poniedziałek, 13 października 2014

Ciekawy Pacjent cz. 6 - Zainteresowanie

A tutaj mały, nic nie wnoszący rozdział. No cóż, powiem szczerze, brak weny atakuje! Mimo wszytko mam nadzieję, że się spodoba. 

***

Gdy Toby wreszcie zdołał otrząsnąć się z letargu natychmiast włożył ręce i twarz pod zimną wodę.

Po kilku minutach, gdy powoli przestawał czuć cokolwiek zakręcił kurek i oparł się o zlew. Patrzał jak krople wody powoli skapują na białą porcelanę. Zdając sobie sprawę z tego jak bezmyślnie zachował się, i to już drugi raz w ciągu kilku minut, szybko wytarł się i usiadł na krześle czekając na następnego pacjenta. Lecz nawet przy takiej czynności, która zazwyczaj pochłaniała go w pełni niespecjalnie mógł się skupić i łapał się na „zacinaniu” podczas pisania notatek.
Z roztargnienia chciał nawet przyjąć Jaydena.

- Hej, hej! Jeszcze nie zwariowałem! - zawołał tamten rozbawiony.

- Wybacz, jestem trochę... Zamyślony...

- Zauważyłem. Co też zaprząta twój, zazwyczaj, niezmącony umysł? Przeczytana książka? A może wreszcie znalazłeś sobie dziewczynę? - Reus uśmiechnął się krzywo i przewrócił oczami. Blondyn czasami za bardzo mieszał się w jego życie prywatne. W dodatku ostatnio jego celem chyba stało się znalezienie swoim znajomym miłości. Nawet na siłę.

- Oczywiście. Ma na imię Damien Cole, jest brunetem o szarych oczach i ma około 175 centymetrów wzrostu. - Pomimo tego, że cała wypowiedź dalej była utrzymywana w sarkastycznym tonie, to Stoner i tak wpatrywał się w szatyna z wytrzeszczonymi oczami. Nie załapał. - Chodziło mi o pacjenta, idioto...

- Aaa! Łapię - głośny facepalm rozszedł się po pokoju - Co się przejmujesz? Ludzie jak ludzie.

- No właśnie niekoniecznie.

- A co jest w nim takiego wyjątkowego?

- Historia, no i osobowość, no i...

- Dobra, dobra. Odpuść! - Stoner wykrzyknął rozbawiony na co zielonooki uniósł brew.

- Sam pytałeś. Poza tym, kiedykolwiek go widziałeś?

- Nie?

- To polecam. Podejrzewam, że będziesz miał podobne odczucia. - Jayden westchnął i postanowił jednak zmienić temat. Fakt, nie widział, nie miał prawa oceniać.

- A jak tam samopoczucie przed nową zmianą? - Na te słowa Toby mocno uderzył głową w biurko, a po pokoju rozległ się głośny huk. Gdy blondyn zaczął się niepokoić, że jego kolega „wreszcie” sobie coś zrobił rozległ się iście cierpiętniczy jęk.

- Nawet mi o tym nie przypominaj.

- Hmm, a właśnie. Jeśli już jesteśmy w temacie myślenia, to nad czym tak się wcześniej zastanawiałeś? -Szatyn natychmiast odchylił się na fotelu i zaczął wpatrywać w biały sufit.

- Jeśli mam być w stu procentach szczery, to nie wiem. Inaczej, nie mogę określić tego do końca. Wiesz jak to jest, tysiące myśli zalewa ci mózg i ledwo możesz skupić się na jednej. Ogólnie, to o tym co mi powiedział. Cholera, nie mogę powiedzieć z czym kłamał, ale jeśli nie kłamał w ogóle to... Powiedzmy, że miał bardzo ciekawe życie...

- Tajemnica lekarska, co?

- Tia. - Po tej odpowiedzi nastąpiła dłuższa chwila niezręcznej ciszy. Stoner postanowił jednak, że nie będzie ich już dzisiaj męczył i wyszedł z gabinetu żegnając się krzykliwie. A Toby znowu siedział w bezruchu. Jedna mała myśl kiełkowała mu w głowie.

Nie bądź głupi, to niemożliwe - Myślał, ale jednak nie dawało mu to spokoju.


A co jeśli nie kłamał?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz