Strony

niedziela, 12 listopada 2017

Tydzień, który zmienił moje życie cz.8- Okej

Eh...
W komentarzu napisałam, ze rozdział pojawi się w zeszłym tygodniu, jak możecie się spodziewać - nawaliłam.
Przepraszam, ale naprawdę mam usprawiedliwienie!
Całą niedzielę uczyłam się do sprawdzianu, a w tygodniu też nie miałam czasu, aby coś naskrobać. Teraz zapowiada się nieco luźniej w szkole, także mam nadzieję dodawać regularnie.
Ponadto bardzo, ale to bardzo chciałabym zacząć dodawać dwa razy w tygodni. Jak wiecie pisze aż 4 opowiadania, i kiedy one pojawiają się tylko w niedzielę to odstępy między nimi są strasznie duże. Tak sobie pomyślałam, aby środy zarezerwować dla Violetty, a niedziele na OBKK i moje autorskie opko. Uważam to za dość dobry plan, także będę się starał tego trzymać.
Póki co cieszcie się nowym rozdziałem!
PS: Za moje zaległości proszę tylko i wyłącznie winić polskie szkolnictwo, które nakazuje robienia 1 sprawdzianu w miesiącu i moich nauczycieli, którzy kochają zwalać wszystko na jeden tydzień </3

Wchodząc do firmy nie wyciągnął słuchawek z uszu, tak jak miał to w zwyczaju. Każdego ranka witał swoich kolegów z pracy sympatycznym uśmiechem, a nawet zamieniał z nimi kilka zdań, ale nie dziś, kiedy zupełnie nie był w nastroju do niczego. Po prostu szybko przemknął przez korytarz, omijając recepcję gdzie pracowała Ino i zamknął się w swoim gabinecie. To co wydarzyło się ostatniego tygodnia, było czymś co zbyt dużo dla niego w pewien sposób znaczyło. Wczorajszego dnia kiedy wrócił do domu, dla niego to już nie było to samo miejsce. Nie czuł się tam na tyle dobrze, jak w mieszkaniu Kakashiego i był niemal pewny, że nie chodziło tu wcale o ładniejszy wystrój wnętrz czy też porządek. Zdecydowanie chodziło tu o obecność siwowłosego. I niby wszystko wskazywało na to, że powinien być w wyśmienitym humorze, przecież jeśli tylko miałby ochotę z nim porozmawiać, wystarczyło, że pofatyguje się w drugą część firmy, jednak rozstali się w zupełnie innych stosunkach. Nie miało być teraz nic. Żadnych rozmów, miłych (lub też mniej) uśmieszków, czy tez wspólnego lunchu. Niby umawiali się, że kiedy wszystko się skończy ich relacja wróci do normy, ale Obito był pewien, że nie potrafi tak po prostu jak dawniej wparować do jego gabinetu i być tym samym złośliwym współpracownikiem. Nie był w stanie oddzielić swoich prywatnych myśli na tyle, aby wejść tam i nie wspomnieć o tym jakże dość ekscytującym dla niego tygodniu. I choćby się wydawało, że to dość krótki czas, to jednak wywrócił jego świat do góry nogami (niekoniecznie w pozytywny sposób). Ten tydzień mógł zdecydowanie nazwać tygodniem, który zmienił jego życie.


Natrętne pukanie w szklane drzwi zmusiło go, aby oderwać wzrok od rozciągającej się panoramy miasta i odwrócić się w kierunku gościa. Machnięciem ręki zaprosił Rin do środka, bo było wręcz oczywiste, że to ona. Nikt w tym miejscu nigdy cierpliwie nie czekał, tylko uprzedzając się krótkim wręcz niesłyszalnym pukaniem wparowywał do środka, co niezmiernie go irytowało.
Nie uniósł głowy znad komputera, by pozorować na wielce zapracowanego. Co jak co, ale nawet Rin nie była tą osobą, z którą mógłby się podzielić tym, co tak naprawdę zaprząta mu głowę. Recepta na to była tylko jedna. Sam musiał się z tym uporać poszukując odpowiedniego lekarstwa.
-Co dla mnie masz?- Wciąż profesjonalnie, nie wzbudzając żadnych podejrzeń zaczął interesować się teczką, którą kątem oka zauważył w dłoniach młodej kobiety.
-Nowe zlecenie- Mruknęła posępnie. Ton jej głosu zmusił Kakashiego, aby na chwilę się tym zainteresować. Jej mina mówiła zbyt wiele. Zawartość teczki, nie była zwykłym zleceniem. Był niemal pewien, że to co tam zobaczy- nie spodoba się mu.
-Pokaż mi to- Zażądał.
Rin dla własnego dobra zwlekała z wykonaniem polecenia. Może Kakashi nie był wybuchowy, i błahe rzeczy nie wyprowadzały go z równowagi, jednak miał swój czuły punkt, który właśnie znajdował się w tych papierach.
Spojrzeniem wymusił od niej ruch i gwałtownie przejął teczką otwierając ją szybko. Uważnie wertował każde strony marszcząc niekiedy brwi.
-Miesiąc to nieco mało czasu jak na rozpoczęcie projektu- Odparł spokojnie, na co Rin doznała niemałego szoku.
Niemożliwe, że nie zauważył- pomyślała.
-M-mało czasu?- Wyjąkała zdezorientowana. - Czy ty widzisz co tam pisze?- Zapytała z pretensjami. Kakashi oparł się o fotel nieznacznie odpychając się przy tym i poluzował krawat.
-Umiem czytać, Rin- Zapewnił- Więc jak się domyślasz, wiem jak ma to wszystko przebiegać. Racja, nie jestem z tego powodu jakoś szczególnie zadowolony, ale czystym nieprofesjonalizmem byłoby, gdybym pobiegł z tym do szefa domagając się zmiany partnera. Oboje wiem, że nawet jeśli, Minato nigdy na to nie pójdzie- Odparł zdegustowany. Można by było rzec, że Rin przez chwilę zamurowało. Liczyła na jakieś kąśliwe uwagi i pretensje, a to było miłym zaskoczeniem. Problem polegał na tym, ze od jej pamiętnych urodzin, relacja tej dwójki się zmieniła i wyglądała z lekka na podejrzaną.
-Co zamierzasz zrobić?- Zapytała. Kakashi wyciągnął srebrny długopis z futerału i złożył parafkę w odpowiednim miejscu, gdzie była mowa o zobowiązaniach dotyczących projektu.
-Jak to co? Wykonać to co zostało mi przydzielone. Zaniesiesz mu to, czy ja mam to zrobić- Ta nagła zmiana w tonie jego wypowiedzi wyprowadziła ją z równowagi. Kakashi nigdy jej się nie spowiadał jeśli chodzi o życie prywatne. Nigdy na tyle, aby wiedzieć o co mogłoby się rozchodzić w tej sprawie. Zawsze to ona wyzbywała się swoich problemów opowiadając o tym, jednak tym razem czułą, ze dołoży wszelkich starań, aby pociągnąć go za język, nawet kosztem uchlanego Hatake na jej kanapie.
-Jeślibyś mógł to zrobić, wiesz Minato przyniósł mi dzisiaj stertę papierów do wypełnienia i...- Zaczęła tłumaczyć.
-Okej- Przerwał
-Okej?- Teraz zdecydowanie pragnęła wyjaśnień. To ani trochę nie było normalne.
Kakashi spojrzał na nią marszcząc brwi. Chwile przypatrywali się sobie, ponieważ Rin nie byłą w stanie wyjść z podziwu. Ktoś podmienił jej współpracownika, takie rzeczy nie mogły się dziać naprawdę.
-Okej...-Wyszeptała pod nosem i skierowała się ku drzwi.
-Rin?- Zawołał nim kobieta zdążyła opuścić jego gabinet.
-Tak?- Odwróciła się w jego stronę przymykając lekko już otwarte drzwi.
-Może chciałabyś wyskoczyć gdzieś dzisiaj wieczorem?- Zapytał. Rin spojrzała na niego jak na kompletnego idiotę. Byłą świecie przekonana, że to jej się śni, przecież to nie miało prawa się wydarzyć. Tydzień temu musiała siłą wyciągać go z mieszkania, a teraz? Coś się zadziało i jej zadaniem było dowiedzieć się co takiego, bo obecny Kakashi, nie był sobą.
Skinęła lekko głową i wyszła z gabinetu pospiesznie kierując się do swojego biurka.
Hatake nie był do końca przekonany co do tego pomysłu. Nawet nie wiedział dlaczego taka propozycja opuściła jego usta. Miał wrażenie, że nie był do końca świadomy, tego co wygadywał. Tak przynajmniej się czuł, ale zawsze mógł powiedzieć, że coś mu wypadło, albo w jakikolwiek sposób się z tego wymigać, tyle że o ile strasznie nie lubił przebywać w barach  popijając piwo, jeszcze gorsza była wizja spędzenia samotnie wieczoru w pustym mieszkaniu.
Jeszcze raz spojrzał na dokumenty, które miał przed sobą i westchnął. Zapowiadał się ciekawy miesiąc w towarzystwie Uchihy, i sam już nie był pewien, czy bardziej jest zły, czy wdzięczny za obrót sytuacji.
Odszedł od biurka i skierował się do stolika, gdzie stałą karafka z zimną wodą. Zapełnił szklankę, by po chwili jednym cięgiem wyzbyć się zawartości. Zapiął guzik marynarki i poprawił krawat. Chwycił teczkę i włożywszy sobie ją pod rękę umieścił doń w kieszeń i dumnym krokiem opuścił gabinet, kierując się do działu reklamy.

Nie wysilając się na pukanie, tak jak robił to Uchiha kiedy zaszczycał go swoją obecnością wszedł do jego gabinet i rzucił na biurko biała teczkę. Nie zmienił postaw. Wciąż z dłonią w kieszeni, dość dumnie stał naprzeciwko intensywnie obserwując Obito, którego wzrok machinalnie przejechał po całym jego ciele, aby dopiero po chwili zatrzymać się na jego twarzy. Kakashi mógł się założyć, ze zauważył cień uśmiechu, który przemknął przez jego usta. On jednak stał niewzruszony z kamienną miną.
-Co to jest?- Zapytał niepewnie chwytając biała teczką.
-Zlecenie, podpisz i bierzemy się do roboty. Mamy mało czasu- Oznajmił wyniośle.
-My, razem, wspólne zlecenie?- Zapytał nie dowierzając.
-Tak, klient całkiem sporo płaci, ale domaga się stworzenia zupełnie czegoś od podstaw bez żadnych wytycznych. Nie damy rady na osobności- Wytłumaczył. Obito przytaknął i dla pewności przeczytał z grubsza dokumenty, które podpisał tuż pod widniejącą parafką Hatake.
-Proszę- Przysunął papiery w stronę Kakashiego, który zdążył usadowić się na krześle. Przechwycił to szybko upewniając się, ze podpis faktycznie tam widnieje i i zamknął teczkę.
-Kakashi- Zaczął zwracając jego uwagę. Hatake uniósł wzrok na Obito, który wyglądał na nieco zdenerwowanego. Omal powstrzymał uśmiech, który chciał wkraść mu się na usta, kiedy spojrzał w jego oczy. Otwarcie sam przed sobą musiał przyznać, że polubił tego skurczybyka. Chyba tylko polubił...
-Od kiedy mówisz do mnie po imieniu?- Zapytał chłodno. Ciężko było mu teraz tak z nim rozmawiać, kiedy przez ostatnie dni ich relacja wyglądała zupełnie inaczej. Nie chciał być wobec niego taki, ale jednak liczył się z tym, że z ich czystych relacji przyjacielskich nigdy nic nie wypali. Ponieważ jedno było pewne, ta relacja już dawno straciła szanse na przyjaźń.
Obito otworzył szerzej oczy i przełknął gulę w gardle. Jego wyobrażenia były złudne, licząc na to, że choć trochę ich relację ulegną zmianie. Naprawdę na to liczył. Chciał, aby ich relacja była chodź trochę bardziej przyjacielska, ale czy to było możliwe? Kiedy tylko na niego patrzał miał ochotę robić zakazane rzeczy, więc czy przyjaźń z nim naprawdę była możliwa?
-A więc to tak- Odsunął się od biurka i nieco bardziej rozłożył na fotelu. Diametralnie zmienił swoją postawę. Skoro Kakashi doszczętnie zniszczył w nim jakąkolwiek nadzieję na cieplejsze zachowanie wobec niego- Obito znów chciał być tym kto dominował. Inaczej nie mógł sobie tego wyobrazić. Obserwował Kakashiego z czystą ciekawością oglądając jego rekcje, albo bardziej posępną minę, która nie uległa zmianie odkąd pojawił się w jego gabinecie.- Nie mam co liczyć, prawda? Zapytał układając usta w złośliwym uśmiechu. Kakashi prychną.
-Myślałem, że to oczywiste, Uchiha- Dosadnie podkreślił jego nazwisko i zacisnął palce na teczce. Kiedy Obito lustrował go wzrokiem, on jakby zaczął się nieco dusić. W pomieszczeniu zrobiło się cieplej, a krawat uwierał go w szyję, dlatego czym prędzej zgrabnie palcami poluźnił go, będąc dalej pod intensywnym spojrzeniem Uchihy.
Obito zaśmiał się widząc to skrępowanie na jego twarzy i czerwieniące się policzki, zapewne od nagłego skoku temperatury. Nie mógł tak zwyczajnie z nim pracować. Sam z siebie tak na niego działał. Oni w jednym pomieszczeniu tworzyli napiętą atmosferę, która dla nich była jednoznaczna. To oczywiste, co przemykało im przez głowę, kiedy oboje mierzyli się pewnymi spojrzeniami. Jeden odczuwał to w kręgosłupie, drugi na policzkach, a mimo to nadal zachowywali tę profesjonalną postawę.
-Liczyłem, że żartowałeś- Posmutniał układając dłoń na biurku i powoli popukując w blat palcami. Kakashi szybko spojrzał na nią, ale zaraz potem odchrząknął i poprawił się na krześle.
-Słuchaj, tak jak się umawialiśmy- Wstał z krzesła poprawiając jedną ręką marynarkę.- To co się działo w moim mieszkaniu, tam pozostało. Między nami to nic nie zmienia. Chce, aby nasza relacja nie uległa zmianie. Myślę, że to fair dla nas obu- Obito jedynie kiwnął głową, pozwalając tym samym Kakashiemu na szybkie ulotnienie się z tego pomieszczenia.
Brunet został sam uśmiechając się diabolicznie, odwracając się w stronę okna. Po dzisiejszej wizycie był pewien, że musi go złamać. Nie była w stanie tak pracować, Kakashi zbytnio go rozpraszał, ale skoro pragnął dalszej rywalizacji, Obito wiedział, ze bez problemu mu ją zapewni.
Gwałtownie odwrócił się w stronę swojego telefonu i połączył się ze swoją sekretarką.
-Umów mnie z Nagato, na wczoraj- Zażądał.

3 komentarze:

  1. AWWWWWE, NOWY ROZDZIAŁ <3 <3 <3
    WSPÓLNLY PROJEKT - JESZCZE LEPIEJ <3
    Aaaa, dlaczego to musi być takie idealneee? *-*
    Oj tak, musisz go złamać! I zrobić jeszcze parę innych, fajnych rzeczyy... Ot, ciasteczka na przykład XD
    I bez żadnych powrotów do przeszłości mi tu ;^; Chyba że tej sprzed tygodnia *lenny* XD
    Rozumiemy, że miałaś dużo na głowie - szkoła tamuje cudowne opka ;^;
    Przepraszam, że tak krótki komentarz, ale cały dzień byłam w drodze i zaraz zasnę nad telefonem X'D
    Czasuuu i wenyyyy, ^^
    ~ Alexandra \(^°^)/
    PS. Tak bardzo się cieszę, że nie skończyłaś tego perfekcyjnego opka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te nowy projekt przyniesie wiele korzyści, nie tylko dla firmy...( ͡° ͜ʖ ͡°)
      ALE NIE WAŻNE, BO POWIEM ZA DUŻO!
      Szkoła...nie będę się wypowiadać na ten temat. Jestem prawie w 100% pewna, że godziny, które marnuje na siedzenie na w-f bądź religi czy tez innych mało istotnych co do mojego ukierunkowania przedmiotach (human pozdrawia) MOGŁABYM JE WYKORZYSTAĆ O WIELE BARDZIEJ PRODUKTYWNIE
      Ale trzeba zagryźć zęby...
      <3 <3 <3 <3- Ta miłość to dla ciebie, za komentarze pod prawie każdym naszym rozdziałem <3

      Usuń
    2. ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ale ja kocham spoileryyy :<
      Powiem szczerze, że też nie rozumiem takiego rozkładania zajęć i uważam, że choć część z nich można byłoby traktować jako zajęcia nadprogramowe, nieobowiązkowe, żeby móc rozwijać DUŻO LEPSZE ZAINTERESOWANIA
      *łapie miłość* Pod tak świetnymi opkami aż przyjemnie pisać komentarze <3

      Usuń