Strony

sobota, 18 października 2014

Czy potrafisz jeszcze kochać? cz. 2

Gdy się obudził powoli zapadał już zmrok. Przetarł oczy i dopiero po chwili spostrzegł swojego współlokatora leżącego na sąsiednim łóżku. Nic nie powiedział, a zamiast tego wpatrywał się w niego intensywnie. Blondyn poruszył się i zasłonił ręką twarz.

-Dlaczego mu tego nie powiesz?-Nagłe odezwanie się Nathana sprawiło, że zielonooki podskoczył przestraszony i nawet w panującym półmroku dało się dostrzec jego rumieniec. Mimo tego albinos nie stracił fasonu i z niewzruszonym wyrazem twarzy czekał na odpowiedź.

-N-Nie wiem o czym mówisz!-Clive nie zwrócił uwagi i kontynuował:

-Albo chociaż idź z tym do jakiegoś psychologa. Jak tak dalej pójdzie, to się zabijesz.

-Nie... Nie wiem o czym mówisz...- Arthur mimo wszystko dalej wypierał się wersji kolegi, więc tamten wstał, podszedł do niego i szybkim ruchem podwinął rękaw jego koszulki.

-Mówię dokładnie o tym. Możesz już przestać mnie denerwować?-Nathan uśmiechnął się ozięble -Może i mało mówię, ale nie jestem ani ślepy, ani głupi.- Długie, powoli gojące się już cięcia odznaczały się na nadgarstku blondyna.- Ja bym ci polecał specjalistów. Serio. No, albo danie sobie spokój z tym wszystkim. No, ale zrobisz jak chcesz.

-Jak? Jak „dać sobie spokój” do cholery?!

-Hmmm... W sumie nie wiem. Mnie jakoś samo naszło. W każdym razie jak ciągle pozostaniesz w tym beznadziejnym stanie, to będzie źle.

-Jak ty się tego wszystkiego dowiadujesz? Przecież doskonale ukrywam tajemnice.- Albinos wybuchł krótkim sarkastycznym śmiechem na co zielonooki poczuł, że lekko się czerwieni.

-Wybacz. Masz rację. Dobrze ukrywasz swoje sprawy, ale obserwuje ludzi, i ciebie również,
praktycznie od kiedy się urodziłem. Po jakimś czasie niektóre zachowania rzucają się w oczy.

-I to ja uchodzę za dziwaka?- Clive wzruszył ramionami.

-Ja tam w wolnych chwilach nie czaruję, nie rzucam klątw na swoich wrogów i nie przygotowuję na nich trutek. Może to dlatego.- Arthur prychnął z oburzenia, a jego współlokator ponownie usiadł na swoim łóżku i zaczął pisać coś na kartce. Prawdopodobnie jakieś rozmyślania.

Zadziwiające było jak Nathan i Arthur jednocześnie byli do siebie tak podobni i tak cholernie różni.

-Nath?- Kirkland siedział ze spuszczoną głową.

-Hm?

-J-ja. Wiesz.... D-dzięki za troskę...

-Nie ma sprawy. Poza tym jesteś moim jedynym kumplem, więc... Czasem trzeba.- Uśmiechał się rozbawiony znad kartki. Powiedział prawdę. Niewiele osób oprócz Arthura w ogóle pamiętało o jego istnieniu. No chyba, że ktoś coś chciał. Wtedy zazwyczaj był pierwszą pytaną osobą.

Albinos westchnął lekko do swoich myśli i jeszcze zerknął na kolegę. Tamten czytał książkę.


Przez resztę wieczora panowała kompletna cisza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz