niedziela, 17 grudnia 2017

Ciekawy Pacjent cz. 30 - Gdy słońce zachodzi

Zna się ktoś na koreańskich imionach? Ekem, pytam dla kolegi. XD
Tak nie miałam pomysłu na tytuł, cii.
Jezu przepraszam że ja nic jeszcze nie skończyłam, ale chciałam najpierw napisać ten rozdział i on też nie jest skończony, ale jest 4:30 i zaraz szkoła i ja walę pomocy zabijcie mnie pls ja chce święta jak przyjdę do domu i nie padnę na ryj tak zwanie to do dokończę przysięgam 
***
- O czym ty mówisz? - Zapytał ostrożnie Damien, wyglądając jakby bał się, że każdy gwałtowniejszy ruch, każde ostrzej wypowiedziane słowo miałoby wywołać nagły alarm. Jednak mimo tego był pochylony do przodu, siedząc na samym brzegu kanapy, jak gdyby był na skraju wybuchu, z wzrokiem tak przenikliwym, że mógłby ciąć nim stal.
- Powiedziałem ci kiedyś, że nie wyjdziesz stąd dopóki nie będę pewien, że jesteś co najmniej przyzwoity.
- Ta, to nie żadna nowość. - Ta dziwna ostrożność powoli ustępowała miejsca przelewającej się przez jego głos irytacji... Jednak czy była to irytacja? Czy zwyczajna, dziecinna forma desperacji i upartości, jakiej w pewnym stopniu już spodziewał się po Damienie?
Toby'emu kręciło się już w głowie.
- Nowość jest taka, że ja nie mogę tego zrobić. - Zdążył tylko na sekundę zerknąć na twarz Damiena, wyraźnie wykrzywioną we wściekłości, zanim ten zerwał się z siedzenia i zaczął spacerować po pokoju, krokami zbyt szybkimi i zbyt długimi, żeby spacer po małym pokoiku mógł w jakikolwiek sposób na niego zadziałać.
W innej sytuacji może wyglądałoby to nawet głupkowato, ale teraz... Z ciemnymi oczami, wypełnionej czystą, zwierzęcą furią, szczęką i pięściami zaciśniętymi tak mocno, że po prostu musiało go to boleć. Toby widział to po sposobie w jakim jego ręce lekko drgały, żyły wyraźnie odznaczały się pod skórą. Słyszał jego oddech. Słyszał jego cholerny oddech stojąc dwa metry dalej, głośny, głęboki i szybki.
Toby poczuł ukłucie strachu gdzieś w dole swojego żołądka i to... To była nowość.
Z powrotem złożył ręce na piersi, delikatnie szczypiąc się w ramię, starając się uspokoić własne emocje. Tylko że to nie działało. Nie, tym razem ten dziwny lęk zaszczepił się głęboko w jego klatce piersiowej, ciało samo ustawione było na alarm, głos ostrzegający go raz po raz „uciekaj” nie dawał mu spokoju. Mimo że wiedział że to głupie. Że w przeciwieństwie do tego co zdawał się myśleć jego mózg, nie był zamknięty w klatce z tygrysem.
Prawda?
- Uspokój się. - Sam zaskoczony był brzmieniem swojego głosu. Dalej niezmożonym i szorstkim, jakby wyciekała z niego cała złość skotłowana w jego organizmie.
Toby wcale nie czuł złości, czuł strach i adrenalinę, pompującą w jego żyłach tak mocno, że prawie utrudniała mu oddychanie.
Ale był w tym dobry – w opanowaniu.
Za to Damien nie był.
Nagle stanął w miejscu, tak gwałtownie jakby ktoś nacisnął przycisk „stop”, i odwrócił się w jego stronę całym ciałem, na razie po prostu stojąc w miejscu, z szalejącym ogniem tuż pod powierzchnią skóry.
Jakby tylko cienka nić powstrzymywała potwora, bestię, od ataku.
I w tym momencie, w momencie w którym oboje mierzyli się tak kontrastujacymi spojrzeniami, Toby złapał się na uczuciu. Dziwnej, nie pasującej koncepcji myśli, emocji.
Był tak żywy.
W tym momencie, w tamtym pokoju, mierząc się naprzeciwko destrukcji, która przybrała formę człowieka. Nigdy nie czuł się bardziej sobą, bardziej żywym.
Z narastającym strachem, zamiast obrzydzenia, przychodziła ekscytacja. Ta dziwna, niezdrowa ekscytacja, którą czuł tylko i wyłącznie będąc z Damienem.
Narkotyk. Zupełnie jak narkotyk.
A Damien po prostu wgapiał się w niego, przypominając bardziej czarną chmurę czekającą na pogrzebanie czegoś na własny rachunek. Stał w miejscu i oddychał, wolniej, głębiej...
- Damien?

Bam.

4 komentarze:

  1. CUDO <3 <3 <3
    Strasznie przepraszam, że nie skomentowałam poprzednich postów (które swoją drogą zobaczyłam od razu po ich publikacji XD), ale uznałam, że skomentuję je dopiero po ich dokończeniu, bo ciężko było mi napisać coś o tak krótkich fragmentach ^^" No i dochodzi jeszcze sprawa szkoły i miliona sprawdzianów, bo przed świętami najlepiej, bo "będziecie mieli potem spokój" X'D
    Ten też jest krótki, ALE CUDOWNY <3
    Co miało znaczyć to "bam"? ;^; Pierożki muszą się kochać, a nie kłócić ;^;
    Damien, buło maślana, jeśli zrobić krzywdę miłości swojego życia aka Toby'emu, to na pewno nie ułatwisz sobie szybkiego wyjścia ze szpitala i szczęśliwego życia ze swoim chłopakiem :<
    Mam nadzieję, że szybko napiszesz następny, bo ja tu to przeżywam! XD
    Wenyyyy i pozdrawiam, ^^
    ~ Alexandra \(^°^)/
    PS. Przy okazji chciałabym Wam obu życzyć z okazji Świąt wszystkiego najlepszego, dużo weny, czasu na pisanie i ogólnie wszystkiego dobrego! ^^ Rozwijajcie swoje talenty, bo piszecie genialnie! ^^ Wesołych Świąt! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie spokojnie. Ja je miałam dokończyć a zamiast tego znowu pisze nowe... Swoją drogą, ja jestem złym człowiekiem, bo to znowu podzieliłam. Poprzedni rozdział, ten i następny miały być jednym, no ale jakoś tak... Wyszło. XD
      Haha~~ Właśnie za chwilkę następny, więc najwyraźniej się dowiesz. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Znam ten ból. Też mieliśmy niezwykły nawał, plus jak ja zawalam cały rok to mam jeszcze poprawki i lekturę, więc... No teraz to spróbuje nadrobić.
      PS. Oh nawzajem i dziękuję. Nie wchodziłam praktycznie w ogóle przez święta, więc przepraszam że tak późno. ;-;

      Usuń
    2. Albo wiesz co? Będę jeszcze gorszym człowiekiem... I się spytam czy mam dodawać następny rozdział czy doaktualizować do tego? Bo właśnie zwróciłam uwagę jaki ten jest krótki. XD

      Usuń
    3. *krzyk gdzieś z głębi fangirlowego piekła* Dodaj następny, błagam XD Ja muszę wiedzieć, co się stało XD A jeśli będziesz miała jednak w placach dokończyć specjauliki, to też nie będę narzekać, naprawdę XD
      Ajj, to powodzenia z nadrabianiem ;-;
      PS. JAKIE ŚLICZNE TŁO, TA GRAFIKA TO CUDO <3 *^*

      Usuń