Strony

środa, 15 marca 2017

Ciekawy Pacjent cz. 26 - Czym jest szaleństwo?

Rozdział wyszedł znacznie krótszy niż planowałam... Ale spodobał mi się ton na jakim skończyłam, więc... ;-;
Jak ktoś chce to mogę dopisać coś w stylu części drugiej do tego rozdziału... Zawiera przechadzkę Toby'ego i Damiena po mieście i ich dialogi, więc za dużej straty nie ma. XD
No ale mogę. Bo lubię. (◡‿◡✿)
Tak, wszyscy świrują w moich opkach, a ja ostatnio pisze na evernote po angielsku - oznaka że też świruję. XD
W każdym razie, zapraszam do komentowania, a ja dodałam opko przed kolejnym dniem, jestem z siebie dumna, dziękuję dobranoc. Nie. XD
Ekhem, zapraszam do wszystkiego, a ja teraz zastanowię się co robić dalej ze swoim życiem. (ʘ‿ʘ✿)
Dziękuję za czytanie! 
Spoiler po czytaniu rozdziału: Tak, staram się zaznaczyć jak bardzo "inna" jest ta historia. Bo to to będzie szło w dziwnym kierunku i nawet nie wiem jak to zakończę. XD
***

Toby powiedziałby, że reszta dnia poszła szybko. Pożegnał się z rodzicami, jak dobry syn pomógł im spakować się do samochodu, i z powrotem udał się do salonu, czekając aż Damien będzie gotowy na wyjście z pokoju. Z doświadczenia wiedział, że lepiej było dać ludziom trochę przestrzeni, komfortu samotności. Z drugiej strony niektóre osoby nie powinno się zostawiać samemu, ale Damien nie był człowiekiem, który nie poradził by sobie ze sobą. Wprost przeciwnie, wydawał się sobą wprost nienaturalnie zadowolonym. Poza tym, z tego co się orientował,a mógł się orientować źle, to Damien musiał spędzić większość swojego życia w zupełnej samotności, i najwyraźniej dobrze się z tym czuł.
Jednak się martwił. Nie mógł powstrzymać drobnego zmarszczenia brwi, wiercenia się czy tego obrzydliwie znajomego mu z nastoletnich lat uczucia zimna wpełzającego mu przez klatkę piersiową, rozprzestrzeniającego się aż po ramiona, sprawiającego, że nawet jego serce wydawało się bić ciężej, lepko i boleśnie.
Toby nigdy nie mógł skrywać drobnych szczegółów, co niezmiernie go irytowało. Zawsze dawał te drobne sygnały, które zazwyczaj pozostawały ignorowane i nie wiedział czy w związku z tym czuł bardziej ulgę czy zawód.
Teraz jednak miał większe zmartwienia niż użalanie się nad sobą. Tego miał już dosyć.
Martwił go Damien. Wcale nie podobał mu się jego pusty wzrok, ton głosu. Nie przypominał tego samego gościa, który popisywał się przed rodzicami Toby'ego znajomością jego życia romantycznego. Ten Damien przypominał tylko pustą skorupę człowieka udającego, że ma emocje, opinie, życie. Dobrze wiedział, że z Sophią i Barney'em przeszło to bez problemu, ale Toby znał go nieco dłużej i widział go w takim stanie tylko jeśli był zły. A tym razem nie był zły. Dlatego wszystkie alarmy w jego głowie odpaliły się naraz, a mimo to coś przyszpiliło go do miejsca na kanapie, pusto wpatrzonego w ścianę, zastanawiającego się co zrobić. Co mógł zrobić.
Był psychiatrą do cholery, powinien wiedzieć co zrobić z własnym pacjentem. Mimo to, teraz, gdy byli w domu, nie mógł myśleć prosto. Nie mógł myśleć wcale.
Zerkając na zegarek przekonał się o tym, że nie ma już zbyt wiele czasu czy to na myślenie, czy na rozmowę.
Westchnął, zbierając się do wstania. Jakoś teraz poruszanie się sprawiało mu trud, a z każdym kolejnym krokiem w stronę pokoju, ich pokoju, co usilnie starał się podkreślić jego mózg, wydawało mu się to... Czymś czego nie powinien robić. Walczył z tymi instynktami wystarczająco długo, żeby po prostu móc powiedzieć im „nie”, jednak mimo to, z jakiegoś powodu miał ochotę zwiać.
Pod drzwiami uspokoił oddech i zapukał, chociaż nie musiał. Drzwi otworzyły się szybko, a pierwszym co zobaczył był telefon wyciągnięty w jego stronę. Odebrał go, wsadzając sobie w kieszeń, łapiąc kontakt wzrokowy z Damienem, którego już po chwili zimny, wyprany z emocji wyraz twarzy zmienił się w nieco złośliwy, nieco szczęśliwy uśmieszek. Ku uldze Toby'ego, wydawał się zupełnie szczery.
- Strasznie upierdliwy, ale dałem radę. - Powiedział Damien, pełny dumy, jakby dokonał właśnie najtrudniejszej rzeczy w uniwersum, ale to nie powstrzymało Toby'ego od bycia podejrzliwym. - Co jest?
- Nic. - Znowu westchnął, starając się pozbierać swoje myśli, sformułować zdanie, z którego nie dało się uciec zbyt prosto, jednak z drugiej strony pierwszy raz w życiu bał się zadać proste pytanie.
„Wszystko w porządku?”
Pierwszy raz w życiu bał się odpowiedzi. Bo tym razem nie był w stanie czegoś naprawić, pomóc. Jego umysł odmawiał normalnej pracy, mieszając się z uczuciami. To było dziwne, nie mógł do końca tego objąć. Zależało mu, dlatego nie był w stanie zadać pytania. Bo zależało mu na odpowiedzi.
- Nic. - Powtórzył, głośniej, jakby do siebie, starając się przekonać samego siebie do własnego kłamstwa. - Musimy się zbierać. - Damien skinął głową, bez słowa rozbierając się, ignorując zupełnie obecność Toby'ego, który oparł się o futrynę, starając się nie patrzeć.
Może i ze sobą spali, w przenośnym znaczeniu więcej niż raz, ale to nie znaczyło że czuł się w pełni komfortowo z takim widowiskiem.
Damien przebrał się w swoje własne, uprane ubrania, po czym puścił oczko Toby'emu, przechodząc obok, zakładając buty przy drzwiach frontowych – Toby zrobił drobną notkę mentalną, że będą musieli pójść na zakupy, żeby Damien bez przerwy nie chodził w jego ubraniach, które zresztą i tak nie były pewnie za wygodne, bo z tego co Toby zdążył się zorientować, Damien musiał mieć nieco większy rozmiar.
Sam zaczął ubierać się w swoje ubrania, orientując się, że, co więcej, jedynym ciepłym ubraniem Damiena była bordowa bluza i chociaż Cole nie narzekał na zimno, Toby wolał nie mieć jego choroby na sumieniu.
Ubrali się w ciszy, właściwie zupełnie się ignorując, oboje będąc pogrążonymi we własnych myślach, albo raczej, to Damien był, a Toby starał się rozgryźć jak miał zachować się w nowej sytuacji. Zupełnie nowej sytuacji, bo teraz „naturalność” nie wydawała się być opcją. Albo raczej, nie wiedział zupełnie jak miał wrócić do naturalności, bo teraz wydawało mu się, że wrócił do bycia maszyną. Coś co bardzo dobrze wypraktykował aż do dwudziestego roku życia. A może nawet trochę później.
Czas wydawał się kurczyć, wraz z nakładaniem kolejnych warstw ubrań. Dramatyzował, dobrze to wiedział, a mimo to musiał coś zrobić. Coś powiedzieć. Miał wrażenie, że z jakiegoś powodu był na skraju ataku paniki.
Damien wyprostował się, patrząc jak zapinał guziki swojego płaszcza, zachowując wzrok na podłodze.
Powoli.
Przedłużając moment wyjścia.
Wydawało mu się, że czegoś brakuje. Że coś jest nie tak.
Sekretnie spojrzał na Damiena.
Nie angażował się, nic nie mówił. To było do niego nie podobne. Jakby wizyta rodziców Toby'ego pomogła Damienowi z podjęciem decyzji i Toby'emu się to wcale nie podobało. Dobrze wiedział, że będzie w stanie zapytać się o takie rzeczy jako lekarz, ale to nie było to samo. W dodatku, jako lekarz, nie powinien w ogóle o tym wiedzieć.
Skończył zapinać guziki, starając się nie wyglądać, jakby specjalnie przedłużał czynność i podniósł wzrok na Damiena, oczekując następnych wydarzeń. Czegokolwiek.
Jednak zamiast tego Damien odwrócił się, sięgając po klamkę od drzwi, sprawiając że Toby zareagował zanim pomyślał, z powrotem je zatrzaskując. Damien uniósł brew, niemo pytając o sytuację, na co na policzkach Toby'ego pojawiły się czerwone rumieńce wściekłości i zawstydzenia. Nie miał zamiaru się tłumaczyć.
Zamiast tego obiema dłońmi objął twarz Damiena i bezceremonialnie go pocałował, po chwili czując ręce obejmujące go w talii.
Tak lepiej.
Damien oderwał się od niego, opierając swoje czoło o Toby'ego, patrząc mu w oczy z czymś czego Toby nie do końca mógł określić. Coś poważnego.
Zaraz potem zniknęło, a Damien znowu przybrał swoją standardową uśmiechniętą maskę pod którą zawsze ukrywał wszelką powagę, wyrażał nią złość, wahanie. Emocje które nie wydawały mu się już tak „łatwe w obsłudze”. Toby dosłownie mógł zauważyć zmianę w jego oczach – teraz wydawały się puste, nieludzkie.
I kolejny raz zostało mu przypomniane z kim tak naprawdę ma do czynienia.
Jednak, kolejny raz, nie obchodziło go to.
Być może oszalał. Być może lata rodzicielskiej represji wreszcie odcisnęły na nim swoje piętno i wykorzystałby każdą okazję do ucieczki.
Od siebie, od codzienności, od nudy, która otaczała go na każdym progu, bo rzeczywistość nigdy nie była dla niego wystarczająca.
Ale nie obchodziło go to.
Bo teraz, stojąc w salonie z tym mężczyzną – zwierzęciem, któremu od początku nie powinien ufać wreszcie czuł się dobrze. Wolny, jak nigdy.
Wreszcie czuł, że znalazł swoje własne miejsce w świecie.

6 komentarzy:

  1. NO I SIĘ NIE DOWIEDZIAŁAM, CO DAMIEN NAPISAŁ W TAMTEJ WIADOMOŚCI ;___; *kładzie się na łóżku i zaczyna płakać z bezsilności i niecierpliwości*
    ALE ROZDZIAŁ ŚWIETNY <3 <3 <3 *-*
    Toby, ale po co kupować Damienowi ubrania? Nie wolałbyś go bez nich? ( ͡° ͜ʖ ͡°) *zastanawia się, kiedy stała się zboczonym dzieckiem tęczy i fandomów*
    Toooobyyy, nie pozwól mu wróci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [...]
      Tooobyyy, nie pozwól mu wrócić do szpitala, zostaw go u siebie, nikt nie zauważy, naprawdę ;^; XD Będzie miał leczenie domowe! XD
      Pocałuj go znowu! *^* Damien potrzebuje miłości! *^* *czuje się jak fangirl w tych wszystkich memach typu "kiss, now" XD*
      Napisz drugą część, proszę! :< *°* *robi naprawdę słodkie ocka* Ten rozdział był zdecydowanie za krótki! :< XD
      Ale i tak go uwielbiam *~* Jak każdy rozdział zresztą XD <3
      Liczę, że szybciutko coś dodasz, błagam! *^*
      A teraz lecę (zbyt chce mi się spać, żeby wymyślić, na czym polecę i dlaczego XD ><), dużo weny i czasu życzę! ^^
      Pozdrawiam, \(^°^)/
      ~ Alexandra ^^"

      Usuń
    2. JA NIE DODAM?
      Eee... Sorry. Nie masz pojęcia ile pisze, ale tego nie dodaje. XD
      W każdym razie, uwierz mi że obydwoje potrzebują. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      A wiadomości nie będzie przez czas dłuższy, więc ci mogę tylko powiedzieć, że ma to związek z bohaterem, który będzie miał bardzo spory wkład w przyszłości. Bardzo bardzo. Ale to nieważne~~
      Jak bardzo Toby by lubił widok Damiena w ograniczonej lub żadnej ilości ubrań, odmawia przyznania się do bycia zboczeńcem, więc cóż... XD
      Poza tym, Damien kiedyś musi z domu wychodzić... XD
      A wiesz, że początkowa myśl była taka, żeby Damien właśnie czmychnął ze szpitala i uciekł do Toby'ego? Ale troooszkę ją zmieniam.
      Swoją drogą, tak się zastanawiam, i może mi pomożesz, czy Damien i Toby nie dołączą do tak zwanego "team switch" if you know what I mean, bo mimo tego że Toby lepiej bawi się na dole (XD) a ja sama bardziej lubię bardziej jednostronne role, to ostatnio o nich myślałam i jedna scenka mi przyszła do głowy... ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      No nieważne, daj znać, a ja się dostosuje tym razem, bo serio nie wiem co z tym zrobić. Bo Damien w mojej główce zawsze będzie prawowitym "top'em" no ale. XD

      Usuń
  2. Łeeee :c *ciekawość wyżarła jej narządy wewnętrzne i wylewa się z organizmu gorzkimi łzami* Czej... JAKA POSTAĆ? *ożywia się* Jeśli ktoś spróbuje zniszczyć szczęście mojej ukochanej i ulubionej parki to... *wyciąga zza pleców nóż* ;^; *co ja robię ze swoim życiem*
    Toby, bycie zboczuszkiem jest powszechne, nie krępuj się! XD
    Jejku, to byłoby tak przepiękne *-* Dlaczego z tego zrezygnowałaaaś? :< XD
    Hmm *zastanawia się chwilkę* Damien jest tak idealnym seme, że nie wyobrażam go sobie jakona uke, a Toby jest tak idealnym uke, że nie wyobrażam go sobiesobie jako seme XD Ale to tylko moja opinia, więc zrób, jak będziesz chciała ^^ XD
    W sumie nieważne w jakiej wersji, lenny ma być XDD ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie... Jak na wojnie... To zdradzę tylko, że to postać męska. (tak dużo informacji) i generalnie to jest z jakiejś Szwecji czy innego szajstwa. XD
      Toby uważa się na porządnego członka społeczeństwa... Chyba nie wie, że większość porządnych ludzi to również porządni zboczeńce. XD
      W sumie to głównie pomyślałam tylko tyle, że to nie zbyt realistyczne... Ale szczerze to jeszcze nie wiem co zrobię z przyszłością. XD
      Generalnie tooo... Cóż... Damien nawet jakby był na dole to byłby na górze, także. X'DD
      On nie jest w stanie być niedominacyjny... Toby nie narzeka. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Usuń