Strony

poniedziałek, 10 listopada 2014

Ciekawy Pacjent cz. 8 - Rodzinne spotkanie

- To samo co zawsze – odpowiedział Toby w ostatniej chwili decydując się na niewulgarną odpowiedź. - A u ciebie? - zbyt dobrze znał swoją siostrę by nie spodziewać się długiego i nieprzerwanego potoku słów. Miał wrażenie, że nie minęła nawet godzina, a już wiedział, że znalazła nową pracę, zerwała ze starym chłopkiem, bo okazał się być kompletnie beznadziejny, i, że rodzice znowu męczą ją z tego powodu. Nie przerywał jej, tylko słuchał z pobłażliwym uśmiechem.

Tak, czasami to on czuł się jak starszy brat.


- A, właśnie, przypomniało mi się! Kiedy ostatnio kontaktowałeś się z rodzinką? - Mężczyzna natychmiast oprzytomniał.

- Ups... - uniósł dłonie w geście poddania starając się załagodzić sytuację.

- Jesteś idiotą. Zabiją nas obydwu.

- Aż tak źle nie będzie... Zaraz, czyli ty też?.. A mnie wyzywasz...

- Oj cicho – szatynka bezceremonialnie zatkała swojemu bratu usta ciastkiem. - Żeśmy się zgrali, no nie ma co. - Gdy młodszy Reus przeżuł jedzenie lekko zdenerwowany postanowił spytać o to, co męczyło go od kiedy usłyszał o nagłych odwiedzinach siostry:

- A co cię napadło, że tak nagle przyjechałaś? - Odpowiedział mu złośliwy uśmieszek kobiety.

- Jayden zadzwonił i powiedział, że jesteś bardzo samotnym człowieczkiem.

- Czy wy zawsze musicie się tak bardzo... Angażować w moje życie?

- Do usług, braciszku.

- Może za niego wyjdziesz skoro się tak doskonale dogadujecie?

- Ani mi się śni!

- ...Hę?

- Nie to, że jest nie ładny czy coś,bo takie ciacho, że bym schrupała – Toby przewrócił oczami. To była jedna z niewielu dziedzin o jakich wolał nie rozmawiać ze zbyt zboczoną siostrą. - Ale prawdopodobnie straciłabym zbyt dobrego kumpla do rozmowy. No i jest zbyt idealny. - Zapadła chwila milczenia

- Czasem zupełnie cie nie rozumiem... - Bella zaśmiała się głośno.

- Jesteś facetem, to normalne.

- Ha, ha – mruknął Toby ironicznie, jednak uśmiechnął się lekko.  Mimo wszystko czasem brakowało mu towarzystwa.

Rodzeństwo spędziło sporo czasu na rozmowie i wspominaniu starych czasów. Doprawdy długo się  nie widzieli. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy, a z racji tego, że obydwoje musieli już na następny dzień iść do pracy skończyło się szybciej. Długo żegnali się w drzwiach, ale w końcu Bella wyszła.

 I nagle mieszkanie Tobyego stało się nad wyraz puste...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz