Strony

poniedziałek, 28 listopada 2016

Dwa Światy cz.4- Moralniak

Hej ho!
Wiecie co? Po raz kolejny zacznę narzekać na szkołę, bo jest ona winna każdemu spóźnionemu rozdziałowi na tym blogu ;---;
5 sprawdzianów w przyszłym tygodniu, czy to nie lekka przesada? :')
Co do rozdziału...Meeeh...Co tu się odpinkala XDDD
Szczerze mówiąc...jeden gorszy od drugiego XD Czekam na jakiś konkurs testosteronu, booo...Biedna ta nasza Violka...same problemy z tymi facetami haha
Dobra, nie zanudzam miłego czytania!






Telefon wydawał z siebie tego ranka głośniejszy dźwięk niż zazwyczaj. Głowa bolała mnie okropnie lecz próba podniesienia jej oferowała mi odczucia, niczym wirowanie w pralce. Ciało było jakby przykute z każdej strony do materaca. Okropny dźwięk umilkł, a komórka roztrzaskała się na podłodze. Tylko tyle mogłam zrobić, zrzucić to cholerstwo z półki, aby jak najszybciej ucichło. Pulsowanie głowy minęło, ale wcale nie poczułam się lepiej. Powoli otworzyłam powieki i przez dobre kilka minut wpatrywałam się w sufit. Nie miałam sił, aby poruszyć kończynami, więc leżałam bez ruchu. Francis jednak nie miał takich problemów, i spokojnie odwrócił się w moją stronę, ciągle śpiąc. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że chłopak leży obok mnie prawdopodobnie nago, bo ja sama nie miałam na sobie ubrań. Przycisnęłam kołdrę z całej siły do klatki piersiowej i podniosłam się, aby usiąść i spuścić nogi na podłogę. Panele były zimne, więc od razu podkuliłam stopy i nerwowo zaczęłam rozglądać się po pokoju. Nic nie było dla mnie zaskoczeniem, ani te puste pudełka po pizzy, ani tym bardziej stłuczona butelka, lecz między opakowaniami po lodach, a skarpetką chłopaka leżała zużyta prezerwatywa, której nigdy nie chciałam tam widzieć. Próbując przypomnieć sobie zdarzenie, do którego nigdy w życiu nie miała zamiaru dopuścić spojrzała na Francisa, który wciąż spał, tyle że dokładnie tak, jak Bóg go stworzył. Niczym nie okryty, niczego nieświadomy smacznie spał, a włosy zakrywały mu twarz, pozwalając jedynie na odkrycie jego lekko wydętych warg. Speszona tym widokiem chwyciłam bieliznę, która leżała na ziemi i dyskretnie założyłam ją na siebie, tak aby kołdra nie odsłoniła za dużo. Mimo tego, że blondyn wciąż spał, a z okna nikt nie miał prawa widzieć mojego nagiego ciała w tamtym momencie zdołowana kacem moralnym zadbałam o każdą możliwość. Będąc jednak w negliżu rzuciłam niedbale pościel na chłopaka, aby zakryć odpowiednie miejsca i zabierając wszystkie rzeczy, które były w zasięgu mojego wzroku wyszłam z pokoju zamykając drzwi. Ubrałam się najszybciej jak tylko mogłam i nie zostawiając po sobie ani śladu wybiegłam z mieszkania. Kurczowo przyciskając torebkę do siebie szłam z opuszczoną głową. Pogrążyłam się w myślach, aby odpędzić od siebie uczucie mdłości. Nadmiar alkoholu dał o sobie znać, ale dzielnie szłam przed siebie, aby złapać jakikolwiek autobus, który mógłby zawieźć mnie do akademika. Próbując sobie cokolwiek przypomnieć z zeszłej nocy kończyłam na etapie naszych pocałunkach, bo o reszcie, cóż nie musiałam nawet pamiętać, by wiedzieć do czego doszło.
-Violetta- Usłyszałam za sobą wołanie. Odwróciłam się w stronę dźwięku, a Leon zmierzył w moim kierunku.
-Przepraszam, spieszę się- Sapnęłam i odwróciłam się, aby móc dalej iść. Chciałam go zbyć, ale mój głos nie brzmiał pretensjonalnie, tylko inaczej-grzeczniej, a przecież wciąż miałam żal do tego mężczyzny. Verdas chwycił mnie za łokieć i przyciągnął w swoją stronę zmuszając mnie, aby chodź chwilę z nim porozmawiać.
-Leon, naprawdę muszę iść- Trzymałam się swojej wersji, chodź sama twierdziłam że żałośnie to brzmiało. W tamtym momencie nie mogłam być stanowcza. Nie miałam na to siły. Byłam wykończona psychicznie i fizycznie, po prostu jak najszybciej chciałam znaleźć się w swoim łóżku.
Przekręciłam głowę i zacisnęła powieki. Nogi zaczęły mi się niefortunnie trząść, a ja miałam wrażenie, że za chwilę upadnę jak długa i szatyn będzie mnie musiał zbierać z chodnika. Mężczyzna-jak zwykle pozwolił sobie na złapanie mnie za podbródek i skierował moją twarz na niego. Z lekko przymkniętych oczu widziałam, że uważnie mi się przygląda i krzywi się.
-Wyglądasz okropnie- Skwitował. Faktycznie. Nie widziałam się w lustrze, ale nie sądzę, że był to wystarczający powód, aby mógł mi zwrócić uwagę, szczególnie w tak chamski sposób. I tak w tamtym momencie było mi wszystko jedno. Leon dotknął mojego policzka i lekko je pogładził. Nie zareagowałam, tylko wyciągnęłam lusterko z torebki i przejrzałam się w nim. Było źle. Oczy podkrążone, usta spierzchnięte, a do tego blada cera, która w tym wypadku wcale nie dodawała mi uroku.
-Muszę iść- Wyszeptałam odchylając głowę w bok co był ewidentnie błędem. Mężczyzna zsunął dłoń na moją szyję i palcem przejechał tuż nad moim obojczykiem. Twarz wyraźnie mu spoważniała, oczy pociemniały, co w jego przypadku nigdy nie niosło za sobą nic dobrego. Przełknął ślinę, ale miałam wrażenie, że nawet to w tym momencie sprawiło mu kłopot. Zacisnął powieki, a kiedy je otworzył wbił we mnie wzrok przepełniony złością.
-Spałaś z kimś- Wypalił. Palec lekko docisnął do mojej szyi i odkładnie mi się przyglądał. Serce moje zabiło szybciej, a w gardle stanęła mi gula, której nie mogłam przełknąć. Odciągnęłam jego rękę i zrobiłam krok w tył.
-C-co?-Wyjąkałam lekko spanikowana. Verdas bywał często zazdrosny i zawsze kończyło się to kłótnią, lecz teraz było gorzej. Nic nie mówił tylko patrzał na mnie z istną złością. Nie wiedziałam co może teraz zrobić, a co gorsza, jak mnie przejrzał. Poczucie winy uderzyło we mnie. Poczułam się jakbym, go zdradziła, co nie powinno mieć miejsca. Od ponad pół roku nie byliśmy razem, każdy z nas miał prawo robić co ze chce,ale jednak czułam się z tym źle. Leon zaśmiał się i pokręcił głową.
-Nawet nie umiesz zaprzeczyć. Widzę, że się zestresowałaś, a poza tym- Wyciągnął mi lusterko z dłoni i nakierował je na moją szyję, tak abym mogła na nie spojrzeć-Ja ci tego nie zrobiłem- Był jak tykająca bomba. Nie mogłam przewidzieć, kiedy wybuchnie, jednak wzrok nakierowałam, na trzymany przez niego przedmiot i przyglądałam się odbiciu. Przyjrzałam się czerwonemu śladowi, który widniał tuż nad moim obojczykiem i zakryłam go ręką. Przeniosłam wzrok na Leona, który przyglądał mi się, ale nie wyrażał zbędnych emocji.
-To nic nie znaczy- Zaczęłam się tłumaczyć-Poza tym nie jesteśmy razem, nie powinno cię to interesować, a teraz naprawdę muszę już iść- Warknęłam na niego i zaczęłam odchodzić.
-Stój!-Rozkazał mi, lecz nie posłuchałam go. Dogonił mnie i dość mocno zacisnął dłoń na moich policzkach, tak aby odchylić mi głowę. Nie było to przyjemne, bo jego palce wbijały mi się w żuchwę.-Jesteś tylko moja, nie masz prawa bzykać się z innym- Krzyknął, a ja zacisnęłam dłoń na jego nadgarstku wbijając w niego paznokcie.
-A ty nie masz prawa dotykać mnie w ten sposób- Odepchnęłam jego rękę i szybkim krokiem podeszłam do taksówki, która stała nieopodal. Otworzyłam drzwi dość agresywnie i wsiadłam do środka. Po raz ostatni spojrzałam w kierunku Verdasa, a kiedy taksówka odjechała zacisnęłam palce na swoich spodniach, a wzrok wlepiłam w przestrzeń za oknem.
Zapłaciłam taksówkarzowi i weszłam do akademiku. Otwierają drzwi widziałam, że moje schronienie było puste, co bardzo mnie ucieszyło. Ściągnęłam buty, wyjęłam z szafy wygodne ciuchy i zamknęłam się w łazience. Napuściłam wody do wanny, a w międzyczasie dokładnie obejrzałam się w lustrze. Oprócz moich podkrążonych oczu i jednej malinki nie widziałam nic, co mogłoby mnie zaniepokoić. Ulżyło mi. Weszłam do wanny z wypełnioną po brzegi ciepłą wodą. Wszelkie dolegliwości minęły, kiedy ciało otuliło się przyjemnym ciepłem. Zanurzyłam się prawie cała, łącznie z włosami. Nad powierzchnią wody pozostał tylko nos, abym mogła swobodnie oddychać. W takim miejscu spokojnie mogłam oddać się myślą i przypomnieć sobie ostatnią noc z Francisem. Przymykając oczy, mogłam wręcz poczuć, jak jeździł dłońmi po całym moim ciele. Robił to inaczej niż Verdas, bardziej delikatnie, jakby bał się mnie skrzywdzić, ale równie zmysłowo. W głowie odtworzyłam jego głosy, który tej nocy szeptał mi słowa, których nigdy nie usłyszałam w takiej sytuacji od Leona. I to ich różniło. Francis był czułym chłopakiem, który wydawał się dbać o swoją ukochaną najlepiej jak tylko umiał. Jeśli mógłby chciałby jej przychylić nieba, a Verdas? Nie był taki. Był romantyczny, ale nie zawsze tak delikatny i czuły. Czasem wręcz brutalny i chamski w takich sprawach, ale to zawsze mnie kręciło. Do czasu, kiedy naszym związkiem zawładnęły kłamstwa.
Zanurzyłam się cała, kiedy moje myśli znów zwróciły się w stronę biznesmena. Wyszłam z wanny, a po wytarciu się ręcznikiem ubrałam się i wyszłam z łazienki. Wciąż byłam sama. Otworzyłam laptopa, aby przejrzeć mój plan. Wykład, zajęcia z dziennikarstwa i lekcje włoskiego. Pierwsze lekcje więc i tak nie miałam nic do roboty w związku z nimi. Pragnąć zupełnie wyłączyć myślenie, chciałam włączyć jakiś film, lecz do pokoju weszła moja współlokatorka wraz z Monicą.
-O, Violetta- Zauważyła Loretta i przywitała się ze mną. W duszy jęknęłam, ponieważ pragnęłam pobyć jeszcze trochę w samotności, ale nic nie mogłam na to poradzić. Monica posłała mi blady uśmiech i usiadła obok mnie, na łóżku.
-Mogę cię o coś zapytać?-Zaczęła niepewnie uważnie mi się przyglądając. Domyśliłam się, że będzie chciała dowiedzieć się coś o Leonie, ale pokiwałam głową na „tak”.-Łączyło cię coś z moim bratem?-Zapytała, a ja zastanawiałam się co jej tak naprawę powiedzieć. Mogła m skłamać, ale po co? Nie było to żadną tajemnicą, poza tym prędzej czy później dowiedziałaby się.
-Byliśmy razem- Wymamrotałam nieco smętnie unikając jej spojrzenia. Słyszałam ciche jęknięcie ze strony brunetki.
-Mogę wiedzieć jak długo?
-Nieco ponad rok- Uśmiechnęłam się do niej niemrawo, bo tylko na taką reakcje było mnie stać. Nie ukrywałam, że chciałabym zakończyć to przesłuchanie, lecz dziewczyna dalej ciągnęła temat.
-Dawno się rozstaliście?-Przekręciła się w moją stronę oczekując na odpowiedź. Czułam się niezręcznie opowiadając o Leonie, w sumie obcej dla mnie dziewczynie. Do rozmowy przyłączyła się Loretta.
-Monica, nie musisz być tak ciekawska, widać że spieprzył jej życie. Nie musi ci od razu spowiadać się ze wszystkiego, a jak będzie miała ochotę to się wygada, proste- Wzruszyła ramionami i położyła się na swoim łóżku. W duszy dziękowałam jej za taką reakcję. Nie chciałam kontynuować tej rozmowy.
-Przepraszam- Wymruczała Monica spuszczając głowę.
-Nic się nie stało, a odpowiadając, to nie jesteśmy razem pół roku- Dziewczyna nic nie mówiła, lecz przytuliła mnie do siebie. Zaskoczona tym nie odwzajemniłam jej gestu.
-Sorry za tego dupka- Przeprosiła odrywając się ode mnie. Zastanawiałam się nad faktem, dlaczego osoby ze sobą spokrewnione tak bardzo się różnią, a potem naszła mnie myśl, że przecież nigdy o niej nie słyszałam.
-Monica, dlaczego nigdy nie miałam okazji cię poznać?- Brunetka uśmiechnęła się do mnie.
-Cóż, jestem tylko przyrodnią siostrą Leona. Wiesz inna matka jeden ojciec, historia jest trochę zagmatwana, kiedyś może ci ją opowiem- Poklepała mnie po ramieniu.-Cóż będę się zbierać- Wstała z łóżka i udała się do drzwi wyjściowych-Idę popatrzeć na mojego romea- Rozmażyła się, a ja lekko zaśmiałam się pod nosem. Kiedy dziewczyna wyszła Loretta westchnęła ciężko.
-Kto to „romeo”?-Zapytałam dość ciekawa.
-Jej ukochany. James. Musisz się przyzwyczaić, często o nim wspomina- Westchnęła. Nie rozmawiałyśmy już o niczym, ponieważ każda zajęła się swoimi sprawami. Podeszłam do torebki, kiedy telefon wydał z siebie dźwięk. Chwyciłam przedmiot i odblokowałam ekran. Miałam tam kilka wiadomości od Francisa i jedno nieodebrane połączenie. Nie chciałam z nim ani rozmawiać, ani pisać. Potrzebowałam przerwy.
Dlaczego uciekłaś?
Aż tak cię wystraszyłem?
Vils, odpisz
Przepraszam, trochę mnie wczoraj poniosło
Vilss, żyjesz?
Zablokowałam telefon kompletnie ignorując sms'y. Nie miałam zamiaru widywać się z nim, ani utrzymywać jakichkolwiek kontaktów przez najbliższe dni. Musiałam to przemyśleć. Przemyśleć, to co tak naprawdę powinnam teraz zrobić.


2 komentarze:

  1. Cudowny
    Leon opierniczył Vilu, trochę przesadził.
    Francis mnie irytuje i to bardzo.
    Asia Blanco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tak bardzo nie lubisz Francisa? Przecież jest taki miły i opiekuńczy, powinniśmy się cieszyć, ze nasza Vils jest szczęśliwa a nie XD
      Pan Leonek ukazuje swoje prawdziwe oblicze? Szczerze? To sama do końca nie mam pojęcia XD Następne rozdziały będą odpowiedzią ;D

      Usuń