Co zrobić, kiedy twoje życie i tak nie ma już sensu?
Napisz porno, bo czemu nie ¯\_(ツ)_/¯
Eh...tak
To jest dokładnie to co widzicie i nie będę się wypowiadać na ten temat ile miałam trudności.
Słyszeliście o tym ziomku, co pchał do rytmu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Nie?
Bardzo proszę, otóż ja was o tym informuje i czujcie mój ból, kiedy piszesz dokładnie TĄ scenę, a w słuchawkach arabskie techno.
Wiem, że prawdopodobnie już nigdy nie posłuchacie normalnie muzyki, ale lubię niszczyć ludzią życie i jestem w tym bardzo dobra, prawda Anon?
Wracając...miłego raka ಠ_ಠ
To dziwne, ale Kakashi z dnia na dzień
coraz bardziej oddalał od siebie myśli chęci mordu za to jaka
podjął wtedy decyzję. Tak jakby pogodził się z tym, albo po
prostu przywykł do jego głosu, który wypełniał ta pustkę w jego
kawalerce, która dotychczas mu nie przeszkadzała. Był nauczony żyć
samotnie i na własnych monotonnych zasadach, jednak mimo iż brunet
nie wywrócił mu tego do góry nogami, to wszystko wydawało się
tak jakby ciekawsze. Było to dla niego nowe wyzwanie, które (nie
ważne na jakim poziomie było) zmusiło go przystosowania się do
nowych warunków, które ostatnimi czasy jedynie mu sprzyjały. Mimo
tych ciągłych docinek i ciętych słów wobec niego to poniekąd
odczuwał małą iskierkę szczęścia, kiedy ten pojawiał się tuż
obok niego w kuchni z wymalowanym na twarzy chytrym uśmieszkiem.
Brzmi banalnie, co? Może trochę, ale z pewnością Kakashi nie
chciał spierać się z prawdę, dlatego dość szybko pogodził się
z faktem, że ich relacja wskoczyła na zupełnie inne tory. Nie miał
nic przeciwko, bo kiedy byli razem w domu, można byłoby rzec, że
było całkiem zabawnie.
Jednak dnia, kiedy to wszystko jakby
się zmieniło. Ten nie subtelny pocałunek i kanapki, spowodowały,
że poczuł się nieswojo, ale tylko dlatego, że to wszystko było
przyjemne i za nic nie umiał tego zaprzestać.
Był w trakcie zapinania koszuli, kiedy
do sypialni wparował mu zdenerwowany brunet. Nie ukrył swego
poirytowania jego brakiem pukania. Obito początkowo był tym
wszystkim nie wzruszony, dopóki wzrokiem nie zjechał po jego
sylwetce.
-Sory- Wypaplał nieco zdenerwowany, co
było dziwne w jego przypadku.
-Ta, o co chodzi?- Lekko się uspokoił,
kiedy wszystkie guziki zostały zapięte, a on swobodnie mógł z nim
rozmawiać nie ukazując swojego ciała.
-Bo wiesz, głupia sprawa, ale- Zaczął
dość zdenerwowany, co zmusiło Hatake do uniesienia jednej brwi.-
Nie sądzę, abym mógł iść w zwykłej podkoszulce- Kakashi
westchnął ociężale i podszedł do szafy. Odchylał wieszak, aby
chodź powierzchownie obejrzeć tkaninę. Z perspektywy bruneta
musiało wyglądać to co najmniej dziwnie, ale on nie chciał mu dać
byle jakiej koszuli. Tłumaczył to tym, że to w końcu urodziny
Rin, a on powinien wyglądać jak człowiek, ale czy tak było
naprawdę?
Chwycił w dłonie wieszak z fioletową
koszulą i wręczył ja brunetowi.
-Ona jest- Zlustrował ją dokładnie
wzrokiem, a następnie pomrugał kilkukrotnie- Fioletowa- Szepną
-No- Wepchnął mu materiał w dłonie,
a swoje położył na biodrach- Będzie ci pasować. Ubierz ją.-
Ponaglił go, jednak Uchiha nie śpieszył się za bardzo- Coś nie
tak? Jeśli nie chcesz iść to po prostu pow...
-Nie, jest okej- Uśmiechnął się
przebiegle i podszedł bliżej składając mu lekki pocałunek na
policzku- Dziękuje, kochanie.
Minęło dobre kilka minut nim Kakashi
zorientował się, że pozostał sam w sypialni. Odruchowo przyłożył
palce do policzka przymrużając przy tym oczy, a palce nieco
dociskając w miejsce, gdzie jeszcze przed chwila znajdywały się
usta bruneta. Otrząsnął się jednak z letargu i dopinając ostatni
guzik przy nadgarstku wyszedł z pokoju. W salonie nie zastał
Uchihy, więc grzecznie klapnął na kanapie i chwycił za telefon.
Bez konkretnego celu przeglądał ekran główny, a kiedy usłyszał
za sobą głos chłopaka odetchnął z ulga i niedbale wsunął
sprzęt w spodnie.
-Możemy wychodzić- Rzucił, obracając
klucze w palcach. Jego głos wręcz nakazał Hatake na niego spojrzeć
przez co mężczyzna zagryzł lekko czubek języka. Co jak co, ale za
ten widok był w stanie oddać wiele, bo to jak atrakcyjnie
prezentował się w śliwkowej koszuli w zestawieniu z czarnymi
spodniami, było widokiem, którego Kakashi nie będzie mógł się
pozbyć przez kilka następnych tygodni.
Z racji, że Kakashi nosił nieco
mniejszy rozmiar podwinął rękawy do łokcia, a dolną część
wpuścił w spodnie. Przylegający materiał wprowadził Kakashiego w
niemały zachwyt, ale odczuł lekkie zawstydzenie tym bezwstydnym
gapieniem się na niego, przez co gwałtownie odwrócił wzrok i
nerwowo pokiwał głową, aby Obito wyszedł z mieszkania.
Stojąc przed drzwiami mieszkania Rin
westchnął ociężale i kątem oka spojrzał na Obito, który
podgwizdywał pod nosem. Mógł sobie na razie tylko wyobrażać te
zaskoczone miny współpracowników, którzy zobaczą ich razem. Nie
działo się to często, a jak już to tylko i wyłącznie w pracy.
Przycisnął dzwonek, który znajdował
się tuz obok, dokładnie na wysokości jego wzroku i nieco
zaciskając palce na paczce czekał, aż ktoś wpuści ich do środka.
Wkrótce potem w drzwiach zawitała uśmiechnięta Rin i zaprosiła
ich do mieszkania w międzyczasie spoglądając na Kakashiego
pytająco, na co on tylko wzruszył ramionami. W środku nie było
jakoś tłoczno. Sami dośc bliscy znajomi, z którymi Rin lubiła
spędzać czas. Jednak Hatake był innego zdania, zważywszy na to,
że połowa twarzy, które zlokalizował w salonie była mu zupełnie
obca, a nawet jeśli to i tak nie był w stanie skojarzyć nie mówiąc
już o ich imionach. Obito wręcz przeciwnie. Po tym całym
uroczystym wręczeniu prezentu, przeprosił Kakashiego na chwilę
szepcząc mu coś do ucha i oddalił się do grupki znajomych, która
na jego widok wydała się nieco bardziej uśmiechnąć. Z jednej
strony, Kakashiemu było to trochę na rękę. Trzymając się z
Uchiha na dystans miał większe szanse, aby ich „zakład” nie
ujrzał światła dziennego, lecz z drugiej...Kiedy stał sobie
spokojnie popijając piwo poczył jak ktoś ściska go za przedramię.
-Cieszę się, że wpadłeś.-
Uśmiechnęła się szeroko kobieta- No i za prezent również.
-Nie ma za co- Uśmiechnął się
blado. Jednak znał Rin zbyt dobrze, aby nie być świadomym do czego
tak naprawdę zmierza ta rozmowa.
-Nie wiedziałam, że ty i Obito-
Urwała na chwilę, jakby układając w głowie jakikolwiek sens jej
wypowiedzi- No wiesz, przyjaźnicie się?- Sam nie wiedział co ma
jej dokładnie odpowiedzieć, więc upijając dość sporego łyka
zaczął grac na zwłokę. Bo co? Miał przyznać się do tego, że
jego ego nie potrafiło ustąpić i tak o to wylądował w jakiejś
grze, a może po prostu miał jej powiedzieć, że Uchiha cholernie
go kreci i szczerze, to tylko czekał na o, aby pojawił się obok i
ponowił ten niewinny flirt.
-To dość...Dziwne, ale można
powiedzieć, że chwilowo jesteśmy kolegami- Wyplątał się, chodź
natarczywy wzrok koleżanki nie dawał mu spokoju.
-Ahaaa- Mruknęla przeciągle, kiedy
obracała w ustach słomkę. Jej wzrok jakby automatycznie uciekł
nieco wyżej, więc Hatake również zerknął w tamtym kierunku
napotykając lubieżny uśmiech swojego kompana.
-Ahh, tak?- Zapytał zaciskając palce
na jego ramieniu. Nie był to mocny gest, jednak na tyle wyczuwalny,
aby Kakashi się spiął. Nici z jego ukrywania i potajemnego
trzymaniu dystans między nimi, bo wystarczyło jedne stracenie go z
pola widzenia i wszystko miało się wydać.- Miło wiedzieć, że
jesteśmy kolegami Kashi- Skubnął lekko jego małżowinę i złożył
bardzo subtelny, wręcz niewyczuwalny pocałunek tuz pod uchem.
Kakashi intensywnie obserwował przyjaciółkę, która albo tego nie
zauważyła, lub po prostu chciała to zignorować.
-Pójdę sprawdzić przekąski-
Poinformowała ich i zniknęła za ścianą kuchni. Siwowłosy
pokręcił głową w zrezygnowaniu i spojrzał na Uchihe.
-Musiałeś?- Zapytał z wyrzutem.
-Kochanie, chyba mam prawo okazywać ci
trochę uczuć- Przysunął się nieco bliżej, przez co dokładnie
widział, jak twarz Kakashiego przybrała na barwie. Bardziej ze
złości, niż z zawstydzenia.
-Taa- Sapnął niechętnie i odszedł
od stolika wymykając się z niezręcznej rozmowy.
-My się będziemy już zbierać-
Założył kurtkę i wzrokiem odszukał bruneta, który w dalszym
ciągu żegnał się z kumplami.
-Jeszcze raz dzięki za pamięć-
Musnęła lekko policzek Kakashiego na pożegnanie, a Obito
obdarowała szczerym uśmiechem.
-Do zobaczenia, Rin- Pomachał jej na
odchodne i wraz z siwowłosym udał się w kierunku metra.
Wieczorem pogoda zmieniała się na
dniach dość radykalnie. Teraz było mroźno, przez co palce Hatak
odmówiły współpracy, kiedy próbował trafić w dziurkę od
klucza. Nie mógł wycelować, lecz czyjaś, ręka (dokładnie
wiadomo kogo ) musnęła jego dłoń i za sprawą kilku sekund drzwi
do jego kawalerki były otwarte. Wszedł pierwszy zapalając światło.
-Hamowałem się cały wieczór- Zaczął
kiedy rzucał wierzchnie nakrycie na ziemię- Nie chciałem zbytnio
robić ci problemów, ale teraz...- Podszedł bliżej, zdecydowanie
zbyt blisko, jak uznał Kakashi. Siwowłosy złapał go za barki,
kiedy ten przywarł do jego klatki piersiowej.- Gra toczy się dalej-
Warknął gardłowo i lekko pchnął go na ścianę, która stała
tuż za nim. Hatake westchnął ciężko nie odrywając wzroku od
oczu bruneta, którego źrenice wyraźnie się powiększyły.
Przyciągnął go, łapiąc za tył głowy, jednak nie pocałował go
od razu. Napawał się widokiem jego ust, które wydawały się takie
miękkie i delikatne. Słyszał jego przyspieszony oddech i czuł go
na swoich policzkach. Tylko wyobrażał sobie jak szybko musiało bić
jego serce, kiedy zahaczył kciukiem o dolną wargę.
Pocałował go wlewając w to wszelakie
uczucia, które krążyły w nim od kilu dni. Dokładnie od momentu,
kiedy jego wzrok został obdarzony dawka pięknie wyeksponowanych
górnych partii ciała, kiedy to niestosownie wparował mu do
łazienki. Nie mógł odpędzić od siebie wyobrażenia, jak bardzo
chciałby naznaczyć ten przeklęty tors, który tak często skrywał
pod materiałami koszuli (w przeciwieństwie do niego).
Był to gorący pocałunek, bez
żadnych pohamowań, na, które on po prostu nie chciał tracić
czasu. Brunet szarpnął za kurtkę kierując ją w dół po
ramionach Kakashiego pozwalając jej swobodnie upaść na ziemię.
Odsunął się nieco zostawiając dolną wargę w zacisku swoich
zębów na co usłyszał tylko stłumione syknięcie.
-Przyznam się- Wyswobodził jego usta.
Odruchowo Kakashi zassał ugryzione miejsce, które nieco pulsowało
przez chwile, jednak nie przerwał intensywnego wpatrywania się w
mężczyznę- Myślałem o tym już od jakiegoś czasu- Szybki,
intensywny pocałunek w zagłębieniu szyi zmusił Hatake, aby
odchylił głowę w bok. Czuł gorący język, który otaczał
kawałek jego skóry. Był tak ciepły, tak przeraźliwie
podniecający, że po ciele przeszedł go dreszcz, a dłonie, które
wciąż spoczywały na barkach Obito zacisnęły się. Uchiha ujął
jego nadgarstki i mało delikatnie jedną ręka skrepował je tuz nad
głową Kakashiego. Wyciągnął je do góry na tyle mocno, aby
Hatake w zupełności był zdany na jego ruchy.
-Wybacz mi- Wymruczał tuz przy jego
ustach, które zajął po chwili mocnym pocałunkiem. Wolną ręką
przebiegł po policzku, do szyi, aż w końcu zatrzymał się przy
guzikach koszuli i zahaczając palcami o linie guzików zjechał w
dół. Po mieszkaniu rozległ się odgłos upadającego, drobnego
plastiku i ich mieszających się oddechów.
-Nie masz zamiaru robić tego tutaj,
prawda?-Wydusił w końcu Kakashi, kiedy Obito zajął się
okupywaniem jego obojczyków. Wyczuł jak Obito uśmiechnął się.
-A czemu nie?-Zapytał kpiąco. Hatake
jednak miał inne zamiary. Obito poluzował uścisk, prawdopodobnie
niekoniecznie to kontrolując, na co Kakashi wyswobodził swoje
dłonie i uniósł głowę bruneta. Pocałował go powoli i gorąco
wplątując w to swój język. Obito zamruczał,kiedy Kakshi
skierował ich w kierunku sypialni. W drodze jego ciało dotknęło
kanapy oraz stolik prawdopodobnie zrzucając coś, jednak oboje nie
zaprzątali sobie tym głowy.
Brunet wiedział do czego zmierzali.
Miał on jednak nieco inne plany, niż romantyczny seks na miękkim
materacu.
-Jeśli wolisz tę ścianę, to proszę-
Zaśmiał się i obrócił mężczyznę tak, że ponownie został
przytwierdzony do zimnej powierzchni. Kakashi tylko przytaknął i
odruchowo odchylił głowę, kiedy zgrabny język przesunął się po
jego sutku. Sam pozbył się tego zbędnego materiału, który tylko
ogrzewał niepotrzebnie jego ciało. Samo wystarczająco wręcz
wrzało od tej sytuacji.
Mało przemyślanie zaczął odpinać
guzik za guzikiem śliwkowej koszuli, co w tym momencie zajmowało
cholernie dużo czasu. Poszedł w ślady bruneta. Co prawda zrobił
to nieco ślamazarnie, ale pozbawił Obito górnej części ubrania.
Nie chciał przerywać. Chciał więcej
i więcej. To uczucie. Ten dotyk był na tyle uzależniający, że
jak najszybciej pozbył się spodni wraz z bielizną i kopnął je w
w głąb pokoju. Katem oka widział szelmowski uśmiech Obito, który
również stal już nagi. Przywarł do niego badając dłońmi każdy
skrawek jego ciała. Dotykał palcami sutki i zjeżdżał niżej.
Kakashi tylko sapał i zaciskał dłonie, to na plecach, to na karku
Obito.
Kolana zaczęły mu drżeć, kiedy
brunet musnął wrażliwe partie jego ciała. Nieco osunął się po
ścianie, która wydała się lodowata w porównaniu do jego
rozgrzanych pleców. Brunet przerwał na chwile i chwytając go za
biodra nakazał usiąść na panelach. Szarpnął za poduszkę,
które Kakashi przed snem zawsze układał pod ścianą, aby
następnego ranka ułożyć je na łóżku i wsunął mu pod plecy.
Dłonie ułożył pod jego udami, aby przesunąć go nieco niżej i
znów się nad nim pochylił. Tym razem dłonią wędrował do góry
odnajdując jego usta i przybliżając mu palce do ust.
-Śmiało- Zachęcił go. Hatake
niepewnie rozchylił warki i językiem zaczął zataczać koła. W
międzyczasie Obito usadowił się wygodnie, a kiedy mógł już
zatopić palce w jego wnętrzu zrobił to. Powoli wykonywał ruchy
dłonią i bacznie obserwował reakcję mężczyzn. Podziwiał jego
napinającą się klatkę i szkarłatne policzki.
Czuł zaciskające się mięśnie na
swoich palcach od zbyt mocnego ruchu.
-Przepraszam...-Wychrypiał, kiedy
Kakashi zaklął cicho. Pokiwał głową i spojrzał na niego
błagalnym wzrokiem. Uchiha jednym zgrabnym ruchem wsunął rękę
pod jego plecy i obracając się tak, aby to on teraz był podparty
zimną powierzchnia usadził sobie mężczyznę na udach.
-Rozluźnij się, spokojnie- Nakierował
jego biodra i powoli zanurzał się w jego wnętrzu. Kakashi
podpierał się na jego barkach i jęknął dość głośno, kiedy
wsunął się głębiej.
Czuł to. Nie ukrywał, że odczuwał
ból. Ale podniecenie pokrywał się z tym odczuciem i wywołało
fale dziwnych i nigdy nie spotykanych przez Hatake wrażeń.
Kurczowo trzymał jego biodra i powoli
opuszczał go w dół. Nie przestawał jednak odwracać jego uwagi od
dyskomfortu mokrymi pocałunkami, które składał na jego szyi.
Hatake nieco znieruchomiał, kiedy
dotknął pośladkami ud mężczyzny i odczuwał go po całej
długości w środku.
Obito zaprzestał na chwile
czemukolwiek i z przymrużonym wzrokiem lustrował Hatake, a dłonią
jeździł po plecach, zaś drugą zacisnął jego pośladkach.
Hatake skinął głową. Brunet chwycił
go za podbródek i pocałował, a jego biodra powoli zaczął unosić
do góry i znów opuszczać. Dotykał jego rozgrzanego ciała i w
każdy możliwy sposób chciał aby jego dyskomfort był odczuwalny w
najmniejszym stopniu. Jednak Kakashi nie zwracał już uwagi na to
piekące uczucie. Był zbyt pochłonięty podnieceniem, które
opanowało jego ciało. Nie powstrzymywał jęków, które wydobywał
się z jego ust niekontrolowanie.
Obito czuł narastająca rozkosz kiedy
wykonywał każde kolejne pchnięcie. Chciał więcej i szybciej to
osiągnąć, ale z tyłu głowy wciąż miał Kakashiego. Nie był na
tyle egoistą, aby szczytować kosztem jego bólu.
Wolną ręką zaczął go stymulować.
Z ust Hatake wydobył się dosyć głośmy przeciągły jęk.
Wystarczyło kilka ruchów, aby zakończyć ta całą erotyczna
rozgrywkę. Odruchowo podparł się ręką o ścianę, kiedy
dochodził, a Obito dopuścił się ostrzejszych ruchów, aby nie
przedłużać i nie przemęczać siwowłosego.
Delikatnie podniósł go, aby opuścić
jego wnętrze i ponownie posadził go na swoich udach. Hatake
oddychał szybko i przymknął oczy.
-Musze wziąć prysznic-Zakomunikował.
Kakashi wydusił ciche „Myhm” i jedyne co zrobił to wręcz spadł
z jego nóg i oparł się o ścianę.
Brunet sprawnie podniósł się z ziemi
i zniknął za drzwiami pozostawiając Kakashiego, aby spokojnie mógł
dojść do siebie.
Chłopak oparł łokcie o swoje kolana
i dłonie wplótł we włosy.
Dopiero teraz dotarło do niego co
przed chwilą miało miejsce. Był zbyt zmęczony, aby ukazać to, że
po raz pierwszy nie żałował czegoś, na co zgodził się zupełnie
spontanicznie. Była to jedna z lepszych decyzji.
Zebrał się do kupy i podniósł.
Odszukał swój szlafrok i owinął się nim. Nie palił światła po
prostu usiadł na krawędzi łóżka i wpatrywał się wyczekująco
na drzwi. Odczuwał mały niedosyt. Mimo, że w pewien sposób był
zaspokojony, to chciał uraczyć się jeszcze chodź chwile jego
widokiem. Myślał o tym rozluźnionym ciele i zapewne czerwonej
twarzy, na której widnieje prawdopodobnie chytry uśmiech.
Jak na zawołanie drzwi otworzyły się
a do zaciemnionego pokoju wszedł Uchiha ubrany jedynie w bokserki.
Zmierzwione włosy, które wciąż były mokre niedbale opadały mu
na czoło.
Podszedł do Kakashiego, który jakby
wyczekując siedział grzecznie i nie odrywał wzroku od boskiej
postaci. Obito stanął między jego nogami i dłonią nakierował
jego twarz do góry. Tak jak wyobrażał sobie Hatake, na jego ustach
tkwił ten szelmowski uśmiech, na którego widok jego ciało jakby
lekko drgnęło. Schylił się znacznie i pocałował go, tyle że
tym razem szybko i brutalnie. Potem skierował się do łóżka.
-Czuję się zobowiązany, aby
towarzyszyć ci również podczas snu- Wychrypiał dość
uwodzicielsko. Hatake jedynie kiwnął głową.
-Teraz moje kolei.-Mruknął i
skierował się do łazienki.
OM Boziuuu */////*
OdpowiedzUsuńKażdy rozdział z nimi jest piękny, jednak ten przebił wszystko xD
No tak...ten rozwala...boze XDDD
OdpowiedzUsuńJa nadal żyję tą dziurą w skarpecie
If you know what i mean ( ͡° ͜ʖ ͡°)