- To samo co zawsze – odpowiedział Toby w ostatniej chwili decydując się na niewulgarną odpowiedź. - A u ciebie? - zbyt dobrze znał swoją siostrę by nie spodziewać się długiego i nieprzerwanego potoku słów. Miał wrażenie, że nie minęła nawet godzina, a już wiedział, że znalazła nową pracę, zerwała ze starym chłopkiem, bo okazał się być kompletnie beznadziejny, i, że rodzice znowu męczą ją z tego powodu. Nie przerywał jej, tylko słuchał z pobłażliwym uśmiechem.
Tak, czasami to on czuł się jak starszy brat.
- A, właśnie, przypomniało mi się! Kiedy ostatnio kontaktowałeś się z rodzinką? - Mężczyzna natychmiast oprzytomniał.
- Ups... - uniósł dłonie w geście poddania starając się załagodzić sytuację.
- Jesteś idiotą. Zabiją nas obydwu.
- Aż tak źle nie będzie... Zaraz, czyli ty też?.. A mnie wyzywasz...
- Oj cicho – szatynka bezceremonialnie zatkała swojemu bratu usta ciastkiem. - Żeśmy się zgrali, no nie ma co. - Gdy młodszy Reus przeżuł jedzenie lekko zdenerwowany postanowił spytać o to, co męczyło go od kiedy usłyszał o nagłych odwiedzinach siostry:
- A co cię napadło, że tak nagle przyjechałaś? - Odpowiedział mu złośliwy uśmieszek kobiety.
- Jayden zadzwonił i powiedział, że jesteś bardzo samotnym człowieczkiem.
- Czy wy zawsze musicie się tak bardzo... Angażować w moje życie?
- Do usług, braciszku.
- Może za niego wyjdziesz skoro się tak doskonale dogadujecie?
- Ani mi się śni!
- ...Hę?
- Nie to, że jest nie ładny czy coś,bo takie ciacho, że bym schrupała – Toby przewrócił oczami. To była jedna z niewielu dziedzin o jakich wolał nie rozmawiać ze zbyt zboczoną siostrą. - Ale prawdopodobnie straciłabym zbyt dobrego kumpla do rozmowy. No i jest zbyt idealny. - Zapadła chwila milczenia
- Czasem zupełnie cie nie rozumiem... - Bella zaśmiała się głośno.
- Jesteś facetem, to normalne.
- Ha, ha – mruknął Toby ironicznie, jednak uśmiechnął się lekko. Mimo wszystko czasem brakowało mu towarzystwa.
Rodzeństwo spędziło sporo czasu na rozmowie i wspominaniu starych czasów. Doprawdy długo się nie widzieli. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy, a z racji tego, że obydwoje musieli już na następny dzień iść do pracy skończyło się szybciej. Długo żegnali się w drzwiach, ale w końcu Bella wyszła.
I nagle mieszkanie Tobyego stało się nad wyraz puste...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz