Strony

poniedziałek, 12 września 2016

Nadzieja Umiera Ostatnia #13- Poharatane serce

Kiedy dziewczyna się obudziła, w domu panowała cisza, jakby była w nim tylko ona. Wydawało jej się to nie możliwe, więc odpędziła tę myśl ze swojej głowy. Podniosła się z łózka i zabierając najpotrzebniejsze rzeczy udała się do łazienki, gdzie wykonała wszystkie poranne czynności. Po drodze do swojego pokoju, jej wzrok skierował się na drzwi, które znajdywały się centralnie tuż obok jej. Były zamknięte. Coś kusiło dziewczynę, aby zapukać i wejść, ale zdała sobie sprawę, że tak naprawdę nie jest przez niego mile widziana. Między nimi panowała dość napięta atmosfera, która była spowodowana głównie przez Dawida. Chłopak trzymał Alicje na dystans, który strasznie ja irytował. Powinna była się z tego cieszyć, w końcu była w jego oczach tylko szmatą, którą mógł sobie zaliczyć. Nic więcej. Gdyby tylko on znaczył tyle samo dla niej. Nic.
Ze spuszczoną głową wróciła do swojego pokoju i usiadła na łóżku. Schowała twarz w dłonie. Tak bardzo starała się nie rozpłakać. Nie mogła funkcjonować normalnie, kiedy chłopak robił wszystko aby ja unikać. Zniknął ten Dawid, który pomimo tego, że był chamski to na swój własny sposób zabiegał o nią, co cholernie ją kręciło. Zniknął Dawid, który każda przestrzeń między nimi zamykałby w nachalnym, ale pełnym (co jak się okazało fikcyjnego) uczucia pocałunku. Wszystko sprowadzało się do tej jednej nocy. Był jej wspaniale, ale żałowała. Żałowała tego, że zrobiła to tylko pod wpływem emocji, które wywoływał w niej brunet. Żałowała, ponieważ uczucie, którym go darzyła pomimo tego jak ją potraktował nie zniknęło, nie zmalało. Wręcz przeciwnie. Stało się jakby bardziej odczuwalne, co spowodowała ta ignorancja z jego strony.
Westchnęła ciężko i przełknęła ślinę, aby łzy nie wydostały się z jej oczu. Pokonała je kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Gwałtownie się wyprostowała, a dłońmi przetarła oczy, aby upewnić się, że nie ma jakiegokolwiek śladu, ze mogłaby płakać. Okazać słabość. Kiedy do pokoju nikt nie wchodził, a pukanie się powtórzyło, krzyknęła,
-Proszę- Do pomieszczenia weszła Jassmine. Posłała matce lekki uśmiech.
-Przepraszam cię za wczoraj- Zaczęła i usiadła na brzegu wielkiego łóżka, które było w centrum pokoju.- Byłam zaskoczona kiedy cie zobaczyłam, kiedy zobaczyłam cię taka dorosłą, taką piękną- Westchnęła ciężko, a dłoń przyłożyła do ust jakby powstrzymując jęk. Strasznie przeżyła rozstanie z córką, miała sobie za złe, że nie była w stanie zaopiekować się nią i zagwarantować jej domu. Kochała ja najbardziej na świecie, a kiedy została jej odebrana nie mogła sobie z tym poradzić.
-Mamo, rozumiem. Zapewne przeżyłaś więcej niż ja, ale teraz jesteśmy razem. Możemy zacząć od nowa, na nowo się poznać i pokochać- Dziewczyna chwyciła kobietę za dłonie i uśmiechnęła się do niej. Tu była wdzięczna Dawidowi. Obiecał, że zaprowadzi ja do matki i zrobił to. Nie był takim dupkiem, za jakiego go miała. Był dupkiem, jeśli chodzi o kobiety, ale nie jeśli mówimy o obietnicach.
-No tak, powinnyśmy chyba zacząć od wymiany twojej szafy i poznania twojego gustu- Zachichotała Jassmine. -Musisz się wybrać na jakieś zakupy, porozmawiam o tym z Erickiem.
-Mamo, nie chce sprawiać kłopotu. Wystarczą mi ubrania, które wzięłam ze sobą- Powiedziała gładząc knykcie rodzicielki. Nie była w stanie uwierzyć, że to wszystko jest prawdą. Odkąd znalazła się w sierocińcu wyobrażała sobie spotkania z mamą. Im stawała się starsza, tym wyobrażenia radykalnie się zmieniały, jednak nigdy nie wpadła na tak szalony pomysł, jak to, ze pozna chłopaka, który pomoże jej, spełni jej marzenie i rozkocha...To ostanie, tego nie chciała. Nie pragnęła, aby ją skrzywdził. Wiedziała, że Aleks miał racje. Poniekąd. Jest teraz z matką, ale jednak jej serce jest dość poharatane.
-Daj spokój, jak mogą ci wystarczyć dwie ,trzy koszulki i dwie pary spodni?- Zapytała z niedowierzaniem. Miała racje. Alicja spakowała tylko to co było potrzebne i mieściło się do plecaka. Alicja niepewnie przytaknęła, a Jassmine posłała jej lekki uśmiech. -Zejdź na śniadanie- Powiedziała i wyszła z pokoju. Dziewczyna westchnęła. Zeszła na dół, gdzie byli już wszyscy prócz Dawida. Usiadła przy stole i cicho przywitała się z Erckiem, który tylko skinął głową i powrócił do czytania gazety. Mężczyzna zachowywał się bardzo dziwnie. Unikał jakiejkolwiek konfrontacji z Dawidem, czy z Alicją. Wszyscy siedzieli u siebie i unikali siebie nawzajem. Nic dziwnego, że Dawid traktuje dziewczynę podobnie, skoro tak został wychowany. W trakcie śniadania, na dół zszedł brunet, który nawet nie usiadł. Chwycił w rękę kanapkę i wrócił do swojego pokoju. Posłał w międzyczasie jeszcze Alicji obojętny wzrok i udał się w stronę schodów. Dziewczyna postanowiła nie zostawiać tego. Chciała z nim o tym porozmawiać. Wyjaśnić. Zmuszeni są mieszkać ze sobą, nie mogli się unikać w nieskończoność. Chciała już odejść od stołu i udać się do Dawida, ale zachrypnięty męski głos zatrzymał ją.
-Rozmawiałem z twoją mamą- Zaczął. Ala odwróciła się w jego stronę niepewnie. Musiała przyznać, ze facet wpędzał ją trochę w strach. Był taki formalny, zimny. Cały czas ubrany w garnitur. W stosunku do każdego był oschły i miewał czasem napady agresji. -Sądzę, że zakupy to dobry pomysł- Uśmiechnął się lekko. Chyba pierwszy raz od ich przyjazdu, co dla dziewczyny było niemożliwe, ponieważ sama była pozytywną osobą a uśmiech pomimo bólu starał się nie schodzić jej z twarzy, a przynajmniej tak był zanim poznała Dawida.-Mogłabyś się wybrać tam z Dawidem, nie znasz okolicy- Alicja omal nie udławiła się powietrzem. Miała spędzić dzień z Dawidem, który kompletnie ma ją w dupie w dodatku na zakupach. Jego humor będzie w stanie krytycznym. Jaki facet lubi chodzić na zakupy, skoro sama Alicja tego nie lubiła?
-Tak, Erick ma racje. Lepiej będzie jak udasz się z Dawidem- Wtrąciła jej matka, na co dziewczyna posłała jej mordercze spojrzenie.
-W takim razie idę z nim porozmawiać- Wstał od stołu i udał się na górę. Ala odprowadziła go wzrokiem na, a potem lekko przymknęła oczy. Zdawała sobie sprawę, że nawet jeśli chłopak się zgodzi zrobi to z przymusu. Nie chciała tego. Nie chciała, aby ich relacja tak wyglądała. Wyszeptała ciche dziękuje i udała się do swojego pokoju, a przynajmniej miała taki zamiar, póki nie zobaczyła, ze Erick wszedł do pomieszczenia w którym znajdował się brunet. Podeszła bliżej aby móc cokolwiek podsłuchać.
-...serio oszalałeś. Nie chce mieć z nią nic wspólnego. To kolejna pusta lala, która poleciała na mój urok chodź wcale tego nie chciałem. Masz ją tu, proszę, a teraz wara ode mnie
-Chyba mnie nie rozumiesz. Mam gdzieś twoja opinie. Wsadzasz swoja dupę w auto i zabierasz ją na te jebane zakupy! Inaczej ujrzysz Nikole, ale w zaświatach- Wydarł się mężczyzna i wyszedł. Nie zauważył Alicji, ponieważ ta stała za drzwiami.
-Kurwa!- Usłyszała. Zacisnęła powieki i pobiegła do pokoju zamykając się w nim. Miała nie płakać, ale to wszystko było zbyt trudne. Namiastka jej nadziei prysnęła. Nadzieja umiera ostatnia,a ona właśnie w niej wymarła. Położyła się na łóżku. Chciała, aby teraz pojawił się ty Aleks. To on był jej najbliższy, to on zawsze chciał dla niej najlepiej. Zawsze jej doradził i przytulił, a ona tak z dnia na dzień uciekła z niczego mu się nie tłumacząc. I jak to się skończyło? Spora ilością łez wylewanych w poduszkę. Jej lament przerwało dość intensywne dobijanie się do drzwi. Szybko otarła oczy, a po chwili do pomieszczenia wszedł zdenerwowany brunet.
-Wychodzimy- Warknął, a dziewczyna zmarszczyła brwi. Nie miała zamiaru nigdzie z nim jechać.
-Nigdzie nie jadę- Chłopak słysząc to prychnął i spojrzał w jej stronę. Nie miał najmniejszej ochoty, aby prowadzić z nią niepotrzebne dyskusje. Zamknął drzwi i podszedł do dziewczyny.
-Nie pytam cię o zdanie
-Jestem pewna, że gdzieś to już słyszałam. Ha! Czy dokładnie te same słowa nie wypłynęły przed chwila z ust twojego tatusia?- Szczęka bruneta wyraźnie się zacisnęła. Alicja słyszała ich cała rozmowę, a przynajmniej tą najgorszą część- Nie zobaczysz swojej dziewczyny? Przecież taki cudowny Dawid na pewno coś wymyśli, więc nie musisz się zmuszać, aby spędzić ze mną czas
-Kurwa, czy ty jesteś taka tępa czy udajesz? Nikola to nie jest jakaś tam dziewczyna, zależy mi na niej a ten pieprzony dupek utrudnia mi z nią kontakt- Posmutniał.
-Weź mnie nie bierz na poczucie winy. Jesteś doskonałym manipulatorem, wszelkie emocje jakie pokazujesz są fałszywe, tak naprawdę jesteś kupą nie czujacego nic mięcha, która dąży do własnego szczęścia Blake! A teraz wybacz, tacy nie są mile widziani w tym pomieszczeniu. wypad- Chciała go wypchnąć, ale brunet był silniejszy i zatrzymał jej rękę w uścisku.-Puść mnie
-Mówiłem ci, że masz uważać jak się do mnie zwracasz. W całej tej walce jesteś nikim- Puscił ją a ona wymierzyła mu w twarz,a potem szybko, zabierając bluzę wybiegła z domu.
Szła uliczkami, kiedy deszcz spływał jej po twarzy, a włosy przyklejały do twarzy. Byłą przepełniona złością. Nazwał ją nikim. Nie wiedział wtedy, jak bardzo trudny posiada charakter. Znalazła mały sklep monopolowy. Chwile zastanowiła się zanim weszła do sklepu. Była niepełnoletnia, ale miała ochotę dziś zaszaleć. Upić się i zapomnieć o wszystkim.
Pomieszczenie było dość obskurne. Ciemne zasłony, kurz, a za ladą stary mężczyzna. Założyła kaptur i podeszła do lady. Mężczyzna pogrążony był w paleniu papierosa. Walnęła w stół, aby zwrócić jego uwagę. Facet spojrzał na nią wzrokiem mówiącym „Jakim prawem mi przeszkadzasz”, a Alicja prychnęła niezadowolona.
-Trzy butelki czystej, paczkę mallboro i mnie nie ma- Powiedziała nie patrząc na mężczyznę, który wyglądał jak gwałciciel i tak na nią patrzył.
-Nie jesteś za młoda?
-Co cie to obchodzi? Daj to o co proszę i spadam- Rzuciła pieniądze na stół, a facet niepewnie odwrócił się w stronę półki na, której stał alkohol. Podał to o co prosiła, a Alicja zabierając zakupy wyszła z pomieszczenia i odpaliła papierosa. Zaciągnęła się, przez co miała chwilowy odruch wymiotny, ale przepiła to łykiem wódki. Deszcz padał mocniej, niż zanim weszła do sklepu. Nie przejmowała się, tylko popijajc trunek wróciła do domu. Nim przekroczyła próg była już po jednej butelce, przez co humor niezmiernie jej dopisywał, a nogi gnały w przeciwnym kierunku. Nie poddała się i niezauważalnie przemknęła na piętro. Z otwarta butelka kolejnej czystej i papierosem w drugiej weszła gwałtownie do pokoju bruneta i stanęła na środku. Dawid niechętnie podniósł na nią wzrok i orientują sie w jakim jest stanie zmarszczył brwi.
-Ktoś sprzedał alkohol takiej gówniarze?- Prychnął.
-Jak widać- Wysunęła za pleców kolejną pełną butelkę- Trzy butelki to jednak za dużo dla jednej osoby, musisz mi pomóc- Rzuciła w stronę Dawida zamkniętym szkłem, a on bez problemu ją złapał i pociągnął sporego łyka. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i usiadła na łóżku kładąc nogi na udach bruneta. Chciał już je strącić, lecz dziewczyna mu przerwała
-Nie rób tego!- Warknęła, a chłopak westchną ze zrezygnowaniem i pociągnął kolejne łyki trunku. Alicja uśmiechnęła się przebiegle i zrobiła to samo.
-Przydałaby się jeszcze jakaś fajeczka- Spojrzał na nią, a Alicja z kieszeni spodni wyciągnęła paczkę papierosów i podała ją brunetowi- Pomyślałaś o wszystkim- Powiedział i odpalił papierosa. Siedzieli tak przez dłuższą chwilę. Tak po prostu wpatrzeni w przestrzeń w ciszy upijając się. Alicja przerwała te ciszę, która była ukojeniem dla bruneta.
-Jesteś dupkiem- Warknęła, a Blake spojrzał na nią.
-Nie musisz tego robić- Poprawił się na łóżku opierając się o ścianę.
-Znasz inne sposoby niż próba rozmowy?
-Tak, to się nazywa cisza- Warknął i powrócił do poprzednio wykonywanej czynności. Czyli niczego, tak dosłownie. Siedział i przyglądał się białej ścianie, co jakiś czas popijając gorzki trunek.
Alicja westchnęła poirytowana i zaczęła mamrotać coś niezrozumiałego sama do siebie. Irytowało to bruneta. Nie rozumiał, dlaczego musieli rozmawiać, zdecydowanie w ciszy dogadywali się najlepiej.
-Czemu tak uważasz?- Przerwał lekko wzdychając. Nie chciał się odzywać, ale bezsensowne bełkotanie było o wiele gorszą męczarnią dla jego uszu.
-Jak myślisz? „Chciałem cie tylko zaliczyć”- Zacytowała, Dawid lekko przekręcił głowę w jej stronę.
-Serio myślałaś, że możesz liczyć na coś więcej niż seks z mojej strony?- Zapytał kpiąco, a w Alicji aż się gotowało. Pomimo tego, że była już nieźle upita potrafiła jeszcze w miarę trzeźwo myśleć.
Odstawiła butelkę wódki na ziemię i nie zwracając uwagi na protesty chłopaka usiadła na nim okrakiem.
-Jesteś dupkiem, w którym jestem cholernie zakochana- Wyrwała mu butelkę z dłoni i nim ja odstawiła pociągnęła sporego łyka.- Ale jesteś też bardzo podniecający i nieźle działasz na kobiety- Przejechała palcem po jego wystających obojczykach- A gdyby tego było mało, do tego wszystkiego jesteś strasznie niewierny- Wyszeptała mu do ucha i przygryzła jego szyję wywołując u bruneta zduszony jęk- Pomyślałeś chodź raz o swojej ukochanej, kiedy to postanowiłeś mnie zaliczyć, Blake?- Polizała lekko zranione miejsce i zassała pozostawiając czerwoną plamkę na szyi- Biedna Nikola, co ona będzie czuła kiedy przypadkiem dowie się, jak bardzo za nią tęskniłeś- Prawą dłoń zanurzyła we włosach Dawida mocno je ciągnąc, przez co chłopak skierował wzrok na sufit- Oh, Blake, Blake, Blake. Jesteś taki niewinny kiedy przemawia przez ciebie chęć zerżnięcia mnie na tym łóżku- Zaśmiała się i lewa rękę zacisnęła na jego kroczu powodując syk wydobywający się z ust Dawida.-No przyznaj się, w tej sytuacji to ty jesteś nikim- Przejechała językiem po żuchwie chłopaka zahaczając o dolna wargę, która przygryzła- Jesteś na pozycji przegranej- Po raz kolejny zacisnęła jego krocze i wpiła się brutalnie w jego usta. Całowali się nachalnie, a Dawid położył ją na łóżku. Włożył dłonie pod jej koszulkę powodując dreszcze na jej ciele. Była teraz bezbronna, ponieważ chłopak przywarł do niej całym ciałem, a ręce skrępował tuż nad głową.
-Zdecydowanie za dużo gadasz- Wysapał między pocałunkami i zszedł na szyję, na której pozostawił kilka czerwonych śladów. Dziewczyna błądziła dłońmi po jego torsie i podciągnęła koszulkę do góry, dając mu tym znak, że ma się podnieść. Był przed nią bez koszulki. Chłopak całując jej szyję i dekolt zaczął również pozbawiać jej górnej części garderoby.
-Zamierzasz znów mnie zaliczyć, powiedzieć mi, ze jestem nikim i ignorować?- Zapytała. Chłopak momentalnie słysząc to zaprzestał swoim działaniom. Tak, właśnie to miał zamiar zrobić. Przynajmniej tak robił zazwyczaj. Kobiety służyły mu tylko po to aby się zaspokoić, ale z nią tak nie było. Podniósł się i założył koszulkę, która leżała na ziemi. Widział, ze w oczach dziewczyny zbierają się łzy. Uświadomiła mu to, ze jednak nie zachował się wobec niej okej. Ale nie mógł się o to obwiniać. Nie on kazał się jej z nim przespać, nie on kazał się jej w nim zakochać, a może poniekąd kazał? Nawiedzając ją, wysyłając sprzeczne sygnały? Patrzał na nią i poczuł się jakiś dziwnie przygnębiony. Ona naprawdę go kochała, a on to wykorzystał, co gorsza nadal miał takie zamiary.

-Nie- Przerwał chodząc po pomieszczeniu- Nie zrobię ci tego po raz drugi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz