PORADNIK: JAK ŚWIADOMIE ZAŁATWIĆ SOBIE SKIEROWANIE DO ONKOLOGA:
1.Przeczytaj moją Violettę
2.Albo Sasunaru
3.Koniec.
Hej Haj Heloł :)))
Dawno dawno temu, za 150 postami i 20 komentarzami na tym blogu pojawiło się coś. Tak COŚ.
Nie mogę nazwać tego opowiadaniem, ani próbą opowiadania, ponieważ obraziłabym wszystkie opowiadania, ale jedno jest pewne- było to najpiękniejsze arcydzieło, które kiedyś stworzyłam.
Mianowicie mówię tutaj o moich początkach, a raczej...Moim nieświadomym raku, który pojawił się na tym jakże *ekhem* poważnym *ekhem* blogu.
Nie wiem co miałam w głowie, kiedy uznawałam to opko za coś super genialnego, za przejaw mojego pisarskiego natchnienia...nie umiem wytłumaczyć co siedziało mi w mózgu (albo raczej jego braku) kiedy tworzyłam coś co w treści zawierało pierlyriard wykrzykników, dialogi w stylu "V: Chujnia" i brakiem jakiejkolwiek składni zdań. Nie mówię o fabule, bo zgodnie z Anon stwierdziłam, że miałam zbyt mało czasu na wymyślenie fabuły, ponieważ ważniejsze dla mnie było w co ją ubrać, co tak na dobrą sprawę kogo obchodzi?
Generalnie to chciałam was przeprosić, każdego z osobna, kto natknął się na tą moja amebę umysłową i spaczył się, a jego mózg przestał normalnie funkcjonować, bo...no kocham to opko <3
Ale nie martwcie się...Użyłam środka rakobójczego zwanego koszem, i te piękne szkodliwe waszemu życiu i zdrowiu treści zostały usunięte z publicznego świata i zamknięte głęboko w moich folderach i podfolderach o stosownej nazwie :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz