inna sprawa.
Dotknął
włosów kobiety, próbując rozluźnić wiązanie, lecz ta
natychmiast trzepnęła go w rękę, fucząc wściekle.
-
Miałam cię tego nauczyć, więc cię tego nauczę. Choćbym miała
przesiedzieć tutaj cały weekend.
- Si
si. - Ezio przeciągnął się leniwie na krześle, wyciągając
nogi. - A co powiesz na małą przerwę podczas tej naszej pięknej
dwudniowej randki? - Przez chwilę skierowała na niego swój
sceptyczny wzrok, po czym uśmiechnęła się cwanie.
Aniołek
pokazał pazurki.
Może
już diabełek?
-
Chętnie. Jak tylko BEZBŁĘDNIE napiszesz mi odpowiedzi. -
Nabazgrała coś na kartce i podsunęła mu pod nos.
Ezio
spojrzał na kartkę niepewnie i wziął ją do ręki, czytając.
- Cóż
to za czarna magia? - Zapytał żartobliwie, choć tym razem wcale
nie było mu do śmiechu.
Klął
na siebie w duchu, bo wiedział, że Altair miała rację, powinien
to umieć, potrzebował korepetycji.
Tylko
że w tym wypadku korepetytorka była zbyt dużym (ale przyjemnym)
utrudnieniem.
Altair
westchnęła ze zrezygnowaniem, z powrotem zabierając kartkę.
Ich
dłonie zetknęły się na chwilę, na co spąsowiała nieco,
sprawiając, że skupienie Ezio znowu odeszło w zapomnienie.
- No więc... - Odchrząknęła twardo. - Tym razem masz naprawdę uważać. Chcesz się nauczyć czy nie?
- Chcę, ale... - Zaczął Ezio, nie za bardzo wiedząc co ma w sumie powiedzieć. Na jego szczęście, Altair nie miała zamiaru czekać na jego wysłowienie się;
- To mnie słuchaj. Będzie się taki cały rok do bab przymilał, a potem przychodzi co do czego i nic nie umie... A ja ci jeszcze pomagam...
- Merci. - Tym razem to Ezio jej przerwał, uśmiechnął się delikatnie, z wdzięcznością.
Był to szczery wyraz.
Altair nie musiała mu pomagać.
A mimo to siedziała z nim tutaj, w ten piękny weekend.
Postanowiła poświęcić swój czas, urodę i nerwy na jego nauczanie...
Nawet mając cierpliwość dla jego skupienia, głupiego gadania i pożerania wzrokiem.
- Grazie mille bella. - Ukłonił się lekko, na co Altair tylko machnęła ręką. Ezio wiedział, że nie rozumie ona zbyt dobrze Włoskiego, jednak nie mógł powstrzymać się od wtrąceń zdań w jego ojczystym języku.
Kobieta pacnęła go w ramię, z powrotem sprowadzając na ziemię. Uruchomił swą całą silną wolę i inteligencję, aby zrozumieć zadania i tłumaczenie Altairy.
Warto było, pomyślał widząc dumny uśmieszek kobiety. Kąciki jej ust ledwo się unosiły, ale Ezio mógł zobaczyć jej spokojną minę i zadowolone spojrzenie.
To wystarczyło.
Poza tym, zrozumiał coś, co jeszcze niecałą godzinę temu uważał za niemożliwe chińskie znaki.
Był nieukrywanie szczęśliwy i dumny z siebie, że udało mu się spełnić wygórowane oczekiwania Altairy.
Cóż, jak to on, nie mógł się powstrzymać od nieco narcystycznych pochwałek;
- Mówiłem, że potrafię. Ezio Auditore la Frienzo nie jest kretynem i Altair musi to... - Natychmiast zapomniał języka w gębie, zapomniał nawet co miał powiedzieć, gdy poczuł delikatny, słodki pocałunek na swoim policzku.
- La tadhkarha. - Mruknęła nie patrząc na niego, spokojnie zbierając swoje zeszyty.
Ezio nie mógł powstrzymać uśmieszku.
Zaprawdę, cudowna kobieta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz