poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Nadzieja Umiera Ostatnia #19- Przytulić...

No cześć, po bliżej nie określonym czasie!
Wiecie jak to jest, kiedy presja egzaminowa czyha? No ja też nie wiedziałam, do czasu :')
Może nie uczyłam się jakoś mega przesadnie (Kogo ty oszukujesz...wcale się nie uczyłaś :| ) to jakoś nie miałam siły, aby cokolwiek napisać. Ale teraz już jest :)
Chciałabym oddać w tym tygodniu coś jeszcze, ale nie obiecuje, bo wiecie jak to bywa z moimi obietnicami
(dla zainteresowanych)
W każdym razie...w weekend postaram się dodać Violette  
*~*~*~*


Nie analizując zbytnio tego, co tak naprawdę robi wybiegła z domu. Było to głupie posuniecie, jednak co z tego? Może i jedyną drogą, którą kojarzyła była ścieżka do monopolowego, to jednak liczyła na jakiś cud.
Na zewnątrz było cicho i nie zbyt przyjemnie. Żadnej żywej duszy. Ciemne drogi oświetlone tylko kilkoma lampami w towarzystwie szczekającego psa nie tworzyły idealnej atmosfery na wieczorny spacer. Skrzyżowała ramiona i ruszyła, tym razem w przeciwną stronę, niż robiła to dotychczas. Nie liczyła na to, że po tamtej stronie odnajdzie nico bardziej cywilizowany świat, lecz nie mogła sterczeć bezczynie pod drzwiami i po raz kolejny narazić się na wybuchowy charakter Pana Bleyka.
Szybkim krokiem szła przed siebie z lekka obawą, przez co co jakiś czas obracała się za siebie, a kiedy światło z ganku nie było już widoczne odetchnęła z małą ulgą. Mimo iż coraz bardziej zagłębiała się w ciche okolice, to czuła się bezpieczniej, niż za murami tego idealnego, białego domku.
Można się było spodziewać, że nic oprócz lasu nie pojawi się przed jej oczyma, jednak miała nadzieję.
To głupie, ale odczuła jakby los się do niej chodź raz uśmiechnął, kiedy świetlista luna zaczęła nieco ją oślepiać.
Była uratowana
Uśmiechnęła się krzepko sama do siebie, kiedy zauważyła nadjeżdżający samochód. Bezmyślnie weszła na jezdnie, aby zostać zauważona przez kierowcę. Auto zjechało na pobocze, a ona wręcz podbiegła do drzwi. Mężczyzna opuścił szybę i skierował się w jej stronę. Miał dość oryginalny wygląd, bo tatuaże pokrywające całą jego szyję i włosy, które był wygolone z jednej strony powodując, że ta przydługawa część opadała mu na jedną stronę nadawały chłopakowi skrytą i dość intrygująca aurę. Rudowłosa nie była jakoś szczególnie tym zdziwiona. Przywykła, że przyciągała do siebie złych chłopców (albo kretynów).
-Przepraszam, że cię zatrzymałam, ale wiesz gdzie jest najbliższa apteka?- Chłopak wlepił w nią wzrok i nieco przymrużył oczy. Wyglądał jakby dokładnie się nad czymś zastanawiał, a jednocześnie analizował twarz Alicji. Ta jednak w cierpliwości czekała, a kiedy na jego twarzy pojawił się ten szelmowski uśmiech, odruchowo w duszy jęknęła. Chodź raz liczyła,że spotka na swoje drodze kogoś „normalnego”
-Wydaje mi się, że w centrum- Zakpił. Tak, to było bezsensowne pytanie.
-No tak- Odchrząknęła lekko- Nie ważne, dzięki- Wcisnęła dłonie w kieszeń i chciała ruszyć do domu. Nie miała innego wyjścia. Była zmuszona aby poczekać do ranka, złapać bruneta i wręcz wymusić na nim podwózkę, albo po prostu wybrać się na długi spacer w towarzystwie swoich myśli, co nie zbyt jej się uśmiechało.
Nie był jednak takim bucem, za którego początkowo wzięła go Alicja. Odjechał kawałek i przystanął tuz przy dziewczynie otwierając drzwi pasażera.
-Podwiozę cię- Wychrypiał.
Rudowłosa rozejrzała się szybko na wszystkie możliwe strony, dając sobie chwilę na rozważenie tej propozycji. Może było to lekkomyślne, jednak naprawdę potrzebowała dostać się do miasta tu i teraz, więc uśmiechnęła się delikatnie i wsiadła do auta. Wewnątrz pachniało przyjemną mieszanką cytrusów i męskich perfum, którą Alicja wdychała jeszcze przez kilka sekund napawając się tym przyjemnym zapachem (być może jedyna przyjemną rzeczą tego dnia). Brunet niemal od razu odjechał.
Dziewczyna nie miała odwagi spoglądać w jego stronę, ani tym bardziej zacząć jakąkolwiek rozmowę, więc siedziała cicho i próbowała uspokoić swoje bijące serce. Czuła się, jakby była w drodze na egzamin, który miał mieć wpływ na jej całą przyszłość. Poniekąd tak było, tylko tym razem prosiła, aby go oblać.
-Isaac- Przedstawił się krótko. Wyrwana z myśli spojrzała w jego stronę. Uśmiechał się lekko, jednak wzrok skierowany miał na drogę.
-Alicja- I to było na tyle ich rozmowy podczas drogi. Isaac chcąc zagłuszyć to niezręczność włączył radio, a po chwili samochód wypełnił się dźwiękiem dość mocnych brzmień.
Nie była to jakaś długa przejażdżka, a może tak jej się po prostu wydawało, bo pogrążyła się w myślach i zupełnie straciła poczucie czasu.
-Jesteśmy- Zaparkował pod palącym się szyldem, a swoim głosem wybudził ją tak jakby z transu.
-A, tak. Dziękuje- Odpięła pospiesznie pas i wyszła na zewnątrz- Serio dziękuję. Do zobaczenia- Chciała się pożegnać, jednak chłopak jej przerwał.
-Poczekam, nie będziesz wracać przecież na nogach- Miał rację. Nawet nie miała pojęcia gdzie mogłaby iść. Zawsze mogłaby zadzwonić po Dawida, ale niekoniecznie chciała się przed nim płaszczyć.
Pokiwała lekko głową i weszła do apteki. Chciała mieć to wszystko z głowy, wbrew temu, że to wszystko było nierealne. Podeszła do kobiety, która jak widać była nieco znudzona i odchrząknęła lekko.
-Dwa testy ciążowe- Głos lekko jej się załamał przy ostatnim słowie. Kobieta podała jej dwa opakowania i oczekiwała zapłaty. Alicja ocknęła się i wyciągnęła portfel z kieszeni. Pod banknotami wyczuła dziwne zgrubienie, ale miała przeczucie, że nie powinna sprawdzać tego teraz. Znając Dawida nie było to coś, czym można było się chwalić całemu światu.
Wzięła zakupy ze sobą i przeklinała w duszy, że nie miała w zwyczaju nosić ze sobą torebki. Wcisnęła, nieco na siłę opakowania do kieszeni i zasłoniła je bluzą. Wyglądało to zapewne komicznie, kiedy dwa prostokątne przedmioty odznaczały się na jej pośladkach, jednak uznała, że to mniej upokarzające niż świecenie przed obcym facetem dość intymna sprawą.
Z czystej ciekawości sprawdziła co tak naprawdę znajdowało się w skórzanym portfelu.
Prezerwatywa.
To był tak zwany „cios poniżej pasa”
Przez chwilę nawet zaczęła się zastanawiać, czy jeżeli faktycznie byłaby w ciąży, to urodziła by dziecko w więziennych murach. Nie uniewinnili by jej za morderstwo, tylko dlatego, że chłopak nie użył prezerwatywy, którą miał przy sobie -niestety.
Wróciła do samochodu. Spojrzała na chłopaka, który tylko mrugnął do niej i odpalił auto.

-Nie wiem jak ci się odwdzięczę- Zaczęła, kiedy samochód powoli zwalniał. Issack spojrzał na nią, a kątem oka obserwował okolicę.
-To tylko dobry uczynek, na mojej krótkiej liście- Zapewnił. -To tutaj mieszkasz?-Obdarzył okolicę dziwnym spojrzeniem, a Alicja tylko zmarszczyła brwi.
-Można tak powiedzieć- Odpowiedziała drętwo, bo tak naprawdę nie chciała tam wracać. Tak cholernie żałowała, że po raz kolejny kierowała się sercem, które doprowadziło ja do martwego punktu. Była w tak wielkim gównie do końca nie zdając sobie z tego jeszcze sprawy.
Siedziała jeszcze przez chwile wpatrując się w biały dom. Liczyła się, że po raz kolejny może trafić na Ericka, co poniekąd dodało oliwy do ognia.
Drżąca ręką otworzył drzwi.
-Dziękuje- Wyszeptała w kierunku chłopaka, bo głos odmówił jej współpracy. Skinął głową grzebiąc w kieszeni, po czym wyciągnął małą kartkę i wcisnął jej w rękę.
-Jak jeszcze kiedyś będziesz potrzebowała, aby cię gdzieś podwieźć- Musnął kciukiem wierzch jej dłoni, który Alicja odebrała jako uspokajający gest- Do usług.
Dziewczyna wcisnęła papierek do kieszeni, uśmiechnęła się do niego szepcząc ciche „Pa” i odwróciła się w stronę domu. Ruszyła przed siebie, a kiedy stanęła na ganku i dotknęła klamki, chciała jak najciszej prześlizgnąć się do środka. Powoli naciskała metalowa konstrukcję, ale kiedy usłyszała głośny dźwięk odjeżdżającego auta drgnęła, przez co drzwi zaskrzypiały ,a ona zacisnęła mocno powieki. Weszła do środka ledwo stawiając stopy, ale na całe jej szczęście nikt nie czekał na nią, a w domu było słychać ciche szmery. Domknęła drzwi i odetchnęła z ulgą. Potem tylko wspięła się na gorę, gdzie mogła zachowywać się normalnie i nie zawracając sobie głowy ściąganiem kurtki weszła do łazienki.
Zgodnie z instrukcja wykonała testy, a potem zsunęła się na ziemie przyciągając kolana. Ułożyła dwa plastikowe przedmioty przed sobą, ale do góry nogami, aby nie przyglądać się im zbytnio. Twarz schowała w dłoniach, a stopa wystukiwała niepewnie rytm piosenki.
Śmiało mogła stwierdzić, że było to najdłuższe dziesięć minut jej życia, jednak kiedy minął czas nie sprawdziła wyniku. Gdyby był z nią Aleks zrzuciła by to na niego, a sama usiadła gdzieś w kącie, ale teraz była sama i tego obawiała się najbardziej, że jedynie na kogo będzie mogła liczyć, to na samą siebie.
Przekręciła je w druga stronę i przyjrzała się im. Tym dwóm czerwonym kreską jej końca.
Skuliła się bardziej, a oczy zaszły jej mgłą. Gula w gardle powiększyła się, a ciało zaczęło się niekontrolowanie trząść. Przechwyciła te dwa niepozorne, plastikowe przedmioty i stanęła przed lustrem. Jej twarz była blada, a oczy zaczerwienione i zaszklone. To jak bardzo biło jej serce, a ręce drżały było nie do opisania, a jedyne czego chciała to po prosty się do kogoś przytulić...
Szarpnęła drzwi z impetem, a Nikola, która najwyraźniej tez chciała skorzystać podskoczyła wystraszona.
-Przepraszam- Wymamrotała do szatynki i chciała ją wyminąć. Dziewczyna jednak chwyciła jej ramiona, a następnie uniosła jej podbródek.
-Hej, co jest?-Zapytała przyglądając się jej dokładnie. Jej twarz przepełniona byłą troską. Alicja westchnęła ciężko i jedynie przyciągnęła ją do siebie. Czuła się podle,wiedząc, że nosi dziecko jej faceta, ale naprawę nie chciała niczego więcej niż zwykłego uścisku. Ta jedynie pogłaskała ją po plecach.
Stały tak chwile gdy rudowłosa zaciskała palce na jej żółtym swetrze.
-Musze porozmawiać z Dawidem- Szepnęła, kiedy odsunęła się od niej ciągle mając jej dłonie na barkach.
Nikola spojrzała na nią z widocznym zdziwieniem, bo Dawid nie był najlepsza osobą na rozwiązanie problemu i ona wiedziała o tym najlepiej, jednak przytaknęła i wskazała jej ręką gdzie go znajdzie. Alicja posłała jej przepraszające spojrzenie, którego nie do końca była w stanie zrozumieć i weszła, cicho pukając do pokoju bruneta.
Leżał na łóżku z telefonem w ręku i papierosem w ustach. Nie uraczył ją spojrzeniem przez dłuższy czas, a kiedy w końcu to zrobił gwałtownie wstał i podszedł do niej szybkim krokiem.
-Jezus Maria!- Krzyknął unosząc jej podbródek- Nie sądziłem, że możesz wyglądać gorzej niż zwykle. Zmyłaś makijaż?- Spojrzał na nią przerażony, po czym wybuchł nieopanowanym śmiechem obserwując jej reakcję. Uniósł głowę i spojrzał na nią z góry opanowując śmiech.-Patrząc na to, że zaraz mi się tu rozpłaczesz to jednak coś jest na rzeczy. Gadaj- Nakazał.
Alicja weszła w głąb pokoju i usiadła na łóżku z nerwów wyginając swoje palce. Dawid zrobił to samo, tyle, że naprzeciwko niej zajmując fotel.
-Mam problem- Głos jej drżał. Dawid wlepił w nią swoje przeszywające spojrzenie.
-Bo to pierwszy raz- Mruknął pod nosem, co Alicja postanowiła zignorować.
-Znaczy, my mamy problem- Poprawiła się, dając nacisk na drugie słowo, a brunet poprawił się na fotelu i uniósł jedną brew, oraz wykończył papierosa i wrzucił go do popielniczki.
-Co, w ciąży jesteś? A ja może jestem tatusiem?- Zaśmiał się
-Tak, właściwie to tak- Warknęła i podniosła się.
-Żartujesz
-Czy ja do kurwy wyglądam, jakbym żartowała?- Podeszła do niego bliżej, a on lustrował ja wzrokiem i uśmiechał się.
-No, wyglądasz komicznie.
Alicja wyciągnęła z kieszeni portfel i dwa testy, które wcisnęła mu w rękę.
-To nie moje- Zaprzeczył i oddał jej plastikowe przedmioty, które Alicja odłożyła dość mocno na półkę.
-A czy użyłeś tej swojej przeklętej gumki, którą nosisz w portfelu, wtedy kiedy wcisnąłeś mi kutasa między nogi?!- Chciała go uderzyć, ale hamowała się resztkami sił.
-Chciałaś tego- Uniósł głos i wlepił w testy swój wzrok.
-Oczywiście, że chciałam. Dlatego mówię, że to MY mamy problem- Opuściła z tonu widząc, jak brunet podszedł do półki i zaczął uważnie przyglądać się testowi.
-Kurwa mać- Zaklął pod nosem i chwyciwszy portfel wyszedł z pokoju.
Usiadła na fotelu czując jak robi jej się słabo i zaczęła brać łapczywie oddech. Tego było zdecydowanie za wiele. Ciąża, Dawid, Erick. Jedną rękę wplątała we włosy a drugą zrzuciła szklankę wpadając w płacz z bezsilności.
-Jesteś w ciąży?- Zapytała Nikola, która słysząc ich krzyki pojawiała się w pokoju. Alicja skinęła i spuściła głowę. Nikola odepchnęła stopą potłuczone szkoło i kucnęła naprzeciwko niej przyciągając ją do uścisku. Rudowłosa wtuliła się i rozpłakała zagryzając wargę.
-Shh...Pomogę ci- Zapewniła gładząc ją po plecach. Alicja czuła się tak okropnie z faktem, że Nikola była dla niej taka dobra, a ona okazała się zwykłą suką.
-Nie rozumiem cię- Zaczęła ocierając oczy i wracając na swoje miejsce.- Przespałam się z twoim chłopakiem, w dodatku będę miała z nim dziecko, a ty jesteś dla mnie taka dobra.
-Oh przestań. Doskonale wiesz, ze ja i Dawid...Kocham go i on mnie też, ale bardziej jak siostrę, a nie kogoś z kim mógłby dzielić życie- Zajęła miejsce na łóżku i uśmiechnęła się lekko.
-On nie umie kochać- Sapnęła pod nosem Alicja.
-Mylisz się. Umie kochać i jak pokocha to całym sercem. Kto wie, może to to dziecko będzie tym szczęśliwcem- Zaśmiała się.- Nie mów nic Jasmmine, ani Erickowi. Taka rada- Alicja potrząsnęła energicznie głową.
-Idź się położyć. Musisz odpocząć. Sadzę, że stres na tak wczesnym etapie ciąży nie jest ci wskazany, jeśli chcesz donosić dziecko. Bo chcesz prawda?- Spojrzała na Alicje z lekka wymuszając na niej odpowiedź. Alicja wzruszyła ramionami, co nieco zdenerwowało Nikole.
-Masz szanse podjąć własną decyzje, ale nie usuwaj tego dziecka. Będziesz żałować- Warknęła w drzwiach. Alicja spojrzała pytająco, lecz ta nie odpowiedziała, tylko zmieniła temat.
-Idziesz?- Zapytała w progu,
-Chyba poczekam tutaj na niego- Usiadła z powrotem na fotelu i podkuiła nogi.
-Nie wróci szybko- Podsumowała.
-Nie martwisz się o niego? Bo ja znając go jakiś czas, wiem, że wplącze się pewnie w jakieś kłopoty.
-Cóż, taki jest Dawid, ale on musi to przemyśleć- Pocieszyła ją.- Wybacz, ale zostawię cię tu. Musze się przewietrzyć.- Alicja przytaknęła, a kiedy Nikola wyszła skierowała swój wzrok w okno i patrzyła się w nie przez dłuższy czas.

Proszę, niech ten idiota wróci cały i zdrowy- pomyślała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz