niedziela, 31 stycznia 2016

Wcale nie straszne opowiadanie z uniwersum straszności. - Rozdział 3.

WE CAN OWN THE NIGHT!! *Couch*...
No ten... Rozdział! Szczerze to pożądam komentów, ale... Kto nie? :D
Powiem wam, że gejoza jest silna na tym opo... I będzie gorzej, rly, pogłębiam się w tym... Chyba zacznę zmieniać nazwy na np. "Wcale nie gejowe opowiadanie z uniwersum gejowatości", czy cuś... Nieważne, nieważne... XD
Miłego czytaaaania~~
Ps. Wklejam Jacka i czasem wklejać będę, bo znajduję zajebiaszcze rzeczy. 

***

- Daleko jeszcze?
- Niosłem cię przez pół drogi. - Tajemnicą nie było, że Jeff cierpliwością nie grzeszył, jednak zazwyczaj opuszczenie domu załatwiało sprawę. Tym razem było inaczej, chociaż Jack doskonale mógł się domyślić dlaczego.
Po prostu chciał jak najszybciej dotrzeć na miejsce, załatwić sprawę ze Slendermanem i wrócić, bo Jeff nie przepadał za takimi spotkaniami Zazwyczaj i tak nic z nich nie rozumiał i z tego powodu był zwyczajnie kozłem ofiarnym. Jackowi właściwie nie przeszkadzały, ale nie zabierał głosu. Nie ukrywając, Jeff był jako takim wyrzutkiem, nawet w świecie tych potworów. I nie chodziło tylko o jego ludzkie ciało, bo parę „osób” z ich towarzystwa również takie było, ale bardziej o jego szaleńczy umysł i dość niezrozumiałą naturę, jak i również agresję i zew krwi. Jak na jego „zwykłe” ludzkie ciało, to narobił sobie mnóstwo wrogów, poprzez walki i ich wygrywanie. Jeff był... Miękki. W grupie był słabym ogniwem, a mimo tego radził sobie tak dobrze. Jack w pewnym sensie go podziwiał. Nie wiedział, czy sam z tak słabą aparycją przetrwałby tutaj dłużej niż kilka tygodni. A jednak, Jeff stał tutaj przy nim i wcale nie wydawał się być jakiś słaby, czy skrzywdzony. Wyglądał na kogoś równego jemu i wręcz cieszył się każdym dniem w tym dziwnym miejscu. Jedynym czego na dobrą sprawę nienawidził były spotkania społeczne. Nawet tego dziwnego liceum, chociaż bardziej dlatego, bo uważał, że było to bezsensu i nie po to „uciekli ze świata ślepych ideałów, żeby i tu harować jak debile”.
A jack nie narzekał. Prawie nigdy nie narzekał i po prostu płynął z prądem. I również przez to w pewnym sensie Jeffa podziwiał. Może po prostu był zbyt leniwy, by stać się kimś wielkim i miał zwyczajnie wspierać Jeffa ze wszystkich swoich sił?
Może.
Nie miał siły walczyć.
- I co z tego? - Zawiesił na chwilę głos, po czym uśmiechnął się, tym razem naturalnie i jednym skokiem rzucił się w stronę Jacka, niemal przyprawiając go o zawał, jednak zamiast uwiesić się na nim, złapał go za rękę – A może tak się urwiemy?
Oho, pomyślał Jack, zaczyna się...
- Nie dzisiaj... Dzisiaj „urwałeś się” już ze szkoły.
- Żartujesz? Ty nie jesteś aż tak odpowiedzialny. Poza tym, to i tak kretyńskie i w ogóle nie powinno mnie tam być.
- Wiem, ale idę z tobą, więc nie pękaj.
- Nie pękam. Nigdy nie pękam. - Mruknął niby ostrzegawczo Jeff, ale Jacka to nie ruszyło. Wprost przeciwnie. Drobny, złośliwy uśmieszek wpełzł na jego twarz, ale po tym konwersacja jakoś im się urwała. Jeff pogrążony był we własnych myślach, czy też raczej depresji, a Jack jak zwykle nie czuł potrzeby zbędnego nadużywania głosu. Spacerowali więc w ciszy, najpierw przez ciche ulice pozornie opuszczonego miasteczka, potem przez ciemny, iglasty las i jego nierówne ścieżki, które jednak później urwały się kompletnie i stąpali tylko po miękkim, aczkolwiek śliskim mchu. Jeff kilkukrotnie poczuł to na własnej skórze, ale żaden z nich nie miał humoru do śmiechu czy żartów, a atmosfera pozostała dziwnie napięta, więc tylko wyklął ludzi zajmujących się ścieżkami i poszli dalej.
- Co jest? - Zapytał Jeff, może nieco zbyt szczekliwie, jednak tylko to zdołał z siebie wydusić po tym jak prawie na niego wpadł. Jack nie odezwał się, chociaż jego postawa nagle stała się dziwnie agresywna. Spiął się cały, a jego prawa ręka znajdowała się niebezpiecznie blisko myśliwskiego
noża, umieszczonego na jego pasie, przewieszonym przez ramię.
Wreszcie, po kilku ładnych godzinach, zza drzew począł wyłaniać się stary, drewniany dom, na co Jack natychmiastowo zatrzymał się.
- Nie podoba mi się to. - Powiedział wreszcie, naprawdę niskim i warczącym głosem. Jeff zaczął rozglądać się dookoła. Co też mógł zobaczyć (wyczuć?) Jack, czego on nie?
Szczerze, to wszystko, to Jeff do ostrożnych nie należał. - Spotkania, rozmowy, obserwacje. Jakby myśleli, że nie wiemy... Że nie wiem o co chodzi. - Poprawił się szybko, widząc minę Jeffa, wyrażającą największe na świecie niezrozumienie. Gdyby było to możliwe, nad jego głową zapewne pojawiłby się wielki, neonowy znak zapytania. Jednak jeszcze nie zadawał pytań, chciał pozwolić Jackowi się wygadać i przede wszystkim, jak raz nie przerywać. Może przy okazji coś by zrozumiał?
- Zobaczysz. - Warknął jednak Jack, jakby czytał mu w myślach i delikatnie pociągnął go za ramię, zmuszając do ruchu.
Jeff zauważył, że pod wpływem nagłego ataku złości, Jack szedł pewniej i szybciej, wyglądał prawie, jakby zaraz miał wpaść do domku, wyważając w nim drzwi i zwyczajnie wszystkich zabić. Sam Jeff zresztą nie był lepszy, ale na niego za to działał humor kolegi, jak i niezwykła ciekawość, której najadł się od tego nagłego ataku. Sekundy dzieliły ich od zapukania do drzwi, gdy Jack znowu zatrzymał się w pół kroku, tak gwałtownie, jakby czas nagle przestał płynąć. Westchnął ciężko i powoli, acz skutecznie rozluźniał się. Jeff starał się osiągnąć to samo, ale skończył tylko jeszcze bardziej zdenerwowanym.
- Wyluzuj. - Wyszeptał do niego Jack, chwile przed otworzeniem drzwi. - U ciebie stan nerwowy nie jest jakiś niezwykły. - Weszli dokładnie w momencie zakończenia zadania.
I Jeffa natychmiast uderzyła atmosfera wnętrza
Wszędzie dookoła leżały zniszczone, lecz zapewne wygodne meble, jednak nikt z nich nie korzystał. Wszyscy stali, spięci, w różnych kątach pokoju i teraz wpatrywali się w nich z pozornym znudzonym oczekiwaniem. Jeff jednak znał to spojrzenie, pełne skrycie ukrywanej nieufności i wrogości.
Każdy w tym pomieszczeniu gotowy był zabić ich, gdyby tylko zaszła taka potrzeba.
Jack rzucił mu krótkie, pełne zrozumienia spojrzenie, skrywane jednak za niebieską maską.
Co do cholery się tutaj działo?

7 komentarzy:

  1. Ojej!!!!! Jest!!! Czekałam i czekałam i jest... Naprawdę mi się podoba xD Chociaż może troszkę za krótkie? :) Tak czy tak jest zabawne. Jestem strasznie ciekawa co będzie w następnym rozdziale. Jedyna rzecz do której mogła bym się przyczepić to to że wydawało mi się że brońą E.J.'a jest skalpel xD Ale to tak mało ważne ze kogo to obchodzi? Boże rozpisałam się, przepraszam xD Tak czy tak. Życzę weny i nie mogę się doczekać następnego rozdziału!!! Ciao!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *szybko obczaja* Prawie 2 strony w wordzie. Może troszeczkę bym mogła wyciągnąć. :P
      A w następnym się będzie działo... Albo w jeszcze następnym, ale raczej po prostu w następnym. XD
      W oryginale bronią Jacka faktycznie był skalpel, ale jak widać w załączonym obrazku, trochę mu więcej tego przybyło.
      Powiedzmy, że skalpel ma do operowania już umarlaków, bo jak trudno jest wycinać coś dokładnie nożem, tak trudno zabijać skalpelem. ;D
      Przepraszasz za rozpisywanie? Nie żartuj... Ja tu w niebie jestem. XD
      Dziękuję i dziękuję!!
      Bye~~ :D

      Usuń
  2. O rajuśku to jest boskie! Osobiście nie lubię yaoi i yuri ale Ty piszesz to no nie wiem... Normalnie? XD Swoją drogą rozwaliła mnie zapowiedź tej serii "Ticci Toby x... Różne osoby" pewnie coś pomyliłam ale jakby to powiedział Atylla z Pioruna nic to! Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ^^ I mam nadzieję że w tych różnych osobach będzie Clockwork 😏(tryb psychofanka włączony). Życzę weny i miłej reszty życia :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie? Derpi derp XD
      Nic nie zrozumiałaś źle... Bo Toby'ego kocham i sparowałabym z wszystkim co się rusza... Zły nawyk, wiem. XD
      Clockwork z tego co wiem jest kanoniczną dziewczyną Toby'ego, więęc~~
      Dziękuję, dziękuję i nawzajem. ^^

      Usuń
    2. A to nie miało być E.J x Jeff? :o ;(

      Usuń
    3. Wszystkim co się rusza? 😏.... Xddd tak wiem mój zapłon. I kiedy kolejny rozdziaaaaaał?

      Usuń
  3. HALOOOOO! Ja chcę nowy rozdział!^^

    OdpowiedzUsuń