Wzięłam się trochę za pisanie na
zapas, także bez spiny mogę dodawać XD
Miłego czytania!
*~*~*~*
-Przykro mi, ale Sasori podał mi
dokładny opis. Nie sądzę, że jest ktoś do niego, aż tak
podobny- Itachi usiadł na łóżku i spuszczając głowę wplótł
ręce we włosy. Okropnie się o niego martwił i chciał się z nim
zobaczyć, ale nie mógł.
-Nie,nie,nie!- Powtarzał w kółko,
jakby to miało mu pomóc. - Shisui, dobrze wiesz, że nie mogę tam
teraz wrócić, a poza tym gdzie go szukać?- Potarł nerwowo
skronie- Jaki ja byłem głupi. Powinienem się z tym liczyć, że
zostawiając go samego prędzej czy później przyniesie to za sobą
niechciane konsekwencje. Nawet nie wiem, czy jest bezpieczny, ani
czy ktokolwiek się nim teraz zajmuję.- Złość wręcz roznosiła
się po pokoju. Uchiha kopnął w stół zrzucając przy tym kilka
rzeczy, które na nim stały.
-Uspokój się!- Zganił go przyjaciel-
To był mój ulubiony kubek!-Itachi zignorował to nerwowo chodząc w
kółko.- Na pewno,jest ktoś kto się nim zajmie. Może ten jego
kumpel, Naruto?- Zapytał upijając łyka z prawie pełnej jeszcze
butelki z trunkiem. Brunet zaśmiał się ironicznie.
-Sasuke prędzej by umarł, niż po
prosił go o jakąkolwiek pomoc- Westchnął ciężko.
-No a ta jego dziewczyna, Sakura jej
jest?
-Człowieku, na jakim ty świecie
żyjesz? Pod kamieniem? Sakura nie żyje. Od dwóch lat. Uzumaki ją
spowodował- Pokręcił głową. Czasami jego przyjaciel kompletnie
gonie rozumiał, ale na razie nie dbał o to. Jego priorytetem było
jak najszybsze spotkanie się z bratem.
-Shisui, muszę wrócić- Powiedział
na co jego przyjaciel zachłysnął się trunkiem.
-Pojebało cię? Chcesz stracić te
robotę?- Brunet gwałtownie się podniósł i złapał chłopaka za
kaptur od bluzy.
-W dupie mam te cała robotę, nie ta
to będzie inna, a ja muszę dowiedzieć się czy jest bezpieczny i
czy wszystko z nim okej!- Krzyknął i nie uważnie puścił
przyjaciela. Wyjął z szafy jakieś pudełko i trzaskając drzwiami
wyszedł z mieszkania.
Całe zdarzenie przed szkołą wywarło
na Sasuke wiele sprzecznych emocji. Całymi dniami przesiadywał w
pokoju i starał się z niego nie wychodzić. Unikał blondyna na
tyle jak to mogło być tylko możliwe .Jednak nocą było najgorzej.
Opętywała go wtedy pustka. Bardzo chciał coś pamiętać. Pokochać
blondyna, tak jak on jego, ale nie był wstanie. Coś go blokowało i
to właśnie wzbudzało w nim największy niepokój. Można by było
pomyśleć, że jest tchórzem, ale zaczynał bać się samego
siebie. Zaczął odnosić dziwne wrażenie, że w przeszłości był
zupełnie kimś innym. Może ten sen chciał mu coś przypomnieć?
Może to on zabił tę niewinną dziewczynę? Nie! To nie mogła być
rzeczywistość, on nie był mordercą, prawda? Na samą myśl o tym
zaczynał płakać, ale ze strachu,nie ze słabości. Po prostu
panicznie bał się poznać prawdy. Bał się tego kiedy kimś był.
A co jeśli jego ręce naprawdę były splamione krwią, a Sakura nie
była jedyną ofiara jego socjopatycznych pociągów?
Głośny szloch obudził Naruto w
środku nocy. Cichym krokiem podszedł do drzwi, za którymi
znajdował się pokój Sasuke. Zawahał się nim zdecydował się
wejść, w końcu brunet ni zamienił z nim więcej niż zdania w
przeciągu kilku dni. Zmartwienie jednak wzięło nad nim kontrolę i
bez pukania, ale w miarę cicho wszedł do pomieszczenia. Uchiha
siedział skulony na łóżku i płakał. Szloch momentami pomieszany
był ze śmiechem. Podszedł do chłopaka i objął go ramieniem, a
ten wtulił się do jego torsu. Blondyn przytulił go mocniej dając
mu do zrozumienia, że jest bezpieczny.
-To ja ja zabiłem, prawda?- Wydusił
ledwie słyszalnie przez łzy. Naruto wprawiło to w osłupienie Co
sprawiło, że mógł tak pomyśleć. Prawdę mówiąc, to on był
wtedy najbardziej poszkodowany. To był ten moment w, którym Naruto
zaczął się zastanawiać czy te wszystkie kłamstwa maja
jakikolwiek sens, przecież nie może go kochać, jeśli zataja przed
nim tak okropne rzeczy. Uzumaki zdawał sobie sprawę, że to
wszystko jest niesprawiedliwe jeśli chodziło chłopaka, ale zbyt
długo czekał. Zbyt pranął tej bliskości z jego strony. Naruto
wiedział, że to nie jest tylko miłość, to już obsesja o, której
wiedział tylko on i za żadne skarby nie chciał tego zaprzepaścić.
Wolał milczeć, dla własnego dobra. Może i był tchórzem, ale nie
chciał mu teraz nic mówić, a szczególnie gdy chłopak jest w
takim stanie.
-Sasuke, to nie twoja wina- Wyszeptał
w jego włosy. Czuł jak chłopak moczy mu koszulkę łzami i zdał
sobie sprawę w jak ciężkiej sytuacji znajduję się teraz Sasuke,
dlatego chciał przy nim być i wyciągnąć z tego gówna.
-Kłamiesz. To ja ją zabiłem-
Wykrzyczał dławiąc się łzami.
-Nie, nie ty!- Przytulił go, a sam
również się ledwo trzymał. Widok go obwiniającego się za coś
takiego był torturą, a szczególnie dla Naruto, Wiedział, że
tylko on może mu pomóc, ale wtedy kim stałby się w jego oczach?
Mordercą? Nie mógł go stracić po raz kolejny. Po prostu milczał.
Brunet odsunął się od Naruto i otarł
oczy.
-Przepraszam, że cię obudziłem-
Odwrócił wzrok w stronę okna.
-Nic się nie stało- Uśmiechnął się
lekko. Chciał go pocałować, ale obiecał, że poczeka, a nie
chciał jeszcze bardziej go obarczać. Sasuke jednak go uprzedził i
delikatnie ciągnąc go za szyję lekko pocałował. Nie był pewien
czy czuje coś do blondyna, ale pocałunki z nim jak najbardziej go
kręciły.
-Kocham cię- Wyszeptał Naruto
stykając ich czoła. Zdał sobie sprawę, że to może być zbyt
wiele dla chłopaka jak na jedną noc, ale nie mógł już dłużej z
tym odwlekać. Sasuke po raz kolejny pocałował go delikatnie.
-Śpij dobrze- Pocałował go w czoło
i wstał z łóżka, lecz Sasuke złapał go za rękę.
-Zostań ze mną- Poprosił i pociągnął
lekko jego dłoń. Naruto położył się powoli, a Sasuke wtulił
się w niego zaciskając ręce na jego koszulce. Obaj byli bardzo
zmęczeni, więc zasnęli w szybkim tępie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz