Strony

środa, 21 grudnia 2016

Tydzień, który zamienił moje życie cz.4- Następny poziom

Przepraszaaam...;-;
W tamtym tygodniu miały pojawić się 2 opka, ale było 1
Poprawię się i w ten weekend postaram się napisać jeszcze jedno
Parę minut przed północą...ZDĄŻYŁAM XD
Miłego czytania :)



Wszystkie dni mijały monotonnie. Oboje wpadli w pewną rutynę, która była nie do uniknięcia, przy ich kontaktach. Praca, dom i tak ciągle. Mimo tego, że nie obywało się bez zaczepek ze strony Obito, Kakashi starał się unikać zbędnych rozmów. Ograniczył to wszystko do minimum. Obito bardzo lubił łamać wszelkie granice przestrzeni osobistej szarowłosego. Ciągle stawał zbyt blisko, albo pozwala sobie na dość intymny dotyk, który irytował Hatake. Jednak piątego dnia ich pomieszkiwania coś się zmieniło. Oboje wrócili z pracy i starali się, zająć sami sprawami, przynajmniej to w planach miał Kakashi. Poluźnił krawat i wszedł do sypialni, aby białą koszulę zmienić na wygodny podkoszulek. Zarzucił szary t-shirt na plecy i zgarniając po drodze lekturę z półki skierował się na kanapę.Wręcz domagał się chwili relaksu, tak jak lubił to robić najczęściej. W ciszy pobudzić swoją wyobraźnie nad ukochana książką. O stuprocentowym odpoczynku, jednak nie było mowy. Co chwila słyszał jakieś szamotania w kuchni, które działały mu na nerwy. Nie był pewien czy brunet robił to specjalnie, ponieważ miał dziwne wrażenie, że w ogóle nie zauważył jego obecności. Nie ważne jakie były realia to w głowie modlił się, aby dzień jego samotności powrócił.
Kakashi nie mógł jednak powiedzieć, że nie przepada za Uchihą. Gdyby ktoś zapytał go o to z pewnością odpowiedź nie była by zaskakująca, bo Hatake lubił go, ale tylko wtedy gdy spał. Nic nie mówił, nie krzątał się bez powodu, a przede wszystkim nie naruszał jego przestrzeni, co zdarzało mu się ostatnio bardzo często.
Wszelkie odgłosy ucichły, a szarowłosy odetchnął z ulgą. W końcu mógł skupić swoją uwagę wyłącznie na przyjemnych rzeczach.
Siedział na kanapie zaczytany w swoją książkę. Czuł jednak przenikliwe spojrzenie swojego współlokatora, które błądziło po jego sylwetce. Mimo dość dziwnego uczucia Hatake nie odezwał się, tylko uniósł wzrok znad kartek papieru i skierował go na mężczyznę naprzeciwko. Siedział pewnie trzymając kciuk na ustach dotykając go końcem języka.
Milion myśli, które tkwiły w jego głowie dotyczyły w tym momencie tylko i wyłącznie szarowłosego. Od dłuższego czasu Kakashi nie był dla niego tylko konkurentem. Kręciła go ta możliwość zawładnięcia jego ciałem poprzez jeden bardziej intymny dotyk.
-Nie masz nic innego do roboty?-Zapytał.
Kakashi siedział spokojnie ignorując (a przynajmniej starając się to robić) fakt, że Obito ciągle wlepiał w niego swój wzrok wypalając go miejscami.
Cóż można rzec. Uchiha już dawno przed samym sobą przyznał się, że jego potencjalny rywal stał się czymś więcej niż przeszkodą. Wystarczyło na niego spojrzeć, a nie jedna z kobiet pragnęła by popaść w jego ramionach. Delikatna uroda, która idealnie współgrała z jego szarą czupryną, której Obito nie raz pragnął sprawdzić jak bardzo miękka musi być w dotyku. Oczy, które wręcz hipnotyzowały, a niekiedy wywoływały dziwne dreszcze przebiegające wzdłuż kręgosłupa bruneta. Sylwetka? Dobrze zbudowana...Wystarczająco, aby móc zawiesić na niej oko. Nic dodać nic ująć. Prawie chodzący ideał. Ale nie samym wyglądem człowiek punktuje. Miał również charakter i to dość interesujący. Fascynujący dla Obito. Może i pracując razem nie mieli okazji bliżej się zaznajomić., lecz ambicja bruneta pozwoliła mu poznać go na tyle, aby z łatwością mógł stwierdzić, że osoba siedząca za biurkiem w gabinecie numer trzydzieści pięć na drugim piętrze wcale nie jest nudna, tak jak wszyscy ją kreują. Hatake mimo że był punktualny i nie zawodny w swoim fachu z pewnością nie należał do osób nudnych. Pozory często myliły ludzi, co do stwierdzenia jaki jest. Nie był osobą która opowiadała dużo o sobie. Zazwyczaj na śniadaniach, to on słuchał, kiedy pracownicy opowiadali o tym jak spędzili wieczór. Między innymi i to było jednym z powodów, aby bardziej zainteresować się cichym grafikiem.
