Kurdę...nawet nie pamiętam
kiedy tu pisałam hehe :')
Trochę was zaniedbałam, ale
nie z własnej woli...Mój komputer po prostu ma okres...niestety...
Ale teraz wracam do regularnego
pisania XD
Co do rozdziału...Coś
nowego...One Shot XD Planuję gdzieś tak maks 5 rozdziałów? To
jeszcze zobaczę, ale na pewno, krótka historia. Coś nowego XD
No więc miłego czytania bayo!
~*~*~*
-Przyszedłeś na papieroska?- Wstał z krzesła i podszedł bliżej Hatake. Wypuścił dym z ust, który w całości skupił się na twarzy Kakashiego. Ledwo wytrzymał, aby się nie zakrztusić. Spojrzał na niego spod byka.
-Całe szczęście, ze muszę widywać cię tylko w pracy- Odwrócił się na piecie i oparł o balustradę. Ich biuro znajdowało się na siódmym piętrze, więc mógł całkowicie skupić się na panoramie widniejącej przed nim, co pozwalało mu wyrzucić Uchihę z głowy. Obito jednak, lubił go denerwować i nie potrafił zostawić go w spokoju. Podszedł do niego tuż obok i szturchnął łokciem.
-Założę się, że nie wytrzymasz ze mną nawet tygodnia- Uśmiechnął się ironicznie. Kakashi wydawał się być nie wzruszony, lecz tak naprawdę wiedział, że brunet miał rację, ale poddanie się nie byłoby w jego stylu.
-Wprowadź się na tydzień- Wypowiedział przez zęby, a jego twarz zbladła. Dopiero gdy zdał sobie sprawę co powiedział w myślach zganił się kilkukrotnie. Obito zaczął się śmiać, a Kakashi przewrócił tylko oczyma.
-Jesteś pewien tego co powiedziałeś?-Oparł się o balustradę- Wiesz, że to będzie najdłuższy i prawdopodobnie najgorszy tydzień w twoim życiu?- Zapytał i poklepał szarowłosego po ramieniu, niczym najlepszy przyjaciel.
-Myhym...mówię poważanie- Zacisnął mięśnie żuchwy. Cóż, nie było już odwrotu. Kakashi za bardzo cenił sobie swoje ego, by teraz się wycofać, chodź bardzo tego chciał.- Tylko na tydzień- Wypowiedział ledwo słyszalnie. Obito uśmiechnął się przebiegle. Dostał właśnie idealną okazję, aby wyciągnąć kilka informacji, na temat jego taktyki pracy. Mógłby to wykorzystać, przez co praca rywala nie byłą by już tak efektywna. Czego chcieć więcej? Przecież od zawsze marzył tylko o tym, aby być lepszym od słynnego Kakashiego Hatake. -Mieszkam przy...- Nie dokończył, iż Uchiha przeszkodził mu gasząc przy tym papierosa.
-Nie wysilaj się. Sam znajdę w twojej teczce, dość często ją przeglądam. Do wieczora kochanie- Poklepał go po ramieniu i wyszedł. Hatake potarł nerwowo skronie. W co on się wpakował? Na jaki układ on poszedł? Nie było już odwrotu, więc szarowłosy wrócił do swojego gabinetu. Rzadko mu się zdarzała aby opuszczał dzień w pracy, ale nie mógł uporządkować swoich myśli.
-Wychodzę, powiedz szefowi, że resztę dokończę w domu- Rzucił bez uczuć do sekretarki i udał się przed budynek. Padał deszcz. Pogoda adekwatnie utożsamiła się z jego nastrojem. Był skazany, na towarzystwo Uchihy na tydzień. W głowie już przelatywały mu najczarniejsze scenariusze. Dwa kompletnie różniące się charaktery pod jednym dachem nie brzmiały zbyt dobrze. Wsiadł do metra, który zmierzał ku domowi. Cichy dźwięk telefonu przerwał mu rozmyślania, na temat ilości ludzi w tym jakże wygodnym środku transportu. Wyją urządzenie z kieszeni i odczytał dostarczoną wiadomość
„Będę za godzinę, wraz z moimi tobołami. Wiem, że uciekłeś''
Hatake zignorował fakt, że powinien mu odpisać i spokojnie wrócił do mieszkania. Panował tam wieczny ład i porządek. Wyjście z pracy tak wcześnie miało jednak swoje minusy. Musiał nadrobić wszystko w domu, czego nigdy nie lubił. Nie cierpiał łączyć spraw zawodowych, ale był na to teraz skazany. Tak myślał, iż przez własną głupotę sprowadził sobie Uchihę do domu. Wyścig szczurów zapewniony, ale Kakashi nie miał zamiaru naruszać swojego harmonogramu. Obito miał być tylko małą przeszkodą. Chcąc skończyć swoje zadanie nie marnował czasu i od razu zabrał się do działania, ale nie było mu to dane iż niechciany gość pojawił się przed czasem. Szarowłosy wstał i poszedł otworzyć drzwi.
-Miałeś być później- Powiedział zaraz po tym jak otworzył drzwi. Naprawdę liczył jeszcze na chwilę ciszy zanim Uchiha pojawi się w jego domu.- W ogóle początkowo miałeś być wieczorem, więc co tu robisz?
- Hej Kakashi, też cieszę się, ze cie widzę. Jak mi minęło w pracy? A bardzo dobrze. Nie mogłeś milej?- Spojrzał na niego krzywo i wszedł trochę na siłę do mieszkania, ciągnąc za sobą torbę.
-Uf..wybacz, że nie ma tu czerwonego dywanu i paparazzi – Westchnął i uśmiechnął się ironicznie.
-To gdzie śpię?- Zapytał rozglądając się po mieszkaniu. Skierował się w stronę sypialni z myślą, że tam ugościł go rywal.
-Ekhem...-Zakaszlał i palcem wskazującym pokazał na kanapę, która oddzielała kuchnię od miejsca pracy.
-Serio? Mam spać w kuchni?- Zapytał z niedowierzaniem
.- Musze zrobić wszystko abyś to ty zrezygnował- Powiedział i usiadł przed laptopem. Nie zwracał już uwagi na Uchihę, był mu kompletnie obojętny. Brunet miłą gdzieś czym zajmuje się Hatakę i zaczął przystosowywać mieszkanie do własnych potrzeb. Szarowłosego powoli wyprowadzało to z równowagi więc zabrał dokumenty i laptopa i wyniósł je do sypialni. Rzucił jeszcze Obito pościel na sofę i zamkną się w sypialni izolując się od tego całego chaosu, który powoli powstawał z powodu bruneta. W tym momencie Kakashi upewnił się w twierdzeniu, że to będzie najdłuższy i najgorszy tydzień jaki miał okazje przeżyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz