Strony

sobota, 13 sierpnia 2016

Nadzieja Umiera Ostatnia #12- Mamo!


Hejaa!
Akcja powoli zaczyna nabierać tępa!
Jeśli ktoś załapie feministyczny podtekst z Dawidem w kuchni, to przepraszam,ale zrobiłam to niesiwadomie!
Miłego czytania
*~*~*

Jechali samochodem w ciszy. Alicja patrzała w szybę i próbowała odgonić od siebie myśl, że chłopak, którego kocha traktuje ja jak jakąś dziwkę. Trudno było się jednak skupić, kiedy siedziała z nim w aucie, a on co chwila na nią zerkał. Dawid nie był taki, jakim wszystkim się przedstawiał. To było wygodne, kiedy byłeś zimny i oschły dla każdego. Miał uczucia. Lekko z tłumione, ale miał. Mimo, że nie potrafił ich do końca ukazać, to czuł to w sobie. Nie był takim bezdusznym chamem, za, którego wszyscy go mieli. I właśnie kiedy jechał z nią w aucie, i miał możliwość dokładniejszemu przyglądaniu się jej emocją zdał sobie sprawę, że przesadził. Te słowa, które wypowiedział...One były zbyt mocne. Nie zasłużyła na to. Pomimo, że miał gdzieś jej życie, i co się będzie z nią dalej dział kiedy się rozstaną, to jednak opętało go poczucie winy, Kiedyś taki nie był, ale odebrano mu najważniejszą rzecz w jego życiu. Nie potrafił być tak łaskawy dla świata. Ale mimo to nie potrafił być tak oschły w stosunku do niej. Czuł, że ona nie może być traktowana, aż tak jak dotychczas to robił. Czuł się jak prawdziwy dupek.
-Ala- Zachrypnięty głos rozniósł się po samochodzie. Alicja, aż drgnęła, ze strachu. Odezwał się do niej, a w dodatku zdrobnił jej imię, czego nie słyszała odkąd po raz ostatni widziała się z mamą. Odwróciła się lekko w jego stronę. Wzrok miał skupiony na jeździe, ale co jakiś czas zerkał na nią.
- Powinienem cię chyba przeprosić- Jego ton był zdecydowanie łagodniejszy,niż rano.- To nie tak, że nie miało znaczenia- Przerwał i nabrał powietrza w płuca. Nie był pewien co może jej powiedzieć o swoim życiu. Dziewczyna lekko wystraszona słuchała go.- Po prostu, nie umiem okazać uczuć. Nie mam ich- Nie okłamał tylko jej, ale i samego siebie. Miał uczucia, każdy człowiek jakieś ma, a on miał je bez wątpienia, tylko twierdził, że jest inaczej. By nie cierpieć. By żyć, ale nie patrząc na problemy rozwiązywać je niewzruszenie, bo tego pragnął. Pragnął po prostu nie czuć nic.- Kiedyś, moje uczucia zostały wystawione na próbę. Nie mogłem sobie z nimi poradzić. Po długim okresie mojego rozpaczania, wziąłem się wgarść, ale przed obawą, że znów będzie tak jak kiedyś, że będę jeszcze raz tak cierpiał- Przełknął gule w gardle, która stanęła mu, na wspomnienie dawnych lat, które gdyby tylko mógł usunąłby ze swojej pamięci- Wyłączyłem to.-Chłopak zjechał pobocze. Odwrócił się w stronę dziewczyny. Sam nie wiedział co robi. Raz był oschły, raz miły, a raz pragnął ją pocałować. Alicja patrzała na niego i próbowała ubrać słowa w jakieś sensowne zdanie.
-To cie nie usprawiedliwia. Wykorzystałeś mnie i moje uczucia. Od samego początku wiedziałeś, że coś czuje do ciebie. Tylko na tym ci zależało? Aby mnie zaliczyć? No powiedz to? Chciałeś mnie na jedną noc, a potem mnie zostawić. Przecież o to ci chodziło- Patrzała na niego jak jego twarz zaczęła się spinać. Wysiadła z samochodu i ukucnęła kierując wzrok w dól. Musiała odetchnąć. Nie miała nawet siły uciec,chodź miała idealną okazję. Nic nie było w stanie usprawiedliwić tego, jak ją potraktował. Czuła do niego obrzydzenie. Był nieudacznikiem w jej oczach. Nieudacznikiem,którego kochała. I to dobijało ją najbardziej. Chłopak wysiadł z auta prawie w tym samym czasie co Alicja.- Nie ucieknę, muszę odetchnąć- Powiedziała oschle. Mogła mu uwierzyć? Mówił prawdę? Brunet był jedyną osobą, której Alicja bałaby zaufać. Chłopak oparł się o maskę samochodu, i wyciągnął papierosa, po chwili go odpalając. Alicja wstała i podeszła do chłopaka.
-Mogę?- Zapytała wskazując na paczkę, którą chłopak ściskał w lewej dłoni. Dawid spojrzał na nią ze zdziwieniem, ale podał jej pudełko, z którego wyciągnęła jednego szluga.
-Od kiedy ty palisz?- Lekko się uśmiechnął i odpalił papierosa, którego dziewczyna trzymała w ustach.
-Od kiedy spotkałam takiego idiotę, który nie liczy się z moimi emocjami- Warknęła,a następnie zaciągnęła się by po chwili wypuścić szary kłębek dymu. Oparła się o maskę, koło Dawida. Brunet wyrzucił papierosa przed siebie i pokręcił głową podnosząc ją, tak, że jego wzrok nie widział nic prócz lekko zachmurzonego nieba.
-Chciałem być miły. Nawet zacząłem ci się tłumaczyć, choć nie miałem takiego obowiązku. Doceń to- Westchnął.
-Co mam docenić? Upokorzyłeś mnie, okej? Pokazałeś mi co tak naprawdę o mnie myślisz, jest okej, a teraz ja pokazuje co myślę o tobie- Warknęła w jego stronę, a ten zaśmiał się, na co Alicja poczuła dziwne ukłucie w sercu.
-Tylko, że ja w przeciwieństwie do ciebie, nie okłamuję samego siebie- Podszedł do niej i gwałtownie wpił się w jej usta. Po prostu, tak nagle zapragnął tego. Alicja oderwała się od niego, a chłopak po chwili oberwał po raz drugi w policzek. Brunet złapał się, za piekący miejsce. Szatynka wyrzuciła niedopałek, po czym poczuła, że ktoś mocno ściska jej prawe przedramię.
-Mówiłem, łapy przy sobie- Odburczał i puścił dziewczynę. Wsiadł do auta, a Alicja zrobiła to samo. Jechali już w ciszy. Ala odgoniła od siebie myśl o Dawidzie, teraz zastanawiała się czy chłopak naprawdę, jest w stanie pokazać jej gdzie jest jej matka. Tak strasznie za nią tęskniła. Przez dziesięć lat pragnęła się do niej przytulić i zobaczyć czy wszystko u niej w porządku,
Dojechali pod jakąś duży dom. Widać, że z zewnątrz był zadbany, ale jakoś inaczej wyobrażała sobie dom, w którym mogłaby mieszkać jej matka. W jej wyobrażeniach domek był malutki, ale w środku ciepło urządzony, a ten był kompletnym przeciwieństwem. Kiedy Dawid wysiadł z samochodu, Alicja zrobiła to samo, lecz trochę niepewnie. Brunet zadzwonił dzwonkiem, a po chwili w drzwiach stanął mężczyzna w średnim wieku. Ubrany był w garnitur. Miał dość obfity zarost i miły wyraz twarzy.
-Dawid, dawno cię u nas nie było- Przywitał się mężczyzna, po czym swój wzrok skierował na dziewczynę. - Wejdźcie- Przepuścił ich, na co Alicja ruszyła pierwsza, a za nią Dawid, który został zatrzymany przez faceta.
-Wiedziałem, że na ciebie można zawsze liczyć- Wyszeptał mu do ucha. Szatynka zaczęła rozglądać, się po wielkim salonie, który urządzony był w stonowanych barwach. Nie była pewna, czy tu znajduje się jej matka.
-Jak wam minęła podróż, Alicjo?-Zapytał się dziewczyna, a ona niepewnie skierowała się w jego stronę.- Ah, zapomniałem się przedstawić, jestem Erick- Wysunął rękę w jej stronę. Cała ta sytuacja była bardzo dziwna. Uciekając z podejrzanym chłopakiem trafiła do jakiejś willi, gdzie w dodatku właściciel wiedział kim jest. To wszystko wydawało jej się bardzo nierealne.
-Um...Wie pan gdzie jest moja mama?- Zapytała , a Erick zaśmiał się.
-Ależ oczywiście, Jasmine masz gościa- Zawołał, a z piętra zeszła kobieta w podobnym wieku, o długich włosach, które miała spięte w niedbałego koka. Alicja uważnie jej się przyjrzała, a na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech, a oczy momentalnie zaszły mgłą. Podbiegła go kobiety i przytuliła ją
-Mamo- Wyszeptała w jej ramie, a Jasmine mocniej wtuliła ja do siebie. Nie mogła uwierzyć, że po tak długim czasie mogła się w końcu do niej przytulić. Tak strasznie za nią tęskniła.
-Dziecko, co ty tu robisz?- Zapytała. Była w szoku.
-Dawid mnie przywiózł-Uśmiechnęła się i zaczęła przyglądać się dokładnie rysą jej twarzy. Kobieta wydawała się nieco wystraszona.
-Ah, Dawid- Spojrzała na chłopaka. Po chwili Alicja odwróciła się w jego stronę, ale brunet zniknął gdzieś w korytarzu.
-Tak bardzo za tobą tęskniłam- Powiedziała jeszcze raz przytulając się do matki. Jasmine była lekko spięta i wzrokiem z chęcią mordu wpatrywała się w chłopaka, który lekko wychylił się z kuchni, po czym widząc reakcje kobiety natychmiast do niej wrócił.
-Oh,zaprzestańcie tej czułości na chwilę. Na pewno jesteś zmęczona po podroży, może pójdziesz się rozpakować?- Zapytał sztucznie miłym głosem mężczyzna lekko oddalając ją od matki. Alicja lekko skołowana pokiwała głową i udała się na górę zgodnie ze wskazówkami Ericka. Na górę prowadził dość solidne schody. Na pietrze było sporo drzwi, ale z tego co zrozumiała jej sypialnia była na końcu po prawej stronie. Tuż obok zastała lekko uchylone drzwi, przez które widziała leżącego bruneta, który odpalał papierosa. Widząc go Alicja lekko się wzdrygnęła i szybkim, ale cichym krokiem udała się do swojego pomieszczenia, które zamknęła na klucz. Nim spokojnie odłożyła swoje rzeczy kilkakrotnie sprawdziła, czy drzwi nie są aby otwarte. Był to jej azyl, gdzie bez jej zgody Dawid „przez przypadek” do niej nie zawita. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Było duże, a na środku stało wielkie łóżko z sporą ilością poduszek, zachowanych w pastelowych odcieniach. Cały pokój taki był. Słodki i dziewczęcy, co kompletnie do niej nie pasowało, ale nie chciała marudzić. Może jeszcze za dzieciaka, taki o to pokój był spełnieniem jej marzeń, ale teraz nie zwracała zbytnio uwagi na porządek i jakość wystrojenia swojego pokoju. Może dlatego, ze zbytnio nie miała takiej możliwości? Większość swojego życia spędziła w pokoju, w którym była mała sofa, łóżko i komoda, plus stary telewizor, o który udało jej się wybłagać dyrekcję. Nic specjalnego, ale wystarczającego na jej standardy, ponieważ Alicja nigdy nie była wychowana w luksusach. Chwyciła plecak w rękę i udała się do szafy, którą otworzyła. Była zaopatrzona w prze słodziutkie sukienki i kilka par pantofelek, na co szatynka pokręciła głową z pogardą. Upchnęła swoje ciuchy na jednej z półek. Wiedziała, że nawet nie przymierzy tychc ciuchów, które zostały jej zaproponowany, chyba, że upije się do tego stopnia, że zapomni o tym co robi, a to raczej nie w jej stylu. To całe upijanie się i urywanie filmów. Postanowiła wziąć szybki prysznic, ponieważ na ciuchach nadal wyczuwała zapach tytoniu, który drażnił jej nos. Chwyciła jakieś getry i do tego luźną bluzkę oraz bieliznę i podstawowe kosmetyki. Jak najciszej otworzyła drzwi wiedząc, że tuż obok wpokoju przesiaduje Dawid. Lekko je zamknęła, a z pokoju sąsiada usłyszała rozmowę, którą przez swoją ciekawość podsłuchała
-Dlaczego ją tu przywiozłeś? Wiesz co ją tu czeka!- Wydawała się jakby krzyczeć, ale resztkami sił się hamowała, aby nikt nie usłyszał.- Obiecałeś mi coś- Kobieta warknęła w jego stronę.
-Po pierwsze powiedziałem, że jeśli za pierwszym razem się nie zgodzi nie będę jej namawiał. A Alicja nie wykazała się upartością i wystarczyło kilka wizyt,abym zawrócił jej w głowie.- Przerwał, jakby zabrakło mu tchu- A po drugie Erick miał ciekawszą ofertę dla mnie, niż nie posiadanie na sumieniu, twojej rozkapryszonej córeczki- Zaśmiał się, a po chwili można było usłyszeć, jak Jasmine uderzyła go w twarz i zmierzała ku wyjściu. Dziewczyna wystraszyła się i nim kobieta wyszła, ta zamknęła się w łazience. Oparła się o umywalkę, a w głowie próbowała sobie wszystko jakoś poukładać. To wszytko była takie zagmatwane. Cały ten Erick,jej matka, która nie wydawała się być szczęśliwa z jej przyjazdu i w dodatku ta rozmowa, to wszystko krążyło jej w głowie szukając jakiegoś logicznego wytłumaczenia na marne. Alicja westchnęła ciężko i po chwili zrzucając z siebie ciuchy weszła pod prysznic i zmoczywszy całą głowę oparła czoło o zimne kafelki. Była przeszczęśliwa, że po tylu latach spotkała się z matką, ale również miała pełno obaw, kolejną z nich był Dawid. On też tu mieszka, o co tu w ogóle chodzi. Po pobudzającym prysznicu ubrała się, a włosy wysuszyła suszarką i wyszła z pomieszczenia ponownie zamykając się w swoim azylu spokoju. Kiedy usiadła na łóżku, które zdecydowanie wydawało się zbyt wielkie jak na jedną osóbkę po pokoju rozległo się pukanie, które odbiło się echem od ścian. Niepewnie ruszyła w stronę drzwi i lekko je uchyliła. Stała tam starsza kobieta, która była ubrana w znany jej z filmów strój służki.
-Pan Erick, każe pani przekazać, iż za niecałe pół godziny będzie kolacja, a pańska matka, mówi, aby ubrała się pani elegancko. - Wypowiedziała to z uśmiechem na twarzy, po czym nie czekając na odpowiedź dziewczyny obróciła się i odeszła. Alicja zaskoczona,tym, że w tym domuj est jakaś obsługa zamknęła drzwi przekręcając przy tym klucz i podeszła do szafy jeszcze raz lustrując ciuchy, które się w niej znajdują. Suknie były w ładnym kroju i gdyby nie przesadna ilość różu i bieli mogłaby je założyć, ale gdy tyko na nie patrzała wyobrażała sobie jak ktoś dosłownie rzyga na nie brokatem, więc prędko odłożyła wieszak do szafy i zamknęła ją. Postanowiła, że nie będzie zwracać uwagi na swój strój. Może i będzie wyglądać jak idiotka, patrząc na to w czym Erick chodzi po domu, ale była pewna, że będzie wyglądać mniej komicznie niż w tych bufiasty sukienkach z przesadną ilością kokardek i świecidełek. Kiedy czas upłynął Alicja zeszła na dół, gdzie wszyscy już czekali. Faktycznie poczuła się trochę dziwnie, ponieważ wszyscy bez wyjątków (Tak, Dawid też miał jakąś koszulę) wyglądali elegancko i strojnie,a ona? Jakby dopiero co wstała, ale odpuściła sobie jakiekolwiek komentarze i zasiadła do stołu, obok bruneta, bo jedynie tam było wolne miejsce. Jasmine zlustrowała ją wzrokiem,a kiedy Alicja się zorientowała spojrzała na nią pytającym wzrokiem.
-Dlaczego nie założyłaś sukni, którą wybrała wraz z Erickiem?-Zapytała nakładając sobie jakąś sałatkę. Alicja spojrzała na nią wzrokiem,aby faktycznie upewnić się czy kobieta zadała jej to pytanie, po czym wzdychają odpowiedziała.
-Jak mogliście zauważyć, to nie mój styl- Odpowiedziała i usłyszała cichy chichot ze strony bruneta. Jasmine westchnęła.
-Przepraszam, po prostu za dziecka lubiłaś takie rzeczy i pomyślałam...-Przerwała,a głos zaczął jej się łamać- Że mogłabym ci dać coś, czego wcześniej nie mogłam- Powiedziała i zakryła usta ręką, po czym wstała od stołu- Przepraszam- Powiedziała i udała się na górę. Alicja chciała iść za nią, ale Erick ją powstrzymał.
-Musi odpocząć, zbyt wiele emocji jak na jeden dzień- Powiedział trzymając kurczowo jej dłoń. Alicja wyciągnęła rękę z uścisku i odruchowo schowała ją pod stół kierując wzrok na swój talerz.
-Dawid, dawno cię nie widziałem, może opowiedziałbyś co u ciebie- Dawid słysząc to co wyślizgnęło się z ust mężczyzny spoważniał i wbił w niego groźne spojrzenie.
-A co cie tak nagle interesuje? Chcesz popisać się przy Alicji jakim to jesteś dobrym człowiekiem? Nie wydurniaj się, ona zapewne zdążyła wyrobić sobie o tobie zdanie, nie jest taka głupa jak myślisz- Warknął po czym wyszedł i zapewne skierował się do swojego pokoju. Alicja po chwili ciszy podziękowała za posiłek i zostawiając Ericka samego. Nim jednak udała się do swojego pokoju postanowiła zapukać do pomieszczenia w którym mieszkał Dawid. Nie usłyszała pozwolenia, aby wejść, ale jednak to zrobiła.
-Pozwoliłem ci wejść?- Rzucił oschle.
-Mogę cię o coś zapytać?- Usiadła na brzegu łóżka a Dawid podniósł się aby dziewczyna poczuła się bardziej swobodnie. Nie odpowiedział tylko skierował pytające spojrzenie.- Kim dla ciebie jest Erick?- Zapytała a chłopak wstał z łóżka splatając ręce na karku. Po chwili wyszeptał.
-Ojcem- Alicja nic z tego nie rozumiała, skoro Erick jest jego ojcem, to dlaczego z nim nie mieszka.
-W takim razie dlaczego poniewierasz się po piwnicach?-Zapytała również wstając.

-To długa i dość bolesna historia, może kiedyś ci opowiem, ale na razie musi ci wystarczyć to, że jak pewne zauważyłaś nie dogaduje się z nim najlepiej- Powiedział i ułożył się na łóżku ignorując szatynkę, dając jej tym do zrozumienia, ze powinna opuścić jego pokój. W ciszy wyszła z pomieszczenia i udała się do siebie, gdzie położyła się na łóżku. Jej mama mieszkała z ojcem Dawida, czy to przypadek,że to właśnie jego spotkała?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz