Strony

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Tydzień, który zmienił moje życie cz.2- Dobranoc Kashi

Oł yeah! No w końcu coś innego niż hetero <3
Przez ostatni czas miałam tylko na tamto opowiadanie wenę, ale już wróciła na resztę!
Także cieszcie się nową częścią Obkk, które zresztą jak pisałam to kisłam XDDD
A więc powodzenia i zraczcie ze mną!

*~*~
*


Pobudka Kakashiego nie była zbyt przyjemna. Jego sen przerwały hałasy dobiegające z drugiej części mieszkania. Ktoś, a raczej Obito Uchiha we własnej osobie krzątał się po jego kuchni. Nie do pomyślenia, że ten mężczyzna przebywał pod jego dachem, ale jeszcze bardziej niewiarygodny był fakt, że tu spał i tak będzie tu koczował przez najbliższy tydzień. Szaro-włosy zwlekł się z łózka, zakładając na siebie szlafrok i wyszedł z pomieszczenia, który był jego azylem, aby sprawdzić, czy przypadkiem jego kuchnia nie stoi w płomieniach. Stety, bądź niestety wszystko było w porządku, w jak najlepszym, gdyby nie mały szczegół, a mianowicie paradujący po mieszkaniu brunet, ubrany jedynie w szare spodnie. Cóż, widok z rana bardzo pobudzający, ale i nieco rozpraszający. Kakashi wzrokiem zlustrował sylwetkę mężczyzny,który na całe szczęście stał tyłem mówiąc coś pod nosem, do samego siebie. Faktycznie, Kakashi mógł śmiało powiedzieć, że chłopak ma się czym chwalić, jego plecy były rozbudowane, co przyciągnęło wzrok grafika, na tyle aby sam po czasie zorientował się, że trwało to zdecydowanie za długo. Aby szybko to przerwać wzrokiem odbiegł w stronę reszty domu, które jak przypuszczał tkwiło w lekkim chaosie, ale jednak obawiał się czegoś gorszego. Kilka puszek po napojach, pudełko po pizzy i rozrzucone ubrania Uchihy, coś na co Kakashi również przygotował się psychicznie, widząc w jakim stanie jest stanowisko jego pracy. Niepewnie skierował się do kuchni, aby rozpocząć swój dzień od kawy. Wyminą bruneta, na tle aby swobodnie znaleźć się przy ekspresie. Jednak chcąc zacząć swoją poranną rutynę, musiał wyciągnąć kubek z szafki, która centralnie znajdywała się na głowa bruneta. Hatake westchnął na duchu. Nie chciał prosić, go aby się przesunął, ponieważ nie miał ochoty zaczynać z nim dialogu. Miał nadzieję, że cały poranek odbędą w ciszy i tak do dnia jego wyprowadzki stąd. Kiedy tylko Obito lekko przesunął się w lewo, Kakash sięgnął do szafki, jednak nim zdążył wyjąść z niej naczynie, Obito gwałtownie ją zamknął powodując tym samym głośny trzask, który rozniósł się po całej kawalerce. Brunet, cały czas wpatrzony był w gazetę, która leżała na blacie, a jego głowa była skierowana ku dołowi, jednak na twarzy pojawił się przebiegły uśmiech. Jego zamysłem, podczas „wprowadzenia” się tu od samego początku, było, aby Hatake był wyprowadzany z równowagi, nie ważne za jaką cenę. Był w stanie zrobić wszystko. Dosłownie wszystko.
-Poproś- warknął w jego stronę, ale nadal się uśmiechał. Jego wzrok skierował się w stronę Hatake, który uważnie patrzył na szafkę, a raczej na dłoń, która się na niej znajdywała. Nie bardzo wiedział, co mógłby w takiej sytuacji zrobić. Jedyne wyjście, to danie satysfakcji Obito. Gdyby nie goniący go czas, mógłby skusić się na krótka wymianę zdań, ale nie miał na to ochoty.
-Po prostu daj mi ten kubek- Powiedział kierując swój wzrok z jego dłoni nie tyle co na twarz ale na oczy. Obito zrobił to samo, dając tym do zrozumienia, że jego odpowiedź nie była wystarczająca- Proszę- Dokończył od niechcenia i przyglądał się mężczyźnie, co teraz robi. Uchiha zaśmiał się i po chwili podał Hatake kubek.
-Nie myślałem, że pójdzie z tobą tak łatwo- Spojrzał na niego wymownie. Twarz Hatake nie wyrażała zupełnie nic. Był taki obojętny,co dokuczało Obito. Miał nadzieję, ze ta sytuacja, wpłynie na jego dzień, ale jak widać, nie łatwo jest mu zaburzyć jego tryb życia. Uchiha zdał sobie sprawę, że będzie musiał się jeszcze bardziej postarać. Hatake starał się jak najbardziej nie zwracać na niego uwagi, pomimo wypalającego wzroku,błądzącego po jego ciele. Czuł sie z tym dziwnie, ale nie zaprzestawał swojej czynności i dokończył kawę. Do ręki chwycił kubek, który po chwili został mu chamsko odebrany. Spojrzał na bruneta a ten tylko uśmiechnął się chytrze i udał się w stronę kanapy, gdzie „mieszkał”
-Dzięki, za kawę- Krzyknął odstawiając ją na stoli, wcześniej biorąc sporego łyka. Hatake westchnął ciężko i odpuścił sobie kolejne przygotowanie jej, ponieważ zdał sobie sprawę, że czas na wypicie ciepłego napoju, przeminął mu wraz z małymi docinkami od strony Uchihy. Udając się do łazienki zgarnął ciuchy i wszedł do pomieszczenia, aby w spokoju przebrać się, bez ryzyka, że Obito znów spróbuje nawiązać temat, w bardzo dziwny sposób, jak robił to za każdym razem. Największym błędem jaki w życiu popełnił, to taki, ze nie zamontował zamka w drzwiach od łazienki. Nigdy nie był mu potrzebny, do czasu gdy Obito nie pojawił się w jego mieszkaniu. Kiedy stał przed lustrem, ubrany jedynie w czarne spodnie, do pomieszczenia wpadł Obito, którzy przyglądał się Hatake, a raczej jego odbiciu w lustrze dokładnie chłonąc jego sylwetkę wzrokiem.
-Nie widzisz, że zajęte? Umiesz pukać?-Warknął szaro-włosy odwracając się, tak, aby patrzeć na Obito. Mężczyzna lekko przymrużył oczy, po czym na jego usta wkradł się lekki cwaniacki uśmiech, na co Kakashi przewrócił oczami nadal oczekując odpowiedzi.
-Umiem,ale nie odczułem takiej potrzeby- Powiedział, jakby nadal zastanawiał się nad czymś jeżdżąc wzrokiem w dół i górę, bo torsie Kakashiego.
-Mogłem być nago- Warknął poirytowany i bacznie obserwował poczynania bruneta, który jakby był w innym świecie.
-I? Jakoś mi to nie przeszkadza. Posuń się- Nie czekając na reakcje szaro-włosego ręką złapał go w pasie i lekko odsunął jego biodra, aby otworzyć szafkę, tuż pod umywalką. Hatake stał jak wryty. Nie mógł zbytnio się poruszyć, ponieważ spoczywająca ręka, na jego biodrze była na tyle rozpraszająca, że jakiekolwiek ruchy w takiej sytuacji były niewskazane,do tego ta lekko dziwna pozycja z wypchniętymi biodrami do przodu. Cóż dla osoby trzeciej mogłoby to wyglądać co najmniej dziwnie,ponieważ w czasie gdy Kakashi nie bardzo wiedząc co się dzieje i wpatywał się w dłoń bruneta, Obito schylał się, aby wyjąc coś z szafki. Kiedy podniósł się zatrzymał się na niebezpiecznej odległości na wysokości ucha Kakashiego. Obito nie mogąc się powstrzymać, z ręką nadal dotykającą biodra mężczyzny powoli zbliżył się w stronę płatka jego ucha i lekko je przygryzł, po czym posłał mu firmowy uśmiech i wyszedł z pomieszczenia. Hatake stał tam jeszcze chwilę wpatrując się w miejsce, gdzie przed chwilą został ukąszony, po czym otrząsając się z letargu założył biała koszulę, na to sweter i wyszedł z łazienki. Po drodze z sypialni zabrał ze sobą torbę i w ciszy skierował się w stronę drzwi. Śniadania zazwyczaj jadał w pracy. Przy drzwiach również gotowy do wyjścia stał już Obito.
-Jestem autem, możesz jechać ze mną- Zaproponował podrzucając kluczami w ręce. Hatake w głowie przemyślał wszystkie za i przeciw w dość szybkim tempie i lekko kiwnął głową. Nie musiał się tłuc metrem, co było bardzo wygodne, ponieważ z rana jest tam pełno ludzi spieszących się do pracy. Wyszli z mieszkania, które Kakashi prawie zapomniał zamknąć, gdyby nie zwrócenie uwagi przez Obito i udali się do samochodu, gdzie Kakshi zajął miejsce pasażera. Podróż autem była szybka i o niebo wygodniejsza niż wciskanie się do prawie wypchanego po brzegi metra, ale nawet to nie przemawiało do Hatake, aby zrobił prawo jazdy. Nie wyobrażał sobie siebie jako kierowcy. Zbyt często pogrążony był w myślach, aby był w stanie trzeźwo myśleć podczas jazdy. Wysiadając z auta rzucił w stronę Uchihy zwykłe „Dzięki” wypowiedziane od niechcenia i nie patrząc jak daleko jest Obito wszedł do firmy i udał się do swojego biura, Całkowicie oddał się zleceniu, aby choć w pracy mógł zapomnieć o zajściu w łazience. Najgorsze było to, że to wywarło na nim same pozytywne odczucia. Nie do pojęcia było tylko to, ze sprawił je jego odwieczny konkurent. To samo w sobie brzmi abstrakcyjnie. Nie chciał o tym myśleć właśnie teraz, kiedy to naprawdę zależało mu na tym, aby jak najszybciej to skończyć. Jego zajęcie przerwało pukanie do drzwi. Miał ogromną nadzieję, ze to nie brunet i kamień spadł mu z serca, kiedy to w drzwiach stanęła młoda kobieta posyłając mu przy tym uroczy uśmiech.
-Kakashi, mogę na chwilę?-Zapytała przymykając drzwi. Mężczyzna przeniósł wzrok na nią i kiwną potwierdzająco głową.
-Co cie do mnie sprowadza, Rin?-Zapytał. Rin była asystentka szefa,więc rzadko przebywała w gabinecie Hatake,jednak łączyły ich dość przyjazne relacje. Nie raz zdarzyło im się, aby po pracy skoczyć na jakiś lunch, bądź sporadycznie do jakiegoś baru, w których Kakashi nie lubił przebywać, jednak kiedy Rin go o to prosiła co zdarzało się sporadycznie ciężko było mu odmówić.
-Szef, każe ci powiedzieć, że jeśli tylko skończysz swoje dzienne zlecenie, możesz udać się do domu- Powiedziała, i posłała mu naprawdę szczery uśmiech, ponieważ bardzo lubiła Kakashiego, można by powiedzieć, że są przyjaciółmi. Kiedyś łudziła się, ze może być z tego coś więcej, do czasu kiedy zdała sobie sprawę, że Hatake nie jest nią zainteresowany, ze w ogóle nie jest zainteresowany kobietami i związkami. Nie miała mu tego za złe. Po prostu jak gdyby nigdy nic nadal się z nim przyjaźni.
-A czy dział reklamy też kończy wcześniej?- Zapytał. Dział reklamy, to dokładnie ten dział, w którym znajduje się Obito. Rin przytaknęła lekko głową i na odchodne pożegnała się z nim i uśmiechnęła. Trochę to zawiodło Hatake, liczył na to,że wróci do domu wcześniej, ponieważ zlecenie było już gotowe i zasiądzie w spokoju w swoim salonie i zacznie zatracać się w swojej książce, jednak raczej nie było mu to dane, z powodu iż Obito również w domu miał pojawić się całkiem szybko. Wysłał jeszcze przed wyjściem zlecenie do Minato- szefa i zgarniając wszystkie swoje rzeczy udał się do wyjścia, mówiąc wszystkim napotkanym przez niego współpracownikom wymuszone „pa”. Przed korporacją na parkingu, oparty o maskę auta stał Obito i gestem ręki nakazał Kakashiemu, aby do niego podszedł. Zrobił to. Bardzo zdziwił go fakt,że dzisiaj w jego pokoju nie zawitał Obito. Było to dziwne, ale z drugiej strony, kilka godzi bez jego towarzystwa cóż z pewnością wpłynęło na niego pozytywnie.
-Może pojedziemy coś zjeść?-Zaproponował brunet podchodząc do Kakashiego,na co ten wyprostował się. Przypomniał sobie to całe zajściie uczucia jakie wtedy w nim krążyły. To wszystko było niewiarygodne,
-Ta-Odparł leniwie Hatakę, po czym wsiadł do samochodu. Obito zawiózł go do małej ale przytulnej knajpki, gdzie jak twierdził podają najlepszy ramen, w całej Japonii.
-Coś ty taki mało mówny?- Zapytał Obito zajadając swoją porcję ciepłego wywaru. Szaro-włosy chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.
-Rozmawianie z tobą nie sprawia mi zbyt dużej przyjemności, jednak muszę cię o coś zapytać-Przerwał kiedy to Obito uniósł wzrok znad miski- Bardzo dziwne było dla mnie to, że nie przyszedłeś dzisiaj do mnie. Czyżbyś sobie w końcu odpuścił? Zapytał biorąc kolejną łyżkę do ust.
-Już myślałem, ze zapytasz o tę cała akcje w kiblu
-To później- Przerwał mu Kakashi uważnie obserwując jego wyraz twarzy. Uchiha oddalił się od miski i spojrzał na Hatake.
-Nigdy nie sadziłem, ze to powiem, ale postanowiłem odpuścić, ci na ten tydzień z racji tego, ze masz mnie za współlokatora- Na jego twarzy pojawił się przebiegły uśmiech, kiedy to oparł się o kanapę kładąc rękę za zagłówkiem. Hatake nic nie odpowiedział, tylko przyglądał się mu z jeszcze większą uwagą- A to drugie, to kompletny przypadek, który mi się podobał- Uśmiech nie schodził mu z twarzy, a momentami Hatake miał wrażenie, ze się poszerza. Nie rozumiał tylko co go tak w tym wszystkim bawi.- Idziemy?- Zapytał, kiedy to zauważył, ze miska Hatake została pusta. Ten tylko przytaknął i zapłacił za swoją porcję i wraz z brunetem wrócili do domu.
Weszli do mieszkania i pierwsze co szaro-włosy zrobił to udał się do sypialni po świeżą piżamę i wziął ochładzający go prysznic. Musiał jakoś zrelaksować się po całym dniu, kiedy to ciągle myślał o brunecie i jego zamiarach, które po porannym zajściu nie wydawały się zbyt czyste. Jednak, nie zwracał za bardzo uwagi na Obito i usiadł wygodnie w fotelu i zaczął czytać swoją ulubioną książkę.
-Co tam czytasz?- Zapytał brunet siadając naprzeciwko, na sofie. Hatake wyraźnie go zignorował, dlatego Uchiha postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i podchodząc do niego sprytnym i szybkim ruchem wyciągnął lekturę z jego rąk. Kakashi podniósł się momentalnie,przez co dorównywał pozycją do Uchihy, który śmiejąc się lustrował jego twarz.
-Oddaj to- Warknął i zaczął mierzyć go dość zimnym spojrzeniem. Obito lekko prychnął pod nosem i odwracając się tyłem do mężczyzny zaczął przeglądać, czym ta książka zainteresowała jego lokatora. Kilka razy zaśmiał się pod nosem i po chwili oddał książkę właścicielowi.
-No, nie wiedziałem, że z ciebie taki romantyk- Powiedział przez śmiech i usiadł na kanapie. Kakashi lekko się zarumienił, ale również był wściekły. Nie lubił jak ktoś ruszał jego rzeczy.

-Dzięki- Rzucił w jego stronę, po czym pod nosem wymamrotał „jak dziecko” i udał się do kuchni, gdzie nalał sobie wody do szklanki, którą zawsze w nocy stawiał na nocnym stoliku. Kiedy chciał się już obrócić do wyjścia, na swoich biodrach poczuł silne dłonie, które lekko wślizgnęły się pod koszulkę, przez co były bardziej wyczuwalne. Oddech Hatake przyspieszył, kiedy to powietrze wydobywające się z ust bruneta muskało jego kark. Przeszedł go lekki dreszcz, a nie władza w kończynach ogarnęła całe ciało. Obito zbliżył się do jego ucha i obniżonymi przyciszonym głosem wyszeptał „Dobranoc Kashi” i ponownie lekko przygryzł płatek, tym razem prawego ucha i odszedł zostawiając Hatake w kuchni. Chwile jeszcze patrzył przed siebie i skierował się do sypialni. Przed wejściem szepnął w stronę Obito „dobranoc” zachrypniętym głosem,po czym zniknął za białymi drzwiami, gdzie położył się w łóżku i próbując ogarnąć swe myśli i uczucia zasnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz