niedziela, 26 listopada 2017

Nadzieja Umiera Ostatnia #24 Podła prawda

Eloszka!
Dodaję nowy rozdzialik ;>
Hue hue hue...Drama time </3

Trzy dni. Dokładnie trzy dni temu Alicja dygotała ze strachu o siebie, o swoje dziecko i o Nikole, kiedy czarny pistolet mierzony był w jej głowę. Trzy dni minęły, a ona nadal mieszkała pod jednym dachem z Erickiem Bleykiem, któremu złośliwy uśmieszek błądził po ustach, widząc ich przerażone twarze. Alicja byłą przekonana, że tego obrazu już nigdy nie wyrzuci z głowy.
Starała się nie wychodzić z pokoju, zazwyczaj trzymając się tylko piętra. Bała się pojawiać w okolicach jego gabinetu, bała się spoglądać na niego, kiedy z tyłu głowy miała świadomość kim tak naprawdę jest.
W dniu, kiedy byłą gotowa spakować wszystko i po prostu uciec- dla dobra swojego i dziecka, Dawid zebrał się z nią na rozmowę. Opowiedział jej wszystko, co dotyczyło jego ojca. Wszystko co wiedział. Dla Alicji to był jak kolejny cios wymierzony w nią przez prawdę. Spodziewała się wszystkiego, zdrady jej matki, Ericka i jego mafii. To nie wstrząsnęło nią tak bardzo, przecież to teoretycznie już wiedziała, mimo wszystko, kiedy Dawid zaczął wspominać o jej ojcu i o tym, jak zakochany w Jasminne dał się wciągnąć w to bagno- coś w niej pękło. Nie płakała, bo nie było nad czym. Jej ojciec nie żył za sprawką Jasminne, co dopowiedziała sobie sama, ponieważ Dawid nie znał dokładnego powodu. Jednak gniew, który opanował całe jej ciało był nie do opisania. Jasminne w jednym momencie stała się jej wrogiem. Gdyby tylko mogła zaźgałaby ją pierwszym lepszym przedmiotem z ostrym zakończeniem, bo taka kobieta w jej oczach powinna płonąć w piekle. Była wszystkiemu winna. Zabrała jej dzieciństwo i jakiekolwiek możliwość na normalne życie. Alicja przestałą w jednym momencie widzieć w niej matkę. Dla niej byłą potworem.
W końcu jednak zebrała w sobie na tyle siły, aby stanąć z nią twarzą w twarz i wypowiedzieć tyle negatywnych myśli, dopóki jej gardło nie miałoby dość. Mimo to nie chciała się nakręcać, bo gdzieś z tyłu wciąż byłą świadoma, że to kobieta, która tchnęła w nią życie i nie ważne jaką suką by była- należy się jej gram szacunku.
Powoli opuściła swój azyl spodziewając się tego, co zazwyczaj. Głuchej ciszy, bądź jakiegoś szmeru dochodzącego z dołu. Jednak nie tym razem. Na dole rozbrzmiewała cicha muzyka, przyjemna dla uszu a w powietrzu unosił się zapach ciepłego, domowego obiadu. To było dezorientujące, ale Alicja nie zmieniła swych planów. Dumnie zeszłą ze schodów i udałą się do kuchni, licząc na to, że to właśnie tam znajdzie swoją matkę. Była w szoku, kiedy osobą gotującą nie była ani Jasminne, ani Nikola, tylko jakaś obca, młoda dziewczyna.
-Kim jesteś? Zapytała nieco zbyt oschle. Blondynka wystraszona obróciła się w jej stronę i obdarzyła ją swoim delikatnym spojrzeniem. Miała opuchniętą wargę, a siniak spod oka- mimo, że zaczynał schodzić, nadal był widoczny. Alicją aż potrząsnęło z przerażenia. -Kto ci to zrobił?- Zapytała z troską, kiedy podeszła nieco bliżej.
-T-to nic- Wydukała. Spoglądała na nią w taki sposób jakby każdy jej ruch w stosunku do niej miał ją skrzywdzić. Patrząc na jej reakcję Alicji zrobił się aż niedobrze, doskonale zdając sobie sprawę, kto był autorem tego siniaka.
-Jak to nic?- Zapytała oburzona- Boisz się- Skwitowała. Dziewczyna milczała spuszczając wzrok na podłogę.- Jak masz na imię?- Zapytała cicho.
-Wiera- Mruknęła slabo. Dziewczyna miała niecodzienny akcent. Alicja początkowo myślała, że dziewczyna jest z Polski, ponieważ niektóre z jej wypowiedzianych słów brzmiały podobnie, do tych, które za dzieciaka uczył je tata, lecz mimo to jej akcent był inny, wcześniej Alicji nie znany.
Alicja w ciszy z uwagą przyglądała się dziewczynie. Z pewnością była tu od niedawna, ponieważ nigdy nie miała okazji jej zobaczyć. Nie byłą zwykłą gosposia, patrząc na to w jaki sposób Erick ją traktował. Dla Alicji to był bezsprzeczny fakt, że autorem jej podbitego oka był właśnie on.
Dziewczyna chciała o coś zapytać, ale trzask wejściowych drzwi odwrócił jej uwagę. Z przerażeniem spoglądała w stronę salonu, a potem przeniosła zdenerwowany wzrok na Alicje.
-Nie powinnam z tobą rozmawiać- Wysapała szybko, zajmując się czymś co zmusiło ją od odwrócenia się do dziewczyny tyłem.
W salonie było słychać ciche śmiechy i zdawkowe zdania. Niski barytno Ericka obił się o jej uszy zatrzymując ją w półkroku. Od razu odechciało jej się jakichkolwiek pogaduszek z Jasminne. Chciała jedynie niezauważona przemknąć na górę, co akurat nie było możliwe, ponieważ droga do schodów prowadziła przez samo centrum salonu. Odwróciła się szukając jakiegokolwiek wsparcia w Wierze, lecz niestety dziewczyna nawet lekko nie odwróciła się w jej stronę. Wzrok tępo miała wbity w blat, jakby czekała tylko a to by Alicja opuściła pomieszczenie.
Nie uśmiechało jej się konfrontować z Erickiem, ale tu również nie była mile widziana. Wzięła głęboki oddech i dla rozluźnienia uniosła lekko ramiona. Powoli skierowała się ku wyjściu w akompaniamencie kolejnego trzasku drewnianej konstrukcji, tym razem w innej części domu, lecz nadal na parterze. Istniała szansa, że Erick zamknął się w swoim gabinecie, co Alicja zamierzała wykorzystać. Szybkim krokiem, wręcz wybiegając skierowała się do salonu, gdzie siedziała jej matka. Odziana w zwiewną, kremową koszule nocna otulona chusta do kompletu. Jej rude włosy ledwo trzymały się w spiętym koku, a usta wykrzywiały się w krzywym uśmiechem. Alicja otrząsnęła się na jej widok. Z szampanem w reku, w drugiej zaś trzymała tablet przesuwając po nim wzrokiem. Była nad wyraz zrelaksowana i spokojna, zupełnie jakby sprawa sprzed kilku dni była czymś naturalnym, lub po prostu nie miała miejsca. Alicji przemknęłam nawet przez głowę myśl, że to ona jedynie to roztrząsa. Wszyscy wrócili do swoich codziennych zajęć. Dawid nadal znikał na całe dnie, a Nikola szwendała się po mieszkaniu, lecz tym razem więcej czasu spędzając w pokoju. Może Alicja nie pragnęła, aby Nikola teraz popadała w paranoję, lecz jej zachowanie wprawiło ją w lekka niepewność. Była spokojna, jakby już kiedyś ktoś powiedział jej, że taka sytuacja będzie miała miejsce, mimo, że kiedy stała naprzeciw spluwy Alicja miała wrażenie, ze jeszcze chwila a dziewczyna upadnie na ziemie.
Mimo wszystko, Alicja nie potrafiła się powstrzymać i prychnęła na widok swojej rodzicielki. Ta zaś uniosła wzrok w jej kierunku i widząc ją odstawiła kieliszek na stolik i uśmiechnęła się lekko.
-Alicja- Powiedziała spokojnie, rozprostowując nogi i wkładając je w kapcie. - Usiądziesz, córeczko?- Zapytała. Delikatność, która opuściła jej usta doprowadziła Alicje do mdłości, które ostatnio ustały. Dziewczyna pokręciła głową śmiejąc się przy tym. Jasminne patrzała na nią sprawiając wrażenie zdziwionej jej zachowaniem.
-W co ty grasz?- Zapytała ostro. Nie mogła na nią patrzeć. Widziała w niej jedynie puszczalską dziwkę, która pozbawiła ja normalnego życia. Nie tak wyobrażała sobie swoją matkę.
-Nie rozumiem- Podniosła się z kanapy kierując w stronę swojej córki.
-Myślisz, że nie wiem?- Zaśmiała się cynicznie.- Myślisz, że nie wiem o tym jak pieprzysz się z Erickiem? O tym, jak przez ciebie tata nie żyje?- Warknęła ledwo powstrzymując swoje dłonie od uderzenia jej. - Po co wam jestem? Czego ode mnie chcesz? Nie wystarczy ci, że zabiłaś jedyną osobę, której w jakiś sposób na mnie zależało? Że zamknęłaś mnie w domu dziecka pozwalając żyć złudną nadzieją, że kiedy skończę osiemnaście lat znajdę cię i będę w końcu miała normalny dom?
- Prawie płakała. Miała już dość. Gdzie się nie obróciła czyhali na nią ludzie, którzy łaknęli jej śmierci bądź krzywy. Nie potrafiła pojąc jak bardzo jej rodzina była chora. Utknęła w jakimś psychicznym okręgu, gdzie mafia jest czymś zwykłym, a wymachiwanie bronią rozrywka.
-Twój ojciec sam się w to wkopał- Mruknęła pewnie.
-Bo cie kochał!- Krzyknęła.
-Alicja...-Westchnęła- Też go kochałam, ale nie samą miłością człowiek żyje- Uśmiechnęła się szyderczo- Dave dowiedział się interesie Ericka, o tym, że brałam w tym udział. Wiele rozmawialiśmy o tym. Tłumaczyłam mu, że jak raz się w to wejdzie to nie ma odwrotu, a ja naprawdę- gdybym tylko mogła chciałam się od tego odciąć, być z twoim ojcem...
-Kłamiesz!-Jęknęła zapłakana. Jasminne obdarzyła ja lekceważącym spojrzeniem.
-Mądra dziewczynka- Mruknęła popijając szampana.- Wracając. Twój tatuś był naiwny i szybko wkręcił się w interesy. Zapach łatwych pieniędzy stał się jego ulubioną wonią. W tym wszystkim się po prostu pogubił i cóż- Odłożyła kieliszek bacznie obserwując żałośnie zalaną łzami Alicję.- Skończył jak skończył. Może gdyby nie dowiedział się o ciąży, nadal by żył.
-Nie obwiniaj mnie o to- Warknęła podchodząc do Jasminne bliżej.
-Dave dowiedział się, że jestem w ciąży tego samego dnia, kiedy przyłapał mnie całująca się z Erickiem. Myślał, że to jego dzieckiem jesteś- Alicja przełknęła gulę, która pojawiła się w jej gardle. To nie mogła być prawda. Ona nie mogła być siostrą Dawida.
-Wpadł w furię i krzyczał, że wszystko sprzeda policji, że ma wystarczające dowody. I tak to się zaczęło. Potwierdziło się, ze jesteś córką Dave'a, a on już do końca życia był pod odstrzałem.- Uśmiechnęła się sama do siebie- Sześć lat, wytrzymał Sześć lat ciągłych gróźb. Powiem ci, że zaimponował mi tym, przecież w międzyczasie był jeszcze idealnym tatusiem- Zaśmiała się- No, ale niestety nawet jego ukochana córeczka nie była w stanie utrzymać go przy życiu, no i sobie strzelił biedaczek- Wzruszyła ramionami, jakby to co stało się z jej mężem nigdy tak naprawdę jej nie dotknęło- Zostawił mnie z tobą na dwa lata, ale potem było już tylko z górki. Pozbyłam się balastu, a Erick w końcu mógł poświęcić mi całkowita uwagę. Nie byłam już kochanka, a kobietą na pierwszym miejscu.
-Jesteś potworem- Szarpnęła ją- Zabiłaś mojego ojca, a Dawidowi odebrałaś matkę, tylko po to, aby tobie było wygodnie. Jesteś nic nie wartą szmatą- Pchnęła nieco kobietę, która z lekka się zatoczyła. Jednak wystarczyła chwila, aby z zamachem wycelowała w policzek Alicji z silnym plaskiem. Dziewczyna ugięła się w pół automatycznie chwytając się za obolałe miejsce. Oczy znów zaszył jej łzami, tym razem z bólu.
-Nienawidzę cie- Wysyczała i wybiegła z salonu.
Chciała jak najszybciej znaleźć się w swoim pokoju. Nakryć się kołdrą i uspokoić. Po prostu wziąć oddech i poczekać na Dawida, który od kilku godzin siedział w pokoju przy telefonie organizując wszystko, aby mogła w końcu się stąd wyrwać.
Chciała wbiec po schodach, jednak w połowie znieruchomiała. Minęła chwila a zwinęła się z bólu łapiąc się za dół brzucha. Ból był nie do opisania, jakby ktoś rozrywał ją od środka, na zmianę zaciskają wszystko w jej wnętrzu. Nie mogła się wyprostować. Ledwie stawiała kolejne kroki na schodach, a kiedy wspięła się już na górę ostatnimi siłami utrzymując się na nogach dopadła drzwi od pokoju Dawida. Uderzyła w nie całym swoim ciałem na ślepo odnajdując klamkę, która szybko nacisnęła. Drzwi po chwili odpuściły, a ona dostała kolejnego ataku bólu, który przeszył jej całe ciało. Otwierając drzwi runęła na podłogę w progu, a oczy jej zaszły mgłą.
-Kurwa mać!- Krzyknął Dawid podbiegając do dziewczyny.- Do szpitala- Warknął do kogoś, chyba do telefonu.
Alicji i tak był wszystko jedno. Chciała, żeby to już ją opuściło. Chciała poczuć ulgę.
Ból przybrał znów na sile, kiedy oderwała się od ziemi wskutek Dawida, który pospiesznie wziął ja na ręce.
Nim straciła świadomość słyszała jak brunet zbiega z nią po schodach, a potem w pośpiechu opuszcza dom.

Wtedy nie liczyło się już nic. Nic prócz myśli, ze właśnie mogła tracić swoje dziecko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz