poniedziałek, 9 stycznia 2017

Ciekawy Pacjent cz. 25 - Wszyscy błądzą...

Jestem okropna... Serio. XD
Ale zawsze mam zastój po +18... Bo to okropnie... Okropne. ;-;
No i jeszcze Alex stwierdziła, że Damien jej przypomina Adama Lamberta... No nie wiem co powiedzieć. XD
Przynajmniej mi klawiatura zaczęła działać...
No i rozdział ma tylko trzy strony, bo tak trochę przerywnik... ;-;
Zapraszam do czytania i komentowania! *Płaczące serce*

***

Jest ciemniej niż w salonie.
Była to pierwsza myśl jaka uderzyła Toby'ego po tym jak w pół przytomnie otworzył oczy, żeby po chwili znowu je zamknąć, chcąc po prostu dalej spać. Może nie taka powinna być...
Ale co zrobić, gdy faktycznie było ciemniej? Na tyle ciemniej, że przez chwile myślał, że obudził się jeszcze przed wschodem słońca. Ciemniej i chłodniej.
Druga myśl była bardziej na miejscu, bo pomyślał o obolałym ciele. Chociaż bardziej trafnym sformułowaniem byłoby „nadwyrężonym”. Jednak nie specjalnie myślał w momencie nad słowotwórstwem. Jednocześnie czuł, że jeszcze by pospał i że i tak spał już wystarczająco długo. Jedno było pewne, nie chciało mu się nawet otworzyć oczu.
- Obudziłeś się? - Zapytał podejrzanie wesoły głos gdzieś nad nim, gdzieś obok niego. Co prawda doskonale zdawał sobie sprawę, że skoro Damien już wstał to on również powinien, ale... Jakoś mu się nie spieszyło.
- Nie jestem pewien. - Wymruczał gdzieś w poduszkę, nagle zdając sobie sprawę z czegoś całkiem niepokojącego, co zmusiło go do leniwego obrócenia głowy i spojrzenia na Damiena, który siedział na ziemi i opierał się o jego łóżko. - Gdzie rodzice?
- Powiedziałem im, że w nocy pracowałeś nad bardzo ważnym przypadkiem zanim zdążyli cię obudzić i gdzieś wyszli. Czyli nie kłamałem.
- Nie do końca kłamałeś, a wyobraź sobie że to nie jednoznaczne. - Toby zmusił obolałe mięśnie do pracy i podniósł się, prawie siadając. Prawie, bo nie miał ochoty siadać, więc tylko oparł się łokciami o materac, chociaż trochę pobudzić swój mózg. - No co? - Zapytał zauważając, że Damien nieudolnie próbuje hamować swój głupawy uśmieszek.
- Nic. - I jakby samemu zaprzeczając swoich słów nachylił się nad nieogarniętym i rozkopanym Toby'm, i pocałował go w policzek. - Nie wiedziałem, że wszędzie masz piegi.
- Wyjdź.
- Hej, tylko żartowałem... - Zaczął Damien, ale Toby przerwał mu, odpychając go od siebie i machając dłonią w stronę drzwi.
- Ale ja nie. Teraz ty robisz śniadanie, jesteś mi coś winien.
- Jestem, ale nie ufał bym sobie przy garach...
- Jestem dobrym człowiekiem. - Chłodno skomentował Toby, niewzruszenie wgapiając się w Damiena dopóki ten z westchnięciem nie wstał i nie wyszedł z pokoju, wyglądając może nie do końca na zmartwionego, a bardziej na zamyślonego. - Gdybyś potrzebował pomocy, to w moim telefonie jest wifi! - Wykrzyknął za nim w rozbawieniu, uzyskując za odpowiedź tylko „nie przesadzaj mały”, zanim uśmiechnął się dumnie pod nosem, wreszcie podnosząc się z miejsca. Tak, nawet jeśli Damien zostałby międzynarodowym mistrzem hakerstwa, będzie mu to wypominał do końca życia.
Toby podniósł się, prawie machinalnie wybierając ubrania z szafki, udając się do łazienki, wchodząc pod prysznic.
Jego codzienna rutyna, mimo wszystko coś było nie takie jak zwykle...
Pozwolił trochę zbyt gorącej wodzie opadać na jego ciało, niespecjalnie mu to przeszkadzało. Lubił gorące temperatury. Jednak teraz, każde przesunięcie palcami po swojej własnej nagiej skórze zdawało się budzić w nim wspomnienia z poprzedniego wieczora. Przyjemne, ale niechciane, gdy miał trzymać się na wodzy. Musiał wytrzymać.
I wytrzymał.
Wytrzymał mycie, szorowanie, wycieranie... Ale nie patrzenie w lustro...
Nie był tak blady jak Damien, którego skóra przypominała kartkę papieru, a mimo to na jego skórze odznaczały się wyraźne czerwonawe punkciki, od szyi w dół, na ramieniu natomiast widniał siny ślad po ugryzieniu.
Wystarczyło, żeby stracił opanowanie, żeby do końca przyswoić sobie, że to co się stało nie było tylko sennym majakiem. Szybko narzucił na siebie ubranie, zwykłą szarą koszulkę i ciemniejsze o ton dresy, chociaż szczerze najchętniej chodziłby bez ubrań. Tylko że nie specjalnie miał na to odwagę.
Znowu zerknął na siebie w dalej zaparowanym lustrze. Zwykła bluzka z krótkim rękawem nie zasłaniała wcale jego... Śladów powojennych i świetnie zdawał sobie sprawę, że musi coś z tym zrobić. Przynajmniej ogólne spowolnienie mógł wytłumaczyć pracą do późna... No albo nie tłumaczyć wcale.
Odgarnął włosy z czoła i pchnął drzwi zanim zdążyłby się rozmyślić. I w tym momencie minęła mu odwaga. Kompletnie nie miał pojęcia jak z nim rozmawiać, o czym rozmawiać, jak zachowywać się naturalnie...
Zignorował lekkie drżenie rąk, wkładając je do kieszeni spodni i udawanie obojętnym krokiem wszedł do małej sypialni, gdzie usłyszał ruch.
- Coś mi wyszło. - Mruknął Damien, który siedział na łóżku, opierając się o ścianę, grzebiąc w swoim talerzu. Poklepał miejsce obok siebie. - Pomyślałem że łóżko jest wygodniejsze.
Toby kiwnął głową siadając obok, kładąc własny talerz na udach. Milczeli, jedząc.
- Nie jest złe... Korzystałeś z wifi. - Uśmiech szybko zszedł mu z twarzy, gdy na początku ponury wzrok Damiena zmienił się w uważny, przypatrywał się mu zbyt wnikliwie, żeby Toby po prostu nie zwrócił na to uwagi. W dodatku znowu poczuł nieznośne gorąco wpływające mu na twarz. - No co?
- Nieźle.
- Co?
- To. - Damien wskazał na jego szyję, szczerząc się przy tym jak rekin. Ręka Tobyego sama drgnęła do zasłonięcia tego miejsca, jednak zamiast tego westchnął, uspokajając nerwy i odwzajemnił spojrzenie Damiena.
- Pieprz się. - Warknął wyzywająco, chwilę później wracając do jedzenia. Zaniepokojony jednak ciągłą ciszą, tak niepasującą do wygadanego psychopaty zerknął na niego ukradkiem, by zaraz znowu wgapiać się w jego sztucznie zszokowaną minę.
Damien bywał niemożliwy...
- Nie wierzę. Takie okrutne słowa w moją stronę... Mam na ciebie zły wpływ. - Dramatycznie sapnął, zasłużenie dostając kuksańca w bok. - Pierwszy seks zmienia ludzi.
- Bardzo bardzo zabawne. Ciekawe jakbyś się z tego wytłumaczył.
- Coś bym wymyślił. - Wzruszył ramionami, obserwując jak Toby z uroczo skrzywioną miną zajada się jedzeniem, które dumnie zrobił.
I przyłapał się na myślach o których nigdy by się nie podejrzewał... Nie od dłuższego czasu...
A gdyby tak tu został? Gdyby tak do końca życia mógł użerać się z codziennymi problemami, widzieć uśmiech Tobyego, rozmawiać z nim... Być normalnym.
Nigdy się tego po sobie nie spodziewał, ale... Ale teraz czuł, że nawet za jedną dekadę takiego życia mógłby oddać wszystko. Dosłownie wszystko co ma i kiedykolwiek miał.
Jednak wiedział że nie mógł... Że na dłuższą metę i tak by nie zadziałało.
W jego sercu zaczęło kiełkować dziwne uczucie, którego jeszcze nie do końca mógł określić. Kuło go, jakby ktoś wbijał w nie drobną jeszcze igiełkę, żołądek ściskał się nieprzyjemny sposób.
- Wszystko w porządku? - Nie zwrócił wcale że Toby zdążył zauważyć jego pustego spojrzenie. I to również nie było do niego podobne. Przed poznaniem Tobyego, albo raczej przed poważniejszą rozmową z nim, nigdy nie zdarzyło mu się nawet na chwilę spuścić gardy. Zawsze był w pełni czujny, a teraz... Czuł się udomowiony... I najgorsze było to, że nie był pewny czy chciał tego uniknąć.
Zanim zdążył odpowiedzieć usłyszeli stukanie do drzwi i Toby zerwał się z łóżka, rzucając mu tylko przepraszające spojrzenie na które wydukał tylko „Jak zawsze”, grzebiąc w szafce, a Damien znowu postanowił w pewnym sensie uratować mu skórę i otworzyć drzwi.
- Och nie mów że dalej śpi. - Od progu odezwała się Sophia, brzmiąc na nieco oburzoną.
- Nie, je śniadanie. - Odmruknął Damien, dalej czując otaczającą go czarną chmurę.
Zabawne, przez chwilę poczuł się nawet mile widziany...
Nie musiał ich nawet zatrzymywać przed wejściem do sypialni, bo sami z siebie weszli do salonu, widocznie w pewien sposób, tak jak Toby, szanując cudzą prywatność. Zaraz za nimi z sypialni wyszedł Toby z pustymi talerzami w dłoni, mówiąc krótkie „dzień dobry”.
I nagle Damien poczuł się niemal wdzięczny za swój słaby humor, bo w innym wypadku prawie na pewno nie powstrzymałby uśmiechu na widok Tobyego w czarnym polarku zasłaniającym właściwie całą szyję.
- W pokoju mam biurko. - Toby wytłumaczył szybko pani Reus, która jakoś dziwnie na niego patrzała i widocznie nie chcąc zaczynać kolejnego dialogu, zaczął zmywać naczynia.
Cole stanął przy nim w kuchni, znowu nie do końca wiedząc gdzie się podziać.
- Szybko myślisz.
- Ktoś tu musi. - Odszeptał mu Toby, zanim chyba zdał sobie sprawę z tego co powiedział i pokręcił głową z gorzką miną, jakby bezsłownie go przepraszając. Damien zmarszczył brwi i oparł się plecami o blat, patrząc się na rodziców Tobyego, którzy zwyczajnie ze sobą rozmawiali. Jak rodzina.
- Nie musisz mnie oszczędzać tylko dlatego, że mam gorszy humorek.
- To nie wygląda tylko jak gorszy humorek...
- A jak co? - Toby w tym czasie przerwał zmywanie i wycierał dłonie, utrzymując kontakt wzrokowy. Milczał. - Nie martw się o to. Przynajmniej nie teraz. - I najlepiej nigdy, dodał w myślach Damien, podbródkiem wskazując na krzątających się po salonie wyjątkowo żywiołowych Reusów.
Nie chciało mu się o tym rozmawiać. Poza tym, sam nie wiedział co o tym myśleć, a co dopiero ubrać to w słowa.
- Nie zostaną na długo. - W głosie Tobyego brzmiała obietnica, która ani trochę nie była pocieszająca. Samemu też wgapiał się w swoją rodzinę, nie zbyt zadowolony z ich obecności. Przynajmniej nie tego dnia.
- Nie panikuj, przed nami cała wieczność. - Odezwał się wreszcie nieco żartobliwie, wywołując karcący wzrok jak i delikatny uśmiech u Tobyego. Z resztą dosłownie sekundy przed tym jak państwo Reus zawołało go do siebie i zaproponowali mu kolejną rozmowę przy stole, z której Damien wolał się ”dyskretnie” ewakuować. Na szczęście jako nieoficjalny partner Tobyego, miał do tego pełne prawo.
Chwilę przed wyjściem jednak zatrzymał się, gwałtownie obracając, doznając nagłego olśnienia.
Może nie był to najlepszy pomysł w jego życiu, a jednak czuł, że w tym momencie bez tego nie wytrzyma...
- Mogę pożyczyć telefon? - Zapytał Tobyego, z przyzwyczajenia do wiecznych przyzwoleń, wyciągając od razu dłoń.
- Jasne. - Odpowiedział od razu najmłodszy Reus, jednak chwilę zawahał się przed położeniem go w wyciągniętej ręce, patrząc na niego pytająco.
Mimo tego maska Damiena pozostała niewzruszona, zupełnie bez wyrazu, więc po prostu poddał się, nie mając teraz okazji do polemizowania.
- Tylko trochę się nim pobawię. Nic nie zepsuję. - Mówił pusto, ale grzecznie. Tak jak go już sobie wyobrażali Sophia i Barney, jak już pewnie do takiego tonu przywykli w swoim własnym domu. Toby natomiast dalej był podejrzliwy, chociaż nic nie mógł nic z tym zrobić...
I słusznie.
Damien pogwizdując, samotnie usiadł na łóżku w małej sypialni, bez problemu odblokowując telefon, wystukując krótki tekst.
Dopiero wtedy przystanął, namyślając się się...
Jednak doskonale wiedział, że decyzja już dawno została podjęta, czy mu się to podobało czy nie...

Bez zastanowienia kliknął „wyślij”...

3 komentarze:

  1. CZO ON TAM NAPISAAAŁ?! *jej krzyk rozpaczy słychać nawet z dna piekła, gdzie siedzi, plecąc Lucusiowi warkocze* *Lucek. Ma. Długie. Włosy.* <--- potwierdzone info *zarzeka się* TY WREDNY POLSACIE JEDEN! :< *^* *ona wyzionie ducha z niezaspokojonej ciekawości* BŁAGAM, NIE TRZYMAJ MNIE DŁUGO W NIEWIEDZY. *błaga na kolanach* Ploooose, tak ładnie (No chyba nie. *Marcello rzuca jej kpiące spojrzenie*) komentuję! :<
    Czyżby Damienek się zakochał? *w*
    Toby, takie słowa z twoich ust! *podbiega i przytula go mocno* Mój synek dorasta! *^* *zerka na papiery adopcyjne* XD
    "Wyjdź." *ten moment, gdy zwykła kropka na końcu zdania zmienia się w kropkę nienawiści [*]* XD
    Wyobraziłam sobie Damienia-hakera i po prostu ten obraz wydał mi się tak niemożliwy, że swoim śmiechem obudziłam chyba cały dom. XDD
    Adam Lambert <3 *psycho uśmiech lvl fangirl*
    À propos fangirlowania XD Czy Wasze fazy na coś też są tak gwałtowne, nagłe i powracają za sprawą słowa lub jakiegoś skojarzenia tak niespodziewanie? XD Bo moje, jako dyplomowanego, tęczowego dziecka niezliczonej liczby fandomów, niestety lub stety tak. XD
    Nie rozumiem, co Ci się w tym rozdziale nie podoba! O.o JEST ZASUWISTY! <3
    Liczę, że szybko dodasz nową, śliczną noteczkę. ^^
    Lecę (ostatnio wróciła mi faza na HP XD) i pozdrawiam, ^^
    ~ Alexandra \(^°^)/
    PS. Mam nadzieję, że nie gniewacie się, że ostatnio mało komentowałam :C Nadal jestem wierną czytelniczką i fanką Waszych opowiadań! :c *~*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MuahahahAH!!
      Ekhem, to długodystansowy wątek... Co oznacza, że długo się już nie pojawi. Jestem okropna. XD
      Ten rozdział to mała zapchajdziura, bo nic już nie wiem... Toby mężnieje, a Damien... Dziwaczeje. XD
      No pewnie że tak... Dlatego ostatnio wciągnęłam się w Supernatural (nie wierze, że dopiero teraz zaczęłam to oglądać) i mam ochotę napisać Destiel... Okropne to jest. XD
      A my przepraszamy za zastój, ale... Serial. Winie serial, naćpanych scenografów i uroczość Castiela. XD

      Usuń
    2. NAPISZ DESTIEL, PLZ. *czyżbyś zapoczątkowała u niej nawrót fazy? Owszem xD*

      Usuń