Heja!
Z okazji dnia zakochanych, czy tam walentynek mam dla was specjał!
Yaoi..,hehe
Lysander x Kastiel
Coś dla graczy w słodki flirt. Mam nadzieję, że się spodoba i nie umrzecie z romantyzmu, bo coś mi się wydaje, że słodki wyszedł hehe
No więc, cóż tu jeszcze dodać...prawdopodobnie będzie mieć to 3 części, ale one pojawią się na dniach
Miłego czytania!
Z okazji dnia zakochanych, czy tam walentynek mam dla was specjał!
Yaoi..,hehe
Lysander x Kastiel
Coś dla graczy w słodki flirt. Mam nadzieję, że się spodoba i nie umrzecie z romantyzmu, bo coś mi się wydaje, że słodki wyszedł hehe
No więc, cóż tu jeszcze dodać...prawdopodobnie będzie mieć to 3 części, ale one pojawią się na dniach
Miłego czytania!
***
Jego palce wyjątkowo błądziły dziś po strunach. Zatrzymał się, jakby w ślepym zaułku. Walczył po raz z setny, aby przebrnąć przez linijki.
-Szlag!-Warknął pod nosem, gwałtownie przejeżdżając ręką po strunach powodując zerwanie się jednej z nich.-Cholera! Co za dziadostwo!- Wydarł się, a jego głos odbił się echem od ścian w piwnicy
-Przeszkadzam?-Brunetka przybliżyła się do chłopaka
-Czego chcesz?-Jego ton nie należał do najmilszych
-Widzę, że masz zły humor- Dziewczyna trochę posmutniała
-Wow, brawo! W takim razie, skoro widzisz, że mam zły humor to może byś mnie zostawiła?- Przewrócił oczami. -Serio, mogłabyś odpuścić- Usiadł bezsilnie na ziemi
-Ej, co ci jest?- Przykucnęła tuż obok.
-Czy ja wyglądam na osobę, która ma ochotę się zwierzać?! Myślę, że wyraziłem się jasno! Wyjdź!
-A może jednak?- Brunetka wydawała się nie zwrócić uwagi na wybuch przyjaciela
-Mam ci to przeliterować? W-Y-J-D-Ź!-Przybliżył się do jej twarzy prawie czerwony ze złości.
-Już, już. Idę- Udała się do wyjścia. Chłopak był dość sfrustrowany zaistniałą sytuacją, ale zebrał się do kupy i wyszedł na słynny dziedziniec. Za zwyczaj mniej tam ludzi, którzy go wkurzają. W dodatku mniejsza szansa na spotkanie z Lysanderem nie chciał z nim rozmawiać, nie po tym jak zdał sobie sprawę, że to coś więcej niż przyjaźń.
-Kastiel!- Nataniel krzyczał w niebo głosy przez cały dziedziniec
-O kto tu się pofatygował? Gospodarz, czego chcesz?- Uśmiechnął się złośliwie
-Usprawiedliwienia...za ostatnie trzy dni- Odwrócił głowę. Buntownik miał ochotę ugasić na niej niedopałek, ale w ostatniej chwili się powstrzymał
-Nie nauczyłeś się jeszcze, że nie przynoszę usprawiedliwień?!- Zdenerwował się, a na twarzy blondyna pojawił się grymas.
-Serio, mam ciekawsze zajęcia niż użeranie się z tobą- Wycedził przez zęby.
-Ah, naprawdę? Musisz iść przeczytać kolejny tom encyklopedii, bo ci tatuś każę?- Zakpił z niego, a po chwili uśmiechnął się zwycięsko - Oj, czyżbym miał racje?- Nataniel nie wytrzymał i gwałtownie chwycił Kastiela za kołnierz skórzanej kurtki.
-Przestań się mnie czepiać! Z pewnością lepiej czytać encyklopedię, niż wagarować jak ty!- rzucił gniewne spojrzenie, a gdy Kastiel chciał już oddać Natanielowi pojawiła się zbawicielka Su i ich rozdzieliła.
-Kastiel, do cholery co ty wyprawiasz?!-Odepchnęła ich od siebie, a Nataniel ze srogim spojrzeniem poprawił koszulę
-Załatwiam sprawy po męsku, ale widzę że Nataniel nie nadaję się do tego- uśmiechnął się kpiącą i splótł ręce na klatce piersiowej.
-Licz się ze słowami!- Blondyn zrobił krok w przód, ale Su zatrzymała go.
-Widzisz, musisz się zająć swoim kochasiem, bo mu zaraz żyłka pęknie- Zaśmiał się i skierował ku ogrodu. Kastiel raczej tego nie robi. To nie jego klimaty, kwiatki i te sprawy, ale było tam wyjątkowo spokojnie więc postanowił się tam zaszyć. Jego spokój nie trwał długo. Na ziemi leżał skórzany notatnik. Z ciekawości podniósł go i otworzył na losowej stronie.
Ja i ty wiemy,zrobiłem jeden błąd raz czy dwa
Jeden czy dwa, kilkaset raczej na myśli mam
-Lysander, ty idioto...- Schował notatnik do kurtki i wszedł do środka szkoły. Szukał siwych włosów wystających z nad tłumu, ale jakoś nie rzucały mu się one w oczy. Schował notatnik do szafki i z niechęcią udał się na lekcje historii. Lysandra nie było na lekcji. Wyglądał przez okno, bo lekcja niekoniecznie go zaciekawiła, z resztą jak każda. Okna widniały na stronę wejścia do szkoły, więc mógł przyłapać niektórych szczęściarzy na ucieczce. To też być mógł on, ale
"Jeszcze jedna twoja nieobecność a wylecisz z tej szkoły Kastiel!"- Te słowa odbiły mu się echem w głowie. Stara dyrka lubiła sobie pogadać, ale chłopak postanowił na razie się nie wychylać. Wśród kilku uczniów wyłapał wiktoriańsko ubranego Lysandera.
-Czyżby szukał notesu?- Pomyślał, Lekcja w końcu się skończyła. Kastiel jako pierwszy zabrał swoje rzeczy i wyszedł z klasy, zahaczając przy tym o Amber.
-Patrz jak łazisz...A to ty Kass- I zabłysła swoim plastikowym uśmieszkiem, a czerwonowłosy tylko warknął. Otworzył szafkę i schował notes pod kurtkę. Jednak z notesu coś wyfrunęło. Kastiel pospiesznym ruchem podniósł karteczkę.
Wiesz, ta pasja jest jak trucizna...Twoje ciało musi być zawsze tuz przy moim ciele...
Nie wyglądało to jak tekst piosenki, raczej jak wyznanie miłości...na małej karteczce. Kastiel odwrócił ją na drugą stronę i zobaczył swoje imię napisane różowym cienkopisem. Czerwono włosy zmarszczył brwi i schował kartkę do środka. Zlokalizował Lysandera jak wchodzi do piwnicy, więc od razu się tam udał. Chłopak nie zwrócił na niego uwagi.
-Dlaczego przytrafia się to zawsze mi...- Szeptał pod nosem przegrzebując kolejne pudełka.- Cześć, Kastiel- Przywitał się, a chłopak ocknął się po chwili.
-Cześć, czego szukasz?- Podszedł do niego.
-Notesu...- Wyprostował się i jeszcze raz rozejrzał po ciemnym pomieszczeniu.
-Trzymaj- Wyciągnął notatnik i oddał właścicielowi
-Gdzie był?- Zapytał nieco weselszy Lysander
- W ogrodzie- Uśmiechnął się blado, a szaro włosy zaczął przeglądać kartki w notatniku.
- Twoje ciało tuż przy moim ciele...- Wymamrotał.
-C-co?- Spojrzał na niego krzywo
-Eee...Nic- jego policzki nabrały koloru, a Lysander uniósł brew.
-Czytałeś mój notatnik?- wypowiedział te słowa z lekkimi pretensjami.
-J-ja, eee...Ty się ciesz, że nie wpadł w niepowłowane ręce. Powinieneś mi dziękować, a nie mieć wyrzuty- Zacisnął szczękę i posłał groźne spojrzenie
-A więc nie zaprzeczasz, że czytałeś- Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
-Eugh...Daj mi spokój!- Krzyknął i wyszedł z podziemi. Miał gdzieś to przed czym ostrzegała go dyrektorka. Sprawnie przeskoczył przez siatkę dziedzińca i uciekł. Gdyby tego było mało dopadła go ulewa, a papieros sam zgasł.
-Cholera...- Oparł się o mur. Uniósł wzrok. Sprajem napisane było logo ich zespołu. Tylko we dwoje. On i Lysander. Chłopak, dla którego Kastiel czuje się potrzebny. Opuścił głowę i pozwolił, aby krople wody spływały po jego włosach na ziemię.
-Dlaczego jest dla mnie taki ważny..."Twoje ciało tuż obok mojego" Lysander...
-Szlag!-Warknął pod nosem, gwałtownie przejeżdżając ręką po strunach powodując zerwanie się jednej z nich.-Cholera! Co za dziadostwo!- Wydarł się, a jego głos odbił się echem od ścian w piwnicy
-Przeszkadzam?-Brunetka przybliżyła się do chłopaka
-Czego chcesz?-Jego ton nie należał do najmilszych
-Widzę, że masz zły humor- Dziewczyna trochę posmutniała
-Wow, brawo! W takim razie, skoro widzisz, że mam zły humor to może byś mnie zostawiła?- Przewrócił oczami. -Serio, mogłabyś odpuścić- Usiadł bezsilnie na ziemi
-Ej, co ci jest?- Przykucnęła tuż obok.
-Czy ja wyglądam na osobę, która ma ochotę się zwierzać?! Myślę, że wyraziłem się jasno! Wyjdź!
-A może jednak?- Brunetka wydawała się nie zwrócić uwagi na wybuch przyjaciela
-Mam ci to przeliterować? W-Y-J-D-Ź!-Przybliżył się do jej twarzy prawie czerwony ze złości.
-Już, już. Idę- Udała się do wyjścia. Chłopak był dość sfrustrowany zaistniałą sytuacją, ale zebrał się do kupy i wyszedł na słynny dziedziniec. Za zwyczaj mniej tam ludzi, którzy go wkurzają. W dodatku mniejsza szansa na spotkanie z Lysanderem nie chciał z nim rozmawiać, nie po tym jak zdał sobie sprawę, że to coś więcej niż przyjaźń.
-Kastiel!- Nataniel krzyczał w niebo głosy przez cały dziedziniec
-O kto tu się pofatygował? Gospodarz, czego chcesz?- Uśmiechnął się złośliwie
-Usprawiedliwienia...za ostatnie trzy dni- Odwrócił głowę. Buntownik miał ochotę ugasić na niej niedopałek, ale w ostatniej chwili się powstrzymał
-Nie nauczyłeś się jeszcze, że nie przynoszę usprawiedliwień?!- Zdenerwował się, a na twarzy blondyna pojawił się grymas.
-Serio, mam ciekawsze zajęcia niż użeranie się z tobą- Wycedził przez zęby.
-Ah, naprawdę? Musisz iść przeczytać kolejny tom encyklopedii, bo ci tatuś każę?- Zakpił z niego, a po chwili uśmiechnął się zwycięsko - Oj, czyżbym miał racje?- Nataniel nie wytrzymał i gwałtownie chwycił Kastiela za kołnierz skórzanej kurtki.
-Przestań się mnie czepiać! Z pewnością lepiej czytać encyklopedię, niż wagarować jak ty!- rzucił gniewne spojrzenie, a gdy Kastiel chciał już oddać Natanielowi pojawiła się zbawicielka Su i ich rozdzieliła.
-Kastiel, do cholery co ty wyprawiasz?!-Odepchnęła ich od siebie, a Nataniel ze srogim spojrzeniem poprawił koszulę
-Załatwiam sprawy po męsku, ale widzę że Nataniel nie nadaję się do tego- uśmiechnął się kpiącą i splótł ręce na klatce piersiowej.
-Licz się ze słowami!- Blondyn zrobił krok w przód, ale Su zatrzymała go.
-Widzisz, musisz się zająć swoim kochasiem, bo mu zaraz żyłka pęknie- Zaśmiał się i skierował ku ogrodu. Kastiel raczej tego nie robi. To nie jego klimaty, kwiatki i te sprawy, ale było tam wyjątkowo spokojnie więc postanowił się tam zaszyć. Jego spokój nie trwał długo. Na ziemi leżał skórzany notatnik. Z ciekawości podniósł go i otworzył na losowej stronie.
Ja i ty wiemy,zrobiłem jeden błąd raz czy dwa
Jeden czy dwa, kilkaset raczej na myśli mam
-Lysander, ty idioto...- Schował notatnik do kurtki i wszedł do środka szkoły. Szukał siwych włosów wystających z nad tłumu, ale jakoś nie rzucały mu się one w oczy. Schował notatnik do szafki i z niechęcią udał się na lekcje historii. Lysandra nie było na lekcji. Wyglądał przez okno, bo lekcja niekoniecznie go zaciekawiła, z resztą jak każda. Okna widniały na stronę wejścia do szkoły, więc mógł przyłapać niektórych szczęściarzy na ucieczce. To też być mógł on, ale
"Jeszcze jedna twoja nieobecność a wylecisz z tej szkoły Kastiel!"- Te słowa odbiły mu się echem w głowie. Stara dyrka lubiła sobie pogadać, ale chłopak postanowił na razie się nie wychylać. Wśród kilku uczniów wyłapał wiktoriańsko ubranego Lysandera.
-Czyżby szukał notesu?- Pomyślał, Lekcja w końcu się skończyła. Kastiel jako pierwszy zabrał swoje rzeczy i wyszedł z klasy, zahaczając przy tym o Amber.
-Patrz jak łazisz...A to ty Kass- I zabłysła swoim plastikowym uśmieszkiem, a czerwonowłosy tylko warknął. Otworzył szafkę i schował notes pod kurtkę. Jednak z notesu coś wyfrunęło. Kastiel pospiesznym ruchem podniósł karteczkę.
Wiesz, ta pasja jest jak trucizna...Twoje ciało musi być zawsze tuz przy moim ciele...
Nie wyglądało to jak tekst piosenki, raczej jak wyznanie miłości...na małej karteczce. Kastiel odwrócił ją na drugą stronę i zobaczył swoje imię napisane różowym cienkopisem. Czerwono włosy zmarszczył brwi i schował kartkę do środka. Zlokalizował Lysandera jak wchodzi do piwnicy, więc od razu się tam udał. Chłopak nie zwrócił na niego uwagi.
-Dlaczego przytrafia się to zawsze mi...- Szeptał pod nosem przegrzebując kolejne pudełka.- Cześć, Kastiel- Przywitał się, a chłopak ocknął się po chwili.
-Cześć, czego szukasz?- Podszedł do niego.
-Notesu...- Wyprostował się i jeszcze raz rozejrzał po ciemnym pomieszczeniu.
-Trzymaj- Wyciągnął notatnik i oddał właścicielowi
-Gdzie był?- Zapytał nieco weselszy Lysander
- W ogrodzie- Uśmiechnął się blado, a szaro włosy zaczął przeglądać kartki w notatniku.
- Twoje ciało tuż przy moim ciele...- Wymamrotał.
-C-co?- Spojrzał na niego krzywo
-Eee...Nic- jego policzki nabrały koloru, a Lysander uniósł brew.
-Czytałeś mój notatnik?- wypowiedział te słowa z lekkimi pretensjami.
-J-ja, eee...Ty się ciesz, że nie wpadł w niepowłowane ręce. Powinieneś mi dziękować, a nie mieć wyrzuty- Zacisnął szczękę i posłał groźne spojrzenie
-A więc nie zaprzeczasz, że czytałeś- Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
-Eugh...Daj mi spokój!- Krzyknął i wyszedł z podziemi. Miał gdzieś to przed czym ostrzegała go dyrektorka. Sprawnie przeskoczył przez siatkę dziedzińca i uciekł. Gdyby tego było mało dopadła go ulewa, a papieros sam zgasł.
-Cholera...- Oparł się o mur. Uniósł wzrok. Sprajem napisane było logo ich zespołu. Tylko we dwoje. On i Lysander. Chłopak, dla którego Kastiel czuje się potrzebny. Opuścił głowę i pozwolił, aby krople wody spływały po jego włosach na ziemię.
-Dlaczego jest dla mnie taki ważny..."Twoje ciało tuż obok mojego" Lysander...
Cudo *.*
OdpowiedzUsuńDziękuje ;3
OdpowiedzUsuń