Ale długo mnie nie było... No cóż, szkoła, brak weny, inne... Zainteresowania, taka sytuacja :v.
- Czy wspominałem już o piękności twego auta?
- Cztery razy Damien. A ja cztery razy ci odpowiadałem, że na nic droższego mnie nie stać i nie jest mi potrzebne. - Wspomniany mężczyzna westchnął i nie robiąc sobie nic z wilczego spojrzenia swojego towarzysza, przechylił się do tylu wykładając nogi na desce rozdzielczej.
Po chwili milczenia z zamachnięciem klepnął Toby'ego w ramie, na co tamten niemal podskoczył w siedzeniu:
- Wyluzuj trochę, chłopie. nigdy nie kierowałeś czy co?
- Kieruje, nie robi się takich rzeczy kierowcy, nigdy. - sucho warknął Toby, nawet nie zerkając już na Damien'a.
- Racja... Ale mógłbyś być trochę milszy. - Cole zachichotał złośliwie słysząc przeciągły, umęczony jęk.
***
Toby
wystukiwał nieznany nikomu rytm w kierownice swego matiza. Raz po
raz zerkał na swojego pasażera i z powrotem na drogę.- Czy wspominałem już o piękności twego auta?
- Cztery razy Damien. A ja cztery razy ci odpowiadałem, że na nic droższego mnie nie stać i nie jest mi potrzebne. - Wspomniany mężczyzna westchnął i nie robiąc sobie nic z wilczego spojrzenia swojego towarzysza, przechylił się do tylu wykładając nogi na desce rozdzielczej.
Po chwili milczenia z zamachnięciem klepnął Toby'ego w ramie, na co tamten niemal podskoczył w siedzeniu:
- Wyluzuj trochę, chłopie. nigdy nie kierowałeś czy co?
- Kieruje, nie robi się takich rzeczy kierowcy, nigdy. - sucho warknął Toby, nawet nie zerkając już na Damien'a.
- Racja... Ale mógłbyś być trochę milszy. - Cole zachichotał złośliwie słysząc przeciągły, umęczony jęk.
***
-
Matko moja, niekochana, wolność! - Krzyknął Damien, przeciągając
się i strzykając kośćmi. - To gdzie jesteśmy?
- Zobaczysz.
- Zobaczysz.
- Hej,
mały. - Złapał ramiona Toby'ego i położył podbródek na jego
głowie. - Nie lubię takich tajemnic, wiesz? - mruknął ocierając
się nosem o brązowe kosmyki.
- A
ja nie lubię naruszania przestrzeni osobistej i traktowania ludzi
przedmiotowo. - Lekko odepchnął od siebie bruneta i zamknął
samochód. - Więc może przestałbyś wypróbowywać na mnie swoje
sztuczki? - Odszedł w stronę jakiegoś domu majaczącego na
horyzoncie, nawet się nie odwracając.
- Ale
wiesz, że się rumieniłeś?
-Zamknij
się. - Damien zaśmiał się wesoło. Dzień zapowiadał się na
wyjątkowo słoneczny, toteż rzuciło mu się to trochę na
samopoczucie. Nawet zwykle naburmuszony Toby uśmiechał się lekko.
Przeszli kawałek drogi, w której Damien bezustannie ukazywał swoje dobre samopoczucie i przede wszystkim, ciekawość. Toby ledwo trzymał go w ryzach.
Dotarli do domu. W sumie, był to raczej domek niż dom. Mały ale przytulny. Mimo wszystko, z daleka wyglądał na większy.
Damien chwile podrapał się po głowie w zamyśleniu, aż w końcu zapytał:
- W sumie, dlaczego nie podjechaliśmy aż tutaj?
- Bo miałem ochotę się przejść, a świeże powietrze i tobie dobrze zrobi. - Cole westchnął, kręcąc głową.
- A myślałem, że to ja zachowuję się jak dzieciak.
- Bo zachowujesz się jak dzieciak. - Toby uśmiechnął się chytrze, widząc niejakie zaskoczenie na twarzy mężczyzny.
Doskonale wiedział czemu tak się stało.
Cóż, nie powinien w ten sposób rozmawiać z pacjentami, ale nastrój mu się udzielił.
Damien otrząsnął się po dłuższej chwili i również się uśmiechnął.
Obydwoje naprawdę lubili się przekomarzać.
- To... Co mamy zamiar tu robić?
- A co można robić w takim miejscu? - Cole chrząknął znacząco, na co Toby tylko sceptycznie uniósł brew.
- Ta, jasne... - Westchnął i skierował się w stronę domku. - Może znajdziemy coś zabawnego.
Przeszli kawałek drogi, w której Damien bezustannie ukazywał swoje dobre samopoczucie i przede wszystkim, ciekawość. Toby ledwo trzymał go w ryzach.
Dotarli do domu. W sumie, był to raczej domek niż dom. Mały ale przytulny. Mimo wszystko, z daleka wyglądał na większy.
Damien chwile podrapał się po głowie w zamyśleniu, aż w końcu zapytał:
- W sumie, dlaczego nie podjechaliśmy aż tutaj?
- Bo miałem ochotę się przejść, a świeże powietrze i tobie dobrze zrobi. - Cole westchnął, kręcąc głową.
- A myślałem, że to ja zachowuję się jak dzieciak.
- Bo zachowujesz się jak dzieciak. - Toby uśmiechnął się chytrze, widząc niejakie zaskoczenie na twarzy mężczyzny.
Doskonale wiedział czemu tak się stało.
Cóż, nie powinien w ten sposób rozmawiać z pacjentami, ale nastrój mu się udzielił.
Damien otrząsnął się po dłuższej chwili i również się uśmiechnął.
Obydwoje naprawdę lubili się przekomarzać.
- To... Co mamy zamiar tu robić?
- A co można robić w takim miejscu? - Cole chrząknął znacząco, na co Toby tylko sceptycznie uniósł brew.
- Ta, jasne... - Westchnął i skierował się w stronę domku. - Może znajdziemy coś zabawnego.
Rumieniący się Toby! *0*
OdpowiedzUsuńAwww, wspólny weekend <3 *Uspokój się, Alexandra. Już mówiłam, że masz, być cicho, Marcello!*
Moja yaoistyczna część mnie zaczyna wariować i wyobrażać sobie... Różne rzeczy xD :333
A ta druga to Marcello, który każe mi się ogarnąć XD
Dlaczego to musi być takie świetne? Miałam iść dzisiaj wcześniej spać, ale jak widzę chyba nici z tego xD Ale watro! :D
To było pierwsze pytanie, a teraz drugie:
Dlaczego autor ma taki talent?! :D Podzielcie się z biedną Alex! :")
Z każdym rozdziałem kocham Damiena i Toby'ego coraz bardziej <3 Oni są po prostu cudowni!
Od razu przepraszam za wszystkie błędy, ale piszę na telefonie.
Przepraszam też, że kom zapewne wyjdzie krótki, ale ja zwyczjnie muszę czytać dalej! ^^
Lecę (chyba dopiska jest zbędna :)) i duuuuuuuuużo weny życzę!
~Alexandra
Będzie jeszcze miał okazję do... *Odchrząkuje znacząco*. Nic nie mówiłam, a ffcale~~
UsuńMoja yaoistyczna część zmusiła mnie dzisiaj do dosłownie czterogodzinnego leżenia i tylko myślenia o yaoi, serio... Ah, te ferie. XD
Dziękuję, dziękuję. *Kłania się grzecznie*. Ale jak już pisałam, pewnie szybko mnie przegonisz i potem na to spojrzysz i będziesz myślała "Omg, co ja wtedy czytałam" (True story. XD)
Oh, nie zauważyłam błędów, ale może być to również sprawką godziny. Jestę netoperkię.
Dziękuję i dziękuję raz jeszcze. *Kłania się do podłogi*