-Nie-Sapnął leniwie.
Kakashi pokręcił tylko głową. Nie bardzo rozumiał co ciekawego może być w półgodzinnym patrzeniu się na jego osobę. Odłożył książkę na bok i pod wpływem cichego burczenia w żołądku wstał z kanapy i udał się do kuchni. Nie była to długa droga. Kilka kroków, aby ominąć sofę i znaleźć się przy lodówce. Otworzył ją i westchnął ciężko. W środku oprócz światła i butelki z piwem nie było nic. Liczył, że znajdzie tam resztę swojego obiadu, ale jak mógł zauważyć i to było gdzieś indziej i nawet wiedział gdzie. Odwrócił się opierając o blat. Dłonie wsunął niedbale do kieszeni spodni i spojrzał przed siebie.
-Zjadłeś mój obiad- Nie zapytał, a wręcz skwitował.
Na bruneta twarz wkradł się cień uśmiechu, który w tym wypadku był dość ironiczny.
-Byłem głodny- Wzruszył ramionami.
-Rozumiem
Zgarnął butelkę wody, która samotnie stała w rogu blatu i pociągnął z niej sporego łyka zwilżając przy tym usta. Oblizał je powoli zdając sobie sprawę, że wzrok bruneta skupiony w tym momencie był tylko na jego wargach. Sam jakoś nie panując nad tym spojrzał przelotnie w jego oczy, po czym zerwał się gwałtownie do sypialni. Założył na siebie zwykła rozpinaną bluzę i wrócił do salonu.
-Trzeba zrobić zakupy
Kakashi założył buty i z wyczekiwaniem patrzał na bruneta.
-Co?-Zapytał zdezorientowany
-Jak to co? Idziesz ze mną.
Obito nie miał zamiaru ukrywać swojego zdziwienia. Uniósł jedną brew i podniósł się z kanapy,
-Po co?
-Żerujesz na mojej lodówce. Będziesz to wszystko za mnie targać. Ruszaj się-Poganiał go.
Nie miał zbytniego wyjścia. Kakashi był osoba dość stanowczą. Brunet niechętnie przerzucił sobie bluzę przez ramię i założył buty. Zbliżało się ciepłe lato w Japonii, dlatego cienka bluza w tym wypadku w zupełności wystarczyła. Oboje wyszli z mieszkania i udali się na zewnątrz. Słońce powoli zaczęło zachodzić, więc światło odbijało się w oknach, a niebo przybrało różowy odcień. Mieli szczęście, że nieopodal mieszkania Hatake był dom handlowy, gdzie znajdowały się przeróżne sklepy.
-Dobra, załatwmy to szybko-Mamrotał sam do siebie szarowłosy.
Chwycił pierwszy lepszy wózek na zakupy i zbytnio nie zwracając uwagi na towarzysza skierował się do interesującego go działu. Wrzucił najpotrzebniejsze rzeczy. Coś do kanapek, na obiad i coś do picia. Uwinął się z tym w kilka minut. Zupełnie odwrotnie niż Obito. Błądził między regałami co chwila łapiąc w dłonie coś co miało chodź trochę bardziej ciekawsze opakowanie od innych produktów. Hatake za bardzo nie znał go, ale po jego zachowaniu mógł stwierdzić, że robienie zakupów nie męczy go tak, jak jego. Zdanie na ten temat miał jedno, że takie czynności jak zakupy marnują jego czas, lecz niestety są konieczne.
Zniecierpliwiony ciągłym brakiem zdecydowania swojego lokatora pchnął wózek, aby stanąć obok.
Odchrząknął, aby zwrócić na siebie uwagę.
-Jest jakaś istotna różnica między ryżem krótkoziarnistym, a długo?-Zapytał
Wzrok nadal wlepiał w opakowania studiując uważnie każde słowo z tyłu pudełka i porównując je do siebie,.
-Sądzę, że żadna- Palnął od niechcenia.
Wyciągnął mu z ręki jedno opakowanie i wrzucił do jego koszyka. Brunet spojrzał na niego krzywo.
-To tylko ryż-Sapnął leniwie
Pchnął przepełniony zakupami koszyk nogą zmuszając tym samym, aby Uchiha ruszył się z miejsca. Skierował się do kasy, w której o dziwo nie było dużo ludzi. Wypakował zakupy i oddzielił je, aby przypadkiem Obito nie wcisnął mu czegoś jeszcze.
-Płacisz sam-Zaprotestował
Obito uśmiechnął się chytrze i pokręcił głową. Kiedy wizyta w markecie dobiegła końca Kakashi dziękował, że już jest wolny. Zdał sobie sprawę, że nie ważne jak bardzo będzie chciał aby ktoś potargał za niego zakupy z pewnością nie może być to Obito.
Po drodze obładowani siatkami wracali przez pasaż, gdzie mieściło się kilka sklepów o przeróżnej tematyce. Od sklepu spożywczego, po restaurację i sklep z bielizną, przy której wystawie Obito się zatrzymał.
-Kakashi- Zawołał.
Mężczyzna znacznie go wyprzedził, więc słysząc swoje imię zatrzymał się i odwrócił w stronę dźwięku. Spojrzał na Obito, który szczerzył się do wystawy i tylko uniósł jedną brew,
-Te idealnie by do ciebie pasowały- Zaśmiał się.
Głową wskazał na róg wystawy, w którym stał manekin ubrany w strój przypominający kelnera (przynajmniej próbował). Hatake westchnął cicho i podszedł do Obito. Pociągnął go za rękaw bluzy i skierował w stronę domu.
-Dzieciak
-Ale serio, pasowały by ci te mankieciki, no i ta mucha. Obiecuję, dostaniesz ode mnie taki- Brunet z trudem opanowywał swój śmiech.
Kakashi to ignorował. Skupił się bardziej na mrowieniu w palcach, które powstało na skutek ciężkiej torby, która nadal tkwiła w jego dłoni.
Kiedy weszli do mieszkania z ulga postawił zakupy na ziemi i rozmasował zaczerwienione palce. Był pewien, że gdyby jednak sam wybrał się na zaopatrzenie lodówki, to po pierwsze -zajęłoby mu to zdecydowanie mniej czasu, a po drugie- liczba produktów ograniczyłaby się do tego niezbędnego minimum, co zaoszczędziło by jego dłonie.
-Nigdy nie pójdę już z tobą na zakupy-Marudził.
Powoli zaczął wyciągać rzeczy z siatki i układać je na blacie. Obito przyglądał się każdemu gestowi, który wykonywał w tym momencie i jak powoli i zmysłowo zachowuje się nawet przy tak banalnej czynności. Nie był pewien, czy Hatake robi to specjalnie, czy kompletnie nie jest świadomy tego, jak bardzo uroczy jest, ale z pewnością był miłym umilaczem czasu (jeśli nie marudził)
-Planujesz mnie w nocy zadźgać, czy jak?-Zapytał.
Z siatki wyciągnął nożyczki, które ewidentnie były zakupem Uchihy.
-Ładne były
Szarowłosy westchnął tylko i kończąc wyciągając wszystko wyrzucił reklamówkę i schował wszystko do lodówki. Zostawił na blacie jedynie kilka warzyw i sos. Wstawił wodę na makaron, kiedy w tym samym czasie Obito nie zrobił nic bardziej produktywnego od ciągłego przyglądania się jego ruchom.
-Napijesz się?
Skierował butelkę piwa w kierunku Hatakę, który mieszał w garnku. Ten spojrzał na niego z lekkim grymasem i przeanalizował, czy będzie coś złego w tym, ze wypije jedno piwo zen swoim lokatorem. Ostatecznie zgodził się, i upił łyk z otwartej butelki, którą wręczył mu brunet. Nie rozmawiali ze sobą do czasu kolacji. Kakashi nałożył jedzenie na talerze i podał go brunetowi, który ucieszył się z tego gestu.
-Smaczne- Powiedział zajadając się makaronem.
Hatake nic nie odpowiedział. Nie był nawet pewien co powinien odpowiedzieć, bo ich relacja była jednak dość krępująca. Niby nie przepadali za sobą, a jednak potrafili ze sobą zamieszkać, bez zbędnych scesji.
Uchiha wyniósł talerze do kuchni ustawiając je w zlewie.
-Ty zmywasz- krzyknął z kanapy
-Skoro muszę- Westchnął- Ale później
Chwycił kolejne butelki z piwem i usiadł na sofie obok Kakashiego.
-Pójdę po otwieracz
-Siedź- Zaprotestował,
Skierował butelkę do ust i zahaczył kapslem o dolne zęby powodując przy tym nie zbyt przyjemny widok, ale po chwili butelka wydała charakterystyczny trzask, a kapsel wylądował rzucony niedbale na stół.
-To zbyt proste-Zaczął.
Ułożył nogi na stole i wygodnie usadowił się blisko szarowłosego.
-Do czego zmierzasz?-Zapytał
-Zbyt łatwo idzie ci mieszkanie ze mną.
Kakashi prychnął i napił się piwa.
-Mylisz się-Zaśmiał się, chodź był to raczej wymuszony gest.
-Tak czy inaczej, chce ci utrudnić to zadanie-Uśmiechnął się złośliwie.
Hatake przyglądał mu się z zaciekawienie, ale jednak poczuł lekki niepokój. Sam fakt, że wpuścił do domu prawie obcego faceta i obiecał mu lokum na tydzień wydawał się trudnym zadaniem. Nie chciał nawet myśleć, jak bardzo mógłby to jeszcze utrudnić.
-Chyba nie rozumiem.
Obito zrzucił nogi ze stołu. Po mieszkaniu rozszedł się głośny dźwięk, a brunet odwrócił się w stronę Kakashiego.
-Jutro są urodziny Rin?-Zapytał
-I co z tego?
-Jak to co? Będziemy tam udawać parę- Powiedział bez zbędnych emocji, jakby kompletnie nie wzruszony.
Kakashi zaczął krztusić się napojem, a następnie spojrzał na niego ze zdziwieniem. Prawie przestraszył się tej propozycji. Nie miał zbyt dużo wiedzy na temat tego jak to miałoby wyglądać. Jak bardzo udawana miałaby być ta relacja. W sumie to nie chciał pytać. Od razu chciał zaprzeczyć, Ale Obito go wyprzedził.
-Zadanie może i dość trudne, ale i nagroda niczego sobie
-Do rzeczy
Nie za bardzo wiedział, dlaczego dalej drążył temat. Już samo pomieszkiwanie z nim naruszyło jego moralne zasady, a to byłby już gwałt na nich.
-Dwadzieścia cztery godziny jako mój partner, a w zamian ja odpuszczę- Uśmiechnął się szyderczo.
Hatake spojrzał w martwy punk przed sobą i uważnie analizował jego propozycję. Nie mógł jednak uwierzyć, że nie istnieje w tym żaden haczyk.
-A jeśli nie wytrzymam?- Nie spojrzał na niego.
-Zapragnę w zamian tajnego przepisu na sukces
Napił się trunku podczas gdy na usta Kakashiego wkradł się uśmiech. Chciał zdecydować się na ten zakład z ludzkiej ciekawości, jak bardzo zawzięty jest aby zdobyć informacje. Liczył się z tym, ze Obito nie będzie zbyt subtelny, chodź by tylko dlatego, aby doprowadzić o do porażki, lecz z drugiej strony, czy porażka oznaczała by jakąkolwiek stratę? Nie.
-Podejmuje się tego
Stał się dziwnie pewny siebie. Obito zaśmiał się.
-Nie spodziewałem się, że to zrobisz.
-Widocznie dużo o mnie nie wiesz- Posłał mu ironiczny uśmiech
Odstawił pusta butelkę na blat.
-W takim razie-spojrzał na zegarek i odczekał w ciszy kilka sekund- Zaczynamy od teraz

Niespodziewanie chwycił podbródek Kakashiego i pocałował go. Hatake zaskoczony tym gestem ścisnął go za ramiona i odepchnął. Na zegarze wybiła dwunasta w nocy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz