Hejaa!
Akcja powoli zaczyna nabierać tępa!
Jeśli ktoś załapie feministyczny podtekst z Dawidem w kuchni, to przepraszam,ale zrobiłam to niesiwadomie!
Miłego czytania
*~*~*
Jechali samochodem w ciszy. Alicja
patrzała w szybę i próbowała odgonić od siebie myśl, że
chłopak, którego kocha traktuje ja jak jakąś dziwkę. Trudno było
się jednak skupić, kiedy siedziała z nim w aucie, a on co chwila
na nią zerkał. Dawid nie był taki, jakim wszystkim się
przedstawiał. To było wygodne, kiedy byłeś zimny i oschły dla
każdego. Miał uczucia. Lekko z tłumione, ale miał. Mimo, że nie
potrafił ich do końca ukazać, to czuł to w sobie. Nie był takim
bezdusznym chamem, za, którego wszyscy go mieli. I właśnie kiedy
jechał z nią w aucie, i miał możliwość dokładniejszemu
przyglądaniu się jej emocją zdał sobie sprawę, że przesadził.
Te słowa, które wypowiedział...One były zbyt mocne. Nie zasłużyła
na to. Pomimo, że miał gdzieś jej życie, i co się będzie z nią
dalej dział kiedy się rozstaną, to jednak opętało go poczucie
winy, Kiedyś taki nie był, ale odebrano mu najważniejszą rzecz w
jego życiu. Nie potrafił być tak łaskawy dla świata. Ale mimo to
nie potrafił być tak oschły w stosunku do niej. Czuł, że ona nie
może być traktowana, aż tak jak dotychczas to robił. Czuł się
jak prawdziwy dupek.
-Ala- Zachrypnięty głos rozniósł
się po samochodzie. Alicja, aż drgnęła, ze strachu. Odezwał się
do niej, a w dodatku zdrobnił jej imię, czego nie słyszała odkąd
po raz ostatni widziała się z mamą. Odwróciła się lekko w jego
stronę. Wzrok miał skupiony na jeździe, ale co jakiś czas zerkał
na nią.
- Powinienem cię chyba przeprosić-
Jego ton był zdecydowanie łagodniejszy,niż rano.- To nie tak, że
nie miało znaczenia- Przerwał i nabrał powietrza w płuca. Nie był
pewien co może jej powiedzieć o swoim życiu. Dziewczyna lekko
wystraszona słuchała go.- Po prostu, nie umiem okazać uczuć. Nie
mam ich- Nie okłamał tylko jej, ale i samego siebie. Miał uczucia,
każdy człowiek jakieś ma, a on miał je bez wątpienia, tylko
twierdził, że jest inaczej. By nie cierpieć. By żyć, ale nie
patrząc na problemy rozwiązywać je niewzruszenie, bo tego pragnął.
Pragnął po prostu nie czuć nic.- Kiedyś, moje uczucia zostały
wystawione na próbę. Nie mogłem sobie z nimi poradzić. Po długim
okresie mojego rozpaczania, wziąłem się wgarść, ale przed obawą,
że znów będzie tak jak kiedyś, że będę jeszcze raz tak
cierpiał- Przełknął gule w gardle, która stanęła mu, na
wspomnienie dawnych lat, które gdyby tylko mógł usunąłby ze
swojej pamięci- Wyłączyłem to.-Chłopak zjechał pobocze.
Odwrócił się w stronę dziewczyny. Sam nie wiedział co robi. Raz
był oschły, raz miły, a raz pragnął ją pocałować. Alicja
patrzała na niego i próbowała ubrać słowa w jakieś sensowne
zdanie.
-To cie nie usprawiedliwia.
Wykorzystałeś mnie i moje uczucia. Od samego początku wiedziałeś,
że coś czuje do ciebie. Tylko na tym ci zależało? Aby mnie
zaliczyć? No powiedz to? Chciałeś mnie na jedną noc, a potem mnie
zostawić. Przecież o to ci chodziło- Patrzała na niego jak jego
twarz zaczęła się spinać. Wysiadła z samochodu i ukucnęła
kierując wzrok w dól. Musiała odetchnąć. Nie miała nawet siły
uciec,chodź miała idealną okazję. Nic nie było w stanie
usprawiedliwić tego, jak ją potraktował. Czuła do niego
obrzydzenie. Był nieudacznikiem w jej oczach. Nieudacznikiem,którego
kochała. I to dobijało ją najbardziej. Chłopak wysiadł z auta
prawie w tym samym czasie co Alicja.- Nie ucieknę, muszę odetchnąć-
Powiedziała oschle. Mogła mu uwierzyć? Mówił prawdę? Brunet był
jedyną osobą, której Alicja bałaby zaufać. Chłopak oparł się
o maskę samochodu, i wyciągnął papierosa, po chwili go odpalając.
Alicja wstała i podeszła do chłopaka.
-Mogę?- Zapytała wskazując na
paczkę, którą chłopak ściskał w lewej dłoni. Dawid spojrzał
na nią ze zdziwieniem, ale podał jej pudełko, z którego
wyciągnęła jednego szluga.
-Od kiedy ty palisz?- Lekko się
uśmiechnął i odpalił papierosa, którego dziewczyna trzymała w
ustach.
-Od kiedy spotkałam takiego idiotę,
który nie liczy się z moimi emocjami- Warknęła,a następnie
zaciągnęła się by po chwili wypuścić szary kłębek dymu.
Oparła się o maskę, koło Dawida. Brunet wyrzucił papierosa przed
siebie i pokręcił głową podnosząc ją, tak, że jego wzrok nie
widział nic prócz lekko zachmurzonego nieba.
-Chciałem być miły. Nawet zacząłem
ci się tłumaczyć, choć nie miałem takiego obowiązku. Doceń to-
Westchnął.
-Co mam docenić? Upokorzyłeś mnie,
okej? Pokazałeś mi co tak naprawdę o mnie myślisz, jest okej, a
teraz ja pokazuje co myślę o tobie- Warknęła w jego stronę, a
ten zaśmiał się, na co Alicja poczuła dziwne ukłucie w sercu.
-Tylko, że ja w przeciwieństwie do
ciebie, nie okłamuję samego siebie- Podszedł do niej i gwałtownie
wpił się w jej usta. Po prostu, tak nagle zapragnął tego. Alicja
oderwała się od niego, a chłopak po chwili oberwał po raz drugi w
policzek. Brunet złapał się, za piekący miejsce. Szatynka
wyrzuciła niedopałek, po czym poczuła, że ktoś mocno ściska jej
prawe przedramię.
-Mówiłem, łapy przy sobie- Odburczał
i puścił dziewczynę. Wsiadł do auta, a Alicja zrobiła to samo.
Jechali już w ciszy. Ala odgoniła od siebie myśl o Dawidzie, teraz
zastanawiała się czy chłopak naprawdę, jest w stanie pokazać jej
gdzie jest jej matka. Tak strasznie za nią tęskniła. Przez
dziesięć lat pragnęła się do niej przytulić i zobaczyć czy
wszystko u niej w porządku,
Dojechali pod jakąś duży dom. Widać,
że z zewnątrz był zadbany, ale jakoś inaczej wyobrażała sobie
dom, w którym mogłaby mieszkać jej matka. W jej wyobrażeniach
domek był malutki, ale w środku ciepło urządzony, a ten był
kompletnym przeciwieństwem. Kiedy Dawid wysiadł z samochodu, Alicja
zrobiła to samo, lecz trochę niepewnie. Brunet zadzwonił
dzwonkiem, a po chwili w drzwiach stanął mężczyzna w średnim
wieku. Ubrany był w garnitur. Miał dość obfity zarost i miły
wyraz twarzy.
-Dawid, dawno cię u nas nie było-
Przywitał się mężczyzna, po czym swój wzrok skierował na
dziewczynę. - Wejdźcie- Przepuścił ich, na co Alicja ruszyła
pierwsza, a za nią Dawid, który został zatrzymany przez faceta.
-Wiedziałem, że na ciebie można
zawsze liczyć- Wyszeptał mu do ucha. Szatynka zaczęła rozglądać,
się po wielkim salonie, który urządzony był w stonowanych
barwach. Nie była pewna, czy tu znajduje się jej matka.
-Jak wam minęła podróż,
Alicjo?-Zapytał się dziewczyna, a ona niepewnie skierowała się w
jego stronę.- Ah, zapomniałem się przedstawić, jestem Erick-
Wysunął rękę w jej stronę. Cała ta sytuacja była bardzo
dziwna. Uciekając z podejrzanym chłopakiem trafiła do jakiejś
willi, gdzie w dodatku właściciel wiedział kim jest. To wszystko
wydawało jej się bardzo nierealne.
-Um...Wie pan gdzie jest moja mama?-
Zapytała , a Erick zaśmiał się.
-Ależ oczywiście, Jasmine masz
gościa- Zawołał, a z piętra zeszła kobieta w podobnym wieku, o
długich włosach, które miała spięte w niedbałego koka. Alicja
uważnie jej się przyjrzała, a na jej twarzy pojawił się szczery
uśmiech, a oczy momentalnie zaszły mgłą. Podbiegła go kobiety i
przytuliła ją
-Mamo- Wyszeptała w jej ramie, a
Jasmine mocniej wtuliła ja do siebie. Nie mogła uwierzyć, że po
tak długim czasie mogła się w końcu do niej przytulić. Tak
strasznie za nią tęskniła.
-Dziecko, co ty tu robisz?- Zapytała.
Była w szoku.
-Dawid mnie przywiózł-Uśmiechnęła
się i zaczęła przyglądać się dokładnie rysą jej twarzy.
Kobieta wydawała się nieco wystraszona.
-Ah, Dawid- Spojrzała na chłopaka. Po
chwili Alicja odwróciła się w jego stronę, ale brunet zniknął
gdzieś w korytarzu.
-Tak bardzo za tobą tęskniłam-
Powiedziała jeszcze raz przytulając się do matki. Jasmine była
lekko spięta i wzrokiem z chęcią mordu wpatrywała się w
chłopaka, który lekko wychylił się z kuchni, po czym widząc
reakcje kobiety natychmiast do niej wrócił.
-Oh,zaprzestańcie tej czułości na
chwilę. Na pewno jesteś zmęczona po podroży, może pójdziesz się
rozpakować?- Zapytał sztucznie miłym głosem mężczyzna lekko
oddalając ją od matki. Alicja lekko skołowana pokiwała głową i
udała się na górę zgodnie ze wskazówkami Ericka. Na górę
prowadził dość solidne schody. Na pietrze było sporo drzwi, ale z
tego co zrozumiała jej sypialnia była na końcu po prawej stronie.
Tuż obok zastała lekko uchylone drzwi, przez które widziała
leżącego bruneta, który odpalał papierosa. Widząc go Alicja
lekko się wzdrygnęła i szybkim, ale cichym krokiem udała się do
swojego pomieszczenia, które zamknęła na klucz. Nim spokojnie
odłożyła swoje rzeczy kilkakrotnie sprawdziła, czy drzwi nie są
aby otwarte. Był to jej azyl, gdzie bez jej zgody Dawid „przez
przypadek” do niej nie zawita. Rozejrzała się po pomieszczeniu.
Było duże, a na środku stało wielkie łóżko z sporą ilością
poduszek, zachowanych w pastelowych odcieniach. Cały pokój taki
był. Słodki i dziewczęcy, co kompletnie do niej nie pasowało, ale
nie chciała marudzić. Może jeszcze za dzieciaka, taki o to pokój
był spełnieniem jej marzeń, ale teraz nie zwracała zbytnio uwagi
na porządek i jakość wystrojenia swojego pokoju. Może dlatego, ze
zbytnio nie miała takiej możliwości? Większość swojego życia
spędziła w pokoju, w którym była mała sofa, łóżko i komoda,
plus stary telewizor, o który udało jej się wybłagać dyrekcję.
Nic specjalnego, ale wystarczającego na jej standardy, ponieważ
Alicja nigdy nie była wychowana w luksusach. Chwyciła plecak w rękę
i udała się do szafy, którą otworzyła. Była zaopatrzona w prze
słodziutkie sukienki i kilka par pantofelek, na co szatynka
pokręciła głową z pogardą. Upchnęła swoje ciuchy na jednej z
półek. Wiedziała, że nawet nie przymierzy tychc ciuchów, które
zostały jej zaproponowany, chyba, że upije się do tego stopnia, że
zapomni o tym co robi, a to raczej nie w jej stylu. To całe upijanie
się i urywanie filmów. Postanowiła wziąć szybki prysznic,
ponieważ na ciuchach nadal wyczuwała zapach tytoniu, który drażnił
jej nos. Chwyciła jakieś getry i do tego luźną bluzkę oraz
bieliznę i podstawowe kosmetyki. Jak najciszej otworzyła drzwi
wiedząc, że tuż obok wpokoju przesiaduje Dawid. Lekko je zamknęła,
a z pokoju sąsiada usłyszała rozmowę, którą przez swoją
ciekawość podsłuchała
-Dlaczego ją tu przywiozłeś? Wiesz
co ją tu czeka!- Wydawała się jakby krzyczeć, ale resztkami sił
się hamowała, aby nikt nie usłyszał.- Obiecałeś mi coś-
Kobieta warknęła w jego stronę.
-Po pierwsze powiedziałem, że jeśli
za pierwszym razem się nie zgodzi nie będę jej namawiał. A Alicja
nie wykazała się upartością i wystarczyło kilka wizyt,abym
zawrócił jej w głowie.- Przerwał, jakby zabrakło mu tchu- A po
drugie Erick miał ciekawszą ofertę dla mnie, niż nie posiadanie
na sumieniu, twojej rozkapryszonej córeczki- Zaśmiał się, a po
chwili można było usłyszeć, jak Jasmine uderzyła go w twarz i
zmierzała ku wyjściu. Dziewczyna wystraszyła się i nim kobieta
wyszła, ta zamknęła się w łazience. Oparła się o umywalkę, a
w głowie próbowała sobie wszystko jakoś poukładać. To wszytko
była takie zagmatwane. Cały ten Erick,jej matka, która nie
wydawała się być szczęśliwa z jej przyjazdu i w dodatku ta
rozmowa, to wszystko krążyło jej w głowie szukając jakiegoś
logicznego wytłumaczenia na marne. Alicja westchnęła ciężko i po
chwili zrzucając z siebie ciuchy weszła pod prysznic i zmoczywszy
całą głowę oparła czoło o zimne kafelki. Była przeszczęśliwa,
że po tylu latach spotkała się z matką, ale również miała
pełno obaw, kolejną z nich był Dawid. On też tu mieszka, o co tu
w ogóle chodzi. Po pobudzającym prysznicu ubrała się, a włosy
wysuszyła suszarką i wyszła z pomieszczenia ponownie zamykając
się w swoim azylu spokoju. Kiedy usiadła na łóżku, które
zdecydowanie wydawało się zbyt wielkie jak na jedną osóbkę po
pokoju rozległo się pukanie, które odbiło się echem od ścian.
Niepewnie ruszyła w stronę drzwi i lekko je uchyliła. Stała tam
starsza kobieta, która była ubrana w znany jej z filmów strój
służki.
-Pan Erick, każe pani przekazać, iż
za niecałe pół godziny będzie kolacja, a pańska matka, mówi,
aby ubrała się pani elegancko. - Wypowiedziała to z uśmiechem na
twarzy, po czym nie czekając na odpowiedź dziewczyny obróciła się
i odeszła. Alicja zaskoczona,tym, że w tym domuj est jakaś obsługa
zamknęła drzwi przekręcając przy tym klucz i podeszła do szafy
jeszcze raz lustrując ciuchy, które się w niej znajdują. Suknie
były w ładnym kroju i gdyby nie przesadna ilość różu i bieli
mogłaby je założyć, ale gdy tyko na nie patrzała wyobrażała
sobie jak ktoś dosłownie rzyga na nie brokatem, więc prędko
odłożyła wieszak do szafy i zamknęła ją. Postanowiła, że nie
będzie zwracać uwagi na swój strój. Może i będzie wyglądać
jak idiotka, patrząc na to w czym Erick chodzi po domu, ale była
pewna, że będzie wyglądać mniej komicznie niż w tych bufiasty
sukienkach z przesadną ilością kokardek i świecidełek. Kiedy
czas upłynął Alicja zeszła na dół, gdzie wszyscy już czekali.
Faktycznie poczuła się trochę dziwnie, ponieważ wszyscy bez
wyjątków (Tak, Dawid też miał jakąś koszulę) wyglądali
elegancko i strojnie,a ona? Jakby dopiero co wstała, ale odpuściła
sobie jakiekolwiek komentarze i zasiadła do stołu, obok bruneta, bo
jedynie tam było wolne miejsce. Jasmine zlustrowała ją wzrokiem,a
kiedy Alicja się zorientowała spojrzała na nią pytającym
wzrokiem.
-Dlaczego nie założyłaś sukni,
którą wybrała wraz z Erickiem?-Zapytała nakładając sobie jakąś
sałatkę. Alicja spojrzała na nią wzrokiem,aby faktycznie upewnić
się czy kobieta zadała jej to pytanie, po czym wzdychają
odpowiedziała.
-Jak mogliście zauważyć, to nie mój
styl- Odpowiedziała i usłyszała cichy chichot ze strony bruneta.
Jasmine westchnęła.
-Przepraszam, po prostu za dziecka
lubiłaś takie rzeczy i pomyślałam...-Przerwała,a głos zaczął
jej się łamać- Że mogłabym ci dać coś, czego wcześniej nie
mogłam- Powiedziała i zakryła usta ręką, po czym wstała od
stołu- Przepraszam- Powiedziała i udała się na górę. Alicja
chciała iść za nią, ale Erick ją powstrzymał.
-Musi odpocząć, zbyt wiele emocji jak
na jeden dzień- Powiedział trzymając kurczowo jej dłoń. Alicja
wyciągnęła rękę z uścisku i odruchowo schowała ją pod stół
kierując wzrok na swój talerz.
-Dawid, dawno cię nie widziałem, może
opowiedziałbyś co u ciebie- Dawid słysząc to co wyślizgnęło
się z ust mężczyzny spoważniał i wbił w niego groźne
spojrzenie.
-A co cie tak nagle interesuje? Chcesz
popisać się przy Alicji jakim to jesteś dobrym człowiekiem? Nie
wydurniaj się, ona zapewne zdążyła wyrobić sobie o tobie zdanie,
nie jest taka głupa jak myślisz- Warknął po czym wyszedł i
zapewne skierował się do swojego pokoju. Alicja po chwili ciszy
podziękowała za posiłek i zostawiając Ericka samego. Nim jednak
udała się do swojego pokoju postanowiła zapukać do pomieszczenia
w którym mieszkał Dawid. Nie usłyszała pozwolenia, aby wejść,
ale jednak to zrobiła.
-Pozwoliłem ci wejść?- Rzucił
oschle.
-Mogę cię o coś zapytać?- Usiadła
na brzegu łóżka a Dawid podniósł się aby dziewczyna poczuła
się bardziej swobodnie. Nie odpowiedział tylko skierował pytające
spojrzenie.- Kim dla ciebie jest Erick?- Zapytała a chłopak wstał
z łóżka splatając ręce na karku. Po chwili wyszeptał.
-Ojcem- Alicja nic z tego nie
rozumiała, skoro Erick jest jego ojcem, to dlaczego z nim nie
mieszka.
-W takim razie dlaczego poniewierasz
się po piwnicach?-Zapytała również wstając.
-To długa i dość bolesna historia,
może kiedyś ci opowiem, ale na razie musi ci wystarczyć to, że
jak pewne zauważyłaś nie dogaduje się z nim najlepiej- Powiedział
i ułożył się na łóżku ignorując szatynkę, dając jej tym do
zrozumienia, ze powinna opuścić jego pokój. W ciszy wyszła z
pomieszczenia i udała się do siebie, gdzie położyła się na
łóżku. Jej mama mieszkała z ojcem Dawida, czy to przypadek,że to
właśnie jego spotkała?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz