Nathan siedział pod swoim oknem i
oglądał krople deszczu spływające po szybie.
Dzisiejszy dzień był chłodny i przez
cały dzień padało, ale albinos się nie nudził. Wprost
przeciwnie, cieszył się z takiego obrotu spraw. Przynajmniej nikt
nie zawracał mu głowy...
Jako, że mieszkał na pierwszym
piętrze, to mógł obserwować wszystko z góry. Było zabawnie
patrzeć na biegających, mokrych ludzi.
Pod jednym z małych daszków
spostrzegł dwóch „kolegów” z jego klasy. Pewnie normalnie
zawołałby ich i kazał wejść do środka, ale, że jeden z nich
był jego współlokatorem, to postanowił się jednak nie fatygować.
Zamiast tego uchylił okno i nawet z tak daleka mógł usłyszeć ich
kolejną kłótnię.
Zabawne, i tak zawsze trzymają się
razem-pomyślał czując chłód
wydobywający się zza okna.
Nagle drzwi
otworzyły się a do środka zajrzała Nessie Shaw.
Szkotka, uciekła
od „złego domu”. W sumie, to nawet nie był jej dom. W każdym
razie jest dziewczyną Francisa. Jednego z tamtych chłopaków
stojących na deszczu.
-Hej yyy... Nath,
widziałeś gdzieś Francisa?- Clive zignorował zapomnienie jego
imienia (w sumie, to nawet się nie zdziwił) i bez słowa wskazał
na okno. Nessie zgrabnie podeszła do niego, zobaczyła kłócących
się chłopaków i wykonując lekki gest facepalma mruknęła coś
pod nosem i wyszła nawet nie patrząc na albinosa.
Nessi ma fioletowe włosy.
Oczywiście farbowane. Ciekawe jakie miała przedtem.-Deszcz
wywoływał u Nathana idealny nastrój do myślenia.
Przez jego
świadomość ledwo przebiły rude włosy. Jessica Price. Jeśli
albinos nie przepadał za większością znajomych, to jej
nienawidził. I nie chodziło o jej wcale niebrzydki wygląd. Po prostu ta wiecznie uśmiechnięta i roześmiana dziewczyna nie
przemawiała do jego lodowatego serca.
Skrzywił się, po
czym odszedł od okna i ułożył się wygodnie na swoim łóżku.
Usnął na dość
długą dżemkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz