W czasie, gdy Toby rozmyślał nad
beznadziejnością życia Damien chodził po swoim „pokoju”
bardzo zdenerwowany.
Miał ochotę śmiać się ze swojej
głupoty.
Pomyśleć, że jeden, mały, głupiutki
psycholog doprowadził go do takiego stanu. Dlaczego tak było? Otóż
Cole nie spodziewał się jakiegokolwiek zaufania od swoich
terapeutów.
Nie okazał tego, ale był w
niesamowitym szoku kiedy Reus zgodził się na jego warunki rozmowy.
W całym życiu bruneta żaden człowiek nie zrobił niczego czego on
sam by w jakiś sposób nie przewidział.
Miał sporą widzę co do reakcji
ludzi, a to wszystko nagle zniszczyła jedna osoba.
Chyba nigdy nie był tak wyprowadzony z
równowagi.
A jeśli nawet, to osoby, które go do
tego sprowadziły już nie żyją.
Wystarczyła jedna sesja i już czuł
nieopisaną nienawiść a jednocześnie sympatię do swojego nowego
psychiatry.
Od tych wszystkich emocji rozbolała go
głowa.
Z całej siły kopnął w ramę łóżka,
a po chwili na nim usiadł. Na szczęście nikt nie usłyszał
hałasu.
Nogi Cola zaczęły same nerwowo
wymachiwać w powietrzu.
Doprawdy ciekawa sytuacja. Nie radzenie
sobie z własnymi uczuciami raczej nie było jego domeną. Zazwyczaj
od takich spraw są specjaliści, ale cóż... Jego lekarz był jego
problemem.
Wręcz desperacko musiał oczyścić
swój umysł, ale nic nie wskazywało na to, żeby w najbliższym
czasie mu się to udało. Teraz miał wrażenie, że jego mózg wręcz
pęka od natłoku myśli.
Wplątał palce we włosy i delikatnie
masował skórę na głowie.
Jak dać sobie odpocząć? Co ze
sobą zrobić?- był już strasznie zdenerwowany.
Jak kiedyś radziłem sobie z
problemami?- zamknął oczy. Prawie od razu przypomniała mu się
osoba, która w życiu zszargała mu najwięcej nerwów.- Rachel.
Już nawet nie pamiętał jej nazwiska
i szczerze go ono nie obchodziło. Rachel była jego byłą
dziewczyną. Byli ze sobą mniej więcej rok.
Na początku brunet był w niej
zakochany, ale cóż.... Przeszło mu po tym jak dowiedział się o
jej naturze.
Naturze zupełnej suki.
Jak sobie wtedy radził? Na pewno
wszczynał bójki, ale czy coś poza tym?
Z tego co pamiętał to nie robił
nic... Ale kiedyś czytał artykuł „Jak radzić sobie ze złością”.
Może teraz do czegoś się przyda?
Mężczyzna ostrożnie położył się
na łóżku. Dalej miał zamknięte oczy. Zaczął oddychać głęboko
i powoli rozluźniać mięśnie.
Co prawda uspokoił się tylko trochę,
ale to „trochę” dało mu pewne poczucie luzu.
Czy w ogóle trzeba robić cokolwiek?
Gdy będzie agresywny z całą pewnością będą dawać mu większą
ilość leków. Jeszcze chciał zachować w miarę czysty umysł,
więc ta opcja odpadała.
Może milczeć, ale czy zaufanie mu
miałoby wtedy jakikolwiek sens? W dodatku w psychiatryku było mu
nudno. Rozmowy z psycholami nie były w pełni zadowalające, więc
chciał kiedyś wyjść.
W takim razie musi być grzeczny i
milutki. W dodatku Toby musi być też w pewien sposób szalony, bo
go posłuchał. A gdyby tak dwie pieczenie na jednym ogniu?
Jednocześnie dowiedzieć się o co
chodzi z tym lekarzem i wyjść z wariatkowa? Tak, to zdecydowanie
zadowalająca opcja.
Szeroki uśmiech pojawił się na
twarzy Damiena.
Wystarczy, że nie będzie robił nic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz