sobota, 8 kwietnia 2017

Tydzień, który zmienił moje życie cz.6- Fioletowa Koszula Seksu [+18 ( ͡° ͜ʖ ͡°)]

Co zrobić, kiedy twoje życie i tak nie ma już sensu?
Napisz porno, bo czemu nie ¯\_(ツ)_/¯
Eh...tak
To jest dokładnie to co widzicie i nie będę się wypowiadać na ten temat ile miałam trudności.
Słyszeliście o tym ziomku, co pchał do rytmu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
 Nie?
 Bardzo proszę, otóż ja was o tym informuje i czujcie mój ból, kiedy piszesz dokładnie  scenę, a w słuchawkach arabskie techno.
Wiem, że prawdopodobnie już nigdy nie posłuchacie normalnie muzyki, ale lubię niszczyć ludzią życie i jestem w tym bardzo dobra, prawda Anon?

Wracając...miłego raka ಠ_ಠ


To dziwne, ale Kakashi z dnia na dzień coraz bardziej oddalał od siebie myśli chęci mordu za to jaka podjął wtedy decyzję. Tak jakby pogodził się z tym, albo po prostu przywykł do jego głosu, który wypełniał ta pustkę w jego kawalerce, która dotychczas mu nie przeszkadzała. Był nauczony żyć samotnie i na własnych monotonnych zasadach, jednak mimo iż brunet nie wywrócił mu tego do góry nogami, to wszystko wydawało się tak jakby ciekawsze. Było to dla niego nowe wyzwanie, które (nie ważne na jakim poziomie było) zmusiło go przystosowania się do nowych warunków, które ostatnimi czasy jedynie mu sprzyjały. Mimo tych ciągłych docinek i ciętych słów wobec niego to poniekąd odczuwał małą iskierkę szczęścia, kiedy ten pojawiał się tuż obok niego w kuchni z wymalowanym na twarzy chytrym uśmieszkiem. Brzmi banalnie, co? Może trochę, ale z pewnością Kakashi nie chciał spierać się z prawdę, dlatego dość szybko pogodził się z faktem, że ich relacja wskoczyła na zupełnie inne tory. Nie miał nic przeciwko, bo kiedy byli razem w domu, można byłoby rzec, że było całkiem zabawnie.
Jednak dnia, kiedy to wszystko jakby się zmieniło. Ten nie subtelny pocałunek i kanapki, spowodowały, że poczuł się nieswojo, ale tylko dlatego, że to wszystko było przyjemne i za nic nie umiał tego zaprzestać.
Był w trakcie zapinania koszuli, kiedy do sypialni wparował mu zdenerwowany brunet. Nie ukrył swego poirytowania jego brakiem pukania. Obito początkowo był tym wszystkim nie wzruszony, dopóki wzrokiem nie zjechał po jego sylwetce.
-Sory- Wypaplał nieco zdenerwowany, co było dziwne w jego przypadku.
-Ta, o co chodzi?- Lekko się uspokoił, kiedy wszystkie guziki zostały zapięte, a on swobodnie mógł z nim rozmawiać nie ukazując swojego ciała.
-Bo wiesz, głupia sprawa, ale- Zaczął dość zdenerwowany, co zmusiło Hatake do uniesienia jednej brwi.- Nie sądzę, abym mógł iść w zwykłej podkoszulce- Kakashi westchnął ociężale i podszedł do szafy. Odchylał wieszak, aby chodź powierzchownie obejrzeć tkaninę. Z perspektywy bruneta musiało wyglądać to co najmniej dziwnie, ale on nie chciał mu dać byle jakiej koszuli. Tłumaczył to tym, że to w końcu urodziny Rin, a on powinien wyglądać jak człowiek, ale czy tak było naprawdę?
Chwycił w dłonie wieszak z fioletową koszulą i wręczył ja brunetowi.
-Ona jest- Zlustrował ją dokładnie wzrokiem, a następnie pomrugał kilkukrotnie- Fioletowa- Szepną
-No- Wepchnął mu materiał w dłonie, a swoje położył na biodrach- Będzie ci pasować. Ubierz ją.- Ponaglił go, jednak Uchiha nie śpieszył się za bardzo- Coś nie tak? Jeśli nie chcesz iść to po prostu pow...
-Nie, jest okej- Uśmiechnął się przebiegle i podszedł bliżej składając mu lekki pocałunek na policzku- Dziękuje, kochanie.
Minęło dobre kilka minut nim Kakashi zorientował się, że pozostał sam w sypialni. Odruchowo przyłożył palce do policzka przymrużając przy tym oczy, a palce nieco dociskając w miejsce, gdzie jeszcze przed chwila znajdywały się usta bruneta. Otrząsnął się jednak z letargu i dopinając ostatni guzik przy nadgarstku wyszedł z pokoju. W salonie nie zastał Uchihy, więc grzecznie klapnął na kanapie i chwycił za telefon. Bez konkretnego celu przeglądał ekran główny, a kiedy usłyszał za sobą głos chłopaka odetchnął z ulga i niedbale wsunął sprzęt w spodnie.
-Możemy wychodzić- Rzucił, obracając klucze w palcach. Jego głos wręcz nakazał Hatake na niego spojrzeć przez co mężczyzna zagryzł lekko czubek języka. Co jak co, ale za ten widok był w stanie oddać wiele, bo to jak atrakcyjnie prezentował się w śliwkowej koszuli w zestawieniu z czarnymi spodniami, było widokiem, którego Kakashi nie będzie mógł się pozbyć przez kilka następnych tygodni.
Z racji, że Kakashi nosił nieco mniejszy rozmiar podwinął rękawy do łokcia, a dolną część wpuścił w spodnie. Przylegający materiał wprowadził Kakashiego w niemały zachwyt, ale odczuł lekkie zawstydzenie tym bezwstydnym gapieniem się na niego, przez co gwałtownie odwrócił wzrok i nerwowo pokiwał głową, aby Obito wyszedł z mieszkania.

Stojąc przed drzwiami mieszkania Rin westchnął ociężale i kątem oka spojrzał na Obito, który podgwizdywał pod nosem. Mógł sobie na razie tylko wyobrażać te zaskoczone miny współpracowników, którzy zobaczą ich razem. Nie działo się to często, a jak już to tylko i wyłącznie w pracy.
Przycisnął dzwonek, który znajdował się tuz obok, dokładnie na wysokości jego wzroku i nieco zaciskając palce na paczce czekał, aż ktoś wpuści ich do środka. Wkrótce potem w drzwiach zawitała uśmiechnięta Rin i zaprosiła ich do mieszkania w międzyczasie spoglądając na Kakashiego pytająco, na co on tylko wzruszył ramionami. W środku nie było jakoś tłoczno. Sami dośc bliscy znajomi, z którymi Rin lubiła spędzać czas. Jednak Hatake był innego zdania, zważywszy na to, że połowa twarzy, które zlokalizował w salonie była mu zupełnie obca, a nawet jeśli to i tak nie był w stanie skojarzyć nie mówiąc już o ich imionach. Obito wręcz przeciwnie. Po tym całym uroczystym wręczeniu prezentu, przeprosił Kakashiego na chwilę szepcząc mu coś do ucha i oddalił się do grupki znajomych, która na jego widok wydała się nieco bardziej uśmiechnąć. Z jednej strony, Kakashiemu było to trochę na rękę. Trzymając się z Uchiha na dystans miał większe szanse, aby ich „zakład” nie ujrzał światła dziennego, lecz z drugiej...Kiedy stał sobie spokojnie popijając piwo poczył jak ktoś ściska go za przedramię.
-Cieszę się, że wpadłeś.- Uśmiechnęła się szeroko kobieta- No i za prezent również.
-Nie ma za co- Uśmiechnął się blado. Jednak znał Rin zbyt dobrze, aby nie być świadomym do czego tak naprawdę zmierza ta rozmowa.
-Nie wiedziałam, że ty i Obito- Urwała na chwilę, jakby układając w głowie jakikolwiek sens jej wypowiedzi- No wiesz, przyjaźnicie się?- Sam nie wiedział co ma jej dokładnie odpowiedzieć, więc upijając dość sporego łyka zaczął grac na zwłokę. Bo co? Miał przyznać się do tego, że jego ego nie potrafiło ustąpić i tak o to wylądował w jakiejś grze, a może po prostu miał jej powiedzieć, że Uchiha cholernie go kreci i szczerze, to tylko czekał na o, aby pojawił się obok i ponowił ten niewinny flirt.
-To dość...Dziwne, ale można powiedzieć, że chwilowo jesteśmy kolegami- Wyplątał się, chodź natarczywy wzrok koleżanki nie dawał mu spokoju.
-Ahaaa- Mruknęla przeciągle, kiedy obracała w ustach słomkę. Jej wzrok jakby automatycznie uciekł nieco wyżej, więc Hatake również zerknął w tamtym kierunku napotykając lubieżny uśmiech swojego kompana.
-Ahh, tak?- Zapytał zaciskając palce na jego ramieniu. Nie był to mocny gest, jednak na tyle wyczuwalny, aby Kakashi się spiął. Nici z jego ukrywania i potajemnego trzymaniu dystans między nimi, bo wystarczyło jedne stracenie go z pola widzenia i wszystko miało się wydać.- Miło wiedzieć, że jesteśmy kolegami Kashi- Skubnął lekko jego małżowinę i złożył bardzo subtelny, wręcz niewyczuwalny pocałunek tuz pod uchem. Kakashi intensywnie obserwował przyjaciółkę, która albo tego nie zauważyła, lub po prostu chciała to zignorować.
-Pójdę sprawdzić przekąski- Poinformowała ich i zniknęła za ścianą kuchni. Siwowłosy pokręcił głową w zrezygnowaniu i spojrzał na Uchihe.
-Musiałeś?- Zapytał z wyrzutem.
-Kochanie, chyba mam prawo okazywać ci trochę uczuć- Przysunął się nieco bliżej, przez co dokładnie widział, jak twarz Kakashiego przybrała na barwie. Bardziej ze złości, niż z zawstydzenia.
-Taa- Sapnął niechętnie i odszedł od stolika wymykając się z niezręcznej rozmowy.


-My się będziemy już zbierać- Założył kurtkę i wzrokiem odszukał bruneta, który w dalszym ciągu żegnał się z kumplami.
-Jeszcze raz dzięki za pamięć- Musnęła lekko policzek Kakashiego na pożegnanie, a Obito obdarowała szczerym uśmiechem.
-Do zobaczenia, Rin- Pomachał jej na odchodne i wraz z siwowłosym udał się w kierunku metra.

Wieczorem pogoda zmieniała się na dniach dość radykalnie. Teraz było mroźno, przez co palce Hatak odmówiły współpracy, kiedy próbował trafić w dziurkę od klucza. Nie mógł wycelować, lecz czyjaś, ręka (dokładnie wiadomo kogo ) musnęła jego dłoń i za sprawą kilku sekund drzwi do jego kawalerki były otwarte. Wszedł pierwszy zapalając światło.
-Hamowałem się cały wieczór- Zaczął kiedy rzucał wierzchnie nakrycie na ziemię- Nie chciałem zbytnio robić ci problemów, ale teraz...- Podszedł bliżej, zdecydowanie zbyt blisko, jak uznał Kakashi. Siwowłosy złapał go za barki, kiedy ten przywarł do jego klatki piersiowej.- Gra toczy się dalej- Warknął gardłowo i lekko pchnął go na ścianę, która stała tuż za nim. Hatake westchnął ciężko nie odrywając wzroku od oczu bruneta, którego źrenice wyraźnie się powiększyły. Przyciągnął go, łapiąc za tył głowy, jednak nie pocałował go od razu. Napawał się widokiem jego ust, które wydawały się takie miękkie i delikatne. Słyszał jego przyspieszony oddech i czuł go na swoich policzkach. Tylko wyobrażał sobie jak szybko musiało bić jego serce, kiedy zahaczył kciukiem o dolną wargę.
Pocałował go wlewając w to wszelakie uczucia, które krążyły w nim od kilu dni. Dokładnie od momentu, kiedy jego wzrok został obdarzony dawka pięknie wyeksponowanych górnych partii ciała, kiedy to niestosownie wparował mu do łazienki. Nie mógł odpędzić od siebie wyobrażenia, jak bardzo chciałby naznaczyć ten przeklęty tors, który tak często skrywał pod materiałami koszuli (w przeciwieństwie do niego).
Był to gorący pocałunek, bez żadnych pohamowań, na, które on po prostu nie chciał tracić czasu. Brunet szarpnął za kurtkę kierując ją w dół po ramionach Kakashiego pozwalając jej swobodnie upaść na ziemię. Odsunął się nieco zostawiając dolną wargę w zacisku swoich zębów na co usłyszał tylko stłumione syknięcie.
-Przyznam się- Wyswobodził jego usta. Odruchowo Kakashi zassał ugryzione miejsce, które nieco pulsowało przez chwile, jednak nie przerwał intensywnego wpatrywania się w mężczyznę- Myślałem o tym już od jakiegoś czasu- Szybki, intensywny pocałunek w zagłębieniu szyi zmusił Hatake, aby odchylił głowę w bok. Czuł gorący język, który otaczał kawałek jego skóry. Był tak ciepły, tak przeraźliwie podniecający, że po ciele przeszedł go dreszcz, a dłonie, które wciąż spoczywały na barkach Obito zacisnęły się. Uchiha ujął jego nadgarstki i mało delikatnie jedną ręka skrepował je tuz nad głową Kakashiego. Wyciągnął je do góry na tyle mocno, aby Hatake w zupełności był zdany na jego ruchy.
-Wybacz mi- Wymruczał tuz przy jego ustach, które zajął po chwili mocnym pocałunkiem. Wolną ręką przebiegł po policzku, do szyi, aż w końcu zatrzymał się przy guzikach koszuli i zahaczając palcami o linie guzików zjechał w dół. Po mieszkaniu rozległ się odgłos upadającego, drobnego plastiku i ich mieszających się oddechów.
-Nie masz zamiaru robić tego tutaj, prawda?-Wydusił w końcu Kakashi, kiedy Obito zajął się okupywaniem jego obojczyków. Wyczuł jak Obito uśmiechnął się.
-A czemu nie?-Zapytał kpiąco. Hatake jednak miał inne zamiary. Obito poluzował uścisk, prawdopodobnie niekoniecznie to kontrolując, na co Kakashi wyswobodził swoje dłonie i uniósł głowę bruneta. Pocałował go powoli i gorąco wplątując w to swój język. Obito zamruczał,kiedy Kakshi skierował ich w kierunku sypialni. W drodze jego ciało dotknęło kanapy oraz stolik prawdopodobnie zrzucając coś, jednak oboje nie zaprzątali sobie tym głowy.
Brunet wiedział do czego zmierzali. Miał on jednak nieco inne plany, niż romantyczny seks na miękkim materacu.
-Jeśli wolisz tę ścianę, to proszę- Zaśmiał się i obrócił mężczyznę tak, że ponownie został przytwierdzony do zimnej powierzchni. Kakashi tylko przytaknął i odruchowo odchylił głowę, kiedy zgrabny język przesunął się po jego sutku. Sam pozbył się tego zbędnego materiału, który tylko ogrzewał niepotrzebnie jego ciało. Samo wystarczająco wręcz wrzało od tej sytuacji.
Mało przemyślanie zaczął odpinać guzik za guzikiem śliwkowej koszuli, co w tym momencie zajmowało cholernie dużo czasu. Poszedł w ślady bruneta. Co prawda zrobił to nieco ślamazarnie, ale pozbawił Obito górnej części ubrania.
Nie chciał przerywać. Chciał więcej i więcej. To uczucie. Ten dotyk był na tyle uzależniający, że jak najszybciej pozbył się spodni wraz z bielizną i kopnął je w w głąb pokoju. Katem oka widział szelmowski uśmiech Obito, który również stal już nagi. Przywarł do niego badając dłońmi każdy skrawek jego ciała. Dotykał palcami sutki i zjeżdżał niżej. Kakashi tylko sapał i zaciskał dłonie, to na plecach, to na karku Obito.
Kolana zaczęły mu drżeć, kiedy brunet musnął wrażliwe partie jego ciała. Nieco osunął się po ścianie, która wydała się lodowata w porównaniu do jego rozgrzanych pleców. Brunet przerwał na chwile i chwytając go za biodra nakazał usiąść na panelach. Szarpnął za poduszkę, które Kakashi przed snem zawsze układał pod ścianą, aby następnego ranka ułożyć je na łóżku i wsunął mu pod plecy. Dłonie ułożył pod jego udami, aby przesunąć go nieco niżej i znów się nad nim pochylił. Tym razem dłonią wędrował do góry odnajdując jego usta i przybliżając mu palce do ust.
-Śmiało- Zachęcił go. Hatake niepewnie rozchylił warki i językiem zaczął zataczać koła. W międzyczasie Obito usadowił się wygodnie, a kiedy mógł już zatopić palce w jego wnętrzu zrobił to. Powoli wykonywał ruchy dłonią i bacznie obserwował reakcję mężczyzn. Podziwiał jego napinającą się klatkę i szkarłatne policzki.
Czuł zaciskające się mięśnie na swoich palcach od zbyt mocnego ruchu.
-Przepraszam...-Wychrypiał, kiedy Kakashi zaklął cicho. Pokiwał głową i spojrzał na niego błagalnym wzrokiem. Uchiha jednym zgrabnym ruchem wsunął rękę pod jego plecy i obracając się tak, aby to on teraz był podparty zimną powierzchnia usadził sobie mężczyznę na udach.
-Rozluźnij się, spokojnie- Nakierował jego biodra i powoli zanurzał się w jego wnętrzu. Kakashi podpierał się na jego barkach i jęknął dość głośno, kiedy wsunął się głębiej.
Czuł to. Nie ukrywał, że odczuwał ból. Ale podniecenie pokrywał się z tym odczuciem i wywołało fale dziwnych i nigdy nie spotykanych przez Hatake wrażeń.
Kurczowo trzymał jego biodra i powoli opuszczał go w dół. Nie przestawał jednak odwracać jego uwagi od dyskomfortu mokrymi pocałunkami, które składał na jego szyi.
Hatake nieco znieruchomiał, kiedy dotknął pośladkami ud mężczyzny i odczuwał go po całej długości w środku.
Obito zaprzestał na chwile czemukolwiek i z przymrużonym wzrokiem lustrował Hatake, a dłonią jeździł po plecach, zaś drugą zacisnął jego pośladkach.
Hatake skinął głową. Brunet chwycił go za podbródek i pocałował, a jego biodra powoli zaczął unosić do góry i znów opuszczać. Dotykał jego rozgrzanego ciała i w każdy możliwy sposób chciał aby jego dyskomfort był odczuwalny w najmniejszym stopniu. Jednak Kakashi nie zwracał już uwagi na to piekące uczucie. Był zbyt pochłonięty podnieceniem, które opanowało jego ciało. Nie powstrzymywał jęków, które wydobywał się z jego ust niekontrolowanie.
Obito czuł narastająca rozkosz kiedy wykonywał każde kolejne pchnięcie. Chciał więcej i szybciej to osiągnąć, ale z tyłu głowy wciąż miał Kakashiego. Nie był na tyle egoistą, aby szczytować kosztem jego bólu.
Wolną ręką zaczął go stymulować. Z ust Hatake wydobył się dosyć głośmy przeciągły jęk. Wystarczyło kilka ruchów, aby zakończyć ta całą erotyczna rozgrywkę. Odruchowo podparł się ręką o ścianę, kiedy dochodził, a Obito dopuścił się ostrzejszych ruchów, aby nie przedłużać i nie przemęczać siwowłosego.
Delikatnie podniósł go, aby opuścić jego wnętrze i ponownie posadził go na swoich udach. Hatake oddychał szybko i przymknął oczy.
-Musze wziąć prysznic-Zakomunikował. Kakashi wydusił ciche „Myhm” i jedyne co zrobił to wręcz spadł z jego nóg i oparł się o ścianę.
Brunet sprawnie podniósł się z ziemi i zniknął za drzwiami pozostawiając Kakashiego, aby spokojnie mógł dojść do siebie.
Chłopak oparł łokcie o swoje kolana i dłonie wplótł we włosy.
Dopiero teraz dotarło do niego co przed chwilą miało miejsce. Był zbyt zmęczony, aby ukazać to, że po raz pierwszy nie żałował czegoś, na co zgodził się zupełnie spontanicznie. Była to jedna z lepszych decyzji.
Zebrał się do kupy i podniósł. Odszukał swój szlafrok i owinął się nim. Nie palił światła po prostu usiadł na krawędzi łóżka i wpatrywał się wyczekująco na drzwi. Odczuwał mały niedosyt. Mimo, że w pewien sposób był zaspokojony, to chciał uraczyć się jeszcze chodź chwile jego widokiem. Myślał o tym rozluźnionym ciele i zapewne czerwonej twarzy, na której widnieje prawdopodobnie chytry uśmiech.
Jak na zawołanie drzwi otworzyły się a do zaciemnionego pokoju wszedł Uchiha ubrany jedynie w bokserki. Zmierzwione włosy, które wciąż były mokre niedbale opadały mu na czoło.
Podszedł do Kakashiego, który jakby wyczekując siedział grzecznie i nie odrywał wzroku od boskiej postaci. Obito stanął między jego nogami i dłonią nakierował jego twarz do góry. Tak jak wyobrażał sobie Hatake, na jego ustach tkwił ten szelmowski uśmiech, na którego widok jego ciało jakby lekko drgnęło. Schylił się znacznie i pocałował go, tyle że tym razem szybko i brutalnie. Potem skierował się do łóżka.
-Czuję się zobowiązany, aby towarzyszyć ci również podczas snu- Wychrypiał dość uwodzicielsko. Hatake jedynie kiwnął głową.
-Teraz moje kolei.-Mruknął i skierował się do łazienki.


2 komentarze:

  1. OM Boziuuu */////*
    Każdy rozdział z nimi jest piękny, jednak ten przebił wszystko xD

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak...ten rozwala...boze XDDD
    Ja nadal żyję tą dziurą w skarpecie
    If you know what i mean ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń