No cześć, po bliżej nie określonym
czasie!
Wiecie jak to jest, kiedy presja
egzaminowa czyha? No ja też nie wiedziałam, do czasu :')
Może nie uczyłam się jakoś mega
przesadnie (Kogo ty oszukujesz...wcale się nie uczyłaś :| ) to
jakoś nie miałam siły, aby cokolwiek napisać. Ale teraz już jest
:)
Chciałabym oddać w tym tygodniu coś
jeszcze, ale nie obiecuje, bo wiecie jak to bywa z moimi obietnicami
(dla zainteresowanych)
W każdym razie...w weekend postaram
się dodać Violette
*~*~*~*
Nie analizując zbytnio tego, co tak
naprawdę robi wybiegła z domu. Było to głupie posuniecie, jednak
co z tego? Może i jedyną drogą, którą kojarzyła była ścieżka
do monopolowego, to jednak liczyła na jakiś cud.
Na zewnątrz było cicho i nie zbyt
przyjemnie. Żadnej żywej duszy. Ciemne drogi oświetlone tylko
kilkoma lampami w towarzystwie szczekającego psa nie tworzyły
idealnej atmosfery na wieczorny spacer. Skrzyżowała ramiona i
ruszyła, tym razem w przeciwną stronę, niż robiła to dotychczas.
Nie liczyła na to, że po tamtej stronie odnajdzie nico bardziej
cywilizowany świat, lecz nie mogła sterczeć bezczynie pod drzwiami
i po raz kolejny narazić się na wybuchowy charakter Pana Bleyka.
Szybkim krokiem szła przed siebie z
lekka obawą, przez co co jakiś czas obracała się za siebie, a
kiedy światło z ganku nie było już widoczne odetchnęła z małą
ulgą. Mimo iż coraz bardziej zagłębiała się w ciche okolice, to
czuła się bezpieczniej, niż za murami tego idealnego, białego
domku.
Można się było spodziewać, że nic
oprócz lasu nie pojawi się przed jej oczyma, jednak miała
nadzieję.
To głupie, ale odczuła jakby los się
do niej chodź raz uśmiechnął, kiedy świetlista luna zaczęła
nieco ją oślepiać.
Była uratowana
Uśmiechnęła się krzepko sama do
siebie, kiedy zauważyła nadjeżdżający samochód. Bezmyślnie
weszła na jezdnie, aby zostać zauważona przez kierowcę. Auto
zjechało na pobocze, a ona wręcz podbiegła do drzwi. Mężczyzna
opuścił szybę i skierował się w jej stronę. Miał dość
oryginalny wygląd, bo tatuaże pokrywające całą jego szyję i
włosy, które był wygolone z jednej strony powodując, że ta
przydługawa część opadała mu na jedną stronę nadawały
chłopakowi skrytą i dość intrygująca aurę. Rudowłosa nie była
jakoś szczególnie tym zdziwiona. Przywykła, że przyciągała do
siebie złych chłopców (albo kretynów).
-Przepraszam, że cię zatrzymałam,
ale wiesz gdzie jest najbliższa apteka?- Chłopak wlepił w nią
wzrok i nieco przymrużył oczy. Wyglądał jakby dokładnie się nad
czymś zastanawiał, a jednocześnie analizował twarz Alicji. Ta
jednak w cierpliwości czekała, a kiedy na jego twarzy pojawił się
ten szelmowski uśmiech, odruchowo w duszy jęknęła. Chodź raz
liczyła,że spotka na swoje drodze kogoś „normalnego”
-Wydaje mi się, że w centrum- Zakpił.
Tak, to było bezsensowne pytanie.
-No tak- Odchrząknęła lekko- Nie
ważne, dzięki- Wcisnęła dłonie w kieszeń i chciała ruszyć do
domu. Nie miała innego wyjścia. Była zmuszona aby poczekać do
ranka, złapać bruneta i wręcz wymusić na nim podwózkę, albo po
prostu wybrać się na długi spacer w towarzystwie swoich myśli, co
nie zbyt jej się uśmiechało.
Nie był jednak takim bucem, za którego
początkowo wzięła go Alicja. Odjechał kawałek i przystanął
tuz przy dziewczynie otwierając drzwi pasażera.
-Podwiozę cię- Wychrypiał.
Rudowłosa rozejrzała się szybko na
wszystkie możliwe strony, dając sobie chwilę na rozważenie tej
propozycji. Może było to lekkomyślne, jednak naprawdę
potrzebowała dostać się do miasta tu i teraz, więc uśmiechnęła
się delikatnie i wsiadła do auta. Wewnątrz pachniało przyjemną
mieszanką cytrusów i męskich perfum, którą Alicja wdychała
jeszcze przez kilka sekund napawając się tym przyjemnym zapachem
(być może jedyna przyjemną rzeczą tego dnia). Brunet niemal od
razu odjechał.
Dziewczyna nie miała odwagi spoglądać
w jego stronę, ani tym bardziej zacząć jakąkolwiek rozmowę, więc
siedziała cicho i próbowała uspokoić swoje bijące serce. Czuła
się, jakby była w drodze na egzamin, który miał mieć wpływ na
jej całą przyszłość. Poniekąd tak było, tylko tym razem
prosiła, aby go oblać.
-Isaac- Przedstawił się krótko.
Wyrwana z myśli spojrzała w jego stronę. Uśmiechał się lekko,
jednak wzrok skierowany miał na drogę.
-Alicja- I to było na tyle ich rozmowy
podczas drogi. Isaac chcąc zagłuszyć to niezręczność włączył
radio, a po chwili samochód wypełnił się dźwiękiem dość
mocnych brzmień.
Nie była to jakaś długa przejażdżka,
a może tak jej się po prostu wydawało, bo pogrążyła się w
myślach i zupełnie straciła poczucie czasu.
-Jesteśmy- Zaparkował pod palącym
się szyldem, a swoim głosem wybudził ją tak jakby z transu.
-A, tak. Dziękuje- Odpięła
pospiesznie pas i wyszła na zewnątrz- Serio dziękuję. Do
zobaczenia- Chciała się pożegnać, jednak chłopak jej przerwał.
-Poczekam, nie będziesz wracać
przecież na nogach- Miał rację. Nawet nie miała pojęcia gdzie
mogłaby iść. Zawsze mogłaby zadzwonić po Dawida, ale
niekoniecznie chciała się przed nim płaszczyć.
Pokiwała lekko głową i weszła do
apteki. Chciała mieć to wszystko z głowy, wbrew temu, że to
wszystko było nierealne. Podeszła do kobiety, która jak widać
była nieco znudzona i odchrząknęła lekko.
-Dwa testy ciążowe- Głos lekko jej
się załamał przy ostatnim słowie. Kobieta podała jej dwa
opakowania i oczekiwała zapłaty. Alicja ocknęła się i wyciągnęła
portfel z kieszeni. Pod banknotami wyczuła dziwne zgrubienie, ale
miała przeczucie, że nie powinna sprawdzać tego teraz. Znając
Dawida nie było to coś, czym można było się chwalić całemu
światu.
Wzięła zakupy ze sobą i przeklinała
w duszy, że nie miała w zwyczaju nosić ze sobą torebki. Wcisnęła,
nieco na siłę opakowania do kieszeni i zasłoniła je bluzą.
Wyglądało to zapewne komicznie, kiedy dwa prostokątne przedmioty
odznaczały się na jej pośladkach, jednak uznała, że to mniej
upokarzające niż świecenie przed obcym facetem dość intymna
sprawą.
Z czystej ciekawości sprawdziła co
tak naprawdę znajdowało się w skórzanym portfelu.
Prezerwatywa.
To był tak zwany „cios poniżej
pasa”
Przez chwilę nawet zaczęła się
zastanawiać, czy jeżeli faktycznie byłaby w ciąży, to urodziła
by dziecko w więziennych murach. Nie uniewinnili by jej za
morderstwo, tylko dlatego, że chłopak nie użył prezerwatywy,
którą miał przy sobie -niestety.
Wróciła do samochodu. Spojrzała na
chłopaka, który tylko mrugnął do niej i odpalił auto.
-Nie wiem jak ci się odwdzięczę-
Zaczęła, kiedy samochód powoli zwalniał. Issack spojrzał na nią,
a kątem oka obserwował okolicę.
-To tylko dobry uczynek, na mojej
krótkiej liście- Zapewnił. -To tutaj mieszkasz?-Obdarzył okolicę
dziwnym spojrzeniem, a Alicja tylko zmarszczyła brwi.
-Można tak powiedzieć- Odpowiedziała
drętwo, bo tak naprawdę nie chciała tam wracać. Tak cholernie
żałowała, że po raz kolejny kierowała się sercem, które
doprowadziło ja do martwego punktu. Była w tak wielkim gównie do
końca nie zdając sobie z tego jeszcze sprawy.
Siedziała jeszcze przez chwile
wpatrując się w biały dom. Liczyła się, że po raz kolejny może
trafić na Ericka, co poniekąd dodało oliwy do ognia.
Drżąca ręką otworzył drzwi.
-Dziękuje- Wyszeptała w kierunku
chłopaka, bo głos odmówił jej współpracy. Skinął głową
grzebiąc w kieszeni, po czym wyciągnął małą kartkę i wcisnął
jej w rękę.
-Jak jeszcze kiedyś będziesz
potrzebowała, aby cię gdzieś podwieźć- Musnął kciukiem wierzch
jej dłoni, który Alicja odebrała jako uspokajający gest- Do
usług.
Dziewczyna wcisnęła papierek do
kieszeni, uśmiechnęła się do niego szepcząc ciche „Pa” i
odwróciła się w stronę domu. Ruszyła przed siebie, a kiedy
stanęła na ganku i dotknęła klamki, chciała jak najciszej
prześlizgnąć się do środka. Powoli naciskała metalowa
konstrukcję, ale kiedy usłyszała głośny dźwięk odjeżdżającego
auta drgnęła, przez co drzwi zaskrzypiały ,a ona zacisnęła mocno
powieki. Weszła do środka ledwo stawiając stopy, ale na całe jej
szczęście nikt nie czekał na nią, a w domu było słychać ciche
szmery. Domknęła drzwi i odetchnęła z ulgą. Potem tylko wspięła
się na gorę, gdzie mogła zachowywać się normalnie i nie
zawracając sobie głowy ściąganiem kurtki weszła do łazienki.
Zgodnie z instrukcja wykonała testy, a
potem zsunęła się na ziemie przyciągając kolana. Ułożyła dwa
plastikowe przedmioty przed sobą, ale do góry nogami, aby nie
przyglądać się im zbytnio. Twarz schowała w dłoniach, a stopa
wystukiwała niepewnie rytm piosenki.
Śmiało mogła stwierdzić, że było
to najdłuższe dziesięć minut jej życia, jednak kiedy minął
czas nie sprawdziła wyniku. Gdyby był z nią Aleks zrzuciła by to
na niego, a sama usiadła gdzieś w kącie, ale teraz była sama i
tego obawiała się najbardziej, że jedynie na kogo będzie mogła
liczyć, to na samą siebie.
Przekręciła je w druga stronę i
przyjrzała się im. Tym dwóm czerwonym kreską jej końca.
Skuliła się bardziej, a oczy zaszły
jej mgłą. Gula w gardle powiększyła się, a ciało zaczęło się
niekontrolowanie trząść. Przechwyciła te dwa niepozorne,
plastikowe przedmioty i stanęła przed lustrem. Jej twarz była
blada, a oczy zaczerwienione i zaszklone. To jak bardzo biło jej
serce, a ręce drżały było nie do opisania, a jedyne czego chciała
to po prosty się do kogoś przytulić...
Szarpnęła drzwi z impetem, a Nikola,
która najwyraźniej tez chciała skorzystać podskoczyła
wystraszona.
-Przepraszam- Wymamrotała do szatynki
i chciała ją wyminąć. Dziewczyna jednak chwyciła jej ramiona, a
następnie uniosła jej podbródek.
-Hej, co jest?-Zapytała przyglądając
się jej dokładnie. Jej twarz przepełniona byłą troską. Alicja
westchnęła ciężko i jedynie przyciągnęła ją do siebie. Czuła
się podle,wiedząc, że nosi dziecko jej faceta, ale naprawę nie
chciała niczego więcej niż zwykłego uścisku. Ta jedynie
pogłaskała ją po plecach.
Stały tak chwile gdy rudowłosa
zaciskała palce na jej żółtym swetrze.
-Musze porozmawiać z Dawidem-
Szepnęła, kiedy odsunęła się od niej ciągle mając jej dłonie
na barkach.
Nikola spojrzała na nią z widocznym
zdziwieniem, bo Dawid nie był najlepsza osobą na rozwiązanie
problemu i ona wiedziała o tym najlepiej, jednak przytaknęła i
wskazała jej ręką gdzie go znajdzie. Alicja posłała jej
przepraszające spojrzenie, którego nie do końca była w stanie
zrozumieć i weszła, cicho pukając do pokoju bruneta.
Leżał na łóżku z telefonem w ręku
i papierosem w ustach. Nie uraczył ją spojrzeniem przez dłuższy
czas, a kiedy w końcu to zrobił gwałtownie wstał i podszedł do
niej szybkim krokiem.
-Jezus Maria!- Krzyknął unosząc jej
podbródek- Nie sądziłem, że możesz wyglądać gorzej niż
zwykle. Zmyłaś makijaż?- Spojrzał na nią przerażony, po czym
wybuchł nieopanowanym śmiechem obserwując jej reakcję. Uniósł
głowę i spojrzał na nią z góry opanowując śmiech.-Patrząc na
to, że zaraz mi się tu rozpłaczesz to jednak coś jest na rzeczy.
Gadaj- Nakazał.
Alicja weszła w głąb pokoju i
usiadła na łóżku z nerwów wyginając swoje palce. Dawid zrobił
to samo, tyle, że naprzeciwko niej zajmując fotel.
-Mam problem- Głos jej drżał. Dawid
wlepił w nią swoje przeszywające spojrzenie.
-Bo to pierwszy raz- Mruknął pod
nosem, co Alicja postanowiła zignorować.
-Znaczy, my mamy problem- Poprawiła
się, dając nacisk na drugie słowo, a brunet poprawił się na
fotelu i uniósł jedną brew, oraz wykończył papierosa i wrzucił
go do popielniczki.
-Co, w ciąży jesteś? A ja może
jestem tatusiem?- Zaśmiał się
-Tak, właściwie to tak- Warknęła i
podniosła się.
-Żartujesz
-Czy ja do kurwy wyglądam, jakbym
żartowała?- Podeszła do niego bliżej, a on lustrował ja wzrokiem
i uśmiechał się.
-No, wyglądasz komicznie.
Alicja wyciągnęła z kieszeni portfel
i dwa testy, które wcisnęła mu w rękę.
-To nie moje- Zaprzeczył i oddał jej
plastikowe przedmioty, które Alicja odłożyła dość mocno na
półkę.
-A czy użyłeś tej swojej przeklętej
gumki, którą nosisz w portfelu, wtedy kiedy wcisnąłeś mi kutasa
między nogi?!- Chciała go uderzyć, ale hamowała się resztkami
sił.
-Chciałaś tego- Uniósł głos i
wlepił w testy swój wzrok.
-Oczywiście, że chciałam. Dlatego
mówię, że to MY mamy problem- Opuściła z tonu widząc, jak
brunet podszedł do półki i zaczął uważnie przyglądać się
testowi.
-Kurwa mać- Zaklął pod nosem i
chwyciwszy portfel wyszedł z pokoju.
Usiadła na fotelu czując jak robi jej
się słabo i zaczęła brać łapczywie oddech. Tego było
zdecydowanie za wiele. Ciąża, Dawid, Erick. Jedną rękę wplątała
we włosy a drugą zrzuciła szklankę wpadając w płacz z
bezsilności.
-Jesteś w ciąży?- Zapytała Nikola,
która słysząc ich krzyki pojawiała się w pokoju. Alicja skinęła
i spuściła głowę. Nikola odepchnęła stopą potłuczone szkoło
i kucnęła naprzeciwko niej przyciągając ją do uścisku.
Rudowłosa wtuliła się i rozpłakała zagryzając wargę.
-Shh...Pomogę ci- Zapewniła gładząc
ją po plecach. Alicja czuła się tak okropnie z faktem, że Nikola
była dla niej taka dobra, a ona okazała się zwykłą suką.
-Nie rozumiem cię- Zaczęła ocierając
oczy i wracając na swoje miejsce.- Przespałam się z twoim
chłopakiem, w dodatku będę miała z nim dziecko, a ty jesteś dla
mnie taka dobra.
-Oh przestań. Doskonale wiesz, ze ja i
Dawid...Kocham go i on mnie też, ale bardziej jak siostrę, a nie
kogoś z kim mógłby dzielić życie- Zajęła miejsce na łóżku i
uśmiechnęła się lekko.
-On nie umie kochać- Sapnęła pod
nosem Alicja.
-Mylisz się. Umie kochać i jak
pokocha to całym sercem. Kto wie, może to to dziecko będzie tym
szczęśliwcem- Zaśmiała się.- Nie mów nic Jasmmine, ani
Erickowi. Taka rada- Alicja potrząsnęła energicznie głową.
-Idź się położyć. Musisz odpocząć.
Sadzę, że stres na tak wczesnym etapie ciąży nie jest ci
wskazany, jeśli chcesz donosić dziecko. Bo chcesz prawda?-
Spojrzała na Alicje z lekka wymuszając na niej odpowiedź. Alicja
wzruszyła ramionami, co nieco zdenerwowało Nikole.
-Masz szanse podjąć własną decyzje,
ale nie usuwaj tego dziecka. Będziesz żałować- Warknęła w
drzwiach. Alicja spojrzała pytająco, lecz ta nie odpowiedziała,
tylko zmieniła temat.
-Idziesz?- Zapytała w progu,
-Chyba poczekam tutaj na niego- Usiadła
z powrotem na fotelu i podkuiła nogi.
-Nie wróci szybko- Podsumowała.
-Nie martwisz się o niego? Bo ja
znając go jakiś czas, wiem, że wplącze się pewnie w jakieś
kłopoty.
-Cóż, taki jest Dawid, ale on musi to
przemyśleć- Pocieszyła ją.- Wybacz, ale zostawię cię tu. Musze
się przewietrzyć.- Alicja przytaknęła, a kiedy Nikola wyszła
skierowała swój wzrok w okno i patrzyła się w nie przez dłuższy
czas.
Proszę, niech ten idiota wróci cały
i zdrowy- pomyślała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz