Przepraszaaam...;-;
W tamtym tygodniu miały pojawić się
2 opka, ale było 1
Poprawię się i w ten weekend postaram
się napisać jeszcze jedno
Parę
minut przed północą...ZDĄŻYŁAM XD
Miłego czytania :)
Wszystkie dni mijały monotonnie. Oboje
wpadli w pewną rutynę, która była nie do uniknięcia, przy ich
kontaktach. Praca, dom i tak ciągle. Mimo tego, że nie obywało się
bez zaczepek ze strony Obito, Kakashi starał się unikać zbędnych
rozmów. Ograniczył to wszystko do minimum. Obito bardzo lubił
łamać wszelkie granice przestrzeni osobistej szarowłosego. Ciągle
stawał zbyt blisko, albo pozwala sobie na dość intymny dotyk,
który irytował Hatake. Jednak piątego dnia ich pomieszkiwania coś
się zmieniło. Oboje wrócili z pracy i starali się, zająć sami
sprawami, przynajmniej to w planach miał Kakashi. Poluźnił krawat
i wszedł do sypialni, aby białą koszulę zmienić na wygodny
podkoszulek. Zarzucił szary t-shirt na plecy i zgarniając po drodze
lekturę z półki skierował się na kanapę.Wręcz domagał się
chwili relaksu, tak jak lubił to robić najczęściej. W ciszy
pobudzić swoją wyobraźnie nad ukochana książką. O
stuprocentowym odpoczynku, jednak nie było mowy. Co chwila słyszał
jakieś szamotania w kuchni, które działały mu na nerwy. Nie był
pewien czy brunet robił to specjalnie, ponieważ miał dziwne
wrażenie, że w ogóle nie zauważył jego obecności. Nie ważne
jakie były realia to w głowie modlił się, aby dzień jego
samotności powrócił.
Kakashi nie mógł jednak powiedzieć,
że nie przepada za Uchihą. Gdyby ktoś zapytał go o to z pewnością
odpowiedź nie była by zaskakująca, bo Hatake lubił go, ale tylko
wtedy gdy spał. Nic nie mówił, nie krzątał się bez powodu, a
przede wszystkim nie naruszał jego przestrzeni, co zdarzało mu się
ostatnio bardzo często.
Wszelkie odgłosy ucichły, a szarowłosy odetchnął z ulgą. W końcu mógł skupić swoją uwagę wyłącznie na przyjemnych rzeczach.
Wszelkie odgłosy ucichły, a szarowłosy odetchnął z ulgą. W końcu mógł skupić swoją uwagę wyłącznie na przyjemnych rzeczach.
Siedział na kanapie zaczytany w swoją
książkę. Czuł jednak przenikliwe spojrzenie swojego
współlokatora, które błądziło po jego sylwetce. Mimo dość
dziwnego uczucia Hatake nie odezwał się, tylko uniósł wzrok znad
kartek papieru i skierował go na mężczyznę naprzeciwko. Siedział
pewnie trzymając kciuk na ustach dotykając go końcem języka.
Milion myśli, które tkwiły w jego
głowie dotyczyły w tym momencie tylko i wyłącznie szarowłosego.
Od dłuższego czasu Kakashi nie był dla niego tylko konkurentem.
Kręciła go ta możliwość zawładnięcia jego ciałem poprzez
jeden bardziej intymny dotyk.
-Nie masz nic innego do
roboty?-Zapytał.
Kakashi siedział spokojnie ignorując
(a przynajmniej starając się to robić) fakt, że Obito ciągle
wlepiał w niego swój wzrok wypalając go miejscami.
Cóż można rzec. Uchiha już dawno
przed samym sobą przyznał się, że jego potencjalny rywal stał
się czymś więcej niż przeszkodą. Wystarczyło na niego spojrzeć,
a nie jedna z kobiet pragnęła by popaść w jego ramionach.
Delikatna uroda, która idealnie współgrała z jego szarą
czupryną, której Obito nie raz pragnął sprawdzić jak bardzo
miękka musi być w dotyku. Oczy, które wręcz hipnotyzowały, a
niekiedy wywoływały dziwne dreszcze przebiegające wzdłuż
kręgosłupa bruneta. Sylwetka? Dobrze zbudowana...Wystarczająco,
aby móc zawiesić na niej oko. Nic dodać nic ująć. Prawie
chodzący ideał. Ale nie samym wyglądem człowiek punktuje. Miał
również charakter i to dość interesujący. Fascynujący dla
Obito. Może i pracując razem nie mieli okazji bliżej się
zaznajomić., lecz ambicja bruneta pozwoliła mu poznać go na tyle,
aby z łatwością mógł stwierdzić, że osoba siedząca za
biurkiem w gabinecie numer trzydzieści pięć na drugim piętrze
wcale nie jest nudna, tak jak wszyscy ją kreują. Hatake mimo że
był punktualny i nie zawodny w swoim fachu z pewnością nie należał
do osób nudnych. Pozory często myliły ludzi, co do stwierdzenia
jaki jest. Nie był osobą która opowiadała dużo o sobie.
Zazwyczaj na śniadaniach, to on słuchał, kiedy pracownicy
opowiadali o tym jak spędzili wieczór. Między innymi i to było
jednym z powodów, aby bardziej zainteresować się cichym grafikiem.
-Nie-Sapnął leniwie.
Kakashi pokręcił tylko głową. Nie
bardzo rozumiał co ciekawego może być w półgodzinnym patrzeniu
się na jego osobę. Odłożył książkę na bok i pod wpływem
cichego burczenia w żołądku wstał z kanapy i udał się do
kuchni. Nie była to długa droga. Kilka kroków, aby ominąć sofę
i znaleźć się przy lodówce. Otworzył ją i westchnął ciężko.
W środku oprócz światła i butelki z piwem nie było nic. Liczył,
że znajdzie tam resztę swojego obiadu, ale jak mógł zauważyć i
to było gdzieś indziej i nawet wiedział gdzie. Odwrócił się
opierając o blat. Dłonie wsunął niedbale do kieszeni spodni i
spojrzał przed siebie.
-Zjadłeś mój obiad- Nie zapytał, a
wręcz skwitował.
Na bruneta twarz wkradł się cień
uśmiechu, który w tym wypadku był dość ironiczny.
-Byłem głodny- Wzruszył ramionami.
-Rozumiem
Zgarnął butelkę wody, która
samotnie stała w rogu blatu i pociągnął z niej sporego łyka
zwilżając przy tym usta. Oblizał je powoli zdając sobie sprawę,
że wzrok bruneta skupiony w tym momencie był tylko na jego wargach.
Sam jakoś nie panując nad tym spojrzał przelotnie w jego oczy, po
czym zerwał się gwałtownie do sypialni. Założył na siebie
zwykła rozpinaną bluzę i wrócił do salonu.
-Trzeba zrobić zakupy
Kakashi założył buty i z
wyczekiwaniem patrzał na bruneta.
-Co?-Zapytał zdezorientowany
-Jak to co? Idziesz ze mną.
Obito nie miał zamiaru ukrywać
swojego zdziwienia. Uniósł jedną brew i podniósł się z kanapy,
-Po co?
-Żerujesz na mojej lodówce. Będziesz
to wszystko za mnie targać. Ruszaj się-Poganiał go.
Nie miał zbytniego wyjścia. Kakashi
był osoba dość stanowczą. Brunet niechętnie przerzucił sobie
bluzę przez ramię i założył buty. Zbliżało się ciepłe lato w
Japonii, dlatego cienka bluza w tym wypadku w zupełności
wystarczyła. Oboje wyszli z mieszkania i udali się na zewnątrz.
Słońce powoli zaczęło zachodzić, więc światło odbijało się
w oknach, a niebo przybrało różowy odcień. Mieli szczęście, że
nieopodal mieszkania Hatake był dom handlowy, gdzie znajdowały się
przeróżne sklepy.
-Dobra, załatwmy to szybko-Mamrotał
sam do siebie szarowłosy.
Chwycił pierwszy lepszy wózek na
zakupy i zbytnio nie zwracając uwagi na towarzysza skierował się
do interesującego go działu. Wrzucił najpotrzebniejsze rzeczy. Coś
do kanapek, na obiad i coś do picia. Uwinął się z tym w kilka
minut. Zupełnie odwrotnie niż Obito. Błądził między regałami
co chwila łapiąc w dłonie coś co miało chodź trochę bardziej
ciekawsze opakowanie od innych produktów. Hatake za bardzo nie znał
go, ale po jego zachowaniu mógł stwierdzić, że robienie zakupów
nie męczy go tak, jak jego. Zdanie na ten temat miał jedno, że
takie czynności jak zakupy marnują jego czas, lecz niestety są
konieczne.
Zniecierpliwiony ciągłym brakiem
zdecydowania swojego lokatora pchnął wózek, aby stanąć obok.
Odchrząknął, aby zwrócić na siebie
uwagę.
-Jest jakaś istotna różnica między
ryżem krótkoziarnistym, a długo?-Zapytał
Wzrok nadal wlepiał w opakowania
studiując uważnie każde słowo z tyłu pudełka i porównując je
do siebie,.
-Sądzę, że żadna- Palnął od
niechcenia.
Wyciągnął mu z ręki jedno
opakowanie i wrzucił do jego koszyka. Brunet spojrzał na niego
krzywo.
-To tylko ryż-Sapnął leniwie
Pchnął przepełniony zakupami koszyk
nogą zmuszając tym samym, aby Uchiha ruszył się z miejsca.
Skierował się do kasy, w której o dziwo nie było dużo ludzi.
Wypakował zakupy i oddzielił je, aby przypadkiem Obito nie wcisnął
mu czegoś jeszcze.
-Płacisz sam-Zaprotestował
Obito uśmiechnął się chytrze i
pokręcił głową. Kiedy wizyta w markecie dobiegła końca Kakashi
dziękował, że już jest wolny. Zdał sobie sprawę, że nie ważne
jak bardzo będzie chciał aby ktoś potargał za niego zakupy z
pewnością nie może być to Obito.
Po drodze obładowani siatkami wracali
przez pasaż, gdzie mieściło się kilka sklepów o przeróżnej
tematyce. Od sklepu spożywczego, po restaurację i sklep z bielizną,
przy której wystawie Obito się zatrzymał.
-Kakashi- Zawołał.
Mężczyzna znacznie go wyprzedził,
więc słysząc swoje imię zatrzymał się i odwrócił w stronę
dźwięku. Spojrzał na Obito, który szczerzył się do wystawy i
tylko uniósł jedną brew,
-Te idealnie by do ciebie pasowały-
Zaśmiał się.
Głową wskazał na róg wystawy, w
którym stał manekin ubrany w strój przypominający kelnera
(przynajmniej próbował). Hatake westchnął cicho i podszedł do
Obito. Pociągnął go za rękaw bluzy i skierował w stronę domu.
-Dzieciak
-Ale serio, pasowały by ci te
mankieciki, no i ta mucha. Obiecuję, dostaniesz ode mnie taki-
Brunet z trudem opanowywał swój śmiech.
Kakashi to ignorował. Skupił się
bardziej na mrowieniu w palcach, które powstało na skutek ciężkiej
torby, która nadal tkwiła w jego dłoni.
Kiedy weszli do mieszkania z ulga
postawił zakupy na ziemi i rozmasował zaczerwienione palce. Był
pewien, że gdyby jednak sam wybrał się na zaopatrzenie lodówki,
to po pierwsze -zajęłoby mu to zdecydowanie mniej czasu, a po
drugie- liczba produktów ograniczyłaby się do tego niezbędnego
minimum, co zaoszczędziło by jego dłonie.
-Nigdy nie pójdę już z tobą na
zakupy-Marudził.
Powoli zaczął wyciągać rzeczy z
siatki i układać je na blacie. Obito przyglądał się każdemu
gestowi, który wykonywał w tym momencie i jak powoli i zmysłowo
zachowuje się nawet przy tak banalnej czynności. Nie był pewien,
czy Hatake robi to specjalnie, czy kompletnie nie jest świadomy
tego, jak bardzo uroczy jest, ale z pewnością był miłym umilaczem
czasu (jeśli nie marudził)
-Planujesz mnie w nocy zadźgać, czy
jak?-Zapytał.
Z siatki wyciągnął nożyczki, które
ewidentnie były zakupem Uchihy.
-Ładne były
Szarowłosy westchnął tylko i kończąc
wyciągając wszystko wyrzucił reklamówkę i schował wszystko do
lodówki. Zostawił na blacie jedynie kilka warzyw i sos. Wstawił
wodę na makaron, kiedy w tym samym czasie Obito nie zrobił nic
bardziej produktywnego od ciągłego przyglądania się jego ruchom.
-Napijesz się?
Skierował butelkę piwa w kierunku
Hatakę, który mieszał w garnku. Ten spojrzał na niego z lekkim
grymasem i przeanalizował, czy będzie coś złego w tym, ze wypije
jedno piwo zen swoim lokatorem. Ostatecznie zgodził się, i upił
łyk z otwartej butelki, którą wręczył mu brunet. Nie rozmawiali
ze sobą do czasu kolacji. Kakashi nałożył jedzenie na talerze i
podał go brunetowi, który ucieszył się z tego gestu.
-Smaczne- Powiedział zajadając się
makaronem.
Hatake nic nie odpowiedział. Nie był
nawet pewien co powinien odpowiedzieć, bo ich relacja była jednak
dość krępująca. Niby nie przepadali za sobą, a jednak potrafili
ze sobą zamieszkać, bez zbędnych scesji.
Uchiha wyniósł talerze do kuchni
ustawiając je w zlewie.
-Ty zmywasz- krzyknął z kanapy
-Skoro muszę- Westchnął- Ale później
Chwycił kolejne butelki z piwem i
usiadł na sofie obok Kakashiego.
-Pójdę po otwieracz
-Siedź- Zaprotestował,
Skierował butelkę do ust i zahaczył
kapslem o dolne zęby powodując przy tym nie zbyt przyjemny widok,
ale po chwili butelka wydała charakterystyczny trzask, a kapsel
wylądował rzucony niedbale na stół.
-To zbyt proste-Zaczął.
Ułożył nogi na stole i wygodnie
usadowił się blisko szarowłosego.
-Do czego zmierzasz?-Zapytał
-Zbyt łatwo idzie ci mieszkanie ze
mną.
Kakashi prychnął i napił się piwa.
-Mylisz się-Zaśmiał się, chodź był
to raczej wymuszony gest.
-Tak czy inaczej, chce ci utrudnić to
zadanie-Uśmiechnął się złośliwie.
Hatake przyglądał mu się z
zaciekawienie, ale jednak poczuł lekki niepokój. Sam fakt, że
wpuścił do domu prawie obcego faceta i obiecał mu lokum na tydzień
wydawał się trudnym zadaniem. Nie chciał nawet myśleć, jak
bardzo mógłby to jeszcze utrudnić.
-Chyba nie rozumiem.
Obito zrzucił nogi ze stołu. Po
mieszkaniu rozszedł się głośny dźwięk, a brunet odwrócił się
w stronę Kakashiego.
-Jutro są urodziny Rin?-Zapytał
-I co z tego?
-Jak to co? Będziemy tam udawać parę-
Powiedział bez zbędnych emocji, jakby kompletnie nie wzruszony.
Kakashi zaczął krztusić się
napojem, a następnie spojrzał na niego ze zdziwieniem. Prawie
przestraszył się tej propozycji. Nie miał zbyt dużo wiedzy na
temat tego jak to miałoby wyglądać. Jak bardzo udawana miałaby
być ta relacja. W sumie to nie chciał pytać. Od razu chciał
zaprzeczyć, Ale Obito go wyprzedził.
-Zadanie może i dość trudne, ale i
nagroda niczego sobie
-Do rzeczy
Nie za bardzo wiedział, dlaczego dalej
drążył temat. Już samo pomieszkiwanie z nim naruszyło jego
moralne zasady, a to byłby już gwałt na nich.
-Dwadzieścia cztery godziny jako mój
partner, a w zamian ja odpuszczę- Uśmiechnął się szyderczo.
Hatake spojrzał w martwy punk przed
sobą i uważnie analizował jego propozycję. Nie mógł jednak
uwierzyć, że nie istnieje w tym żaden haczyk.
-A jeśli nie wytrzymam?- Nie spojrzał
na niego.
-Zapragnę w zamian tajnego przepisu na
sukces
Napił się trunku podczas gdy na usta
Kakashiego wkradł się uśmiech. Chciał zdecydować się na ten
zakład z ludzkiej ciekawości, jak bardzo zawzięty jest aby zdobyć
informacje. Liczył się z tym, ze Obito nie będzie zbyt subtelny,
chodź by tylko dlatego, aby doprowadzić o do porażki, lecz z
drugiej strony, czy porażka oznaczała by jakąkolwiek stratę? Nie.
-Podejmuje się tego
Stał się dziwnie pewny siebie. Obito
zaśmiał się.
-Nie spodziewałem się, że to
zrobisz.
-Widocznie dużo o mnie nie wiesz-
Posłał mu ironiczny uśmiech
Odstawił pusta butelkę na blat.
-W takim razie-spojrzał na zegarek i
odczekał w ciszy kilka sekund- Zaczynamy od teraz
Niespodziewanie chwycił podbródek
Kakashiego i pocałował go. Hatake zaskoczony tym gestem ścisnął
go za ramiona i odepchnął. Na zegarze wybiła dwunasta w nocy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz