Strony

wtorek, 13 grudnia 2016

Nadzieja Umiera Ostatnia cz.16- Powinność spłacenia długu

Udało się! Po długich męczarniach z początkiem nareszcie to napisałam!
Sory, za te opóźnienia, no ale...;-;
W tym tygodniu postaram się spiąć poślady i napisać jeszcze dwa rozdziały więc odpłacę za krzywdy XD

Miłego czytania

~*~*~*~
Na pierwszy rzut oka, nikt nie byłby w stanie pomyśleć, że w domu Erica Blake'a mogło istnieć coś takiego jak problemy. Idealny dom, żona ,dzieci. Tak przedstawiał siebie i swoją rodzinę. Zawsze uśmiechnięty człowiek. Biurko obstawione wspólnymi zdjęciami i wciąż tkwiąca na palcu obrączka. Od śmierci Clary nie ściągnął jej z palca. A wszyscy jego znajomi strasznie przeżyli jej stratę. Nigdy nie wyszło na jaw co doprowadziło do jej tak nagłego zgonu, nikt nigdy nie dowiedział się, że Erick Blake prócz porad prawnych prowadził zupełnie inne i sprzeczne życie. Wychodząc z kancelarii stawał się zimnym, niczym nie przejmującym się draniem. Pomyślicie, że wszystko zostaje w rodzinie, a jego syn również zmierza w jego ślady? Jego brat może i tak, a Dawid? Robił wszystko aby nie być taki jak on. Uciekał, ale nie mogło trwać to wiecznie. Całe swoje nastoletnie życie spędził ukrywając się przed własnym ojcem, z którym w tamtym okresie nie mógł się równać, a czy teraz może? Nie, ale z wiekiem co raz mnie martwił się o swój los , gdzie cały czas był świadkiem przestępstw swojego ojca. Bo nikt nigdy nie dowiedział się, ze Clara Blake zginęła od postrzału w głowę. Nikt nie wiedział, że to jej mąż trzymał wtedy pistolet, oraz nikt nie pomyślałby, że Dawid jako piętnastoletnie dziecko przytulało do siebie niewładne, niepracujące już ciało swojej rodzicielki.
To może dość oklepane, ale osobą, która miała wgląd na jakiekolwiek zdarzenia z przeszłości Dawida, byłą Nikola. Mimo,że oboje przeżyli zupełnie inaczej swoje dzieciństwo, to ona rozumiała go jak nikt inny. Chłopak, nie był osobą, która zwierzała się ze swoich problemów, ale nie musiał przy niej tego robić. Narobił wiele głupot za nastolatka, z których to właśnie ona pomogła mu się wygrzebać. Z biegiem czasu, chodź tego nie chciał dziewczyna z Londyńskiego przedmieścia stała się kimś ważnym. Wiele czasu zajęło mu aby jej zaufać. Cały czas w internacie żył z myślą, że kiedyś i jej zabraknie. Za dzień, dwa, miesiąc, rok, ale zniknie z jego życia obciążana zbyt dużą ilością wieści na temat jego pogmatwanego życia, może i dlatego nie potrafił z nią rozmawiać, tak jak przyjaciel z przyjaciółką, bo przez dłuższy czas nie mógł jej tak nazwać. I kiedy wszystko zaczęło iść prostą drogą, on przestał obawiać, się jej straty, a ona udowodniła mu, że jest dla niego w grę wtrąciły się uczucia, z którymi Dawid nigdy nie miał styczności. Rozmyślał wiele, kiedy to Nikola przedstawiła mu wszystko jasno. Nie czuł do niej nic więcej, prócz zwykłego poczucia, że jest jej coś dłużny. Już wtedy wyprany był z większości swoich uczuć, lub chciał aby tak było.

Siedząc na kanapie w kompletnej ciszy wszystko poukładało jej się w głowie. Dawid nigdy nie będzie w stanie mnie pokochać, pomyślała, karcąc się za to, że pogodzenie się z tym zajęło jej tyle czasu. Nie mogła jednak płakać. Od początku liczyła się, że to wszystko to jedna wielka fikcja. Związek jej z Dawidem niczym nie różnił się od ich przyjacielskich relacji. Nie zmieniło się kompletnie nic. Nigdy się nie całowali, nie mówiąc już o czymś bardziej namiętnym. Czy jej to przeszkadzało? Czasami, kiedy widziała jak wzrokiem wodzi po innych dziewczynach, a mimo ich „układu” nadal był jej wierny. Chyba. Jednak wszystkie obawy i poczucia braku ich bliskości mijały kiedy chłopak po raz kolejny uśmiechał się i wydawał się szczęśliwy. Ona wtedy też taka była. Starała się dzielić tym uśmiechem wiedząc co przeżył. Nikt prócz Dawida nie był pewien, czy ten uśmiech też nie był fikcją, ale oboje pragnęli dla siebie tego samego. Aby każde z nich było szczęśliwe, albo chodź w ich obecności tak się czuli. I o to jak w prostu sposób, uczucia zmieniły wszystko, a jednocześnie nic. Pojawiły się oczekiwania, którym on nigdy nie sprostał, lecz nie ważne jaki był, i jaki miał humor, ona była i starała się pomóc rozwiązać mu każdy pojawiający się problem. Chciała być jego podporą, która miała go trzymać w razie upadku. rezygnując ze studiów i angażując się bardziej w jego życie. Każda decyzja ma jednak swoje konsekwencje. Wkraczając do życia bruneta wmieszała się w jego problemy tak bardzo, że sama zaczęła być w niebezpieczeństwie.
Odgoniła od siebie nadmiar myśli, od, których głowa zaczęła jej delikatnie pulsować. Podniosła się z kanapy i wspięła na górę po schodach, chcąc skorzystać z łazienki.
Odkręciła zimną wodę i przemyła nią twarz. Sądziła, że to pomoże jej otrzeźwić umysł i powrócić do codziennych zajęć. Nie było to jednak zbyt skuteczne, bo myśli wciąż krążyły, a nagłe spotkanie jej policzków z zimną cieczą wywołało o niej nieprzyjemnie zaczerwienienie tuż pod oczami. Wytarła kapiącą wodę ręcznikiem i niechlujnie przewieszając go przez uchwyt wyszła z pomieszczenia.
-Nikola- Zawołał cicho brunet.
Oparty był o framugę drzwi trwając w tej znanej dla Dawida pozycji. Dziewczyna uniosła wzrok znad swoich butów i spojrzała na Blake'a. Nie odezwała się, tylko patrzyła na niego, jakby szukając jakiejkolwiek wymówki, aby z nim nie rozmawiać. Nie wiedząc, czy ma to zakończyć, czy ciągle trwać w tym dziwnym czymś, czego nigdy nie można było nazwać czystą partnerską relacją. To nawet nie był związek z korzyściami.
-Tak?
Odchrząknęła. Przerwała ciszę i ta niepewność, która zapewne tkwiła w nich obojga.
-Przepraszam
Uniósł rękę i położył ją na karku. Nie odrywając wzroku od szatynki uśmiechnął się do niej blado. Jeden tak subtelny (jak na Dawida) gest rozładował lekko napięcie panujące między nimi. Dziewczyna słuchała go uważnie. Zrobił krok w jej stronę. Byli teraz na wyciągnięcie ręki, jednak nikt nie zbliżył się bardziej. Mimo, że Nikola byłą wyższa od Alicji, to głowę wciąż musiała zadzierać do góry, aby przyjrzeć się jego zielonym tęczówką.
-Wcześniej byłem u ojca. Wyładowałem się niepotrzebnie.
Złapał ją za ramie i potarł je dłonią, co ewidentnie było tylko przyjacielskim gestem. Edwards pokręciła lekko głową, ale uśmiechnęła się do niego.
-Nie, spoko. Rozumiem.
Strąciła dłoń, która delikatnie błądziła w górę i dół, po jej barku zastępując ją swoją lekko dociskając palce do miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą czuła przebieg palców bruneta. Spuściła głowę, a drugą rękę oparła na zgięciu łokcia łapiąc tuż pod biustem. W ciągu kilku sekund musiała zdecydować,czego nie mogła zrobić przez ostatnie trzy lata.
-Nikola, co jest?
Palcem wskazującym lekko podniósł jej podbródek do góry, a po chwili zaprzestał jakiemukolwiek dotykowi.
-Dawid- Zaczęła smętnie. W środku toczyła walkę między tym co dobre dla niego, a tym czego tak naprawdę by chciała.-Nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Spakuje się i nim Erick się obejrzy już mnie nie będzie.
Odwróciła się w stronę swojego pokoju, ale Dawid zatrzymał ją dość stanowczym głosem.
-Stój
Chwycił ją za rękę, ale nic nie mówił. Analizował to co mogłoby się stać, gdyby pozwolił jej odejść.
-Skończmy to teraz. Wiesz jak to wygląda z twojej strony. Nie rań mnie jeszcze bardziej.
Może i brzmiała pewnie, ale żałowała każdego słowa, które wypowiedziała przed chwilą. Nie chciała odchodzić. Nie pragnęła go zostawiać. Pragnęła zupełnej odwrotności, ale liczyła się z tym, że póki jest blisko Dawid nigdy nie ułoży sobie życia bo cały czas będzie zwracał uwagę (mniej lub bardziej) na jej uczucia.
-Nie wiesz jak to wygląda z mojej strony.
-Czyżby?
-Nikola, mi naprawdę na tobie zależy
-Udowodnij to.
Może stracił rozum w tamtym momencie, bo zrobił coś od czego zrobienia powstrzymywał się przez trzy lata. Zbliżył się do niej łapiąc jej kark i wargami musnął początkowo jej dolną część, a po chwili niepewnego dotyku pocałował ją mocniej. Czy to był odruch, aby ją zatrzymać, czy raczej strach przed jej odejściem. Sam nie był w stanie tego określić. Zrobił coś, co uważał za stosowne? Nie, to zdecydowanie nie było stosowne. Mógł pozwolić jej odejść i zakończyć tę wiązkę kłamstw. Bo ani jej nie kochał, ani nie był jej wierny. Zwykłe poczucie długu, którego nie umiał spłacić w żaden bardziej rozsądny sposób. Wraz z zakończeniem, tego krótkiego pocałunku oboje byli świadkiem jak ktoś zbiega ze schodów, a następnie gwałtownie trzaska drzwiami frontowymi.
Tego jeszcze brakował, pomyślał Dawid i zacisnął szczelnie powieki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz