sobota, 9 kwietnia 2016

Ciekawy Pacjent cz. 21 - Diabełek z piekła rodem.

Rozdział miał być dłuuugi, ale postanowiłam go podzielić, bo... Nie mogę do końca sformułować myśli i obawiam się, że miałabym zbyt długą przerwę. I tak już miałam, ale cii. 
Więc jest taki jaki jest - krótki, ale zawsze. ^^"
Niedługo w sumie powinnam dodać co innego jak się zbiorę w sobie... Bo mnie łapie letnia depresja, co równa się niechęcią do robienia czegokolwiek. [*]
***

Nerwową krzątaniną Toby'ego po domu przerwał dzwonek do drzwi. Stanął na chwilę, nastroszony niczym myśliwski pies i posłał Damienowi wrogie spojrzenie, mówiące „Ale już, bo szczotą po głowie”.
- Idę, idę. - Wymruczał w odpowiedzi brunet i ociężale podniósł się z wcześniej okupowanego kawałka podłogi. Otrzepał spodnie, choć raczej na pokaz, niżby faktycznie z brudu i powoli, ziewając i ostentacyjnie prostując kości, udał się w kierunku drzwi.
Tak, było to chamskie, ale z drugiej strony... Rodzina Toby'ego nie była jego sprawą i zdecydowanie nie obchodziło go ich uczulenie na rzekomy brud w mieszkaniu.
Gwałtownie otworzył drzwi i ku jego zaskoczeniu, znalazł tam tylko całkiem ładną, średniego wzrostu szatynkę z ręką umieszczoną przy dzwonku w taki sposób, jakby w tym momencie miała zadzwonić drug raz. Obydwoje osłupieli, wpatrując się w siebie z równym zdziwieniem, milcząc.
- E... Jest Toby? - Wydukała wreszcie dziewczyna (chociaż, bardziej młoda kobieta), luźno opuszczając już rękę. Damien, dalej nic nie mówiąc, odsunął się od wejścia, wpuszczając ją do środka. Szatynka zdjęła buty w wejściu i poczęła chaotycznie rozglądać się po mieszkaniu, niby szukając ni to Toby'ego ni to miejsca do przysiądnięcia, choć w rzeczywistości, Damien wyraźnie mógł zauważyć, że sporą uwagę tak naprawdę poświęcała jemu samemu i nie mógł być pewny, że w jej spojrzeniu kryła się tylko i wyłącznie ciekawość...
Toby natomiast, wreszcie interesując się sprawą gościa i naglą ciszą, wyszedł ze swojego kącika czystości i stanął oko w oko z pięknym widokiem dwójki dorosłych zachowujących się jak pięciolatki. Tyle że sam był zdziwiony, nie spodziewał się zobaczyć tutaj, albo raczej teraz, swojej siostry...
Westchnął, kręcąc głową, delikatnie masując swoje skronie.
- Damien Bella, Bella Damien. Chyba nie muszę mówić który jest który? - Obydwoje z wcześniej milczących pokiwali przecząco głową i obydwoje, w zaskakująco podobnym czasie ruszyli w stronę Toby'ego, gdy ten natychmiastowo po przekazaniu dwójce imion drugiego nieznajomego, odwrócił się na pięcie i wrócił do swojego świata. Tylko że Bella widząc zamiary Damiena uśmiechnęła się delikatnie i wycofała do kuchni, ustępując mu miejsca, choć w rzeczywistości, jak pomyślał Damien, to on powinien to zrobić, jednak w tej chwili za bardzo zależało mu, by zdobyć parę odpowiedzi by się tym przejmować. Damien, podbiegając parę kroków i uparcie trwając przy swoim celu, złapał Toby'ego za koszulkę, natychmiast go zatrzymując, na co szatyn uśmiechnął się do niego tajemniczo z tym złośliwym błyskiem w oku.
Damien z nie do końca znanych, lub raczej, z nie do końca częstych u niego powodów poczuł, że przez to nieco się zaczerwienił.
- Coś się stało? - Damien wzdrygnął się czując, jak Toby wyraźnie chełpi się tą odrobiną kontroli i wcale mu się to nie podobało. Nadął policzki w obrażeniu i szybkim ruchem zjechał dłonią z ramienia Toby'ego wprost na jego pośladki i lekko je ścisnął, powodując u Toby'ego gigantycznego buraka na twarzy i mocne, nerwowe zaciśnięcie szczęk.
Duma odbiła mu się czkawką...
A Damienowi jakoś niezwykle się to podobało.
Toby wreszcie stracił cierpliwość i strącił rękę niczym nieznośnego robala, stając przodem do niego, krzyżując ręce na piersi.
- Jeszcze raz i ci przywalę, perwersie. - Warknął, powodując u Damiena jeszcze większy uśmieszek samozadowolenia., jednak zanim Toby zdążył się odgryźć, zemścić, czy też zwyczajnie w świecie bardziej zdenerwować, wskazał kciukiem w stronę kuchni szybko zmieniając temat.
- Kto to?
- Och, no tak... Szczerze nie myślałem, że możesz się nie domyślić... Z drugiej strony, mogłem się spodziewać, że ta cała zazdrość przy okazji wyssie ci mózg. - Przewrócił oczami, nawet na niego nie patrząc, nie widząc, że Damien zmienia wyraz twarzy na jakąś dziwną delikatność. Faktycznie, był zazdrosny. Jak cholera. I w sumie jakoś nie miał zamiaru specjalnie się z tym ukrywać. Zazdrość to zazdrość, on nie miał z tym problemu... Problem leżał w tym, że w sumie nie wiedział czy w teorii ma o co być zazdrosnym, bo oficjalnie to raczej razem nie byli... Raczej...
Bo również raczej nie byli typami, którzy by tak po prostu to powiedzieli... No ale chyba nie „pójdą dalej” bez ustalania „niektórych rzeczy”? Bo o odrzucenie propozycji chyba nie musiał się martwić, dziewczyny Toby raczej nie miał, chociaż to było nieco martwiące. Może i nie miał, ale w razie czego przecież może zdecydować się na bezpieczniejszą i stabilniejszą opcję niż Damien, a jest nią oczywiście dziewczyna. No ale nie wyglądał, jakby na razie lub w najbliższej przyszłości miał zmienić zdanie co do swoich... Zainteresowań.
Z drugiej strony, cholera wie co chodziło Toby'emu po głowie, jednak jakoś lubił prowadzić z nim te zabawne gierki. No ale skoro mu się podobały, to chyba znaczy, że musiał chociaż w pewnym stopniu lubić jego osobę. Poza tym, chyba by nie całował ani ogólnie nie odwzajemniał flirtów kolesia, którym nawet nie jest zainteresowany? O ile nie miał wyjątkowo porytego poczucia humoru... Jednak sprawa z rodzicami i stanowiskiem wydawała mu się upewnieniem co do tego czy Toby jednak żartuje, bo przecież nikt nie stawiałby na szali swoich kontaktów rodzinnych i pracy tylko po to, żeby wykręcić komuś kawał lub w jakiś sposób się zabawić.
Damien pokręcił głową, oddalając od siebie te myśli. Zapyta później, bo szczerze nie spodziewał się, że Toby kiedykolwiek zapyta o coś takiego i że pewnie uważa sprawę za zamkniętą.
- Więc kto to? - Nagabnął w miarę ciekawsko, próbując ukryć fakt, że przed kilkoma sekundami prowadził ze sobą wewnętrzny spór co do swoich... Czegoś w rodzaju uczuć.
Toby wydawał się zanotować w jego głosie tę chwilową zawiechę, jednak nic na to nie powiedział, jakby jak najszybciej starając się udzielić podpowiedzi i mieć to całe zamieszanie już z głowy.
- Bella to nikt o kogo kiedykolwiek mógłbyś byś zazdrosny i z kim w życiu przez myśl mi nie przeszło, aby być zainteresowanym romantycznie.
- Czyli? - Ponaglił go Damien z niecierpliwiony. Niby rozumiał, że Toby się chce trochę pobawić tą „wiedzą”, ale powoli zaczynało go to irytować... Jednak po chwili irytacja została natychmiastowo zgaszona przez inną emocję.
Zupełne oszołomienie, będące pomieszaniem zakłopotania i niejakiego zdziwienia.

- Moja głupia starsza siostra. - Odpowiedział wreszcie Toby, uśmiechając się przyjaźnie.  

4 komentarze:

  1. <3 <3 <3
    Wreszcie dodałaś! A ja akurat byłam na Pyrkonie i nie mogłam wcześniej przeczytać ;-;
    Nie wyobrażasz sobie mojego zaciesza, gdy zobaczyłam nowy rozdział Ciekawego Pacjenta xD ^^" A kij z tym, że krótki - ważne, że w ogóle jest! \(^°^)/
    Letnia depresjo - wyjdź i nie wracaj! Bo napuszczę Marcellego! xD
    Zazdrość Damiena jest urocza *-*
    Już nie mogę się, jak przyjadą rodzice Toby'ego :3 I jak zareagują na Damiena!
    Bo on tam wtedy będzie, prawda?
    Ja mam nadzieję, że ten kom ma jakiś sens, ale jest dosyć późno, a ja przez ostanie kilka dni prawie w ogóle nie spałam... ^^" Chociaż moje zwykłe komy też są chaotyczne i jakieś nieskładne, więc... xD
    Lecę (nawet, jakbym nie miała miotły, to i tak zbyt bolą mnie nogi, by chodzić xD), baaaaaardzo dużo weeeeeny życzę, wywal deprechę przez okno i dodaj coś szybko! C: Pozdrawiam,
    Alexandra. ^°^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pitolę, jak ja ci zazdroszczę, też chcę, też chcę. ;-;
      Jak ja cię doskonale rozumiem... XD
      Letnia depresja póki co przeminęła razem z gorącą temperaturą, ale... Teraz jestem chora... Życie mnie nienawidzi. XD
      Och, uwielbiam motywy zazdrości... Byleby nie przesadzić, bo wychodzą jakieś nieco dziwne sytuacje. ;D
      Ano oczywiście, że będzie. Tylko że raczej jeszcze się o ich "związku nie dowiedzą", bo... No właśnie, bo. XD
      Ma sens ma. Wszystko jest jasne i czytelne, się nie martw... Chyba że to kod zrozumiały dla nocnych marków, bo ja w sumie śpię również prawie wcale. XD
      Dziękuję i nawzajem!~

      Usuń