Toby wracając do domu postanowił
jednak się przejść. Z zadowoleniem stwierdził, że był to dobry
pomysł. Chłodne, aczkolwiek na pewno odświeżające wiosenne
powietrze wdarło się do jego nozdrzy. Szatyn poczuł jego ostrość
i zakaszlał po czym postawił sobie kołnierzyk kurtki.
Mały spacerek nikomu jeszcze nigdy
nie zaszkodził – myślał, jak na niego, pogodnie.
Postanowił
posłuchać muzyki. Przechodząc obok parku spostrzegł biegające
psy i ich właścicieli. Już zaczął myśleć jak bardzo chciałby
mieć takiego towarzysza, gdy zadzwonił telefon. Przelotnie spojrzał
na wyświetlacz i odebrał. Była to jego starsza siostra – Bella.
Przypomniało mu się jak dokuczał jej z powodu imienia po wyjściu
„Zmierzchu”. Na to wspomnienie uśmiechnął się i wreszcie
odezwał:
- Cześć. Po co dzwonisz?
- Wredny jesteś, wiesz? Może po
prostu stęskniłam się za młodszym braciszkiem. - jęknęła
pozornie smutna dziewczyna. Zielonooki przewrócił oczami.
- Instynkt mi się uruchomił.
Wyczuwam dziwny pomysł.
- Teraz?
- No pewnie! Czekam pod blokiem!
- Uprzedzaj przed wizytami. I czy w ogóle miałem coś w tej sprawie do powiedzenia?
- Nie i nie marudź. Spożytkuj energię na szybsze dotarcie do celu. - Szatyn westchnął głośno. Jak to było, że każdy dookoła niego miał tyle energii tylko nie on?
Po skończonej rozmowie jednak faktycznie
przyśpieszył. Mimo wszystko było zimno, a znając starszą Reus
pewnie nawet nie wzięła bluzy.
Dotarłszy pod blok faktycznie
spostrzegł swoją siostrę. Nie był w zupełnym błędzie. Miała
bluzę. Bardzo cienką i przewiewną, ale zawsze coś...
Toby tylko
machnął na nią głową i próbował otworzyć drzwi od klatki.
Sprawę zdecydowanie utrudniały mu zmarznięte palce. Dopiero po
trzeciej próbie udało mu się i weszli do środka. Podczas, gdy
zielonooki zaczął wchodzić po schodach kobieta spojrzała się w
górę i podliczyła piętra.
- Przypomnij, które jest twoje?
- Trzecie. - Bella jęknęła głośno.
- Wyżej się nie dało?
- Ano, dało się dało. Ale wiesz, jeśli chcesz, to możesz mi kupić mieszkanie na parterze. Oczywiście z podobnymi rozmiarami co moje. - Tym razem oboje skierowali się ku górze, a potem, po otwarciu drzwi do samej kawalerki wręcz wpadli do środka lekko dysząc.
- Witaj w moim świecie. - mruknął Reus. Nie uzyskał odpowiedzi, więc jako gospodarz zapytał standardowo – Chcesz coś do picia?
- Kawę proszę. Mam ciasteczka. Położyć je na stole?
- Pewnie. -
Dziewczyna raczej rzuciła jedzenie na ławę, a sama położyła
się na kanapie. Po zaparzeniu napojów i odstawieniu ich blat
dołączył się do niej, ale po chwili postanowił jednak ułożyć
się na podłodze. I tak miał, raczej, czysty dywan. W pewnym
momencie Bella przerwała ciszę pytaniem:
- Co tam u ciebie?
***
Brak weny znowu atakuje! No i notki dawno nie było. No cóż... Uparcie zapraszam do komentowania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz