czwartek, 26 stycznia 2017

Tydzień, który zmienił moje życie #5- Unikanie, to jedna z tych rzeczy, w których jestem dobry

Trochę kurzu zebrało się na mojej ostatniej aktywności...,ale wiecie jak to jest. Ferie, serial i tak o jakoś zleciało...nowy rozdział, nowy rak! Powodzenia w czytaniu i do następnego!


*~*~*~*

Kakashi zsunął swoje dłonie na barki bruneta i zacisnął na nim palce. Chwila nieuwagi, jedno bliższe posunięcie się co do ich relacji, a on już ponosił tego konsekwencje. Przez szok trwał w tym pocałunku kompletnie zapominając o tym jak się powinien zachować. Skoro jednak zakład był rzucony ze strony Obito musiał już z początku liczyć się z tym, że nie będzie żadnych taryf ulgowych. Szeroko otwarte oczy wytrząsnęły go z letargu, kiedy to lekko zaszły mgłą z braku regularnego poruszania powiekami. Odepchnął bruneta. Trzymając go na odległości wyprostowanych rąk i dalej nie mrugając spuścił głowę i przyglądał się swoim skarpetką. Błagał, aby Uchiha nie wypalił z jakim głupi tekstem, albo w ogóle by się nie odzywał. To było tak niespodziewane, że nawet nie mógł określić, czy był na niego wściekły, czy nie. Sam nie wiedział jaki był. Był wstrząśnięty, ale zdecydowanie pewny, że jeśli ten się odezwie z przyjemnością mógłby mu dać w pysk.
-Tak dobrze całuje?-Uchiha spoglądał na niego zdecydowanie nie kryjąc swojego diabolicznego uśmieszku.
-Ciii- Podniósł na niego swoje zaczerwienione oczy (bo przecież po co komu mruganie) i zbliżył palec do jego ust, ale nie dotknął ich. Obito instynktownie spojrzał na wyciągnięty tuż przed jego oczami palec wskazujący szarowłosego. Uniósł brew w geście zdziwienia, lecz jego współlokator to zignorował.-Mam dziurę- Wyparowął nagle. Jeszcze bardziej go to dobiło. Wcale nie brzmiało to co najmniej dziwnie, ale skoro Kakashi tak uniknął tematu to było, aż tak źle? Nie, to nie możliwe. -Lepiej zaszyję ją teraz- Kompletnie nie zwracając uwagi na swojego sublokatora. Wstał z sofy i powędrował szybko. Nim jednak zniknął za drzwiami sypialni odwrócił się do bruneta.
-Dobranoc-Uśmiechnął się wymuszenie i czym prędzej wszedł do środka i trzasnął drzwiami. Było to zachowanie zupełnie do niego nie podobne, ale doznał szoku po urazwoego i za nic nie umiał się uspokoić.
Wiadomo, że nie chodziło o żadną głupia skarpetkę, chodź takową dziurę tam znalazł. Użył tak bezsensownej wymówki, że gdyby mu jakkolwiek zależało na tym w jakim świetle widzi go Uchiha, to mógłby nawet czuć się zażenowany, ale wtedy jego jedynym celem było zaśniecie w swoim własnym towarzystwie,. Nie zadbało o to, czy ma na sobie piżamę. Ściągnął jedynie koszulkę i rzucił ja gdzieś w kąt. Wszedł pod kołdrę i otoczył się w niej niczym naleśnik i przymknął powieki. Sen przyszedł mu z łatwością, bo wyłączył całkowite myślanie o wcześniejszym incydencie. Całkowicie oddał się potrzebie snu.
Tymczasem Obito jeszcze przez długą chwile wpatrywał się w drzwi, które jeszcze nie tak dawno wydały głośny trzask. Po raz pierwszy w swojej miłosnej karierze spotkał się z taka reakcją na nie oczekiwane zbliżenie, co swoja drogą wysuwało Kakashiego przed szereg.
Mimo, że godzina nie była zbyt młoda to nie odczuwał zbytnio potrzeby, aby zakańczać już swój dzień. Jutro zaczynał się weekend (a w zasadzie to dzisiaj) więc, wczesny sen nie był konieczny. Mieszkając samemu normalnie wyszedł by gdzieś. Na miasto, może do jakiegoś kluby, albo zwyczajnie na piwo, ale nie był pewien, czy wypadałoby mu wyjść, a może po prostu nie chciał, bo mimo tego,że Kakashi już smacznie spał, ten ciągle ukradkiem spoglądał w stronę drzwi jakby licząc na to, że szarowłosy nadal tam będzie czekał i po raz kolejny obdarzy go tym miłym uśmiechem.
Po chwilowej medytacji nad swoim życiem dźwignął w końcu tyłek z kanapy, chwycił butelkę po piwie,z której dopił ostatni łyk i wraz z flaszka swojego kompana wyrzucił do śmieci. Zebrał jeszcze kilka kubków, które niedbale walały się po stoliku i machinalnie je zmył co nie zdarzało mu się często. Szczerze? To tylko w podbramkowych sytuacjach. Sam nie wiedział, dlaczego to robił, bo kiedy przystanął na chwilę to w podświadomość złapał się za głowę, jednak w chwili nudy próbował zająć się czymkolwiek, aby nie zaśmiecać swojego umysłu głupimi i zbędnymi na dobrą sprawę myślami.
Kiedyś jednak i największy burdel dobiega końca. Brunet nie odczuwając jeszcze oznak zmęczenia, chodź dochodziła już druga w nocy nie bardzo miał już się czym zająć. Wyjął z torby bokserki i wskoczył pod szybki prysznic. Nie siedział tam jednak zbyt długo. Kiedy wszedł z łazienki zmierzwił dłonią wilgotne włosy i położył się spać. Początkowo gapił się w sufit, ale nie za długo, bo nuda po raz kolejny go dopadała. Przymknął oczy, by zasnąć, jednak na próżno. Kręcił się w każdą stronę bez sensu. Ostatecznie dał sobie spokój z tym i wyciągnął telefon spod poduszki. Przeglądał listę kontaktów i szukał osoby, do której mógłby teraz napisać. Długo nie męczył się tym pytaniem. Kliknął na blond czuprynę, która widniała na awatarze. W międzyczasie zastrzegł sobie numer (bo przecież tak będzie zabawniej) i w pustym jeszcze oknie napisał:
Nieznany:No jak tam?
Naruto: Kto pisze?
Chwilę się zastanawiał w kogo mógłby się wcielić, ale uznał, że nic nie będzie bardziej zabawne od zwodzenia go.
Nieznany: A jak myślisz?
Kilka minut, a on nie dostał odpowiedzi. Był ciekaw, kogo podejrzewa. Liczył się z tym, że nie trudno będzie mu się domyślić kto akurat pisze. Można powiedzieć, ze się przyjaźnili, albo raczej Naruto był jego kompanem do picia w piątkowe wieczory. Pracowali w tym samym dziale, a nawet dzielili ze sobą gabinet, więc większość swojego dnia spędzali w swoim towarzystwie i Naruto powinien pogodzić się z tym, ze Uchiha jest bardzo dowcipną osobą i dzień bez jego jakichkolwiek żartów skierowanych w jego stronę byłby dniem straconym.
Kiedy Naruto dość długo nie odpisywał, ten pogodził się z tym, że pewnie poszedł już spać, albo nie chciał bawić się w takie gierki. Już odkładał telefon, kiedy on wydał dźwięk. Otworzył wiadomość od Uzumakiego i na jej widok zaśmiał się. Długi monolog skierowany w jego stronę, to był komiczne.
Naruto: Już wiem! Przepraszam, przepraszam, przepraaaaszam! Hinata wybacz mi. Poszedłem z tym kretynem na piwo. Przepraszam, ze zapomniałem o naszym wyjściu do twojej przyjaciółki. Wiesz, że bardzo cie kocham. Jesteś cudowna, idealna, piękna., najlepsza. Uwielbiam ciebie i poranki obok twojego boku. Wybacz mi, proszę.
Obito wybuchł głośnym śmiechem, ale uciszył się kiedy przypomniał sobie o Kakashim. Mimo, że nie wydawał z siebie dziwnych dźwięków, to na twarzy pozostał mu ten cwaniacki uśmiech.
Nieznany:Ojć! Nie wiedziałem, że aż tak na mnie lecisz. Mógłbyś tylko pamiętać o pisaniu z męskim rodzajnikiem
Naruto: ...Kim ty jesteś?
Nieznany:Zapewne nawet się nie spodziewasz
Naruto: To dość przerażające. Piszesz do mnie o trzeciej w nocy, a ja nawet nie wiem z kim rozmawiam
Nieznany:Póki nie piszę ci co robisz, to nie jest chyba, aż tak źle?
Naruto: A będziesz?
Nieznany: Jeśli leżysz właśnie w swoim łóżku, z nogą wywaloną na kołdrę, a po ziemi walają ci się twoje pisemka z wywalonymi na całą stronę cyckami, to sam oceń
Naruto:Jesteś porąbany
Nieznany: A przed chwilą byłem ideałem, aż tak niestały w uczuciach jesteś?
Naruto:To nie jest zabawne
Nieznany: Nie? Ja tam się świetnie bawię
Naruto:Weź się odczep zboczeńcu
Uchiha zakpił. Wydawało się to takie proste, jednak jak widać jego umysł nie pracował zbyt dobrze w tych godzinach. Mimo,że naprawdę miał z tego ubaw postanowił mu odpuścić.
Nieznany:Zluzuj stringi
Naruto:Dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłem? Obito ty gnojku
Brunet ujawnił swój numer, ale nadal tkwił w dobrym humorze. Uwielbiał go wkręcać. Miał czasami wrażenie, ze tylko po to niekiedy zwlekał się z łóżka i chodził do pracy.
Obito:No co? Nudno mi było. A tak poza tym, jeden piątek a ty już się prowadzasz z innymi. Nie ładnie
Naruto: Jesteś głupi. No co? Ty wybrałeś okupywanie mieszkania Hatake, a ja nie zamierzałem z tego powodu siedzieć w domu i to jeszcze w piątek!
Obito: Zostawiłem cię tylko na jeden wieczór, a ty już się z Hinatą pokłóciłeś. Widać, że jeszcze potrzebujesz niańki
Naruto:A weź się bujaj. Trochę zabalowałem, okej? A teraz wybacz, ale idę spać. Idź zatruwaj życie komuś innemu.
Obito nie odpowiedział już na ostatnią wiadomość. Nie widział w tym sensu. Wcisnął komórkę pod poduszkę i przewrócił się na bok. Miał jeszcze myśli, aby wsunąć się tuz obok Hatakę, skoro mają zachowywać się niczym zakochani w sobie, darzący siebie zaufanie mężczyźni, ale odpuścił. Nie chciał, aby zabawa ta skończyła się już w tym momencie. Chwilę jeszcze męczył się, aby zasnąć, jednak ostatecznie odpłynął gdzieś po godzinie.
Kakashi przebudził się o ósmej, jak zwykle. Jednak tego poranka czuł się kompletnie inaczej. Jeszcze nigdy nie towarzyszyła mu taka niechęć wyślizgnięcia się z łóżka. Nie sypiał do późna, bo wolał przeznaczyć ten czas na coś bardziej pożytecznego, tego ranka czuł się jakby ktoś specjalnie przyciskał go do materaca. Wiedząc o tym, ze za ścianą na sofie śpi jeszcze Obito powodowała, że kompletnie nie chciał stamtąd wychodzić. Zmienił tylko pozycje i dalej przymknął powieki próbując zasnąć.
Kiedy obudził się ponownie było już po jedenastej, a w kuchni można było usłyszeć czyjeś krzątanie. Czuł się tak samo jak trzy godziny później, a nawet gorzej bo wiedział, że jak przekroczy tylko próg swojej sypialni będzie musiał zderzyć się ze wczorajszą sytuacją. Przecież Obito mu nigdy nie odpuści. Zwlekał jeszcze z tym kilka minut, ale ostatecznie już nie mógł wytrzymać ciągle wgapiając się się w drzwi i nasłuchując odgłosów z drugiej części mieszkania. Założył na siebie wczorajszy t-shirt i niepewnie nacisnął klamkę. Uchylił drzwi a wzrok
mimowolnie skierował na kanapę, w której ewidentnie nie było bruneta. Wziął głęboki oddech i jak gdyby nigdy nic wyszedł z sypialni czekając na spotkanie z Uchicha. Zawiódł się nieco, kiedy w kuchni mężczyzny również nie zastał. Było to mu na rękę. Obito najwyraźniej, nie było w domu, lub był w łazience co dawało mu chwile na oswojenie się z sytuacja. Zrobił to co robił każdego ranka zaraz po przebudzeniu. Zrobił sobie kawy. Upił jej lekki nadmiar i zajrzał do lodówki w celu zrobienia sobie śniadania. Wyobraźcie sobie jak wielkie zdziwienie zawitało na jego twarzy, kiedy na środkowej półce stał talerz z dwoma kanapkami i karteczką na, której było napisane „Smacznego” Powoli wyciągnął przygotowany przez bruneta posiłek i zabierając kubek kawy usiadł na kanapie. Odstawił ciepły napój, jednak kanapki pozostały mu w ręce. Przymrużył oczy i spoglądał na nie z bliska szukając czegoś, co mogłoby wywołać u niego lekki niepokój. Niby zwykłe kanapki z serem i pomidorem, ale nie mógł zaufać brunetowi.
Kiedy Uchiha wyszedł z łazienki, ten nadal dokonywał dokładnej analizy podnosząc poszczególne składniki, aby wyszukać czegoś co ewentualnie mógł mu dosypać,
-Modlisz się nad tym?-Zapytał siadając naprzeciw niego. Jednak był w stanie rozumieć jego wszelakie obawy. On sam sobie nie mógł ufać.
-Dosypałeś mi czegoś- Nie obdarzył go spojrzenie, bo wciąż rozkładał kanapkę na części pierwsze.
-Mógłbym się o to pokusić, ale jesteśmy „parą”, a oni chyba nie mordują się przy pierwszej lepszej okazji-Wlepił w niego wzrok próbując wymusić na nim kontakt wzrokowy.
-Nie wiem czego mogę się po tobie spodziewać- Odłożył talerz na stolik i spojrzał na bruneta.-Ale skoro nic tu nie ma, spróbuj- Kakashi wskazał ręką na posiłek. Obito zakpił.
-Serio podejrzewasz mnie o coś takiego?-Zapytał lekko oszołomiony. Szarowłosy nie odezwał się. Jego spojrzenie stało się bardziej natarczywe na co brunet westchnął. Chwycił jedną z kromek i nie oderwawszy od niego wzroku ugryzł ją i uśmiechnął się przebiegle.-Druga też mam ci kąsnąć?-Zapytał przez śmiech.
-Obejdzie się- Powoli wziął kanapkę i nim ją napoczął odezwał się-A tę, już sobie zostaw
Faktycznie, kanapki były dobre i o dziwo niczym nie otrute. Skończył jeść, kiedy Obito dosiadł obok i objął go ramieniem, prowokując go don tego, aby ten się oparł. Kakashi spiął się, kiedy Uchha nie szczędził na bliskość, jednak nie mógł się odezwać, bo przecież to właśnie był ich zakład, zakład, który wystawił Hatake na wielka próbę.




2 komentarze:

  1. Proszę napisz jeszcze jakąś historię Tony'ego i Steva
    Bardzo Bardzo Proszę
    Twoje opowiadania o nich są najlepsze
    Proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, najważniejsze, wybacz że nie odpisałam. ;-;
      Po drugie, planuję długie opowiadanie Stony, ale cały czas mam taką małą świadomość, że będzie to w cholerę długie i mnie to zatrzymuje... Ale mam już całą historię rozplanowaną, tylko... Lenistwo.
      Po trzecie, na blogu są dwie autorki, Alex i Anonimek, niespecjalnie nam to przeszkadza, ale tak jakby złe opowiadanie do komentowania. ;D

      Usuń