Hejaaa!
Cóż, nie wiem jak wy, ale ja osobiście mam dość ciągłego
zapłakanego Sasuke.
To jest już ostatni rozdział w tej wersji
Później nasz emosik przejdzie małą metamorfozę, która pozwoli
mu na lepsze życie
A więc miłego czytania
Bayo!
~*~*~*~*
Naruto obudził się o dziwnej porze.
Zerknął na zegarek, który podświetlał się stojąc na komodzie
naprzeciwko łóżko.
4:18
Blondyn skierował
swój wzrok na bruneta, który nadal był w jego objęciach, ale już
nie tak mocno wtulony, jak wtedy kiedy zasypiali. Była to zbyt młoda
godzina,aby zaczynać swój dzień, dlatego chodź nie odczuwał
takiej potrzeby zamknął oczy próbując zasnąć. Leżał bez ruchu
może dziesięć minut? Dopóki nie usłyszał cichego mamrotania ze
strony Sasuke. Niebieskooki spojrzał na bruneta.
-Zabił ją-
Szeptał. Przez światło padające do pokoju, bo słonce zaczęło
już wschodzić mógł zauważyć, jak w kącikach jego oczu zbierały
się łzy. Nie był pewien co właśnie teraz mu się śniło, i jak
często doprowadzało go to do niekontrolowanych łez. Brunet rzadko
mówił mu o swoich problemach, co prawdopodobnie było spowodowane,
iż cały czas miał wrażenie że nadużywał jego gościnności.
Starał się o jak najmniej prosić i wymagać. Na nic nie narzekał
a stawiany przed jakimkolwiek wyborem mówił, ze wszystko mu jedno,
jakby jego decyzja mogła stanowić jakiś problem. Naruto nie chciał
naciskać, pomimo, że bolała go ta „odległość” ze strony
Uchihy. Chłopak w domu był jakby nieobecny. Dniami siedział w
swoim pokoju, a do rozmowy był wręcz zmuszany. Uzumaki zastanawiał
się, aby zorganizować mu jakieś rozmowy z psychologiem, ponieważ
obawiał się, że to wszystko spowodowane było szokiem po
wypadkowym, jednak Kakashi szybko wybił mu to z głowy. Wyjaśnił
mu, że jednak trudno jest mu się pozbierać, kiedy nie towarzyszą
mu przy tym jakiekolwiek wspomnienia, który mogłoby go zmotywować,
do życia. Problem polegał na tym, że jedyny sens jego życia umarł
wraz z Sakurą i dobrymi wspominkami. Uzumaki zdawał sobie sprawę,
że to on jest największym ciężarem w jego życiu i że właśnie
blondyn zaczął wszystko komplikować, ale nie mógł go zostawić,
nie mógł zniknąć z jego życia. Już raz to zrobił. Cierpiał
cholernie cierpiał. Oboje cierpieli. Każdy miał swój indywidualny
sposób, ale sprowadzało się do jednego. Do jej śmierci. Mogły by
mijać miesiące, lata, ale Naruto zawsze będzie tym znienawidzonym.
I to właśnie to blokowało go przed prawdą. Jego uczucie, którym
darzył go już od dłuższego czasu. Kiedy to zawsze był druga
opcją, kiedy to nigdy nie był najważniejszy. Nie powinien tak
myśleć, ale ten wypadek, był jakimś cudem, taka drugą szansą na
lepsze jutro.
Westchnął cicho i
zamknął oczy, głaszcząc Uchihę po plecach, aby ten przestał
łkać. To wróciło. Wspomnienie z tamtego dnia...
-Naruto...-Różowo-włosa
wypowiedziała to z lekka obawą. Widziała, że wyprowadziło go to
z równowagi.
-Dlaczego?- Wstał i podszedł do
Sakury. Czuł się zraniony. Była jedyna osobą, która wiedziała
co tan naprawdę czuł do bruneta.
-Tak będzie lepiej-Swoją dłoń
przyłożyła do jego ramienia, jakby chcąc dodać mu tym otuchy-
Musisz o nim zapomnieć, jest ze mną szczęśliwy. Będzie lepiej,
kiedy wyjedzie razem ze mną.
-Gówno, a nie szczęśliwy- Warknął
w stronę dziewczyny, która nieco wystraszyła się jego
reakcji-Robi to bo cie kocha. Tak samo jak ja kocham jego- Strącił
jej rękę. Dziewczyna skrzywiła się. Miała nadzieję, że chłopak
odpuści. Jednak jak widać myliła się.
-Naruto, wiesz, że cie lubię i
chciałabym abyś był szczęśliwy, ale go kocham i on mnie.
Dziecinna jest ta walka o niego, bo nie ukrywajmy, ale oboje wiemy,
kto jest na pozycji przegranej- Starała się brzmieć bardzo
spokojnie i kiedy blondyn opuścił głowę, ta lekko ją
przechyliła, aby zobaczyć co się z nim stało. Łzy spływały mu
po policzkach kiedy podniósł wzrok na nią i chwycił ja za
ramiona.
-Tego ci od zawsze zazdrościłem-
Mówił przez łzy- Tej dwudziesto cztero godzinnej uwagi z jego
strony, czułości, opieki, tego czego od zawsze pragnąłem mieć.
Pragnąłem mieć Sasuke. Bo go kocham- Lekko zacisnął dłonie na
jej ciele.
-Zdecydowanie będzie lepiej, jak o
nim zapomnisz- Wycedziła przez zęby.
-Bzdury,nigdy o nim nie
zapomnę!-Krzyknął i popchnął kobietę, która nie fortunnie
upadła uderzając głowa o krawężnik chodnika. Straciła
przytomność, a tuż obok jej głowy widniała stróżka płynącej
krwi. Blondyn natychmiast do niej podbiegł i sprawdził puls, który
był już nie wyczuwalny. Za sobą usłyszał krzyk, ale nie był w
stanie odwrócić się w stronę źródła dźwięku. Chwile potem
został odepchnięty, a do dziewczyny podbiegł brunet, który
płacząc położył ja sobie na nogach i wtulał ją w swoje ciało.
On ją zabił. Naruto ją zabił.
-Zabiłeś ją!- Sasuke krzyczał
przez łzy przyciskając Sakure do swojej piersi, która zakrwawiła
mu koszulkę. Naruto opadł bezsilnie na ziemię. Nie wiedział ile
tak leżał. Potem słyszał już tylko wycie syren policyjnych,
nadjeżdżającą karetkę i słowa, które dudniły mu w uszach
„Morderca”.
Gwałtowny ruch,tuz obok swojej klatki piersiowej przerwał jego
rozmyślania. Brunet delikatnie podniósł głowę w stronę Naruto,
który mu się przyglądał.
-Obudziłem cię?- Zapytał z lekka chrypką. Naruto pokręcił
przecząco głową i ręką lekko przejechał po włosach Uchihy.
Chłopak lekko przymknął oczy.
-Śpij- Sasuke odwrócił się na drugi bok, a Naruto po raz kolejny
spróbował tej nocy zasnąć.
-O co chodzi Kakashi?- Zapytał blondyn, kiedy tu usiadł naprzeciwko
przyjaciela. Hatake prosił o pilne spotkanie, co bardzo zdziwiło
Naruto.
-Nie będę owijać w bawełnę- Odchrząknął i spojrzał w
kierunku okna, jakby szukając kogoś.- Chodzi o Sasuke- Przerwał
kiedy to do pubu wszedł czarno włosy mężczyzna. Ręką wskazał
mu gdzie ma podejść posyłając przy tym lekki uśmiech. Mężczyzna
przywitał się z Kakashim- To jest mój znajomy, Obito Uchiha-
Brunet podał mu rękę i lekko się uśmiechnął. Naruto spojrzał
na niego ze zdziwieniem.
-Uchiha?- Zapytał i spojrzał w stronę Kakashiego, który
potwierdził to co przed chwilą powiedział.
-Jestem jego dalekim kuzynem- Odezwał się po chwili Obito.
Faktycznie, był nieco podobny. Ciemne włosy,to chyba taki wspólny
element każdego z rodziny Uchiha.
-Ale nadal nie rozumiem, o co chodzi- Blondyn siedział i wpatrywał
się w dwóch mężczyzn, którzy siedzieli naprzeciwko niego i
posyłali sobie porozumiewawcze spojrzenia.
-Słuchaj, mamy problem, a w zasadzie to ty masz- Odezwał się
Kakashi, popijając piwo, które stało przed nim.- Itachi wrócił.-
Naruto otworzył oczy w zdziwieniu. Mężczyzna już dawno opuścił
miasto, był pewien, że się nie zjawi.
-Co?- Zapytał z niedowierzaniem.- Przecież to nie możliwe-
Spojrzał na Hatake morderczym wzrokiem. Był pewien, że to jeden
wielki żart.
-Jak widać możliwe, chyba wiem z kim rozmawiałem, tak?- Odezwał
się brunet- Wypytywał mnie, gdzie znajdzie brata.
-Nie powiedziałeś mu, prawda?- Gwałtownie wstał. Był przerażony,
że Itachi będzie próbował przypomnieć wszystko Sasuke, że
wszystko wyjdzie na jaw.
-Uspokój się- Warknął szaro-włosy. Blondyn westchnął i usiadł
na miejscu.- Obito nic mu nie powiedział.
-Ale dlaczego wrócił?- Zapytał z wyraźnym przygnębieniem w
głosie. Zdawał sobie sprawę, że Itachi jest w mieście, i zrobi
wszystko, aby dowiedzieć się gdzie jest jego brat.
-A jak myślisz? Jego brat uległ dość poważnemu wypadkowi-
Powiedział Obito. -I nie przestanie węszyć, póki go nie znajdzie,
zdajesz sobie z tego sprawę?- Zapytał. Blondyn musiał coś zrobić,
coś aby Sasuke za wszelką cenę nie dowiedział się prawdy.
-Ta- Przerwał na chwilę- Muszę wyjechać,razem z Sasuke.
-Słuchaj, nie lepiej abyś powiedział mu prawdę? Prędzej czy
później i tak się dowie. Przerwij tą całą szopkę.- Pouczył go
siwo-włosy.
-Doskonale wiesz, jak było przed wypadkiem. Nie chce tego-
Powiedział, a głos lekko mu się łamał. Naruto zdawał sobie
sprawę, że okłamywanie Sasuke nie jest w porządku, ale jak
powiedzieć prawdę, wiedząc, że tak bardzo go skrzywdzi?
-Będzie jeszcze gorzej, trzeba to przerwać w tym momencie-
Powiedział Hatake.
-Skończ!- Naruto gwałtownie wstał i wyszedł z lokalu. Doskonale
zdawał sobie sprawę, że Kakashi ma racje, ale on go kochał, a to
wszystko mogłoby zrujnować zaufanie, które próbuje zbudować
między nimi.
-Jestem!- Krzyknął kiedy to wszedł do mieszkania. Panowała tam
cisza. Było to dziwne, ponieważ przeważnie było słychać głos
telewizora, a tym razem nic. Odłożył zakupy, które zrobił po
drodze i skierował się do pokoju chłopaka. Lekko uchylił drzwi, a
na łóżku zobaczył leżącą tyłem do drzwi postać. Uśmiechnął
się pod nosem i wrócił do kuchni, aby przygotować jakiś obiad.
Szło mu to nadzwyczaj opornie, ponieważ pochłonięty był myślami.
Tak bardzo by chciał zatrzymać go na zawsze, tak bardzo chciałby,
aby sprawa ucichła, aby Itachi zapomniał. Miał do siebie ogromny
żal.
Zdawał sobie sprawę, że to wszystko jego wina, ale on naprawdę
nie chciał źle. Był po prostu szaleńczo zakochany.
Poczuł dłoń na swoim biodrze. Nie zareagował. To uczucie było
bardzo przyjemne, szczególnie, że dłoń zaciskała się a po
chwili chłopak przywarł do niego wtulając się. Byli mniej więcej
takiego samego wzrostu, więc Sasuke schował głowę w zagłębieniu
jego szyi. Blondyna przeszedł dreszcz. Nigdy brunet nie pozwolił
sobie sam z siebie na taka bliskość, zawsze zachowywał dystans,
ale nie chciał się niczego doszukiwać. Odwrócił się powoli, ale
chłopak oddalił od niego. Naruto spojrzał w jego oczy, które były
popuchnięte, jakby płakał. Nie czekając dłużej chwycił jego
kark i przyciągnął do siebie, tak aby Uchiha go przytulił. Trwali
tak przez chwile. Cisza była odpowiedzią. Odpowiedzią na to,że
Naruto jest ta osobą, którą teraz brunet potrzebuje.
-Przepraszam- Wyszeptał łamiącym się głosem, opierając czoło o
ramię blondyna, lekko się przy tym garbiąc. Słysząc to
niebieskooki chwycił go za ramiona i lekko odepchnąć, aby
przyjrzeć się jego oczom, które był zaszklone.
-Co ty wygadujesz?-Warknął dość agresywnie wywołując spore
zmieszanie na twarzy Sasuke. Widząc dość dziwna reakcję chłopaka
Naruto ponownie go przytulił.-Tym razem to ja przepraszam- Przebiegł
palcami wzdłuż linii kręgosłupu bruneta pozostawiając po chwili
tam dziwne uczucie pustki.-Za co ty chcesz mnie przepraszać?
Przecież nic nie zrobiłeś- Zapytał w jego włosy. Stali w tym
uścisku przez dłuższy czas, a brunet zaciskał dłonie na koszuli
blondyna.
-Zrobiłem. Zapomniałem o tobie o miłości do ciebie, o moim dawnym
życiu o wszystkim. Tak bardzo was przepraszam- Rozpłakał się. Ze
słabości. Trudno było mu się odnaleźć w takiej sytuacji, kiedy
to co powinno być ci bliskie jest kompletnie obce. Świadomość
czucia się jak nie pasujący puzzel do układanki wyprowadzał go z
równowagi. Doprowadzał do łez i złości na samego siebie, że nie
był w stanie z tym walczyć. Nie był wstanie nic z tym zrobić.
Podniósł wzrok na Naruto, który przyglądał mu się z widocznym
smutkiem. Jemu również nie było łatwo oglądać jak cierpi
najważniejsza osoba w jego życiu. Uchiha chwilę przyglądał się
jego zatroskanemu wyrazu twarzy, ale wbił się w jego usta dość
brutalnie. Miał wrażenie, że przez moment chłopak nie
odwzajemniał jego gestu, ale zrobił to. Widocznie cała sytuacja
trochę go zaskoczyła. Pocałunek był przepełniony poczuciem winy,
pragnieniem i lekka desperacją, ale nadal jakimś uczuciem z obu
stron. Sasuke pociągnął chłopaka za koszule powodując tym samym
dość bolesne doznania ze strony blondyna, który został przyparty
do ściany oddzielającej salon od kuchni. Pieszczoty był coraz to
bardziej łapczywe, jakby było ich to ostatnie zbliżenie. Brunet
polizał i lekko przygryzł delikatna skórę blondyna na szyi, na co
Naruto szybciej oddychał. Wszystko działo się tak szybko. Ręce
bruneta błądziły po ciele chłopaka, jakby szukały odpowiedniego
miejsca. Ponownie musnął jego wargi lekko przygryzając jej dolna
część. Odsunął się od blondyna, lecz dłońmi wciąż zataczał
kółka na jego biodrach.
-Wyjedźmy gdzieś- Wysapał, a oczy bruneta na tę propozycje
wydawały się zabłyszczeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz