Hej ho!
Wiecie co? Po raz
kolejny zacznę narzekać na szkołę, bo jest ona winna każdemu
spóźnionemu rozdziałowi na tym blogu ;---;
5 sprawdzianów w
przyszłym tygodniu, czy to nie lekka przesada? :')
Co do
rozdziału...Meeeh...Co tu się odpinkala XDDD
Szczerze
mówiąc...jeden gorszy od drugiego XD Czekam na jakiś konkurs
testosteronu, booo...Biedna ta nasza Violka...same problemy z tymi
facetami haha
Dobra, nie zanudzam
miłego czytania!
Telefon wydawał z siebie tego ranka
głośniejszy dźwięk niż zazwyczaj. Głowa bolała mnie okropnie
lecz próba podniesienia jej oferowała mi odczucia, niczym wirowanie
w pralce. Ciało było jakby przykute z każdej strony do materaca.
Okropny dźwięk umilkł, a komórka roztrzaskała się na podłodze.
Tylko tyle mogłam zrobić, zrzucić to cholerstwo z półki, aby jak
najszybciej ucichło. Pulsowanie głowy minęło, ale wcale nie
poczułam się lepiej. Powoli otworzyłam powieki i przez dobre kilka
minut wpatrywałam się w sufit. Nie miałam sił, aby poruszyć
kończynami, więc leżałam bez ruchu. Francis jednak nie miał
takich problemów, i spokojnie odwrócił się w moją stronę,
ciągle śpiąc. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że chłopak
leży obok mnie prawdopodobnie nago, bo ja sama nie miałam na sobie
ubrań. Przycisnęłam kołdrę z całej siły do klatki piersiowej i
podniosłam się, aby usiąść i spuścić nogi na podłogę. Panele
były zimne, więc od razu podkuliłam stopy i nerwowo zaczęłam
rozglądać się po pokoju. Nic nie było dla mnie zaskoczeniem, ani
te puste pudełka po pizzy, ani tym bardziej stłuczona butelka, lecz
między opakowaniami po lodach, a skarpetką chłopaka leżała
zużyta prezerwatywa, której nigdy nie chciałam tam widzieć.
Próbując przypomnieć sobie zdarzenie, do którego nigdy w życiu
nie miała zamiaru dopuścić spojrzała na Francisa, który wciąż
spał, tyle że dokładnie tak, jak Bóg go stworzył. Niczym nie
okryty, niczego nieświadomy smacznie spał, a włosy zakrywały mu
twarz, pozwalając jedynie na odkrycie jego lekko wydętych warg.
Speszona tym widokiem chwyciłam bieliznę, która leżała na ziemi
i dyskretnie założyłam ją na siebie, tak aby kołdra nie
odsłoniła za dużo. Mimo tego, że blondyn wciąż spał, a z okna
nikt nie miał prawa widzieć mojego nagiego ciała w tamtym momencie
zdołowana kacem moralnym zadbałam o każdą możliwość. Będąc
jednak w negliżu rzuciłam niedbale pościel na chłopaka, aby
zakryć odpowiednie miejsca i zabierając wszystkie rzeczy, które
były w zasięgu mojego wzroku wyszłam z pokoju zamykając drzwi.
Ubrałam się najszybciej jak tylko mogłam i nie zostawiając po
sobie ani śladu wybiegłam z mieszkania. Kurczowo przyciskając
torebkę do siebie szłam z opuszczoną głową. Pogrążyłam się w
myślach, aby odpędzić od siebie uczucie mdłości. Nadmiar
alkoholu dał o sobie znać, ale dzielnie szłam przed siebie, aby
złapać jakikolwiek autobus, który mógłby zawieźć mnie do
akademika. Próbując sobie cokolwiek przypomnieć z zeszłej nocy
kończyłam na etapie naszych pocałunkach, bo o reszcie, cóż nie
musiałam nawet pamiętać, by wiedzieć do czego doszło.
-Violetta- Usłyszałam za sobą
wołanie. Odwróciłam się w stronę dźwięku, a Leon zmierzył w
moim kierunku.
-Przepraszam, spieszę się- Sapnęłam
i odwróciłam się, aby móc dalej iść. Chciałam go zbyć, ale
mój głos nie brzmiał pretensjonalnie, tylko inaczej-grzeczniej, a
przecież wciąż miałam żal do tego mężczyzny. Verdas chwycił
mnie za łokieć i przyciągnął w swoją stronę zmuszając mnie,
aby chodź chwilę z nim porozmawiać.
-Leon, naprawdę muszę iść-
Trzymałam się swojej wersji, chodź sama twierdziłam że żałośnie
to brzmiało. W tamtym momencie nie mogłam być stanowcza. Nie
miałam na to siły. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie, po
prostu jak najszybciej chciałam znaleźć się w swoim łóżku.
Przekręciłam głowę i zacisnęła
powieki. Nogi zaczęły mi się niefortunnie trząść, a ja miałam
wrażenie, że za chwilę upadnę jak długa i szatyn będzie mnie
musiał zbierać z chodnika. Mężczyzna-jak zwykle pozwolił sobie
na złapanie mnie za podbródek i skierował moją twarz na niego. Z
lekko przymkniętych oczu widziałam, że uważnie mi się przygląda
i krzywi się.
-Wyglądasz okropnie- Skwitował.
Faktycznie. Nie widziałam się w lustrze, ale nie sądzę, że był
to wystarczający powód, aby mógł mi zwrócić uwagę, szczególnie
w tak chamski sposób. I tak w tamtym momencie było mi wszystko
jedno. Leon dotknął mojego policzka i lekko je pogładził. Nie
zareagowałam, tylko wyciągnęłam lusterko z torebki i przejrzałam
się w nim. Było źle. Oczy podkrążone, usta spierzchnięte, a do
tego blada cera, która w tym wypadku wcale nie dodawała mi uroku.
-Muszę iść- Wyszeptałam odchylając
głowę w bok co był ewidentnie błędem. Mężczyzna zsunął dłoń
na moją szyję i palcem przejechał tuż nad moim obojczykiem. Twarz
wyraźnie mu spoważniała, oczy pociemniały, co w jego przypadku
nigdy nie niosło za sobą nic dobrego. Przełknął ślinę, ale
miałam wrażenie, że nawet to w tym momencie sprawiło mu kłopot.
Zacisnął powieki, a kiedy je otworzył wbił we mnie wzrok
przepełniony złością.
-Spałaś z kimś- Wypalił. Palec
lekko docisnął do mojej szyi i odkładnie mi się przyglądał.
Serce moje zabiło szybciej, a w gardle stanęła mi gula, której
nie mogłam przełknąć. Odciągnęłam jego rękę i zrobiłam krok
w tył.
-C-co?-Wyjąkałam lekko spanikowana.
Verdas bywał często zazdrosny i zawsze kończyło się to kłótnią,
lecz teraz było gorzej. Nic nie mówił tylko patrzał na mnie z
istną złością. Nie wiedziałam co może teraz zrobić, a co
gorsza, jak mnie przejrzał. Poczucie winy uderzyło we mnie.
Poczułam się jakbym, go zdradziła, co nie powinno mieć miejsca.
Od ponad pół roku nie byliśmy razem, każdy z nas miał prawo
robić co ze chce,ale jednak czułam się z tym źle. Leon zaśmiał
się i pokręcił głową.
-Nawet nie umiesz zaprzeczyć. Widzę,
że się zestresowałaś, a poza tym- Wyciągnął mi lusterko z
dłoni i nakierował je na moją szyję, tak abym mogła na nie
spojrzeć-Ja ci tego nie zrobiłem- Był jak tykająca bomba. Nie
mogłam przewidzieć, kiedy wybuchnie, jednak wzrok nakierowałam, na
trzymany przez niego przedmiot i przyglądałam się odbiciu.
Przyjrzałam się czerwonemu śladowi, który widniał tuż nad moim
obojczykiem i zakryłam go ręką. Przeniosłam wzrok na Leona, który
przyglądał mi się, ale nie wyrażał zbędnych emocji.
-To nic nie znaczy- Zaczęłam się
tłumaczyć-Poza tym nie jesteśmy razem, nie powinno cię to
interesować, a teraz naprawdę muszę już iść- Warknęłam na
niego i zaczęłam odchodzić.
-Stój!-Rozkazał mi, lecz nie
posłuchałam go. Dogonił mnie i dość mocno zacisnął dłoń na
moich policzkach, tak aby odchylić mi głowę. Nie było to
przyjemne, bo jego palce wbijały mi się w żuchwę.-Jesteś tylko
moja, nie masz prawa bzykać się z innym- Krzyknął, a ja
zacisnęłam dłoń na jego nadgarstku wbijając w niego paznokcie.
-A ty nie masz prawa dotykać mnie w
ten sposób- Odepchnęłam jego rękę i szybkim krokiem podeszłam
do taksówki, która stała nieopodal. Otworzyłam drzwi dość
agresywnie i wsiadłam do środka. Po raz ostatni spojrzałam w
kierunku Verdasa, a kiedy taksówka odjechała zacisnęłam palce na
swoich spodniach, a wzrok wlepiłam w przestrzeń za oknem.
Zapłaciłam taksówkarzowi i weszłam
do akademiku. Otwierają drzwi widziałam, że moje schronienie było
puste, co bardzo mnie ucieszyło. Ściągnęłam buty, wyjęłam z
szafy wygodne ciuchy i zamknęłam się w łazience. Napuściłam
wody do wanny, a w międzyczasie dokładnie obejrzałam się w
lustrze. Oprócz moich podkrążonych oczu i jednej malinki nie
widziałam nic, co mogłoby mnie zaniepokoić. Ulżyło mi. Weszłam
do wanny z wypełnioną po brzegi ciepłą wodą. Wszelkie
dolegliwości minęły, kiedy ciało otuliło się przyjemnym
ciepłem. Zanurzyłam się prawie cała, łącznie z włosami. Nad
powierzchnią wody pozostał tylko nos, abym mogła swobodnie
oddychać. W takim miejscu spokojnie mogłam oddać się myślą i
przypomnieć sobie ostatnią noc z Francisem. Przymykając oczy,
mogłam wręcz poczuć, jak jeździł dłońmi po całym moim ciele.
Robił to inaczej niż Verdas, bardziej delikatnie, jakby bał się
mnie skrzywdzić, ale równie zmysłowo. W głowie odtworzyłam jego
głosy, który tej nocy szeptał mi słowa, których nigdy nie
usłyszałam w takiej sytuacji od Leona. I to ich różniło. Francis
był czułym chłopakiem, który wydawał się dbać o swoją
ukochaną najlepiej jak tylko umiał. Jeśli mógłby chciałby jej
przychylić nieba, a Verdas? Nie był taki. Był romantyczny, ale nie
zawsze tak delikatny i czuły. Czasem wręcz brutalny i chamski w
takich sprawach, ale to zawsze mnie kręciło. Do czasu, kiedy naszym
związkiem zawładnęły kłamstwa.
Zanurzyłam się cała, kiedy moje
myśli znów zwróciły się w stronę biznesmena. Wyszłam z wanny,
a po wytarciu się ręcznikiem ubrałam się i wyszłam z łazienki.
Wciąż byłam sama. Otworzyłam laptopa, aby przejrzeć mój plan.
Wykład, zajęcia z dziennikarstwa i lekcje włoskiego. Pierwsze
lekcje więc i tak nie miałam nic do roboty w związku z nimi.
Pragnąć zupełnie wyłączyć myślenie, chciałam włączyć jakiś
film, lecz do pokoju weszła moja współlokatorka wraz z Monicą.
-O, Violetta- Zauważyła Loretta i
przywitała się ze mną. W duszy jęknęłam, ponieważ pragnęłam
pobyć jeszcze trochę w samotności, ale nic nie mogłam na to
poradzić. Monica posłała mi blady uśmiech i usiadła obok mnie,
na łóżku.
-Mogę cię o coś zapytać?-Zaczęła
niepewnie uważnie mi się przyglądając. Domyśliłam się, że
będzie chciała dowiedzieć się coś o Leonie, ale pokiwałam głową
na „tak”.-Łączyło cię coś z moim bratem?-Zapytała, a ja
zastanawiałam się co jej tak naprawę powiedzieć. Mogła m
skłamać, ale po co? Nie było to żadną tajemnicą, poza tym
prędzej czy później dowiedziałaby się.
-Byliśmy razem- Wymamrotałam nieco
smętnie unikając jej spojrzenia. Słyszałam ciche jęknięcie ze
strony brunetki.
-Mogę wiedzieć jak długo?
-Nieco ponad rok- Uśmiechnęłam się
do niej niemrawo, bo tylko na taką reakcje było mnie stać. Nie
ukrywałam, że chciałabym zakończyć to przesłuchanie, lecz
dziewczyna dalej ciągnęła temat.
-Dawno się rozstaliście?-Przekręciła
się w moją stronę oczekując na odpowiedź. Czułam się
niezręcznie opowiadając o Leonie, w sumie obcej dla mnie
dziewczynie. Do rozmowy przyłączyła się Loretta.
-Monica, nie musisz być tak ciekawska,
widać że spieprzył jej życie. Nie musi ci od razu spowiadać się
ze wszystkiego, a jak będzie miała ochotę to się wygada, proste-
Wzruszyła ramionami i położyła się na swoim łóżku. W duszy
dziękowałam jej za taką reakcję. Nie chciałam kontynuować tej
rozmowy.
-Przepraszam- Wymruczała Monica
spuszczając głowę.
-Nic się nie stało, a odpowiadając,
to nie jesteśmy razem pół roku- Dziewczyna nic nie mówiła, lecz
przytuliła mnie do siebie. Zaskoczona tym nie odwzajemniłam jej
gestu.
-Sorry za tego dupka- Przeprosiła
odrywając się ode mnie. Zastanawiałam się nad faktem, dlaczego
osoby ze sobą spokrewnione tak bardzo się różnią, a potem naszła
mnie myśl, że przecież nigdy o niej nie słyszałam.
-Monica, dlaczego nigdy nie miałam
okazji cię poznać?- Brunetka uśmiechnęła się do mnie.
-Cóż, jestem tylko przyrodnią
siostrą Leona. Wiesz inna matka jeden ojciec, historia jest trochę
zagmatwana, kiedyś może ci ją opowiem- Poklepała mnie po
ramieniu.-Cóż będę się zbierać- Wstała z łóżka i udała się
do drzwi wyjściowych-Idę popatrzeć na mojego romea- Rozmażyła
się, a ja lekko zaśmiałam się pod nosem. Kiedy dziewczyna wyszła
Loretta westchnęła ciężko.
-Kto to „romeo”?-Zapytałam dość
ciekawa.
-Jej ukochany. James. Musisz się
przyzwyczaić, często o nim wspomina- Westchnęła. Nie
rozmawiałyśmy już o niczym, ponieważ każda zajęła się swoimi
sprawami. Podeszłam do torebki, kiedy telefon wydał z siebie
dźwięk. Chwyciłam przedmiot i odblokowałam ekran. Miałam tam
kilka wiadomości od Francisa i jedno nieodebrane połączenie. Nie
chciałam z nim ani rozmawiać, ani pisać. Potrzebowałam przerwy.
Dlaczego uciekłaś?
Aż tak cię wystraszyłem?
Vils, odpisz
Przepraszam, trochę mnie wczoraj
poniosło
Vilss, żyjesz?
Zablokowałam
telefon kompletnie ignorując sms'y. Nie miałam zamiaru widywać się
z nim, ani utrzymywać jakichkolwiek kontaktów przez najbliższe
dni. Musiałam to przemyśleć. Przemyśleć, to co tak naprawdę
powinnam teraz zrobić.
