Strony

środa, 22 października 2014

Ciekawy Pacjent cz. 7 - Ah, to rodzeństwo...

Toby wracając do domu postanowił jednak się przejść. Z zadowoleniem stwierdził, że był to dobry pomysł. Chłodne, aczkolwiek na pewno odświeżające wiosenne powietrze wdarło się do jego nozdrzy. Szatyn poczuł jego ostrość i zakaszlał po czym postawił sobie kołnierzyk kurtki.

Mały spacerek nikomu jeszcze nigdy nie zaszkodził –  myślał, jak na niego, pogodnie. 
Postanowił posłuchać muzyki. Przechodząc obok parku spostrzegł biegające psy i ich właścicieli. Już zaczął myśleć jak bardzo chciałby mieć takiego towarzysza, gdy zadzwonił telefon. Przelotnie spojrzał na wyświetlacz i odebrał. Była to jego starsza siostra – Bella. Przypomniało mu się jak dokuczał jej z powodu imienia po wyjściu „Zmierzchu”. Na to wspomnienie uśmiechnął się i wreszcie odezwał:

- Cześć. Po co dzwonisz?

- Wredny jesteś, wiesz? Może po prostu stęskniłam się za młodszym braciszkiem. - jęknęła pozornie smutna dziewczyna. Zielonooki przewrócił oczami.

- Instynkt mi się uruchomił. Wyczuwam dziwny pomysł.

- I w sumie masz rację. Mogłabym wpaść?

- Teraz?

- No pewnie! Czekam pod blokiem!

- Uprzedzaj przed wizytami. I czy w ogóle miałem coś w tej sprawie do powiedzenia?

- Nie i nie marudź. Spożytkuj energię na szybsze dotarcie do celu. - Szatyn westchnął głośno. Jak to było, że każdy dookoła niego miał tyle energii tylko nie on?
Po skończonej rozmowie jednak faktycznie przyśpieszył. Mimo wszystko było zimno, a znając starszą Reus pewnie nawet nie wzięła bluzy. 

Dotarłszy pod blok faktycznie spostrzegł swoją siostrę. Nie był w zupełnym błędzie. Miała bluzę. Bardzo cienką i przewiewną, ale zawsze coś... 
Toby tylko machnął na nią głową i próbował otworzyć drzwi od klatki. Sprawę zdecydowanie utrudniały mu zmarznięte palce. Dopiero po trzeciej próbie udało mu się i weszli do środka. Podczas, gdy zielonooki zaczął wchodzić po schodach kobieta spojrzała się w górę i podliczyła piętra.

- Przypomnij, które jest twoje?

- Trzecie. - Bella jęknęła głośno.

- Wyżej się nie dało?

- Ano, dało się dało. Ale wiesz, jeśli chcesz, to możesz mi kupić mieszkanie na parterze. Oczywiście z podobnymi rozmiarami co moje. - Tym razem oboje skierowali się ku górze, a potem, po otwarciu drzwi do samej kawalerki wręcz wpadli do środka lekko dysząc.

- Witaj w moim świecie. - mruknął Reus. Nie uzyskał odpowiedzi, więc jako gospodarz zapytał standardowo – Chcesz coś do picia?

- Kawę proszę. Mam ciasteczka. Położyć je na stole?

- Pewnie. - Dziewczyna raczej rzuciła jedzenie na ławę, a sama położyła się na kanapie. Po zaparzeniu napojów i odstawieniu ich blat dołączył się do niej, ale po chwili postanowił jednak ułożyć się na podłodze. I tak miał, raczej, czysty dywan. W pewnym momencie Bella przerwała ciszę pytaniem: 

- Co tam u ciebie?


***


Brak weny znowu atakuje! No i notki dawno nie było. No cóż... Uparcie zapraszam do komentowania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz