Trochę
kurzu zebrało się na mojej ostatniej aktywności...,ale wiecie jak
to jest. Ferie, serial i tak o jakoś zleciało...nowy rozdział,
nowy rak! Powodzenia w czytaniu i do następnego!
*~*~*~*
Kakashi zsunął swoje dłonie na barki
bruneta i zacisnął na nim palce. Chwila nieuwagi, jedno bliższe
posunięcie się co do ich relacji, a on już ponosił tego
konsekwencje. Przez szok trwał w tym pocałunku kompletnie
zapominając o tym jak się powinien zachować. Skoro jednak zakład
był rzucony ze strony Obito musiał już z początku liczyć się z
tym, że nie będzie żadnych taryf ulgowych. Szeroko otwarte oczy
wytrząsnęły go z letargu, kiedy to lekko zaszły mgłą z braku
regularnego poruszania powiekami. Odepchnął bruneta. Trzymając go
na odległości wyprostowanych rąk i dalej nie mrugając spuścił
głowę i przyglądał się swoim skarpetką. Błagał, aby Uchiha
nie wypalił z jakim głupi tekstem, albo w ogóle by się nie
odzywał. To było tak niespodziewane, że nawet nie mógł określić,
czy był na niego wściekły, czy nie. Sam nie wiedział jaki był.
Był wstrząśnięty, ale zdecydowanie pewny, że jeśli ten się
odezwie z przyjemnością mógłby mu dać w pysk.
-Tak dobrze całuje?-Uchiha spoglądał
na niego zdecydowanie nie kryjąc swojego diabolicznego uśmieszku.
-Ciii- Podniósł na niego swoje
zaczerwienione oczy (bo przecież po co komu mruganie) i zbliżył
palec do jego ust, ale nie dotknął ich. Obito instynktownie
spojrzał na wyciągnięty tuż przed jego oczami palec wskazujący
szarowłosego. Uniósł brew w geście zdziwienia, lecz jego
współlokator to zignorował.-Mam dziurę- Wyparowął nagle.
Jeszcze bardziej go to dobiło. Wcale nie brzmiało to co najmniej
dziwnie, ale skoro Kakashi tak uniknął tematu to było, aż tak
źle? Nie, to nie możliwe. -Lepiej zaszyję ją teraz- Kompletnie
nie zwracając uwagi na swojego sublokatora. Wstał z sofy i
powędrował szybko. Nim jednak zniknął za drzwiami sypialni
odwrócił się do bruneta.
-Dobranoc-Uśmiechnął się wymuszenie
i czym prędzej wszedł do środka i trzasnął drzwiami. Było to
zachowanie zupełnie do niego nie podobne, ale doznał szoku po
urazwoego i za nic nie umiał się uspokoić.
Wiadomo, że nie chodziło o żadną
głupia skarpetkę, chodź takową dziurę tam znalazł. Użył tak
bezsensownej wymówki, że gdyby mu jakkolwiek zależało na tym w
jakim świetle widzi go Uchiha, to mógłby nawet czuć się
zażenowany, ale wtedy jego jedynym celem było zaśniecie w swoim
własnym towarzystwie,. Nie zadbało o to, czy ma na sobie piżamę.
Ściągnął jedynie koszulkę i rzucił ja gdzieś w kąt. Wszedł
pod kołdrę i otoczył się w niej niczym naleśnik i przymknął
powieki. Sen przyszedł mu z łatwością, bo wyłączył całkowite
myślanie o wcześniejszym incydencie. Całkowicie oddał się
potrzebie snu.
Tymczasem Obito jeszcze przez długą
chwile wpatrywał się w drzwi, które jeszcze nie tak dawno wydały
głośny trzask. Po raz pierwszy w swojej miłosnej karierze spotkał
się z taka reakcją na nie oczekiwane zbliżenie, co swoja drogą
wysuwało Kakashiego przed szereg.
Mimo, że godzina nie była zbyt młoda
to nie odczuwał zbytnio potrzeby, aby zakańczać już swój dzień.
Jutro zaczynał się weekend (a w zasadzie to dzisiaj) więc, wczesny
sen nie był konieczny. Mieszkając samemu normalnie wyszedł by
gdzieś. Na miasto, może do jakiegoś kluby, albo zwyczajnie na
piwo, ale nie był pewien, czy wypadałoby mu wyjść, a może po
prostu nie chciał, bo mimo tego,że Kakashi już smacznie spał, ten
ciągle ukradkiem spoglądał w stronę drzwi jakby licząc na to,
że szarowłosy nadal tam będzie czekał i po raz kolejny obdarzy go
tym miłym uśmiechem.
Po chwilowej medytacji nad swoim życiem
dźwignął w końcu tyłek z kanapy, chwycił butelkę po piwie,z
której dopił ostatni łyk i wraz z flaszka swojego kompana wyrzucił
do śmieci. Zebrał jeszcze kilka kubków, które niedbale walały
się po stoliku i machinalnie je zmył co nie zdarzało mu się
często. Szczerze? To tylko w podbramkowych sytuacjach. Sam nie
wiedział, dlaczego to robił, bo kiedy przystanął na chwilę to w
podświadomość złapał się za głowę, jednak w chwili nudy
próbował zająć się czymkolwiek, aby nie zaśmiecać swojego
umysłu głupimi i zbędnymi na dobrą sprawę myślami.
Kiedyś jednak i największy burdel
dobiega końca. Brunet nie odczuwając jeszcze oznak zmęczenia,
chodź dochodziła już druga w nocy nie bardzo miał już się czym
zająć. Wyjął z torby bokserki i wskoczył pod szybki prysznic.
Nie siedział tam jednak zbyt długo. Kiedy wszedł z łazienki
zmierzwił dłonią wilgotne włosy i położył się spać.
Początkowo gapił się w sufit, ale nie za długo, bo nuda po raz
kolejny go dopadała. Przymknął oczy, by zasnąć, jednak na
próżno. Kręcił się w każdą stronę bez sensu. Ostatecznie dał
sobie spokój z tym i wyciągnął telefon spod poduszki. Przeglądał
listę kontaktów i szukał osoby, do której mógłby teraz napisać.
Długo nie męczył się tym pytaniem. Kliknął na blond czuprynę,
która widniała na awatarze. W międzyczasie zastrzegł sobie numer
(bo przecież tak będzie zabawniej) i w pustym jeszcze oknie
napisał:
Nieznany:No
jak tam?
Naruto: Kto
pisze?
Chwilę
się zastanawiał w kogo mógłby się wcielić, ale uznał, że nic
nie będzie bardziej zabawne od zwodzenia go.
Nieznany:
A jak myślisz?
Kilka
minut, a on nie dostał odpowiedzi. Był ciekaw, kogo podejrzewa.
Liczył się z tym, że nie trudno będzie mu się domyślić kto
akurat pisze. Można powiedzieć, ze się przyjaźnili, albo raczej
Naruto był jego kompanem do picia w piątkowe wieczory. Pracowali w
tym samym dziale, a nawet dzielili ze sobą gabinet, więc większość
swojego dnia spędzali w swoim towarzystwie i Naruto powinien
pogodzić się z tym, ze Uchiha jest bardzo dowcipną osobą i dzień
bez jego jakichkolwiek żartów skierowanych w jego stronę byłby
dniem straconym.
Kiedy
Naruto dość długo nie odpisywał, ten pogodził się z tym, że
pewnie poszedł już spać, albo nie chciał bawić się w takie
gierki. Już odkładał telefon, kiedy on wydał dźwięk. Otworzył
wiadomość od Uzumakiego i na jej widok zaśmiał się. Długi
monolog skierowany w jego stronę, to był komiczne.
Naruto:
Już wiem! Przepraszam, przepraszam, przepraaaaszam! Hinata wybacz
mi. Poszedłem z tym kretynem na piwo. Przepraszam, ze zapomniałem o
naszym wyjściu do twojej przyjaciółki. Wiesz, że bardzo cie
kocham. Jesteś cudowna, idealna, piękna., najlepsza. Uwielbiam
ciebie i poranki obok twojego boku. Wybacz mi, proszę.
Obito
wybuchł głośnym śmiechem, ale uciszył się kiedy przypomniał
sobie o Kakashim. Mimo, że nie wydawał z siebie dziwnych dźwięków,
to na twarzy pozostał mu ten cwaniacki uśmiech.
Nieznany:Ojć!
Nie wiedziałem, że aż tak na mnie lecisz. Mógłbyś tylko
pamiętać o pisaniu z męskim rodzajnikiem
Naruto:
...Kim ty jesteś?
Nieznany:Zapewne
nawet się nie spodziewasz
Naruto:
To dość przerażające. Piszesz do mnie o trzeciej w nocy, a ja
nawet nie wiem z kim rozmawiam
Nieznany:Póki
nie piszę ci co robisz, to nie jest chyba, aż tak źle?
Naruto:
A będziesz?
Nieznany:
Jeśli leżysz właśnie w swoim łóżku, z nogą wywaloną na
kołdrę, a po ziemi walają ci się twoje pisemka z wywalonymi na
całą stronę cyckami, to sam oceń
Naruto:Jesteś
porąbany
Nieznany:
A przed chwilą byłem ideałem, aż tak niestały w uczuciach
jesteś?
Naruto:To
nie jest zabawne
Nieznany:
Nie? Ja tam się świetnie bawię
Naruto:Weź
się odczep zboczeńcu
Uchiha
zakpił. Wydawało się to takie proste, jednak jak widać jego umysł
nie pracował zbyt dobrze w tych godzinach. Mimo,że naprawdę miał
z tego ubaw postanowił mu odpuścić.
Nieznany:Zluzuj
stringi
Naruto:Dlaczego
ja na to wcześniej nie wpadłem? Obito ty gnojku
Brunet
ujawnił swój numer, ale nadal tkwił w dobrym humorze. Uwielbiał
go wkręcać. Miał czasami wrażenie, ze tylko po to niekiedy
zwlekał się z łóżka i chodził do pracy.
Obito:No
co? Nudno mi było. A tak poza tym, jeden piątek a ty już się
prowadzasz z innymi. Nie ładnie
Naruto:
Jesteś głupi. No co? Ty wybrałeś okupywanie mieszkania Hatake, a
ja nie zamierzałem z tego powodu siedzieć w domu i to jeszcze w
piątek!
Obito:
Zostawiłem cię tylko na jeden wieczór, a ty już się z Hinatą
pokłóciłeś. Widać, że jeszcze potrzebujesz niańki
Naruto:A
weź się bujaj. Trochę zabalowałem, okej? A teraz wybacz, ale idę
spać. Idź zatruwaj życie komuś innemu.
Obito
nie odpowiedział już na ostatnią wiadomość. Nie widział w tym
sensu. Wcisnął komórkę pod poduszkę i przewrócił się na bok.
Miał jeszcze myśli, aby wsunąć się tuz obok Hatakę, skoro mają
zachowywać się niczym zakochani w sobie, darzący siebie zaufanie
mężczyźni, ale odpuścił. Nie chciał, aby zabawa ta skończyła
się już w tym momencie. Chwilę jeszcze męczył się, aby zasnąć,
jednak ostatecznie odpłynął gdzieś po godzinie.
Kakashi
przebudził się o ósmej, jak zwykle. Jednak tego poranka czuł się
kompletnie inaczej. Jeszcze nigdy nie towarzyszyła mu taka niechęć
wyślizgnięcia się z łóżka. Nie sypiał do późna, bo wolał
przeznaczyć ten czas na coś bardziej pożytecznego, tego ranka czuł
się jakby ktoś specjalnie przyciskał go do materaca. Wiedząc o
tym, ze za ścianą na sofie śpi jeszcze Obito powodowała, że
kompletnie nie chciał stamtąd wychodzić. Zmienił tylko pozycje i
dalej przymknął powieki próbując zasnąć.
Kiedy
obudził się ponownie było już po jedenastej, a w kuchni można
było usłyszeć czyjeś krzątanie. Czuł się tak samo jak trzy
godziny później, a nawet gorzej bo wiedział, że jak przekroczy
tylko próg swojej sypialni będzie musiał zderzyć się ze
wczorajszą sytuacją. Przecież Obito mu nigdy nie odpuści. Zwlekał
jeszcze z tym kilka minut, ale ostatecznie już nie mógł wytrzymać
ciągle wgapiając się się w drzwi i nasłuchując odgłosów z
drugiej części mieszkania. Założył na siebie wczorajszy t-shirt
i niepewnie nacisnął klamkę. Uchylił drzwi a wzrok
mimowolnie
skierował na kanapę, w której ewidentnie nie było bruneta. Wziął
głęboki oddech i jak gdyby nigdy nic wyszedł z sypialni czekając
na spotkanie z Uchicha. Zawiódł się nieco, kiedy w kuchni
mężczyzny również nie zastał. Było to mu na rękę. Obito
najwyraźniej, nie było w domu, lub był w łazience co dawało mu
chwile na oswojenie się z sytuacja. Zrobił to co robił każdego
ranka zaraz po przebudzeniu. Zrobił sobie kawy. Upił jej lekki
nadmiar i zajrzał do lodówki w celu zrobienia sobie śniadania.
Wyobraźcie sobie jak wielkie zdziwienie zawitało na jego twarzy,
kiedy na środkowej półce stał talerz z dwoma kanapkami i
karteczką na, której było napisane „Smacznego” Powoli
wyciągnął przygotowany przez bruneta posiłek i zabierając kubek
kawy usiadł na kanapie. Odstawił ciepły napój, jednak kanapki
pozostały mu w ręce. Przymrużył oczy i spoglądał na nie z
bliska szukając czegoś, co mogłoby wywołać u niego lekki
niepokój. Niby zwykłe kanapki z serem i pomidorem, ale nie mógł
zaufać brunetowi.
Kiedy
Uchiha wyszedł z łazienki, ten nadal dokonywał dokładnej analizy
podnosząc poszczególne składniki, aby wyszukać czegoś co
ewentualnie mógł mu dosypać,
-Modlisz
się nad tym?-Zapytał siadając naprzeciw niego. Jednak był w
stanie rozumieć jego wszelakie obawy. On sam sobie nie mógł ufać.
-Dosypałeś
mi czegoś- Nie obdarzył go spojrzenie, bo wciąż rozkładał
kanapkę na części pierwsze.
-Mógłbym
się o to pokusić, ale jesteśmy „parą”, a oni chyba nie
mordują się przy pierwszej lepszej okazji-Wlepił w niego wzrok
próbując wymusić na nim kontakt wzrokowy.
-Nie
wiem czego mogę się po tobie spodziewać- Odłożył talerz na
stolik i spojrzał na bruneta.-Ale skoro nic tu nie ma, spróbuj-
Kakashi wskazał ręką na posiłek. Obito zakpił.
-Serio
podejrzewasz mnie o coś takiego?-Zapytał lekko oszołomiony.
Szarowłosy nie odezwał się. Jego spojrzenie stało się bardziej
natarczywe na co brunet westchnął. Chwycił jedną z kromek i nie
oderwawszy od niego wzroku ugryzł ją i uśmiechnął się
przebiegle.-Druga też mam ci kąsnąć?-Zapytał przez śmiech.
-Obejdzie
się- Powoli wziął kanapkę i nim ją napoczął odezwał się-A
tę, już sobie zostaw
Faktycznie,
kanapki były dobre i o dziwo niczym nie otrute. Skończył jeść,
kiedy Obito dosiadł obok i objął go ramieniem, prowokując go don
tego, aby ten się oparł. Kakashi spiął się, kiedy Uchha nie
szczędził na bliskość, jednak nie mógł się odezwać, bo
przecież to właśnie był ich zakład, zakład, który wystawił
Hatake na wielka próbę.
Proszę napisz jeszcze jakąś historię Tony'ego i Steva
OdpowiedzUsuńBardzo Bardzo Proszę
Twoje opowiadania o nich są najlepsze
Proszę
Po pierwsze, najważniejsze, wybacz że nie odpisałam. ;-;
UsuńPo drugie, planuję długie opowiadanie Stony, ale cały czas mam taką małą świadomość, że będzie to w cholerę długie i mnie to zatrzymuje... Ale mam już całą historię rozplanowaną, tylko... Lenistwo.
Po trzecie, na blogu są dwie autorki, Alex i Anonimek, niespecjalnie nam to przeszkadza, ale tak jakby złe opowiadanie do komentowania. ;D