Strony

wtorek, 7 października 2014

Ciekawy Pacjent cz. 4 - Furia

W czasie, gdy Toby rozmyślał nad beznadziejnością życia Damien chodził po swoim „pokoju” bardzo zdenerwowany.
Miał ochotę śmiać się ze swojej głupoty.

Pomyśleć, że jeden, mały, głupiutki psycholog doprowadził go do takiego stanu. Dlaczego tak było? Otóż Cole nie spodziewał się jakiegokolwiek zaufania od swoich terapeutów.
Nie okazał tego, ale był w niesamowitym szoku kiedy Reus zgodził się na jego warunki rozmowy. W całym życiu bruneta żaden człowiek nie zrobił niczego czego on sam by w jakiś sposób nie przewidział.
Miał sporą widzę co do reakcji ludzi, a to wszystko nagle zniszczyła jedna osoba.

Chyba nigdy nie był tak wyprowadzony z równowagi.
A jeśli nawet, to osoby, które go do tego sprowadziły już nie żyją.
Wystarczyła jedna sesja i już czuł nieopisaną nienawiść a jednocześnie sympatię do swojego nowego psychiatry.

Od tych wszystkich emocji rozbolała go głowa.
Z całej siły kopnął w ramę łóżka, a po chwili na nim usiadł. Na szczęście nikt nie usłyszał hałasu.
Nogi Cola zaczęły same nerwowo wymachiwać w powietrzu.

Doprawdy ciekawa sytuacja. Nie radzenie sobie z własnymi uczuciami raczej nie było jego domeną. Zazwyczaj od takich spraw są specjaliści, ale cóż... Jego lekarz był jego problemem.

Wręcz desperacko musiał oczyścić swój umysł, ale nic nie wskazywało na to, żeby w najbliższym czasie mu się to udało. Teraz miał wrażenie, że jego mózg wręcz pęka od natłoku myśli.
Wplątał palce we włosy i delikatnie masował skórę na głowie.

Jak dać sobie odpocząć? Co ze sobą zrobić?- był już strasznie zdenerwowany.

Jak kiedyś radziłem sobie z problemami?- zamknął oczy. Prawie od razu przypomniała mu się osoba, która w życiu zszargała mu najwięcej nerwów.- Rachel.
Już nawet nie pamiętał jej nazwiska i szczerze go ono nie obchodziło. Rachel była jego byłą dziewczyną. Byli ze sobą mniej więcej rok.
Na początku brunet był w niej zakochany, ale cóż.... Przeszło mu po tym jak dowiedział się o jej naturze.
Naturze zupełnej suki.
Jak sobie wtedy radził? Na pewno wszczynał bójki, ale czy coś poza tym?
Z tego co pamiętał to nie robił nic... Ale kiedyś czytał artykuł „Jak radzić sobie ze złością”. Może teraz do czegoś się przyda?

Mężczyzna ostrożnie położył się na łóżku. Dalej miał zamknięte oczy. Zaczął oddychać głęboko i powoli rozluźniać mięśnie.
Co prawda uspokoił się tylko trochę, ale to „trochę” dało mu pewne poczucie luzu.

Czy w ogóle trzeba robić cokolwiek? Gdy będzie agresywny z całą pewnością będą dawać mu większą ilość leków. Jeszcze chciał zachować w miarę czysty umysł, więc ta opcja odpadała.

Może milczeć, ale czy zaufanie mu miałoby wtedy jakikolwiek sens? W dodatku w psychiatryku było mu nudno. Rozmowy z psycholami nie były w pełni zadowalające, więc chciał kiedyś wyjść.
W takim razie musi być grzeczny i milutki. W dodatku Toby musi być też w pewien sposób szalony, bo go posłuchał. A gdyby tak dwie pieczenie na jednym ogniu?
Jednocześnie dowiedzieć się o co chodzi z tym lekarzem i wyjść z wariatkowa? Tak, to zdecydowanie zadowalająca opcja.

Szeroki uśmiech pojawił się na twarzy Damiena.


Wystarczy, że nie będzie robił nic.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz